"Nie lękajcie się wejść na drogę waszego powołania, nie lękajcie się szukać prawdy o sobie i otaczającym was świecie" - słowa Ojca Świętego z pamiątkowej tablicy widniejącej na ścianie Publicznego Gimnazjum nr 1 im. Jana Pawła II w Radomsku witają codziennie uczniów i nauczycieli. 4 listopada przywitały wielu znakomitych gości, w tym abp. Stanisława Nowaka, który dokonał poświęcenia ściany Patrona szkoły. Wcześniej społeczność szkoły uczestniczyła we Mszy św. sprawowanej przez Metropolitę częstochowskiego w kościele pw. Matki Bożej Królowej Polski. Pasterz archidiecezji modlił się w intencji Jana Pawła II z racji jego imienin, ale także w intencji młodzieży, dyrekcji szkoły, pedagogów i władz miasta. W homilii abp Stanisław Nowak zgłębiał tajemnicę osobowości Ojca Świętego, stawiając go za przykład młodym ludziom. Błogosławiąc szkole i miastu życzył, aby wszelkie dobra wynikające z wiary i miłości Boga czerpała młodzież z życia wielkiego Patrona swojej szkoły.
Warto zwrócić uwagę, że Jan Paweł II jest honorowym obywatelem Radomska i wiele wydarzeń w życiu religijnym i kulturalnym miasta związanych jest z jego osobą. W Publicznym Gimnazjum nr 1 organizowane są konkursy i uroczystości związane z osobą i nauczaniem Ojca Świętego, szkolny teatr "Źródło" ma w repertuarze sztuki teatralne Karola Wojtyły Przed sklepem jubilera i Brat naszego Boga.
Odsłonięcia ściany dokonał abp Stanisław Nowak w towarzystwie prezydenta miasta, dyrektora szkoły i przedstawiciela uczniów. W uroczystości wzięły także udział władze miasta, duchowieństwo z proboszczem ks. kan. Romanem Szecówką, przedstawiciele kultury i oświaty Radomska. Abp St. Nowak zaapelował do młodzieży, aby nie lękała się prawdy, a ściana patrona szkoły stała się znakiem czasu dla współczesnych i przyszłych pokoleń. Ofiarowany przez Księdza Arcybiskupa album Pielgrzym nadziei przyjęty został jako symbol łączności Ojca Świętego z tą właśnie szkołą, szkołą, gdzie słowa: "Musicie od siebie wymagać, chociażby inni od was nie wymagali" zna każdy uczeń, a nauczanie Jana Pawła II jest dla młodzieży drogowskazem na co dzień.
Parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni
Rada Parafialna oraz mieszkańcy związani z parafią Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni sprzeciwiają się działaniom, które mogłyby doprowadzić do ograniczenia funkcjonowania kościelnego dzwonu „Redemptor Hominis”. W stanowisku skierowanym do prezydent Gdyni podkreślają jego religijne, historyczne i społeczne znaczenie. „Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której głos naszego dzwonu miałby zamilknąć!” – piszą.
Jak informuje parafia, wobec proboszcza, Prezydent Miasta Gdyni rozpoczęła procedurę urzędniczą dotyczącą dzwonu, który od lat jest częścią życia tej parafii i lokalnej społeczności. Dzwon rozbrzmiewa zaledwie dwa razy dziennie – o godz. 12:00 i 16:15 – przez około 2 minuty. To element tradycji, który towarzyszy mieszkańcom od pokoleń. A jednak okazuje się, że nawet tak krótki dźwięk może komuś przeszkadzać. Po zebraniu jak największej liczby podpisów ksiądz proboszcz złoży ten dokument w UM Gdyni.
Choć nigdy nie zajmował ważnych stanowisk i był kapłanem jakich wielu, zmarł w okolicznościach w Polsce niespotykanych. Ale warto o ks. Stanisławie Zbojnowiczu mówić nie tylko przez pryzmat jego śmierci. Ludzie mówili o nim: męczennik konfesjonału. Nie dlatego, że przy nim zginął, ale dlatego, że nigdy nie wyszedł, dopóki nie wyspowiadał ostatniej osoby. I nie wychodził nawet, jeśli nikogo w kolejce nie było.
Ks. Stanisław Zbojnowicz urodził się 13 października 1958 r. Był najmłodszym z ośmiorga dzieci Mariana i Teresy. Pochodził z Grzęski k. Przeworska. W tamtym czasie jego rodzinna miejscowość należała do parafii kościoła farnego w Przeworsku i to w przeworskim kościele (dziś bazylice) pw. Ducha Świętego 20 października Stanisław otrzymał chrzest św. z rąk ks. Stanisława Krzysztonia. Tam również przyjął pierwszą komunię św. i bierzmowanie. Ale już Mszę św. prymicyjną w 1986 r. odprawił w rodzinnej Grzęsce.
Kinowa „Lalka” Macieja Kawalskiego ma rozmach, piękne kostiumy i znakomitych aktorów. Zabrakło w niej jednak sceny, w której Prus zawarł być może swoje najważniejsze przesłanie: śmierci Ignacego Rzeckiego – ostatniego romantyka – i trzech łacińskich słów odnalezionych w jego kieszeni.
Podziel się cytatem
W końcowym, powieściowym wątku „Lalki” Prusa doktor Szuman wypowiada do Ignacego Rzeckiego, wciąż czekającego na powrót Napoleona i Wokulskiego, znamienne słowa: „Romantycy muszą wyginąć, to darmo: dzisiejszy świat nie dla nich….Powszechna jawność sprawia to, że już nie wierzymy ani w anielskość kobiet, ani w możliwość ideałów. Kto tego nie rozumie, musi zginąć albo dobrowolnie sam ustąpić…”. Rzecki zostaje potem sam. Wkrótce umiera. W jego pokoju - z okrągłym stołem z czarnym kałamarzem, ćwierćwiekową pajęczyną i ćwierćwiekową firanką - gromadzą się dawni znajomi. Na koniec zostają tylko Szuman i Ochocki. „Przypatrz mu się pan - mówi doktor Szuman - ostatni to romantyk! Jak oni się wynoszą… Jak oni się wynoszą….”. Ochocki pochyla się, by ująć „zimną już rękę Rzeckiego”, gdy nagle w bocznej kieszeni zmarłego dostrzega list Węgiełka z nakreśloną strofą Horacego: Non omnis moriar (Nie wszystek umrę).
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.