Reklama

Liczę na świeckich

Niedziela warszawska 15/2009

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Milena Kindziuk, Andrzej Tarwid: - Spotykamy się kilka dni po tym, jak Ksiądz Arcybiskup powołał nową Radę Duszpasterską. W jej składzie po raz pierwszy jest więcej świeckich niż duchownych. Czy taki skład zapowiada rewolucję w duszpasterstwie archidiecezji warszawskiej?

Abp Kazimierz Nycz: - Nie używałbym aż tak wielkiego słowa, jak rewolucja. Niemniej, rzeczywiście bardzo liczę na świeckich. Mam nadzieję, że będą mnie inspirować, jeśli chodzi o pomysły duszpasterskie, tym bardziej że ci ludzie reprezentują różne środowiska społeczne i zawodowe. I właśnie z tak szerokiej perspektywy chciałbym patrzeć na Kościół. W mówieniu o Kościele bowiem nie uznaję podziału na „my” i „oni”.

- „My” - duchowni i „oni” - świeccy. Czy tak?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Dokładnie tak. W ten sposób może mówić o Kościele tylko ktoś, kto sytuuje się poza nim. Tymczasem Kościół jest wspólnotą, którą założył Chrystus i która - mówiąc symbolicznie - jest drzewem rosnącym przez dwa tysiące lat, które posiada wiele rozgałęzień, chociaż ma jeden pień.

- Wracając do składu rady, zauważyliśmy, że świeccy przeważają również w radzie ekonomicznej archidiecezji.

Reklama

- Nie wyobrażam sobie, by było inaczej, gdyż ta rada zajmuje się rozwiązywaniem problemów strategicznych i podejmuje ważne decyzje ekonomiczne, też czysto finansowe. A fachowcami w tych dziedzinach, czyli prawnikami, ekonomistami, są właśnie świeccy. Natomiast księża wchodzą w skład rady kapłańskiej i mają pomagać mi w kwestiach duszpasterskich widzianych z ich perspektywy. Także oni zajmują się sprawami bytowymi księży.

- Jaka jest wobec tego rola świeckich w Kościele?

- Przede wszystkim świeccy są Kościołem. Patrząc zresztą w kategoriach socjologicznych, mamy ponad miliard ochrzczonych, z czego świeccy stanowią 99%. Trzeba dzisiaj upodmiotowić myślenie o Kościele i o świeckich w Kościele. Wszyscy jesteśmy podmiotem duszpasterstwa i apostolstwa, a nie przedmiotem działań księży. Świeccy też mogą prowadzić duszpasterstwa, a już zdecydowanie powinni angażować się w apostolstwo. Świecki katolik musi być apostołem w świecie. Chrystus nas wszystkich do tego posłał i zobowiązał, nie tylko duchownych.

- Ale bez duchownych tego Kościoła nie byłoby...

-...ale gdyby nie było świeckich, to też by nie było Kościoła. Oczywiście, w Kościele są potrzebni jedni i drudzy. Ważne jest, by każdy wypełniał swoją rolę, by nie popełniać błędu klerykalizowania świeckich i laicyzowania duchownych.

- Jak to należy rozumieć?

Reklama

- Ksiądz nie powinien zajmować się sprawami, do których nie jest potrzebna sutanna. To świeccy powinni zarządzać finansami parafii czy sprawami związanymi z budową albo czysto kancelaryjnymi. Świeccy zaś winni mniej kręcić się wokół ołtarza, a bardziej wychodzić poza mury Kościoła, by ewangelizować ludzi, do których żaden ksiądz nie ma szansy dotrzeć, bo nikt go tam nie chce. Duchowni natomiast nie powinni publicznie wypowiadać się na tematy bezpośrednio związane z ekonomią, bo nie taka jest ich rola.

Kryzys gospodarczy a kryzys wartości

- Niekiedy jednak tego od księży się oczekuje. W dobie kryzysu gospodarczego oczy świata są zwrócone także na Kościół, ludzie proszą, by się na ten temat wypowiadał.

- W takim razie bym zapytał, jak patrzą na kryzys katolicy biznesmeni? Oni przecież stanowią Kościół i są w tej sprawie fachowcami. Co więc robią, by ludziom ulżyć np. w spłacaniu kredytu? Jeżeli chodzi o duchownych, mogą oni podjąć ten temat z ambony jedynie w kontekście zasad moralnych, bez których wszystko się rozsypie. Wiele mówił o tym Jan Paweł II, prorokując, że także Europa rozpadnie się, gdy odejdzie od wartości.

- Wydaje się, że laicyzacja oraz odcięcie się od wartości chrześcijańskich postępuje na Starym Kontynencie. Czy to jest możliwe, aby Europa była jeszcze wspólnotą wartości, o co tak usilnie apelował Papież?

- Wierzę, że jest to możliwe.

- A czy nie jest tak, że w demokrację jest wpisana laicyzacja? Czy nie jest błędem, że Kościół zaakceptował demokrację?

- Kościół nie jest fanem żadnego systemowego rozwiązania w świecie. Dziś nauka społeczna Kościoła akceptuje demokrację, dlatego że nie widzi po prostu lepszego systemu.

- Ale skoro uznaliśmy demokrację, to czy mamy prawo się oburzać, że pewne środowiska domagają się np. zalegalizowania związków homoseksualnych?

Reklama

- Mamy prawo, bo nie wszystkie rozstrzygnięcia systemowe są słuszne. Znów przywołam Jana Pawła II, który mówił, że „demokracja bez wartości może łatwo przerodzić się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”.

Lider w Kościele

- W obecnej debacie o Kościele rysuje się pogląd, że brak w nim przywództwa. Czy tak jest?

- Współczesny Kościół nie potrzebuje przywódcy, kogoś na wzór kard. Wyszyńskiego. Nastały inne czasy i każdy biskup odpowiada przede wszystkim za swoją diecezję. Nawet przewodniczący Episkopatu nie jest kimś w rodzaju „władcy”, nie podejmuje decyzji sam, tylko we współpracy z innymi biskupami.

- Niemniej wiele osób mówi o potrzebie lidera w Kościele. Niektórzy oczekują, że to Ksiądz Arcybiskup nim będzie, pisały o tym gazety.

Reklama

- Czytałem te artykuły z dużym dystansem, ale też z pewną dozą zaciekawienia. Tego typu doniesienia medialne opierają się zwykle na tzw. anonimowych i zastrzeżonych źródłach, czyli na nieoficjalnych informacjach, wynikających z prywatnych znajomości dziennikarzy. A przecież, nawet jeśli tych źródeł jest w takim artykule kilka, nigdy nie wiadomo, czy i na ile są one reprezentatywne. Podobna sytuacja miała zresztą miejsce przy wyborze przewodniczącego Konferencji Episkopatu. Media z góry założyły, że abp Michalik nie będzie kandydował na drugą kadencję. Tymczasem on tego publicznie nigdy nie wyraził. Efekt był taki, że jego ponownym wyborem zaskoczeni byli dziennikarze, biskupi natomiast nie.
Nie chcę jednak przez to powiedzieć, że media źle wypełniają swą rolę. Wszelkie spekulacje bowiem czy wyrażanie konkretnych oczekiwań od Kościoła świadczą tylko o jednym: że mediom zależy na Kościele. I to jest dobre. Bo dzisiaj bez mediów Kościół sobie nie poradzi.

Zdrowy rozsądek

- Ale media są też krytyczne. Kiedy dzisiaj Kościół krytykuje „in vitro” i eutanazję, pojawiają się też opinie, że nie powinien, bo przecież większość sondażowa jest za tymi rozwiązaniami...

- Odpowiem nie wprost: proszę zwrócić uwagę, że kiedy skończył się komunizm, to ponad połowa pytanych opowiadała się za aborcją. Rozgorzała wówczas długa dyskusja, która doprowadziła do tego, że zwiększyła się świadomość w tej sprawie i dzisiaj większość jest przeciw aborcji. Myślę, że jeśli chodzi o „in vitro”, to dwa lata temu, kiedy ten problem zaczął być medialnie nagłaśniany, wielu ludzi w Polsce nie miało pojęcia, na czym polega ta procedura, jak się ją dokonuje i co o niej myśli Kościół. I co najważniejsze, wielu ludzi nie zdawało sobie sprawy, że przy okazji „in vitro” dokonuje się uboczna aborcja, tylko na szeroką skalę.
Dzisiaj, po dwóch latach dyskusji na ten temat, wiedza ludzi jest znacznie większa. I jestem o tym głęboko przekonany, że kolejne sondaże to pokażą, jak zmienia się opinia na temat „in vitro”.

- Czy podobnie będzie w przypadku dyskusji o eutanazji?

Reklama

- Jeśli chodzi o eutanazję, to sprawa jest zupełnie inna, bo de facto jest to dyskusja: czy wolno, czy nie wolno człowiekowi skrócić życie. Ten temat co jakiś czas jest „wrzucany” w media, aby rozmiękczać sumienia ludzi. Jeszcze 30 lat temu wydawało się w Europie nie do pomyślenia, że w 2000 r. będą dwa kraje, w których dopuszczono eutanazję. Dzisiaj jest to nie tylko do pomyślenia, ale próbuje się w imię tzw. poprawności mówić w ten sposób: jak chcesz być nowoczesny, to musisz zaakceptować eutanazję. Takie są niestety trendy i standardy w dzisiejszym świecie...

- Pada też zarzut, że katolicy chcą narzucić swój pogląd w sprawie aborcji i przeforsować swoje prawo w laickim państwie.

- Ale przykazanie „nie zabijaj” nie jest własnością katolików, jest to prawo ogólnoludzkie stojące na straży godności każdej osoby. To na ziemi największa wartość, która nie podlega dyskusji. Takie kwestie, jak chrzest dzieci czy namaszczenie chorych, dotyczą jedynie ludzi wierzących. Natomiast jeżeli chodzi o życie ludzkie czy też o takie wartości, jak prawda czy wolność, są to wartości, które dotyczą każdego człowieka. Kościół zatem włącza się tutaj do grona zdroworozsądkowych ludzi, którzy bronią godności człowieka niezależnie od odniesień światopoglądowych.

Nauczmy się dziękować

- Minęły dwa lata, odkąd Ksiądz Arcybiskup został w Warszawie ordynariuszem. Co można uznać za osiągnięcia?

Reklama

- Na pewno udało mi się nawiązać kontakt z księżmi w parafiach. Cieszę się, że odwiedziłem każdego kapłana i mogłem zapoznać się z jego działalnością, a dzięki temu dowiadywałem się o problemach konkretnych ludzi czy środowisk. Myślę, że to jest podstawa do dalszej pracy i pomysłów duszpasterskich. Udało mi się też zorganizować na Miodowej cykliczne spotkania z przedstawicielami poszczególnych środowisk, także z waszym, dziennikarskim kręgiem. Jak już wspominałem, bardzo cenię sobie kontakt z mediami i bardzo na nie liczę. Wreszcie, cieszę się z tego, że udało się wykreować koncepcję Dnia Dziękczynienia.

- W tym roku dzień ten będzie wyjątkowy, bo połączony z narodowymi rocznicami.

- Rzeczywiście, tegoroczne obchody w czerwcu będą miały bardziej uroczysty charakter niż w rok temu. Nie ukrywam, że przez ten już ogólnopolski Dzień Dziękczynienia chcemy zaproponować nowy sposób przeżywania ważnych wydarzeń, także tych państwowych, jak np. jubileusz 20-lecia niepodległości.

- Jaki nowy sposób przeżywania Dnia Dziękczynienia ma Ksiądz Arcybiskup na myśli?

- Chodzi mi o to, by przede wszystkim nauczyć się dziękować, a nie kłócić o to, kto ma większe zasługi w tym, co się stało 20 lat temu. Takie spory zniesmaczają.

- Czy Święto Dziękczynienia pozostanie także wtedy, gdy świątynia będzie już zbudowana?

- Oczywiście, że powinno pozostać. W życiu zawsze trzeba starać się dostrzec to, co dobre, i umieć za to dziękować. Tak w wymiarze osobistym, jak i narodowym. Idea dziękczynienia stanowi główne przesłanie tego święta i warto o niej zawsze przypominać.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niesienie krzyża wiąże z gotowością nawet na śmierć dla Chrystusa

2026-01-22 10:39

[ TEMATY ]

rozważania

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Pwt 30 należy do finału mów Mojżesza na stepach Moabu, tuż przed wejściem Izraela do ziemi danej ojcom. Księga ma kształt testamentu i zarazem publicznej umowy ludu z Bogiem, sformułowanej w języku przepisów, błogosławieństw i przekleństw. Powtarza się słowo „dziś” (hajjôm). Ono stawia słuchacza w chwili decyzji, bez odsuwania jej na później. Po ostrych przestrogach o odejściu od Pana pada kolejne zdanie niezwykle mocne. „Kładę dziś przed tobą” dwie drogi. Słownictwo jest parzyste: życie i dobro (hebr. ḥajjîm / ṭôb), śmierć i zło (māwet / rā‘), błogosławieństwo i przekleństwo (bĕrākāh / qĕlālāh). Mojżesz mówi jak świadek w traktacie. Wzywa niebo i ziemię jako świadków. Tak brzmiały formuły dawnych układów, w których kosmos „słyszał” zobowiązania. Wybór życia otrzymuje treść bardzo trzeźwą. Oznacza miłość do Pana rozumianą jako wierność, chodzenie Jego drogami, słuchanie Jego głosu i przylgnięcie do Niego (dābaq). Odwrócenie się rodzi kult obcych bogów i kończy się utratą ziemi oraz rozpadem wspólnoty. Brzmi też zdanie, które streszcza całą duchowość Deuteronomium: „On jest twoim życiem i długim trwaniem”. Wersety łączą moralność z historią rodu. Wierność nie zostaje zamknięta w prywatnym świecie. Ona niesie skutki dla potomstwa i dla przyszłości kraju. Ireneusz z Lyonu, broniąc trwałości Dekalogu, przywołuje te słowa Mojżesza i podkreśla, że przyjście Chrystusa daje „rozszerzenie i wzrost”, bez unieważnienia przykazań (AH IV,16).
CZYTAJ DALEJ

Twórcy filmu "Najświętsze Serce": szatan nie chciał tego filmu

2026-02-18 15:50

[ TEMATY ]

film

Najświętsze Serce Pana Jezusa

Najświętsze Serce

Materiały promocyjne filmu Najświętsze Serce

Film Najświętsze Serce (Sacré Coeur)

Film Najświętsze Serce (Sacré Coeur)

Na ekrany polskich kin wchodzi film, który – jak mówią reżyserzy - obudził Francję. „Najświętsze Serce” to opowieść o miłości Boga, która ma być odpowiedzią na przemoc, samotność i duchowe zagubienie współczesnego świata. W rozmowie z Vatican News reżyserzy i scenarzyści Sabrina i Steven Gunnell mówią o modlitwie, znakach i duchowej walce towarzyszącej powstawaniu filmu.

Impulsem do realizacji obrazu była rodzinna pielgrzymka do sanktuarium Notre-Dame du Laus na południu Francji w sierpniu 2023 roku. „Inspiracja przyszła tak naprawdę z nieba, od Opatrzności Bożej” – mówi Sabrina Gunnell. Słuchając świadectw, odkryli, że Najświętsze Serce Pana Jezusa było obecne w ich historii „od samego początku”.
CZYTAJ DALEJ

Pomoc Kościoła w Polsce potrzebującym na Ukrainie

2026-02-19 19:15

[ TEMATY ]

Caritas Polska

pomoc Ukrainie

Caritas Polska

Caritas Polska

Caritas Polska

Mijają 4 lata od wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Od pierwszych dni w pomoc ofiarom tego konfliktu, uchodźcom oraz wszystkim potrzebującym na Ukrainie, zaangażował się Kościół w Polsce. Początkowo była to pomoc humanitarna i interwencyjna. Z czasem pojawiły się wieloletnie programy wsparcia społecznego, ekonomicznego i psychologicznego. Trudno jest oszacować wartość tych działań, podejmowanych nie tylko przez duże instytucje charytatywne ale również przez tysiące drobnych podmiotów, fundacji, parafii, grup przyjaciół czy prywatnych darczyńców i wolontariuszy. To setki milionów złotych, dziesiątki tysięcy usług i tysiące rodzin objętych wsparciem. O niektórych formach tej pomocy mówili uczestnicy konferencji prasowej, która odbyła się dziś w siedzibie Sekretariatu KEP.

Pomoc z Polski do Ukrainy płynie ze strony Caritas Polska jak i Caritas diecezjalnych. Całość tej pomocy koordynuje Caritas Polska. Na Ukrainie Caritas Polska współpracuje zarówno z Caritas Ukraina działającą w strukturach Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego jak i Caritas Spes, będącą organizacją Kościoła Rzymskokatolickiego. Większość działań, szczególnie w ostatnim czasie zimowym podejmowana jest we współpracy z Caritas Spes.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję