Łatwość przemieszczania się sprawia, że ludzie dużo podróżują. Niektórzy czynią to ze względu na pracę, inni zaś ciekawi świata podejmują eskapady w najodleglejsze zakątki naszego globu. Ci, którzy decydują się na chodzenie po bezdrożach, niejeden raz poczuli, czym są głód i pragnienie. W takim momencie dominuje myśl: muszę znaleźć źródło, muszę spotkać życzliwego człowieka! Dobrze jest uświadomić sobie wtedy, że w podobnej sytuacji znalazł się kiedyś Jezus w swej wędrówce do Jeruzalem.
Księga Wyjścia przytacza wiele spektakularnych wydarzeń z czasów wędrówki Izraela po pustyni. Jednym z nich jest cud wyprowadzenia wody ze skały. W tle pojawia się prowokacyjne powątpiewanie ludu: „Czy też Pan jest rzeczywiście pośród nas, czy nie?”. Mojżesz wie o Bożej wszechmocy, ale czuje ogromną presję, ponieważ w oczach narodu wybranego to właśnie on jest pierwszym odpowiedzialnym za każde niepowodzenie. Kiedy pojawi się woda, pretensje i żale się uciszą do następnej trudnej sytuacji! Jezus staje wobec podobnych wyzwań, chociaż wydaje się, że sprawa jest nieproporcjonalnie mała w stosunku do pragnienia Izraelitów na pustyni. Jego ludzkie oczekiwanie na wodę w spotkaniu z Samarytanką przeradza się w Boskie udzielanie daru niewypowiedzianie większego wody żywej, czyli łaski uświęcającej. Nauczyciel nie jest niegrzeczny w stosunku do niewiasty, kiedy uświadamia jej, jak grzeszne życie dotąd prowadziła. Wypowiadając przykrą dla niej prawdę, przygotowuje w jej sercu miejsce dla swego miłosierdzia i pełnego nawrócenia. Podnosi jednocześnie na wyższy poziom jej pragnienie „wody żywej”, która raz na zawsze zaspokoi wszelkie pragnienie, wskazując, że to właśnie On jest źródłem, z którego mogą czerpać wszyscy do woli. Samarytanka na tyle rozumie wagę wydarzenia, że staje się apostołką dobrej nowiny wśród swoich rodaków. Wraz ze św. Pawłem możemy wyznać: „Miłość Boża rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego”. Źródłem tak obficie wytryskującym ku życiu wiecznemu okazało się otwarte serce Ukrzyżowanego.
Podstawowym problemem, z jakim przychodzi nam się zmierzyć w Wielkim Poście, jest brak pragnienia spotkania się z Jezusem. Nasycony ponad miarę człowiek stracił wrażliwość na potrzeby duchowe… Ale może jeszcze nie stracił jej całkowicie?! Może w swoim zapędzeniu znajdzie chwilę, by zasiąść chociaż na chwilę przy nieznanym Wędrowcu i wejść z Nim w cichą rozmowę…?
Dla większości z nas przystanek jest miejscem odjazdu, przesiadki, chwilowej obecności. Całe nasze życie składa się z wielu przystanków. Jednym z nich jest Wielki Post. Na ten przystanek Bóg wysyła autobus, abyś mógł podjąć dalszą podróż. Ale to ty decydujesz, czy wsiąść czy zostać. Może jednak warto się zabrać w tę podróż? W podróż bliżej Boga...
Góra Krzyży niedaleko Szawli na Litwie jest jednym z wielu sanktuariów pod gołym niebem. Znajduje się tam ogromna liczba krzyży – od tych kilkumetrowych do całkiem maleńkich. Są wśród nich krzyże rzeźbione, bogato zdobione, ale i te bardzo skromne. Długo stałem pośród nich. Cisza i te krzyże. Co w nich jest? Ból, wdzięczność, żal po stracie kogoś bliskiego, a może wołanie w sytuacji beznadziejnego rozdarcia? Nie wiem – to tajemnica krzyży. Próbuję zostawić swój, wetknąć go między inne. Odchodzę. Nagle patrzę – a on idzie za mną. Nie dał się zostawić. Pomyślałem sobie: żywe krzyże idą z nami. Chciałem się uwolnić, mój krzyż ma jednak swoją górę – moje życie. Biorę go zatem ze sobą. Nie jest wygodny, czasem odzywa się niespodziewanie i uwiera, ale w Wielki Piątek jest mi miły. Całuję go i oswajam się z nim. Może po mojej śmierci ktoś postawi na świętej górze mój krzyż na pamiątkę i on tam zostanie? Teraz jednak muszę go nieść.
Paweł z kolei mówi o pysze, która rozrywa wspólnotę, i odwołuje się do zasady „nie ponad to, co napisane”. Pismo wyznacza miarę dla myślenia i oceniania. Kiedy wspólnota tę miarę traci, rodzi się wyniosłość. Grecki czasownik physioun opisuje nadęcie, które żyje pozorem wielkości. Na to nadęcie Apostoł ma jedno pytanie, zadane z rozbrajającą prostotą: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” To pytanie prowadzi do samego serca wiary. Wszystko jest darem. Nie przypadkiem Augustyn uczynił z niego jeden ze swoich ulubionych wersetów w sporze o łaskę. Kto pojął, że wszystko otrzymał, ten nie ma się już czym chlubić poza Dawcą.
Ironia środkowej części tekstu ma cel leczniczy. Koryntianie zachowują się, jakby już doszli do królowania. Tymczasem droga apostoła prowadzi przez uniżenie, trud i wzgardę. Paweł sięga po obraz widowiska, greckiego theatron. Apostołowie są jak skazańcy wystawieni na pokaz światu, aniołom i ludziom. Obraz był aż nadto czytelny w świecie rzymskich aren, gdzie skazanych „na śmierć” (epithanatioi) wyprowadzano na koniec igrzysk. Tak odsłania się logika krzyża. Głosiciel Ewangelii niesie Pana ukrzyżowanego. Dlatego spotyka głód, pragnienie, poniżenie i ciężką pracę, a odpowiada błogosławieństwem, cierpliwością i łagodnym słowem.
Jak wygląda życie codzienne Kościoła, widziane z perspektywy metropolii, w której ważne miejsce ma Jasna Góra? Co w życiu człowieka wiary jest najważniejsze? Czy potrafimy zaufać Bogu i powierzyć Mu swoje życie? Na te i inne pytania w cyklicznej audycji "Rozmowy z Ojcem" odpowiada abp Wacław Depo.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.