Reklama

Wiadomości

Kolęda bez formy

Gdy odwiedzałam ostatnio przyjaciół mieszkających w bloku na jednym z dużych warszawskich osiedli, na drzwiach wejściowych do klatki schodowej zobaczyłam kartkę z informacją z parafii o dacie i godzinie wizyty duszpasterskiej.

[ TEMATY ]

kolęda

Milena Kindziuk

Red.

Milena Kindziuk

Milena Kindziuk

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W następnym akapicie zaś, przeczytałam następujący tekst: „Odwiedziny u Was to wspólna okazja, aby się spotkać, porozmawiać na ważne dla Was tematy i pomodlić się w Waszych intencjach. Chcemy Was spotkać w Waszej codzienności i dlatego nie trzeba gruntownie sprzątać mieszkania, kłaść białego obrusu i zeszytu do religii”. NIE sprzątać, NIE kłaść białego obrusu, NIE pokazywać zeszytu do religii…!

W pierwszej chwili zrobiło mi się przykro, a nawet poczułam złość, że niektórzy księża tak bardzo odeszli już od starej polskiej tradycji, która na czas „kolędy” nakazywała nakryć stół białym obrusem właśnie, położyć krzyż i – jeśli są dzieci w wieku szkolnym – także zeszyt do religii. Taka oprawa się przecież przyjęła, czy warto ją niszczyć? Czy nawet Kościół za wszelką cenę musi dostosowywać się do świata, który – zwłaszcza w dużych miastach – proponuje życie tak, jakby Boga nie było? – pytałam w duchu sama siebie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Do mieszkania przyjaciół weszłam więc „nabuzowana”. Ironicznie zaczęłam mówić, że duchowni powinni jeszcze napisać na tej kartce, iż parafianie nie muszą się niczym stresować, bo modlitwy też nie będzie w czasie wizyty duszpasterskiej, a kolęda to ot, taka świecka pogawędka – tyle że w obecności duchownego.

Reklama

Co się tymczasem okazało? Że w ogromnym, wieloklatkowym wieżowcu, w którym mieszkają moi przyjaciele, oprócz nich na niedzielne msze do kościoła chodzą jeszcze…trzy osoby: matka zbuntowanej nastolatki oraz starsze małżeństwo, które do Warszawy przyjechało z Podlasia. Pozostali mieszkańcy - to zazwyczaj pracownicy wielkich korporacji, którzy nawet nie mają szans takiej kartki z parafii zobaczyć, bo do domów wchodzą tylko od strony podziemnego garażu, w którym późnym wieczorem parkują swe limuzyny. Ten temat zresztą ich nie interesuje. Podobnie jak wielu innych, nowobogackich, pracujących online we własnych formach albo wynajmujących lokale – ci ostatni zbyt często się zmieniają i z zasady nie są związani z żadną parafią. Niektórzy z nich „nienawidzą Kościoła”, a są i tacy, którzy go „tylko nie lubią”, większości zaś sprawy wiary są po prostu obojętne.

Gdy jednak głębiej podrąży się temat, mówią mi moi przyjaciele, to okazuje się, że ich sąsiedzi to w istocie dobrzy, życzliwi ludzie, jedni po przejściach, czasem mocno poranieni przez życie, inni zabiegani od świtu od nocy, zbyt zatroskani o sprostanie codziennym obowiązkom, o wychowanie dzieci, żyjący zbyt szybko, żeby zastanawiać się jeszcze i nad tym, czy przyjąć księdza po kolędzie. Dlatego też go nie przyjmują. I właśnie dla nich wszystkich proboszcz parafii powiesił kartkę na drzwiach wejściowych do bloku. Co więcej, okazało się, że ktoś już pochwalił się, że w tym roku przyjmie księdza po kolędzie tylko dlatego, że „nie trzeba pokazywać zeszytu do religii” - dzieci na religię nie chodzą, a rodzice nie mają ślubu kościelnego. Z księdzem jednak chętnie się spotkają.

Jest szansa, że może to być początek powrotu tej rodziny do wiary i do Kościoła.

Zwracam więc honor i nie złoszczę się już na księży, że tak „lekko” podeszli do warunków tegorocznej kolędy. Co więcej, podziwiam ich, że wpadli na tak niekonwencjonalny pomysł odrzucenia „formy” – jak powiedziałby Gombrowicz.

Podziel się cytatem

Podziwiam także niektóre oryginalne inicjatywy księży z social mediów. Znany z TIK-TOKA ks. Sebastian Picur tak zapowiadał kolędę: „Jeżeli chcesz, żebym przyjechał do ciebie z wizytą duszpasterską, po kolędzie, żebyśmy razem się pomodlili, porozmawiali, wspaniale spędzili czas, to oczywiście jest to możliwe. Do tej wizyty oczywiście dołączam ten prezencik dla ciebie i twoich bliskich” – mówił, trzymając w rękach kolorowe pudełko. „Co zrobić, aby tak się stało? Napisz w komentarzu, dlaczego to akurat do was powinienem przyjechać. Komentarz, który uzyska najwięcej serduszek, wygrywa i do tej osoby przyjadę. Zaznaczam, że ta inicjatywa odnosi się do terenu całej Polski. Szczęść Boże i do zobaczenia!”

Profil księdza ma 880,7 tysięcy obserwujących i 19 milionów lajków.

2025-02-14 22:40

Ocena: +16 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kolęda na Tekach

Niedziela wrocławska 1/2015, str. 5

[ TEMATY ]

kolęda

Bożena Sztajner/Niedziela

Studenci zamieszkujący wrocławskie Wittigowo, nie muszą się martwić, jeśli nie załapią się na kolędę w swojej rodzinnej miejscowości. Ojcowie redemptoryści z parafii pw. NMP Matki Pocieszenia, co roku wyruszają im na spotkanie. Z inicjatorem „Kolędy na Tekach” duszpasterzem akademickim „Redemptora” o. Mariuszem Simoniczem CSsR rozmawia Adrianna Sierocińska.

ADRIANNA SIEROCIŃSKA: – W akademikach Politechniki Wrocławskiej, nazywanych przez studentów „Tekami”, mieszka ok. 2000 osób. Jak wygląda przygotowanie wizyty duszpasterskiej od strony organizacyjnej?
CZYTAJ DALEJ

Abp Wacław Depo na Jasnej Górze: nasza wiara starła się z indoktrynacją i zaprogramowaną ateizacją narodu

2026-08-15 12:47

[ TEMATY ]

Jasna Góra

abp Wacław Depo

nasza wiara

starła się

indoktrynacja

ateizacja narodu

Jasna Góra Klasztor Ojców Paulinów

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na Jasnej Górze w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na Jasnej Górze w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

- Od czasów kardynała Stefana Wyszyńskiego nasza wiara starła się z indoktrynacją i zaprogramowaną ateizacją narodu, które pozostawiły swoje mocne piętno - powiedział w homilii podczas Sumy Pontyfikalnej na Jasnej Górze w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny metropolita częstochowski abp Wacław Depo. Jak dodał - doświadczamy na co dzień zrelatywizowania prawdy oraz kryzysu autorytetów.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
CZYTAJ DALEJ

Rzym: śladami św. Jana Pawła II do grobu św. Stanisława Kostki

2026-08-15 19:47

Vatican Media

Karol Wojtyła wielokrotnie modlił się przy grobie św. Stanisława Kostki

Karol Wojtyła wielokrotnie modlił się przy grobie św. Stanisława Kostki

„Gotowe jest serce moje, Boże” - miał według tradycji powiedzieć przed śmiercią Stanisław Kostka, osiemnastoletni nowicjusz jezuicki, gdy umierał 15 sierpnia 1568 r., w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W roku 300. rocznicy jego kanonizacji przez Benedykta XIII warto przypomnieć, jak mocno ten święty wpisał się także w życie Karola Wojtyły, który cenił sobie wizyty przy jego relikwiach w kościele Sant’Andrea al Quirinale, arcydziele sztuki barokowej Gian Lorenza Berniniego.

Z parafii św. Stanisława Kostki
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję