Reklama

Felietony

Wraca maska

Rafał Trzaskowski już od kilku lat przyzwyczaił nas do tego, że jego słowo żyje krótko i dużo mniej waży od czynów. Tak, jak wcześniej, przed każdymi wyborami wchodzi w buty „człowieka zmian”, który ma dla Polski i jej obywateli same obietnice. Ale, czy te obietnice mają cokolwiek wspólnego z tym, co po wyborach naprawdę planuje? Z doświadczeń z poprzednich lat wyraźnie widać, że to, co mówi w trakcie kampanii, zderza się z tym, co robi, gdy już ma władzę i możliwości decyzyjne. Tak, Trzaskowski znowu szykuje nam kampanię pełną wolt, a my, wyborcy, możemy tylko patrzeć i mówić: on znowu robi to samo.

[ TEMATY ]

felieton

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wiek emerytalny – deklaracje bez pokrycia

„Zawetuję każdą ustawę, która będzie zakładała podwyższenie wieku emerytalnego” – obiecał Trzaskowski w czerwcu 2020 roku. Piękne słowa, które miały zaskarbić mu sympatię tych, którzy boją się utraty emerytury z powodu późniejszego wieku emerytalnego. Jednak historia nie kłamie. W 2016 roku Trzaskowski, jeszcze jako poseł, zagłosował przeciwko obniżeniu wieku emerytalnego, a cała Platforma Obywatelska była przeciwko tej zmianie. Jak więc mamy traktować te deklaracje wyborcze? Czy można uwierzyć w deklarację kogoś, kto z jednej strony obiecuje, że zadba o emerytów, a z drugiej strony, gdy miał realną szansę, by coś w tej sprawie zrobić, opowiedział się przeciwko?

Marsz Niepodległości – zmiana frontu

Reklama

W 2018 roku Trzaskowski, jako prezydent Warszawy, nie miał wątpliwości, że „w Warszawie nie ma miejsca na faszyzm”, a jego decyzje w sprawie zakazu Marszu Niepodległości były jednymi z głośniejszych tematów jego kadencji. Takie stanowisko miało budować obraz Trzaskowskiego jako człowieka, który walczy z prawicą. Jednak, jak zwykle, wystarczyły tylko kilka miesięcy, by kandydat na prezydenta w lipcu 2020 roku zmienił zdanie – wtedy gdy głosił, że jest już „prezydentem dla wszystkich”. Wówczas stwierdził: „Jeżeli Marsz Niepodległości nie będzie wykorzystywany politycznie, to chętnie wezmę w nim udział”. Jak widać poglądy, gdy nadchodzi kampania, mogą przejść na dalszy plan (chyba, że po prostu ich nie ma). Ważniejsze staje się to, co przyciągnie tłumy i zyska poparcie wyborców, a jak już się ich zaczaruje, żeby zrobili co trzeba przy wyborczych urnach – można dalej realizować swoją agendę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

500 plus – już nie „rozdawnictwo”?

W listopadzie 2015 roku Trzaskowski otwarcie nazywał program 500+ „katastrofą budżetową” i „pułapką dla Platformy”. Przecież w tamtych czasach w Platformie o 500+ mówiono tylko z pogardą, a obiecywanie pieniędzy na dzieci miało być dla PiS-u polityczną pułapką. I co? Kiedy Trzaskowski w 2020 roku startował w wyborach prezydenckich, nagle postanowił bronić tego samego programu, który jeszcze niedawno krytykował, zapewniając, że „nie zamierza go likwidować”. Jakie zmiany zaszły przez te cztery lata? Nagle z programu, który miał wpędzić Polskę w katastrofę budżetową, zrobił się „dobry” program, którego nie można ruszać. Okazują się to tylko kolejne deklaracje, w które sam Trzaskowski nie bardzo wierzy, tylko liczy na krótką pamięć wyborców lub jej brak.

Migrantów już nie chcemy

Reklama

Szczególnie zabawna jest zmiana stanowiska Trzaskowskiego w sprawie migrantów. Jeszcze w 2015 roku, w roli wiceministra spraw zagranicznych, zapewniał, że Polska powinna „jak najszybciej wcielać w życie program UE dot. uchodźców” (25 sierpnia 2015). Podkreślał, że musimy przyjąć uchodźców, bo tak nakazuje Unia. Ale kiedy nastał rok 2020, temat nagle stracił na znaczeniu. Trzaskowski stwierdził, że „dzisiaj nie jest problemem zasadniczym kwestia uchodźców, bo ta została rozwiązana pięć lat temu” (19 czerwca 2020). A że rozwiązana wbrew stanowisku jego partii i jego samego, bo zmieniła się władza w Polsce? Któż by zwracał uwagę na takie drobiazgi.

Zielony Ład – z negocjatora na przeciwnika?

Jeden z głównych tematów europejskiej polityki klimatycznej, który nie przeszedł w tej prekampanii bez echa. W 2020 roku Rafał Trzaskowski z dumą podkreślał swoje zaangażowanie w negocjacje związane z tym projektem. „Jestem sprawozdawcą Zielonego Ładu w Komitecie Regionów. Naprawdę się na tym znam” – zapewniał, co miało świadczyć o jego kompetencjach i determinacji w walce o czyste powietrze i zrównoważony rozwój. Jednak potem, kiedy sytuacja polityczna uległa zmianie, a temat Zielonego Ładu stał się kontrowersyjny, Trzaskowski nagle zaczął unikać tej kwestii. Czyżby chciał ukryć, że sam negocjował pierwsze porozumienia klimatyczne? Dziś, zbliżając się do kolejnych wyborów, w kolejne sprawie próbuje zmieniać retorykę, dostosowując ją do nowych warunków i nastrojów społecznych. I tak jak w innych sprawach, tak i w tej możemy spodziewać się, że temat Zielonego Ładu wróci do jego programu. Tuż po wyborach – jak to już bywało.

Ukraina – tygodnia nie wytrzymał

Reklama

Znany z częstych zwrotów w swojej politycznej narracji, Rafał Trzaskowski niedawno wykazał się błyskawiczną zmianą zdania w kwestii Ukrainy - w ciągu zaledwie kilku dni. 8 stycznia 2025 roku stwierdził: „Przed nami bardzo trudny proces przyjmowania Ukrainy do Unii Europejskiej. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że Ukraina nie może wejść do Unii Europejskiej, jeżeli polityka rolna nie zostanie zmieniona” – mówił w wywiadzie. Jednak już trzy dni później, po krytyce ze strony Donalda Tuska wobec kandydata obywatelskiego, Trzaskowski zaatakował Karola Nawrockiego za podobne stanowisko, ogłaszając na konferencji prasowej: „Bardzo mnie zaskoczyły słowa mojego konkurenta stawiające pod znakiem zapytania członkostwo Ukrainy w NATO czy Unii Europejskiej dlatego, że jest to polska racja stanu.” Tak szybkie wolty pokazują najlepiej, że nawet najlepszy kłamca prędzej czy później może się sam pogubić w swoich wygibasach.

Lex Cenzura – na zmianę wystarczyła doba

Temat wrażliwy: cenzura w sieci. W poniedziałek Trzaskowski stwierdził: „Ja nie spocznę, dopóki nie będziemy mieli rozwiązań, które będą walczyć z nienawiścią i hejtem”, a już we wtorek, gdy zaczęła wzbierać fala debaty nad „Lex Cenzura”, kandydat PO stwierdził, że on tej ustawy w tym kształcie nie podpisałby i „na pewno nie zgodziłby się na jakiekolwiek przepisy, które ograniczyłyby wolność w internecie”. Oczywiście, walka z hejtem to dla uśmiechniętej Polski bardzo szlachetny cel, chyba, że nienawiść jest wymierzona w PiS, czy Kościół Katolicki – wtedy wolno). Najważniejsze, że przed wyborami można obiecać wszystko, 100, a nawet i więcej konkretów, aby potem dostosować się do sytuacji, gdy tylko władza będzie w ręku.

Nord Stream – nie tylko Niemcy mówiły o „porozumieniu prywatnych firm”

W sprawie gazociągu północnego 30 stycznia 2022 roku Rafał Trzaskowski krytykował niemiecko-rosyjski projekt, mówiąc: „PiS nie udało się Niemców przekonać. Ja nad tym ubolewam. Niemcy mówili, że to jest przedsięwzięcie biznesowe, a myśmy zawsze mówili: nieprawda, w tym jest mnóstwo polityki.” Były wiceminister spraw zagranicznych „ubolewa”, że nie udało się przekonać Niemców do czegoś, czemu samemu się publicznie zaprzeczało? To sam Trzaskowski we wrześniu 2015 r., kiedy jeszcze był w ministerstwie spraw zagranicznych w rządzie Ewy Kopacz, a sprawa była świeża, stwierdził: „Rzeczywiście jest parafowane porozumienie, porozumienie prywatnych firm. To trzeba jasno powiedzieć, że nie stoją za tym dzięki Bogu rządy”, bagatelizując polityczne aspekty porozumienia. Tak diametralna zmiana stanowiska rodzi pytania o konsekwencję poglądów Trzaskowskiego.

The NeverEnding Story

Ta historia politycznych wolt Rafała Trzaskowskiego zdaje się nie kończyć. Z każdą nową kampanią wracają te same obietnice, które po wyborach znikają w cień, ustępując miejsca realiom rządzenia. W polityce Trzaskowskiego, jakże zgodnej z tym co robi jego ugrupowanie jako całość – mamy do czynienia z fenomenem zmieniających się masek. Co innego mówimy przed wyborami, co innego mówimy i co najważniejsze, robimy po nich. Wtedy, kiedy nadchodzi czas sprawczości, te „piękne” hasła zdają się blednąć, by zrobić miejsce dla zaplanowanych wcześniej decyzji. Wybory prezydenckie się powtarzają, te same sztuczki widzimy teraz, co w 2020 roku, a obywatele znów wciągani są w narracyjne piruety, a na nich wylewają się obietnice, które nie mają pokrycia.

2025-01-15 15:29

Oceń: +11 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niech Bóg okaże mu miłosierdzie

Niedziela rzeszowska 34/2021, str. VIII

[ TEMATY ]

felieton

Bardziej niż kamień rzucony w kogokolwiek, potrzebne jest teraz „Wieczne odpoczywanie” w intencji Bartosza.

Wokół tragicznej śmierci 34-letniego Bartosza z Lubina próbowano stworzyć atmosferę podobną do tej, jaka towarzyszyła ubiegłorocznej śmierci 46-letniego George’a Floyda z Minneapolis, w amerykańskim stanie Minnesota. Tak w przypadku Floyda, jak i w przypadku Bartosza zgon miał nastąpić w wyniku brutalnej interwencji policjantów. Na kanwie filmiku nagrywanego smartfonem pojawił się nawet podobny opis: jeden z trzech policjantów przyduszał kolanem szyję Bartosza, mimo że ten krzyczał, wzywając pomocy. Pozostali policjanci pomagali obezwładnić mężczyznę i umieścić go w radiowozie. Wkrótce Bartosz stracił przytomność i zmarł. W wyniku jego śmierci w Lubinie wybuchły zamieszki, których wzburzeni uczestnicy oskarżali policję o zamordowanie Bartosza, atakowali policjantów, a miejscową komendę policji obrzucili kamieniami i butelkami, próbując ją także podpalić.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Minister finansów i gospodarki: w przyszłym tygodniu ceny na stacjach benzynowych w Polsce będą niższe

2026-10-01 21:19

[ TEMATY ]

paliwo

Adobe Stock

Ceny paliw na stacjach będą niższe już w przyszłym tygodniu - oświadczył w czwartek na konferencji prasowej w USA minister finansów i gospodarki RP Andrzej Domański.

- Prezydent zupełnie niepotrzebnie zwlekał wiele, wiele tygodni z podpisaniem ustawy, bo przypomnę, że tę ustawę mógł podpisać znacznie, znacznie wcześniej i wtedy ceny na stacjach benzynowych byłyby już od wielu tygodni niższe - powiedział Domański.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję