Reklama

Pozostało z Uczty Słowa

"Kucia" we dworze

Niedziela przemyska 1/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Za nami wspólna wieczerza przy wigilijnym stole. Różne to były chwile. Perspektywa czasu uwydatnia te godziny wspólnego obcowania ze sobą. Dziś może się to wydawać prozaiczne, codzienne. Dopiero mijający czas nadaje tym chwilom posmak niepowtarzalności. Dzisiejsze doznania, o ile dodamy do nich siebie, będą radością i nostalgicznym wspomnieniem w dniach, kiedy nie będziemy mogli być razem. Na dzisiejsze refleksje pragniemy dedykować, niejako z życzeniami noworocznymi, wspomnienie Wigilii w domu ks. Waleriana Meystowicza, opisanej tak barwnie i tak wzruszająco.

* * *

Tysiąc dziewięćset i coś. Przed samym strasznym rokiem 1914. W wieczornym śniegu, z pierwszą gwiazdką, zaczyna się napływ ludzi do oświeconej kolumnowej sieni. Przychodzą wszyscy, ktokolwiek nie ma we dworze własnej gospodarki, własnej "kuci" dla siebie i najbliższych; starzy robotnicy, panowie z administracji, dziewczęta z pralni i piekarni, parobcy, kowale, stolarze. Pan i Pani witają wszystkich w sieni, przełamując opłatek, ściskając; "prosim dalej" - do sali jadalnej.
Oto od mroźnych drzwi idzie ku Pani, nadrabiając odwagą, dwunastoletni może chłopak. Jasne włosy z trudem przylizane, zbyt długi płaszcz z zawiniętymi rękawami. Sierota. Nie wiedzieć jak się dotąd dochował. Przy bydle. Łamie opłatek, całuje białą, śliczną rękę. A Pani bierze go oburącz za głowę, podnosi ku sobie twarzyczkę i całuje małego w oba policzki. I czuje na tych policzkach ciurkiem płynące łzy; ręce małego są na jej szyi. "Idź dalej" - do sali. Dokąd on dojdzie? Co z niego wyrośnie? Może bolszewik, pełen nienawiści, ozdobionej przymiotnikiem "klasowa"? Może ułan, towarzysz paniczów w wileńskim pułku? Czy padnie od kuli pod Radzyminem, czy skończy z głodu w łagrze nad Jenisejem? Czy przez Tobruk, Monte Cassino, dojdzie pod Londyn i umrze na zawał w hali fabrycznej, wśród angielskich robotników? Nikomu się jeszcze nie śnią jego losy.
Sala jadalna w świetle wiszących lamp, złote ramy portretów. Pod nimi tłoczno wokół w podkowę ustawionych stołów, siano pod obrusami. Pan i Pani usadzają przy stołach - sześć, siedem dziesiątków ludzi. Dymią wazy czerwonego barszczu. Ryba. A potem - kucia; właśnie kucia! Pszenica i groch, rozgotowane z migdałami i makiem, w osłodzonej miodem wodzie. Okropność, miła jednak dla wielu. Rozwiązały się mowy. Pan i Pani niepostrzeżenie usuwają się na dalsze pokoje - w stołowym coraz gwarniej. Wybuchają śpiewy, po polsku, po litewsku.
Tymczasem w sąsiednim pokoju, przed kominkiem, wigilia dla państwa. Babunia, rodzice, dzieci, marmuzele, miss, nauczyciele. Opłatek. Te same potrawy. Wróżba z wyciąganych spod obrusa łodyg. Końca doczekać nie można. Usuwają stół, szerokim kołem stają fotele wokół płonącego pod portretem kominka. Co chwila wchodzą, zaproszeni od tłocznego stołu w sali jadalnej panowie: rządca, prawa ręka Pana w zarządzie dóbr, agronom z Politechniki Ryskiej. Pan łowczy - również akademik, leśniczy, pan pisarz, buchalter, główny opiekun mleczarni i paruset krów holenderskich, rozrzuconych po kilku folwarkach. Wreszcie - praktykant, młody, krewny państwa, roześmiany, rozśmieszający uradowane kuzynki... Jeszcze likiery, ciastka. Kiedy się to skończy? Bo wciąż są jeszcze zamknięte drzwi do dużego salonu, gdzie czekają podarki świąteczne. Wreszcie otwierają się drzwi na oścież - bucha światło - pośrodku pokoju, sięgająca sufitu "jodełka" płonąca setką świeczek, błyszcząca złotem łańcuchów i wisiorów. Ale kto by na nią patrzał! Długi stół, zastawiony podarunkami. Dla chłopców - szczyt marzeń, flowery! Prawdziwe, kulami strzelające. Czym są wobec tego wszystkie inne podarki - pierścionek dla Mamy, koronki dla Babuni, zabawki, lalki! Ani patrzeć na to. Flowery!
Wokół "drzewka" śpiewy: Bóg się rodzi, Lulaj-że Jezuniu, Żłób mu za kolebkę dano...
Tymczasem sala jadalna się opróżniła. Już jest podobno w kaplicy za rzeką ksiądz wikary - zaraz odprawi Mszę św., Pasterkę. Więc ciepłe ubrania, nim ojciec dopilnuje pogaszenia wszystkich świec, pozamykania wszystkich drzwi - i na dwór, na księżyc, na śnieg, przez most do kaplicy. Tłoczno. Msza św. Naprawdę się narodził z Panienki Maryi. Naprawdę jest na ołtarzu... "za wywyższenie świętej Matki Kościoła... za wolność"...
Powrót do domu, do łóżka. Z flowerem pod kołdrą!

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chłopiec zapytał Leona XIV, czy jako dziecko chciał zostać papieżem. Co odpowiedział?

2026-06-10 18:45

[ TEMATY ]

Leon XIV w Hiszpanii

Vatican Media

Leon XIV i 6-letni Renzo

Leon XIV i 6-letni Renzo

Ojciec Święty w Barcelonie został zapytany przez 6-letniego Renzo, czy jako dziecko chciał zostać papieżem. Odparł, że ważniejsze pytanie brzmi, czy chce się być przyjacielem Jezusa.

Na początku spotkania z przedstawicielami organizacji dobroczynnych i charytatywnych Leon XIV odpowiadał na pytania, zawarte w liście Renzo – 6-letniego chłopca, który również obecny był na tym spotkaniu.
CZYTAJ DALEJ

Formacja kapłanów wymaga zmiany mentalności? Mocne przesłanie abp. Polaka

2026-06-10 16:41

[ TEMATY ]

abp Wojciech Polak

formacja kapłanów

zmiana mentalności

Karol Porwich/Niedziela

Wytyczne dotyczące stałej formacji kapłańskiej są już gotowe i po zakończeniu obrad 405. Zebrania Plenarnego KEP trafią do dalszych prac. Jak poinformował KAI Prymas Polski abp Wojciech Polak, dokument może zostać przyjęty przez biskupów już jesienią. Podkreślił jednak, że celem nie jest stworzenie kolejnego programu szkoleń dla duchownych, lecz zmiana sposobu myślenia o formacji prezbiterów i ich kapłańskiej tożsamości.

Przewodniczący Komisji Duchowieństwa KEP przedstawił podczas obrad w Łomży stan prac nad nowymi wytycznymi dotyczącymi stałej formacji kapłańskiej. Jak wyjaśnił, dokument został już opracowany, poddany szerokim konsultacjom i przyjęty przez Komisję Duchowieństwa podczas posiedzenia 18 maja.
CZYTAJ DALEJ

Bądźmy razem!

2026-06-10 23:09

plakat organizatorów

W sobotę13 czerwca przy Krzyżu nad Zakopianką w Krzeczowie (woj. małopolskie) odbędzie się spotkanie z okazji Dnia Pamięci Ofiar i Sprawców Wypadków Drogowych Trasy Zakopiańskiej S7 pod hasłem: „Przekażcie sobie znak pokoju!”.

O godz.: 13:00 spotkają się rodziny ofiar i sprawców wypadków drogowych na Zakopiance. W programie przewidziano m. in. świadectwa sprawców wypadków drogowych, przemówienia przedstawicieli służb zabezpieczających (Policja, Straż Pożarna, Pogotowie Ratunkowe, LPR, GOPR) oraz Mszę św.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję