Reklama

Wiadomości

Zanim nadejdzie zima

Niedziela Ogólnopolska 47/2013, str. 48-49

[ TEMATY ]

pomoc

bezdomni

Bożena Sztajner/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Spróbuj to sobie wyobrazić: nagle tracisz pracę, nie masz pieniędzy, eksmitują cię z mieszkania, więc lądujesz na ulicy. Jeśli masz dość szczęścia, udaje ci się ulokować u krewnych rodzinę.

Nagle stajesz się bezdomny i nie masz dokąd iść. Niemożliwe? Taki los spotyka nie tylko tych, co „sami sobie winni”, ale także ludzi usuniętych z likwidowanych hoteli pracowniczych, kobiety, które uciekają przed przemocą w rodzinie, opuszczających domy dziecka, zwolnionych z więzień, coraz częściej także ludzi starych, zniedołężniałych, tracących pamięć, których nikt nie chce. Na bruku lądują też mężczyźni, którzy wyjechali do pracy na Zachód i nie powiodło im się, albo właściciele firm, które zlicytowali wierzyciele... Czasem uciekający przed bankami i fiskusem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ludzie spod znaku św. Brata Alberta, działający w placówkach Towarzystwa noszącego imię świętego zakonnika, dobrze wiedzą, jak cienka jest granica między bezpiecznym, ciepłym i spełnionym życiem, a zimną, niebezpieczną i obcą ulicą. Większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy, jak szybko może znaleźć się po drugiej stronie. Wystarczy nieszczęśliwy zbieg kilku okoliczności i jesteśmy bez domu, bez grosza i bez pomysłu, co dalej... Wyobraź sobie, że nie masz dokąd pójść. Zamknij oczy i przez chwilę pomyśl: A gdyby i mnie coś takiego się przytrafiło? Wszechogarniający lęk jest dopiero wstępem, preludium przed tym, co przeżywają codziennie ludzie żyjący na marginesie.

Zapowiadają mroźną zimę. Chabibułło Abdusamatow, rosyjski klimatolog o światowej sławie, mówi, że będzie najgorsza od 100 lat. Naukowcom rosyjskim przytakują meteorolodzy brytyjscy i niemieccy. Niemiec Dominik Jung oświadczył w mediach, że robi mu się „zimno” nawet na widok map meteorologicznych i modeli stworzonych przez Niemiecką Służbę Meteorologiczną. Natomiast nasi spece od pogody uspokajają, że prognozy długoterminowe to ruletka i sprawdzają się zaledwie w połowie. Zaledwie?

Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta zajmuje się blisko 4 tys. życiowych rozbitków: mężczyzn, kobiet, dzieci. Działają od 1981 r., są organizacją ogólnopolską i katolicką. Prowadzą w całym kraju 42 schroniska, mają 8 domów dla matek z dziećmi i 7 dla starców i chorych, 15 noclegowni, 8 ogrzewalni, dom dziecka z mieszkaniem czasowym, ośrodek dla eksmitowanych. Można długo wymieniać.

Gdy przyjdzie mróz, ich domy zapełnią się ponad miarę. 16 kuchni i jadłodajni będzie pracować pełną parą, bo dla większości przychodzących posiłek stąd to jedyna ciepła strawa w ciągu dnia. W 22 punktach wydawania odzieży i żywności zadbają, by magazyny nie świeciły pustkami, bo inaczej będzie marznąć, a czasem zamarzać jeszcze więcej ludzi.

Reklama

By sprostać zadaniu muszą nieustannie starać się o środki na utrzymanie swoich placówek. Mówiąc obrazowo – żeby było co do garnka włożyć, za co kupić buty i kurtki, zrealizować recepty. W październiku zainicjowali nową akcję. Chcą poruszyć naszą wyobraźnię i uświadomić, czym jest pomoc niesiona w albertyńskim stylu. Czyli mozolnie, bez względu na uwarunkowania społeczne, gospodarcze czy polityczne. I – co najważniejsze – codziennie. Ciężka praca w jadłodajniach, kuchniach, schroniskach, noclegowniach, mieszkaniach readaptacyjnych, przytuliskach, domach dla kobiet, domach dla matek z dziećmi, domach dla osób starszych, świetlicach, domu dziecka, Centrach i Klubach Integracji Społecznej i innych miejscach w całej Polsce.

„Pomagamy codziennie”, przypominają i planują, że każdego dnia zapukają do jednej firmy w Polsce z prośbą, by przyłączyła się do ich pracy. Na swoim profilu www.facebook.com/BratAlbert.org, umieszczać będą informacje, jakie są efekty tych zaproszeń – czyli kto nie odmówił wsparcia.

Pomagać tak, żeby nie poniżać

„Każdemu głodnemu dać jeść, bezdomnemu miejsce, a nagiemu odzież. Jak nie można dużo, to mało...” – mawiał św. Brat Albert, postać zupełnie niezwykła i inspirująca kolejne pokolenia „szaleńców”, którzy z pomagania biedakom uczynili sens swojego życia. W 64 kołach na terenie całej Polski jest ich blisko 3 tys. W zdecydowanej większości to wolontariusze. Pracują tak, jak prosił Święty Brat, by niosący „nie raził swoim «stylem», nie właził w oczy, nie upokarzał”.

Podstawa działalności Towarzystwa to 42 schroniska – a w nich dach nad głową, jedzenie, odzienie, godziwe traktowanie i szansę na lepsze życie znajduje blisko 2,5 tys. mężczyzn i kobiet oraz dzieci. Szansą na „coś lepszego” jest autorski projekt Towarzystwa – indywidualny program wychodzenia z bezdomności. W ubiegłym roku walkę o powrót do społeczeństwa zdecydowało się podjąć ponad 500 osób. Pomagają im w tym psychologowie, psychiatrzy, pracownicy socjalni, a także księża, bo nikt nie twierdzi, że wyjść z bezdomności jest łatwo.

Reklama

Kobiety rzadziej zapadają na tę chorobę, a jeśli już – zabierają ze sobą także dzieci. Większość z nich uciekła przed biciem i znęcaniem. W ubiegłym roku w 7 domach dla kobiet Towarzystwa zimowało 201 kobiet bez dzieci, 50 miały jedno dziecko przy sobie, 33 – dwoje, 13 – troje. Jedna matka została na ulicy z 4 dzieci. 17 pań było w ciąży. Sylwestra 2012 r. spędziło w placówkach Towarzystwa 140 pań i 60 dzieci. Dostawali tam 3 posiłki dziennie, odzież, środki higieniczne, pomoc lekarską i duszpasterską oraz okazję do odzyskania swojego życia, ale już bez przemocy i bicia.

Mróz i alkohol

Te dwie rzeczy są najczęstszą przyczyną zamarznięć albo wychłodzeń. Bezdomni nadużywają alkoholu i praca nad wyjściem z nałogu jest traktowana w wielu placówkach Brata Alberta priorytetowo. Czasem jest wielki sukces – jak w Przemyślu, gdzie podopieczni tamtejszego oddziału wstąpili do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka – a warunkiem podstawowym w Krucjacie jest utrzymanie stałej trzeźwości. W wielu ośrodkach pracują terapeuci, działają grupy AA, odbywają się spotkania z tymi, którym udało się wygrać z nałogiem, powstają rozmaite grupy wsparcia. – Walka z nałogiem jest trudna i nie wolno liczyć na szybki sukces. Zawsze i nieustająco warto jednak podejmować próby – mówią wolontariusze.

Reklama

Bezdomni wiedzą, że w schroniskach nie toleruje się alkoholu, a wielu z nich – uzależnionych nie wytrzyma nawet kilku godzin bez niego. Nie powstrzyma ich nawet siarczysty mróz. Stąd pomysł ogrzewalni: miejsc dla ludzi, którzy nie chcą żadnej pomocy z wyjątkiem ciepłego miejsca na kilka nocnych godzin. Zimą trzeba starać się podwójnie. Liczy się pomysł – np. na katowickim dworcu działa miejsce będące jednocześnie noclegownią i ogrzewalnią. Ma 18 miejsc noclegowych i 20 miejsc w ogrzewalni. Tylko jednej nocy, 15 grudnia ub.r., policzono „gości” – spało tam 43 mężczyzn. Z kolei po Łodzi jeździł w ubiegłą zimę nocny autobus, rozwożący ciepły posiłek, herbatę, żywność, odzież i środki opatrunkowe. Codziennie czekało na niego na ulicach miasta ok. 275 osób. W mroźne noce autobus zabierał do noclegowni 145 osób. Z kolei po Wrocławiu wieczorami jeździł samochód z opiekunem namawiającym bezdomnych, by wyszli z dworców i altanek. Ciepłe miejsce i strawę otrzymało w ten sposób 226 osób. W kołach m.in. gdańskim, katowickim i wrocławskim pracowali tzw. streetworkerzy, którzy docierali do bezdomnych w miejscach niemieszkalnych i namawiali do pójścia z nimi do noclegowni.

Nie tylko można, ale trzeba

Nie tylko można, ale koniecznie trzeba wspierać organizacje pomagające ludziom biednym, bezdomnym, zagubionym i nieporadnym. Ci szlachetni „szaleńcy”: wolontariusze, społecznicy, pracownicy pozarządowych organizacji charytatywnych, jak opisane wyżej Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta, sprawiają, że świat jest odrobinę lepszym miejscem. Nie każdego z nas stać na podobne działanie, ale niemal każdego stać na wsparcie takich działań. Skoro nie umiemy zająć się bezdomnym i biednym osobiście, pomóżmy tym, którzy potrafią to czynić – i zrobią to także w naszym imieniu...

Podobno przed nami zima stulecia. Podobno zamarznie Bałtyk. Ale nawet gdyby nie zamarzł, ludziom żyjącym na ulicy będzie teraz bardzo ciężko. Musimy wspólnie sprawić, by mniej cierpieli.

Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta
tel. (71) 341-04-19, fax (71) 344-37-35
Konto: PKO BP IV O.Wrocław 11 1020 5242 0000 2502 0019 4118

2013-11-19 15:16

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ameryka na wojnie z wirusem

[ TEMATY ]

USA

pomoc

wojna

epidemia

Stany Zjednoczone

Ameryka

koronawirus

Mikołaj "Vonsky" Teperek, "Vonsky Channel"

Chicago

Chicago

Gwałtownie rosnąca w Ameryce liczba zakażonych nowym chińskim koronawirusem SARS-CoV-2, która w chwili pisania tego artykułu wynosiła już ponad 400 tys. osób, zmusza władze federalne oraz stanowe do podejmowania coraz dalej idących środków prewencyjnych mających ograniczyć skutki pandemii. Do tej pory w USA zmarło prawie 13 tys. obywateli.

Prezydent Donald Trump zdecydował o wprowadzeniu w USA stanu nadzwyczajnego, taki krok miał m.in. umożliwić przekazanie poszczególnym stanom dodatkowych miliardów dolarów na walkę z koronawirusem. Stany Zjednoczone postanowiły przeznaczyć na ten cel astronomiczne kwoty pieniędzy i tym samym, mówiąc kolokwialnie, utopić skutki pandemii w morzu gotówki. Jeszcze w połowie marca, na Kapitolu przyjęto pierwszą specustawę pomocową, którą następnie podpisał prezydent Trump. Przewidywała ona m.in. nieodpłatne wykonywanie testów na obecność koronawirusa oraz płatne urlopy dla chorych na Covid-19 pracowników, za które zapłaci rząd federalny. Sprawa była istotna, bowiem w Ameryce nie ma gwarancji płatnych urlopów zdrowotnych na poziomie federalnym – kwestie tą reguluje ustawodawstwo stanowe oraz indywidualne umowy na linii pracodawca-pracownik.
CZYTAJ DALEJ

Polityka ślepego

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Najgroźniejsza w polityce zagranicznej nie jest tylko zdrada, ale i ślepota. Z taką ślepotą mamy do czynienia, gdy państwo przestaje myśleć kategoriami własnego interesu i zaczyna funkcjonować jako element cudzego projektu – większego, głośniejszego, bardziej elegancko opakowanego. A co z jego zawartością?

Wystąpienia sejmowe Donalda Tuska (przed kamerami na korytarzu) i Radosława Sikorskiego (z mównicy) nie były tylko ostrą retoryką wobec USA. Były sygnałem, że znów ustawiamy się w pierwszym szeregu nie swoich wojenek. Zamiast usiąść do stołu i wykorzystać zmianę układu sił w relacji USA-UE, wolimy demonstrować moralną wyższość, a nawet wrogość wobec najważniejszego sojusznika.
CZYTAJ DALEJ

Ksiądz Padre Guilherme o hejcie na swój temat: Gdy pojawia się coś nietypowego, wiele osób mówi, że ksiądz nie powinien tego robić

2026-06-22 13:45

[ TEMATY ]

ksiądz Guilherme Peixoto

Padre Guilherme

Mat.prasowy

Padre Guilherme

Padre Guilherme

"Wiele osób mówi, że to nie jest dobre" - przyznaje ks. Padre Guilherme, po zejściu ze sceny swojego pierwszego koncertu w Polsce. Duchowny był gościem programu "halo tu polsat".

Padre Guilherme, czyli Guilherme Peixoto, to portugalski ksiądz katolicki i DJ, który łączy muzykę elektroniczną z przekazem religijnym. Ma 51 lat, święcenia kapłańskie przyjął w 1999 roku, a jego droga do DJ-ingu zaczęła się od organizowania wydarzeń muzycznych, które miały pomóc w utrzymaniu i remontach parafii.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję