Są takie chwile, gdy muzyka sakralna jeszcze głębiej wpisuje się w świętą przestrzeń kościoła, stając się modlitwą serc. Tak właśnie było 27 kwietnia w kolegiacie Matki Bożej Bolesnej i św. Aniołów Stróżów.
Koncert Wielkanocny zgromadził licznych mieszkańców Wałbrzycha, miłośników muzyki sakralnej i wielkanocnej refleksji. Chór i Orkiestra Symfoniczna Zespołu Szkół Muzycznych im. Stanisława Moniuszki w Wałbrzychu oraz Akademicki Chór Politechniki Wrocławskiej pod batutą Małgorzaty Sapiechy-Muzioł stworzyli przestrzeń pełną skupienia i wzruszenia. Partie solowe wykonały Magdalena Wachowska (mezzosopran) i Magdalena Zawartko (głos etno).
Jacek Borkowski, chórzysta Politechniki Wrocławskiej, w słowie wstępnym wprowadził publiczność w głębię dzieła. - Stabat Mater Karla Jenkinsa jest inne niż wszystkie – łączy łaciński tekst z fragmentami poetyckimi z różnych kultur, mówiącymi o żalu po stracie ukochanej osoby. To dzieło porusza każdego, nawet jeśli nie zna historii Maryi i Jezusa – podkreślił.
- Życzę głębokich i pięknych przeżyć w naszej wspaniałej świątyni, centralnej świątyni Wałbrzycha. Dzisiejszy koncert zamyka czas oktawy Wielkiej Nocy, a muzyka niech stanie się dla nas modlitwą i zadumą - dodał proboszcz wałbrzyskiej parafii ks. kan. Wiesław Rusin, witając tłumy słuchaczy.
- To było piękne i wzruszające, aż trudno było powstrzymać emocje – powiedziała po koncercie Iwona Jerzyk.
Owacje na stojąco były dowodem, że muzyka, choć wykonywana przez młodych artystów, wybrzmiała z dojrzałą siłą wiary i emocji, niosąc słuchaczom nadzieję i radość płynącą ze Zmartwychwstania.
Żyła w blasku fleszy. Mediolan był sceną jej kariery: czerwone dywany, okładki gazet, narzeczony – siostrzeniec Berlusconiego. A jednak za pozorem sukcesu kryła się samotność, której nie goił żaden aplauz. Zanim trafiła do świata mody, Ania Golędzinowska padła ofiarą handlu ludźmi – uwięziona, zmuszana do pracy w nocnym klubie, upokorzona. Uciekła. Lecz prawdziwe wyzwolenie przyszło dopiero później.
O Medjugorje usłyszała od jednego z dziennikarzy. Pojechała na pielgrzymkę z ciekawości, ale też z nadzieją, i wtedy zaczęło się coś, czego nie sposób było zignorować: bluźniercze głosy, niewidzialny opór, nocne zmagania.
Kapłani powinni od młodości przygotowywać się na to, że w starości nie będą mogli być tak aktywni, aby umieć ofiarować Bogu chwile samotności – wskazał Leon XIV w odpowiedzi na pytanie jednego ze starszych kapłanów, jak księża mają radzić sobie z samotnością i chorobą. Zachęcił młodszych kapłanów, by towarzyszyli starszym.
Co mogą czynić starsi księża, aby po latach aktywności nie czuć się na emeryturze lub w chorobie samotni i izolowani – zapytał jeden z rzymskich księży Papieża Leona XIV, podczas audiencji u Ojca Świętego. Dodał, że ze swego doświadczenia jako osoby starszej od Papieża wie, że wielu starszych księży odczuwa samotność po życiu całkowicie poświęconym Ewangelii i Kościołowi. „Po tak wielu spotkaniach z ludźmi, tak wiele samotności. Wielu dotkniętych chorobą musiało wycofać się jeszcze przed osiągnięciem wieku emerytalnego” – mówił ksiądz. I zapytał, jakie sugestie może Papież przekazać tym kapłanom, a także jak kapłani starsi mogą pomagać młodszym w głoszeniu z pasją Słowa Bożego.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.