Reklama

Polityka

Uwolnić wolność

O bierności obywatelskiej Polaków jako skutku kłamstwa założycielskiego III RP z prof. Piotrem Glińskim rozmawia Wiesława Lewandowska

Niedziela Ogólnopolska 40/2014, str. 40-41

[ TEMATY ]

wywiad

polityka

Dominik Różański

Prof. Piotr Gliński

Prof. Piotr Gliński

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Na Uniwersytecie Warszawskim w 25. rocznicę utworzenia pierwszego tzw. niekomunistycznego rządu powołano katedrę im. Tadeusza Mazowieckiego, która ma się zajmować, jak to podkreślono, kształtowaniem postaw prospołecznych. Cóż to może oznaczać?

PROF. PIOTR GLIŃSKI: – To oznacza dalszy ciąg szeroko pojętej walki politycznej o sposób interpretowania polskich przemian, a także o sposób definiowania polskości i Polski.

– Tak, jak zdefiniowały ją elity polityczne przejmujące władzę 25 lat temu?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Tak. Mamy obecnie kontynuację, ponowne zwycięstwo filozofii Okrągłego Stołu. Choć 25 lat temu wiele osób słusznie wierzyło w tę ideę porozumienia i w autentyczność intencji politycznych, to szybko okazało się, że było to, niestety, oszustwo i zdrada, ponieważ dla osób uczestniczących w tamtym porozumieniu ważniejsza okazała się lojalność wobec instytucji i elit postkomunistycznych niż wobec własnego społeczeństwa.

– Faktem jest, że Polacy wtedy, jak nigdy, niemal jednogłośnie uwierzyli w dobrą zmianę. Wtedy łatwo dali się oszukać i nadal dają się oszukiwać?

Reklama

– Tak można by powiedzieć, ale nie lubię tej narracji narzekania na społeczeństwo, której wszyscy zbyt łatwo ulegamy. Wielu mówi, że społeczeństwo nie dorosło, że wybiera nie tych, co trzeba, albo że jest ciemne i daje się oszukiwać. To prawda, że tego rodzaju opinie znajdują uzasadnienie w wielu faktach, ale ja jestem zawodowo uczulony na takie tezy. Moim zdaniem, banalne jest oskarżanie społeczeństwa o jakieś winy, oskarżanie prostych, przeciętnych ludzi, że nie spełniają pewnych oczekiwań.

– Powtarza się zarzut, że proces dorastania polskiego społeczeństwa do demokracji postępuje zbyt opornie.

– Stawiając tego rodzaju zarzuty, zawsze trzeba się zastanowić nad uwarunkowaniami. Patrząc głęboko historycznie, nietrudno odkryć, że trzon polskiego społeczeństwa stanowili chłopi pańszczyźniani, a tragiczne wydarzenia polskiej historii zawsze prowadziły do metodycznego wyniszczania elit. Jeśli do tego dodać 50 lat komunizmu, to naprawdę trudno się dziwić, że mamy dziś społeczeństwo bez głowy, które bardzo łatwo krytykować...

– I którym bardzo łatwo manipulować?

– Oczywiście. Dodatkowo sprzyja temu niski poziom życia i przede wszystkim źle funkcjonujące instytucje.

– Tymczasem tworzenie dobrych instytucji nawet w wolnej Polsce okazuje się niemożliwe! Dlaczego?

Reklama

– Jest możliwe! Wystarczy wziąć przykład z II Rzeczypospolitej, kiedy to można było budować instytucje skutecznie pomagające prostym ludziom. Ostatnio np. dobre szkoły mieliśmy w Polsce właśnie w II RP. Dość powiedzieć, że ukończenie przedwojennego gimnazjum sytuowało moją mamę w elicie polskiego społeczeństwa; gimnazjalne wychowanie sprawiło, że była żołnierzem batalionu „Zośka”... Mówię o tym dlatego, by wskazać na stracone szanse współczesnego polskiego społeczeństwa, które samo sobie nie jest winne. Winne są elity, czy może raczej „pseudoelity”, które nie potrafiły zbudować odpowiednich instytucji.

– Nie chciały, nie umiały?

– Z pewnością współczesne elity nie zdały egzaminu i to one ponoszą winę za stan polskiego społeczeństwa. Nie można wszak lekceważyć także okoliczności zewnętrznych, które zawsze dość skutecznie zwalczały polskość... Obecnie również przegrywamy tę rywalizację międzynarodową. Efekt dziś jest taki, że społeczeństwo jest potwornie wymęczone, mentalnie stłamszone. Nie tylko przez głębokie zaszłości historyczne, przez degradujący komunizm, ale także przez skutki transformacji ustrojowej, która w wymiarze społecznym w gruncie rzeczy przyniosła przede wszystkim nadrabianie postaw materialistycznych, konsumpcyjnych.

– Faktem jest, Panie Profesorze, że polskie społeczeństwo cechuje dziś wyjątkowa bierność i zobojętnienie.

– To prawda. Mamy zdecydowanie najniższą w Europie przeciętną frekwencję wyborczą i aktywność obywatelską. Polskie społeczeństwo wyraźnie odrzuciło współczesną politykę, powoli zaczyna też dostrzegać obłudę medialną. Jest naprawdę i gruntownie zniesmaczone polityką w ogóle.

– To w dużej mierze wina samych polityków. Którzy z nich w minionym 25-leciu zawinili najbardziej?

Reklama

– Ci, którzy rządzili najdłużej, czyli dwie formacje: postkomunistyczna oraz tzw. transformacyjni zwycięzcy, którzy wybrali tzw. rozwój zależny (od głównych graczy europejskich) i stwierdzili, że dla tego wyboru postkomuna jest lepsza niż demokratyczny żywioł społeczny. Nieprzypadkowo od razu pogwałcili własne cele i wartości sprzed 1989 r., np. autentyczne społeczeństwo obywatelskie...

–...które miało powstać i do dziś nie powstało. Dlaczego?

– Rozwinęło się, ale bardzo rachitycznie i enklawowo; jest zbyt zależne od sektora państwowego i biznesowego, uzależnione m.in. od grantów europejskich… Mamy np. bardzo słabe tzw. watchdogi, czyli organizacje, które powinny kontrolować władzę na każdym jej szczeblu, tymczasem władza skutecznie dba o to, żeby ta oddolna obywatelska kontrola za bardzo się nie rozwinęła. I to jest odpowiedź na Pani pytanie: silne, niezależne organizacje obywatelskie, choć są solą demokracji uczestniczącej, poprawiają jakość funkcjonowania współczesnych państw i społeczeństw, są jednocześnie solą w oku władzy. Bo patrzą jej na ręce, bo mogą protestować i zadawać trudne pytania w debacie publicznej. Ba, od nich zależy, czy autentyczna debata publiczna w ogóle istnieje. Polskie „pseudoelity” nie chciały takiego partnera w demokracji. Symboliczna była tu np. natychmiastowa likwidacja Komitetów Obywatelskich na początku polskich przemian… Do dzisiaj nie stworzono cywilizowanych warunków dla oddolnego rozwoju masowego ruchu obywatelskiego.

– Dziś jednak politycy rządzący, choć chętnie narzekają na ciemną stronę polskiego społeczeństwa, to nie mniej chętnie chwalą się osiągnięciami społeczeństwa obywatelskiego.

Reklama

– Kolejna obłuda. W okazjonalnym lukrowaniu sytuacji celuje, zwłaszcza ostatnio, Pan Prezydent. Tymczasem wszystkie wskaźniki są jednoznaczne: mamy, wraz z kilkoma krajami Południa, najmniejszą aktywność obywatelską nie tylko w naszym regionie, ale i w całej Europie, oraz najniższy kapitał społeczny. Pozostaje pusta retoryka i mnóstwo zmarnotrawionych pieniędzy europejskich, które zresztą trafiają jedynie do kilkunastu procent polskich organizacji pozarządowych.

– Według lewicowo-liberalnej narracji, przyjęło się uważać, że głównym wrogiem społeczeństwa obywatelskiego jest „skrajnie prawicowy” PiS. Ile w tym prawdy, Panie Profesorze?

– Niewiele. Choć pewna nieufność środowisk centroprawicowych w tej kwestii związana była z próbą zawłaszczenia idei społeczeństwa obywatelskiego przez lewicę, kiedyś na Zachodzie, później w Polsce. Po 1989 r. budowano tu lewicowo-liberalne instytucje infrastruktury obywatelskiej, ale wystrzegano się przez długie lata otwartej debaty na ten temat. Dopiero gdy PiS doszedł do władzy, „Gazeta Wyborcza” zaczęła krzyczeć, że Kaczyński blokuje społeczeństwo obywatelskie. Jednocześnie, według analizy socjologa Jakuba Zielińskiego z UMK, w okresie dwuletnich rządów PiS na łamach tej gazety w 34 artykułach nawoływano do „nieposłuszeństwa obywatelskiego” wobec władzy. Nawoływanie to ucichło natychmiast po objęciu rządów przez PO. Z drugiej strony, żadna polska partia polityczna nie ma lepszych propozycji rozwoju społeczeństwa obywatelskiego niż PiS w programie przyjętym w lutym tego roku.

– Nawoływanie do obywatelskiego nieposłuszeństwa – o co teraz oskarża się PiS – jest dziś nazywane podpalaniem Polski...

Reklama

– Mamy tu do czynienia z zakłamaniem debaty publicznej. Istnieją obecnie oczywiste i poważne powody dla nieposłuszeństwa obywatelskiego. Chociażby owo kłamstwo medialne. Fakt, że media publiczne (a także tzw. zaprzyjaźnione) wysługują się bez żenady rządzącym. To jest łamanie zasad i kultury demokracji. Także kupczenie państwem dla interesu politycznego – co wykazały „taśmy prawdy”. To są oczywiste podstawy do obywatelskiego „non possumus” wobec elit władzy. W przeciwnym razie społeczne, gospodarcze i kulturowe konsekwencje ich radosnej twórczości polskie społeczeństwo będzie ponosiło jeszcze przez wiele lat.

– A czy polskie społeczeństwo jest dziś zdolne do zbuntowania się we własnej obronie?

– Tego nigdy do końca nie wiemy. Istnieją powody, także ekonomiczne – np. obecnie na Śląsku – ale władza może jeszcze długo manipulować zasobami, by tłumić ogniska zapalne. Zresztą większość ludzi pozbawionych perspektyw rezygnuje z walki i opuszcza Polskę. Aby społeczeństwo mogło na nowo odkryć swoją podmiotowość, z pewnością potrzebna jest zmiana polityczna; polskie państwo musi być odzyskane przez tych, którzy mają inny, uczciwy program dla społeczeństwa i chcą je naprawdę upodmiotowić, uwolnić od spętania przez różnorodne cwane elity i grupy interesu, które po prostu na nim żerują. To jest możliwe do zrobienia.

– W swym programie rządu technicznego podkreślał Pan Profesor niezbędność rewitalizowania kapitału społecznego. Od czego należałoby zacząć to leczenie tkanki społecznej?

– Rzeczywiście, wprowadziliśmy tę kwestię – projekt rozwoju instytucji obywatelskich i kapitału społecznego – do programu PiS. Na pewno trzeba systemowo zmieniać państwo – odgórnie i oddolnie. Trzeba zmieniać niemal wszystko, a przede wszystkim uwolnić prawdziwą wolność.

Reklama

– Jak to? Przy każdej świątecznej okazji oficjalnie cieszymy się z odzyskanej wolności... A w istocie może sami nie umiemy jej dobrze wykorzystać?

– To prawda, Pan Prezydent często mówi o odzyskanej wolności, tymczasem w dzisiejszej Polsce pełnej wolności nie ma lub trudno z niej korzystać. Polacy nie mają np. równej możliwości funkcjonowania w sferze samoorganizacji. Pieniądze europejskie spowodowały, że zwiększyło się zróżnicowanie materialne w sektorze organizacji społecznych: wąska grupa tzw. profesjonalnych organizacji pozarządowych obraca coraz większymi zasobami. Ich profesjonalizacja polega zaś przede wszystkim na umiejętnościach techniczno-formalnych. Zderzamy się ze zjawiskiem uzależnienia od grantów (tzw. grantozą), co oznacza, że misja organizacji często przegrywa z dążeniem do „załapania się” na granty.

– Dlaczego szeroko promowane organizacje pozarządowe w Polsce nie cieszą się szerokim społecznym uznaniem?

– Bo – jak mówiłem – nie ma warunków instytucjonalnych i mentalnych dla masowego uczestnictwa. Dodatkowo, część organizacji korzystająca z pieniędzy europejskich realizuje mało popularne w Polsce, a wymuszone przez tzw. standardy europejskie, niekiedy wręcz lewackie, wartości i wzorce. Nic dziwnego, że Polacy nie garną się do nich.

– To nie Polacy powinni się zatem zmienić, lecz instytucje?

– Tak. Nastawienie ludzi zmienia się, gdy dostrzegają oni swoje wartości i cele w instytucjach. Aby takie warunki w Polsce wreszcie – po 25 latach – mogły zaistnieć, potrzebna jest jednak przede wszystkim istotna zmiana władzy politycznej. Nie tylko po to, żeby inaczej kierować strumieniem środków publicznych, budować lepsze instytucje pomagające społeczeństwu, ale także po to, żeby zmienić styl i kulturę polskiej demokracji i polskiej polityki.

Za tydzień – druga część rozmowy.

* * *

Prof. Piotr Gliński
Socjolog (Instytut Filozofii i Socjologii PAN), wykładowca akademicki, polityk, kandydat na premiera rządu technicznego PiS (2012 i 2014)

2014-09-30 15:12

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bezpieczne zakupy

Niedziela Ogólnopolska 49/2015, str. 45

[ TEMATY ]

polityka

społeczeństwo

zakupy

Rex Wholster/fotolia

Ważniejsze od samego sprzętu bojowego są jego kody źródłowe, które posiada producent.

Grudzień to czas adwentu, czyli radosnego oczekiwania na narodzenie Chrystusa. Chcąc radość tę spotęgować, wielu z nas szykuje prezenty. Najpierw na świętego Mikołaja, a później już pod choinkę. Z reguły są to drobne upominki, ale lepiej pomyśleć o nich wcześniej. Każdy zakup powinien być przemyślany i bezpieczny tak, aby radował obdarowanego, a nie sprawiał kłopotu. Choć do Wigilii jeszcze sporo czasu, w większości sklepów już stoją choinki, a na nich świąteczne bombki. Zakupem innych bombek, wybuchających, zajmuje się Ministerstwo Obrony Narodowej. I to nie tylko w okresie przedświątecznym. Choć akurat w tym roku przed świętami zmienił się rząd, czyli ministrowie odpowiedzialni między innymi za publiczne zakupy. Także, a może przede wszystkim, zakupy dla armii. Ich celem jest nasze bezpieczeństwo. Muszą być one przemyślane, zwłaszcza, że do wydania jest wiele miliardów dolarów. Szerokim echem odbiła się dyskusja nad zakupem dla polskiej armii wielozadaniowego śmigłowca. Poprzednia ekipa rządowa zamówiła go we Francji. Protestowała polska fabryka śmigłowców w Świdniku, która de facto nie jest polska, tzn. jej właścicielem jest włoska spółka, ale pracują w niej Polacy. Kupując u siebie, na miejscu helikopter zapewniamy pracę i dochody naszym rodakom. A sprzęt, jak twierdzą specjaliści, jest na zbliżonym - jeśli nie lepszym- poziomie. Do tego dochodzi jeszcze tzw. offset, czyli obsługa i części. Problem dotyczy nie tylko samolotów, ale i innych rodzajów uzbrojenia. Po co dawać zarabiać firmom za granicą, gdy sami potrafimy wyprodukować świetny sprzęt. Chociażby czołgi i wozy bojowe, systemy pancerne i artyleryjskie, zestawy rakietowe, itd. Już przed II wojną światową w Polsce produkowano dobry sprzęt wojskowy na bazie polskiej myśli technicznej. Na przykład, niedaleko wspomnianego Świdnika, w Lublinie, dobrze prosperowały Zakłady Mechaniczne Plage i Leśkiewicza produkujące samoloty. Obecnie technika poszła naprzód. Zdaniem specjalistów ważniejszym od samego sprzętu bojowego są jego kody źródłowe, które posiada producent. To całe bloki oprogramowania pozwalające na samodzielne (zdalne) sterowanie sprzętem i jego modyfikowanie. Znane są przypadki sprzedaży uzbrojenia jednemu państwu, a udostępnienia kodów źródłowych walczącemu z nim przeciwnikowi. Bezpieczniej jest, gdy producenta mamy na miejscu, o miejscach pracy nie wspominając. Idzie bowiem o zakupy na ogromną skalę i to na wiele lat. W porównaniu z tym nasze drobne świąteczne zakupy jawią się jako błahostka Jednak w skali calego kraju wydajemy na nie ogromne sumy. Czy nie warto się więc zastanowić, komu dajemy zarobić i ostatecznie jaki cel wspieramy?
CZYTAJ DALEJ

Komunikat biskupa opolskiego: proszę wszystkich duszpasterzy, aby Osoby Skrzywdzone otoczyć pamięcią modlitewną

2026-02-14 15:59

[ TEMATY ]

bp Andrzej Czaja

Dzień modlitwy i solidarności

osoby skrzywdzone

Diecezja Opolska

w najbliższy piątek – 20 lutego – Kościół w Polsce po raz dziesiąty będzie przeżywał Dzień modlitwy i solidarności z Osobami Skrzywdzonymi wykorzystaniem seksualnym. W naszej diecezji szczególną okazją do wspólnej modlitwy będą wieczorne czuwania (Msza św., nabożeństwo Drogi Krzyżowej oraz adoracja Najświętszego Sakramentu), które odbędą się tego dnia w katedrze opolskiej, a także w parafiach: św. Marii Magdaleny w Dobrodzieniu, Narodzenia NMP w Głubczycach, św. Mikołaja w Kędzierzynie-Koźlu, Wniebowzięcia NMP w Niemodlinie oraz św. Michała Archanioła w Prudniku.
CZYTAJ DALEJ

Wrocław uczcił Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej

2026-02-14 22:23

Maciej Rajfur

Na cmentarzu przy ul. Smętnej we Wrocławiu

Na cmentarzu przy ul. Smętnej we Wrocławiu

Na cmentarzu przy ul. Smętnej we Wrocławiu odbyły się uroczystości upamiętniające żołnierzy Armii Krajowej. W wydarzeniu wzięli udział kombatanci, przedstawiciele władz, duchowieństwo trzech wyznań oraz mieszkańcy miasta. Spotkanie miało charakter patriotyczny, ale nie zabrakło także elementów modlitewnych.

Wśród przemawiających był prof. Stanisław Łaszewski, prezes Zarządu Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. -Nieśmiertelna w swojej legendzie Armia Krajowa w dzisiejszej trudnej politycznej i społecznej rzeczywistości naszego kraju jest wartością dodaną, ponieważ nie dzieli, ale łączy przedstawicieli różnych formacji politycznych, o różnych poglądach i różnym wyznaniu religijnym”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję