Reklama

Drogi do świętości

Doktor Moscati

Cudem kanonizacyjnym Moscatiego stał się przypadek młodego robotnika, Giuseppe Montefusco, umierającego na białaczkę, którego matce przyśnił się lekarz w białym kitlu. W kościele Gesù Nuovo rozpoznała jego twarz jako błogosławionego Giuseppe Moscatiego. Odtąd zaczęła modlić się za wstawiennictwem neapolitańskiego doktora i wkrótce jej syn odzyskał w pełni zdrowie i wrócił do pracy.
Giuseppe Moscati został beatyfikowany 16 listopada 1975 r. przez Pawła VI, a kanonizowany 25 października 1987 r. przez Jana Pawła II.
Wspomnienie liturgiczne w Kościele katolickim obchodzone jest 16 listopada.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wartość wyboru. Wierność przekonaniom. Postawa czasami wymagająca ogromnej odwagi, nonkonformizmu, a także wiary w sens tego, co się robi. Dlaczego czasem, gdy chcę czynić dobro dla innych, moi bliscy muszą cierpieć? Dlaczego Bóg pozwala na ból i choroby? Dlaczego dopuszcza śmierć i zdrady, a ludzie bez skrupułów wykorzystujący innych do osiągnięcia swoich celów zdobywają bogactwa i władzę?

Kto z nas nie stawiał w życiu podobnych pytań? Kto z nas jeszcze je sobie zada? Niektórzy mają swoich idoli, inni twierdzą, że nie ma autorytetów, ale trzeba przyznać, że w historii świata było wiele postaci, które zwracają uwagę swoją postawą wobec otaczającej rzeczywistości. A pomimo świetnego przepływu informacji, ich cichy przekaz pozostaje zagłuszony przez hałaśliwe media. Na szczęście zdarzają się filmy lub książki, które przekazują ich historię, jak np. „Dr Moscati”, który miał premierę w 2007 r. Reżyserem jest Giacomo Campiotti, w roli głównej występuje Giuseppe Fiorello, a w jednej z ról możemy zobaczyć również polską aktorkę i modelkę Kasię Smutniak. Film dostępny jest na płycie DVD w kolekcji „Ludzie Boga” (można go zamawiać drogą internetową lub telefonicznie).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Doktor Giuseppe Moscati był lekarzem, można śmiało powiedzieć - z powołania. Jeszcze na studiach mówił, że medycyna jest jego pasją. Miał dużą wiedzę, dzięki której został profesorem i pracował w szpitalu. (A działo się to w Neapolu, na początku XX wieku). Tam przekonał się, że bycie lekarzem to „tak mało i zarazem tak wiele”, że naprawdę jest mnóstwo ludzi potrzebujących jego pomocy i postanowił poświęcić im życie. Swoim studentom mówił, jak wiele dla stanu pacjenta może zdziałać uśmiech i dobre słowo, że czasami bywają one nawet ważniejsze niż leki. I już wkrótce miał możliwość zastosowania swoich metod na wielką skalę, gdyż w mieście wybuchła epidemia cholery. Jego oddanie dotkniętym nią ludziom z dzielnic najgorszej nędzy przyniosło dramatyczne skutki w jego życiu osobistym: utratę narzeczonej, która nie była w stanie zaakceptować jego priorytetów, zerwanie relacji z przyjacielem, a nawet własną siostrą.

Giuseppe jednak nie zawahał się. Niesamowita w filmie jest scena, gdy po śmierci małego chłopca - ulicznika, do którego szczególnie się przywiązał, lekarz klęczy w kościele przed zasłoniętym obliczem Chrystusa, i prosi: „Ukaż mi się”, a następnie dostrzega Jezusa w rysach przykrytej gazą twarzy ciężko chorego człowieka na szpitalnym łóżku. Nie wątpi w miłość Boga, nawet gdy słyszy słowa kolegi po fachu: „Tego chłopca zabiła bakteria, którą stworzył twój Bóg”…

Doktor Giuseppe Moscati był wyjątkowo odważnym człowiekiem, zarówno, gdy kierował ewakuacją szpitala podczas erupcji Wezuwiusza w 1906 r., dzięki czemu udało się wydostać wszystkich pacjentów tuż przed zawalaniem się dachu budynku, jak i wtedy, gdy mówił „Nie obchodzi mnie, co pomyślą ludzie”, i zabrał do swojego domu pacjentkę, która bała się umierać w szpitalu. Często odmawiał przyjęcia honorarium, a nawet wspomagał finansowo najuboższych. Nigdy też nie zapominał, jak ważny jest stan duchowy pacjentów. Zachęcał do rachunku sumienia i przyjmowania sakramentów. Swoim życiem dawał świadectwo wiary w Boga. Mówił, że nic nie dodaje siły tak, jak przyjmowana codziennie rano Komunia św.

Po wybuchu I wojny światowej próbował wstąpić w szeregi armii, jednak uznano, iż lepiej przysłuży się ojczyźnie lecząc rannych. Szpital, w którym pracował, został przejęty przez wojsko, a sam Moscati odwiedzał i leczył ok. 3 tys. żołnierzy.

2013-10-15 11:29

Oceń: +30 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niewysoki na drzewie (Łk 19, 1-10)

Mało jest tak wyeksploatowanych fragmentów Pisma jak ten. Wydaje się, że wszystko, ale to wszystko już wiadomo… A z drugiej strony przecież wciąż jest to Słowo Boże żywe i skuteczne dla tych, którzy chcą go słuchać. Jezus właśnie uzdrowił niewidomego, wchodząc do miasta. Idzie otoczony tłumem zafascynowanych tym faktem ludzi (a także jak zwykle po prostu gapiów). Zacheusz jest tu znany, ale nie jest to pozytywna popularność. Zwierzchnik celników i bardzo bogaty… Bo nakradł, naoszukiwał, nachapał się cudzym kosztem. Nie szanują go, ale mu się kłaniają, bo może kiedyś potrzebna będzie jego łaska. Św. Łukasz pisze, że Zacheusz KONIECZNIE chciał zobaczyć Jezusa, kto to jest. No jak to? Przecież wszyscy wiedzieli, kto to jest, wiadomości i plotki krążyły, tłumy się zbierały, wszyscy mieli świadomość, że naucza, uzdrawia chorych, wskrzesza umarłych, uwalnia opętanych. Czego chce Zacheusz? Sam pewnie do końca nie wie, skoro podejmuje tak nieracjonalne działania. A może nie do końca nieracjonalne? Wybiera sykomorę (po polsku jawor), bo w gęstej koronie łatwo się schować. Zobaczyć Jezusa, ale tak, żeby Jezus nie zobaczył jego. Tylko obserwacja, żadnej relacji. To pomysł Zacheusza. Niewysoki jest, może się uda. Siedzi na gałęzi drżący, zaciekawiony, ale i zalękniony. Czeka. Ale zachowania Jezusa się nie spodziewał: nieważny tłum, nieważne, co się działo chwilę temu. Kompletnie rozbija plan Zacheusza, nie chce się spotkać na jego warunkach. A na dodatek zwraca się do niego po imieniu. Przecież widzi go pierwszy raz w życiu. A poza tym bezceremonialnie wprasza się do jego domu, twierdząc, że po prostu MUSI. To trochę dużo naraz. Ale przecież reakcja Zacheusza nie jest tanim sentymentem. Za duże przynosi konsekwencje. Bo wokół słychać „wyszemrane” oskarżenie (zgodne przecież z prawdą): GRZESZNIK. Tłum oskarża, Jezus się wprasza. Dziwna sytuacja. Jakie to musiało być mocne zaproszenie, skoro pękają przyzwyczajenia, a Zacheusz przyjmuje tę prawdę: jest grzesznikiem! Oskarżają go ci, których skrzywdził i robią to publicznie, a on mówi: tak, to jest prawda! Widzi skalę swojej grzeszności. I nagle ten majątek, który gromadził przez tyle lat, przestaje być ważny. Nagle może oddać połowę ubogim. Ot tak, po prostu. A świadomość uczynionej krzywdy sprawia, że chce oddawać poczwórnie! Ileż było tego majątku, że starczyło z połowy na poczwórne oddawanie! I jak naprawdę nieważny się stał w porównaniu z obecnością Jezusa? Być może pierwszego, który naprawdę Zacheusza kochał… W każdym razie po oficjalnym przyznaniu się do grzechów następuje oficjalne rozgrzeszenie: Zacheusz słyszy, że jego udziałem stało się zbawienie, że jest synem Abrahama, czyli dziedzicem Bożej obietnicy. Jezus mówi to PUBLICZNIE. Niech nikt nie waży się osądzać Zacheusza, bo on nie tylko uznał swój grzech, ale podjął PUBLICZNĄ pokutę i zadośćuczynienie. Jezus go odszukał i zbawił!
CZYTAJ DALEJ

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o modlitwę

2026-09-22 23:13

[ TEMATY ]

modlitwa

Sanktuarium Matki Bożej Pani Myślenickiej

Ks. Przemysław Druszcz

Ks. Przemysław Druszcz

Sanktuarium Matki Bożej Pani Myślenickiej na swoim profilu w mediach społecznościowych opublikowało pilną prośbę o modlitwę za kapłana.

Nasz wikary, ks. Przemysław Druszcz, został dziś potrącony przez motocyklistę i bardzo potrzebuje modlitwy! - brzmi wpis.
CZYTAJ DALEJ

Duszpasterze i kapelani sportowców przy Miłosiernym

2026-09-22 22:19

Małgorzata Pabis

Duszpasterze i kapelani sportowców, uczestniczący w rekolekcjach w Kalwarii Zebrzydowskiej, przybyli we wtorek - 22 września - do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Kapłani modlili się przed obrazem Pana Jezusa Miłosiernego w szczególnym czasie – trwających przygotowań do rocznicy 25-lecia zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu przez św. Jana Pawła II.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję