Reklama

O Niedzieli

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. prof. Jan Janicki

Aby Pan wynagrodził Ci 33-letnie posługiwanie jako Redaktora Naczelnego „Niedzieli” dla dobra Kościoła w naszej Ojczyźnie: „Niech Cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad Tobą. Niech zwróci ku Tobie oblicze swoje i niech Cię obdarzy pokojem”.

Bp Antoni Dydycz
senior diecezji drohiczyńskiej

W imię Boże pozdrawiam!

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

... muszę szczerze przyznać, że to ja powinienem przede wszystkim dziękować Księdzu Infułatowi za wyjątkową życzliwość i delikatność. Jedno i drugie wyrasta z głębokiej wiary Dostojnego Księdza Redaktora Naczelnego „Niedzieli”. To wiara pozwoliła Księdzu Infułatowi podjąć się dzieła odbudowy „Niedzieli”. Po latach zapomnienia, po zniszczeniu całego parku maszynowego, po odejściu z tego świata większości dawnych redaktorów i współpracowników „Niedzieli”, w klimacie społecznie niezbyt życzliwym, gdyż komunizm jeszcze trwał i bywał nieraz wyjątkowo agresywny, trzeba było zabrać się do tego wyjątkowego dzieła.

I dobrze poszło. Matka Najświętsza przyszła z pomocą. Błogosławił obecny św. Jan Paweł II. Nie zabrakło życzliwych Pasterzy u steru i dzieło wystartowało. I od dziesięcioleci już przynosi wybitnie dojrzałe owoce w życiu religijnym naszej Ojczyzny.

Nisko się kłaniam i serdecznie dziękuję za wkład Księdza Infułata w odbudowę dziennikarstwa katolickiego w Polsce. I życzę Bożego poparcia na kolejne lata.

Abp Józef Kupny
metropolita wrocławski

Reklama

Mając na uwadze cały wkład, jaki wniósł Ksiądz Infułat w obecny kształt „Niedzieli” oraz jej stały wzrost i rozwój, pragnę wyrazić swoją wdzięczność za tak ofiarną pracę w redakcji „Niedzieli”, za kapłańską postawę, wszelkie dobro oraz niestrudzoną służbę dla dobra Kościoła w Polsce.

Romuald Orzeł
Prezes Zarządu Apella SA

Od początku swojego istnienia, a w szczególności, pod przewodnictwem Waszej Ekscelencji, Tygodnik Katolicki „Niedziela” był głosem Kościoła. Bez względu na czasy zawsze stał na straży utrzymania katolickiej i patriotycznej tożsamości narodu.

Z dużą estymą odnoszę się do osobistego zaangażowania Księdza w realizację misji pisma, a także w jego godny podziwu rozwój. To właśnie „Niedziela” nieprzerwanie od ponad trzech dekad prezentuje wysoki poziom zawartych w niej treści, co nieustannie przysparza tygodnikowi coraz większego grona wiernych czytelników. Dziś „Niedziela”, dzięki bezprzykładnemu zaangażowaniu Księdza Infułata, jest pismem zakorzenionym w naszym dziedzictwie kulturowym, w historii polskich mediów, w rynku medialnym w Polsce i poza krajem.

Stanisław Szwed
poseł na Sejm RP

Opatrzność sprawiła, że 33 lata temu rozpocząłeś pracę redaktora naczelnego Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Dzięki Twojej posłudze oraz staraniom zespołu redakcyjnego dzisiejsza „Niedziela” to merytoryczne i rzetelne pismo z ciekawymi publikacjami oraz bogatą szatą graficzną. W szczególny sposób dziękuję Ci, Księże, za lata współpracy oraz za wiele dowodów sympatii, których osobiście doświadczałem.

Bp Stefan Regmunt
biskup zielonogórsko-gorzowski

Reklama

Pragnę bardzo serdecznie podziękować Księdzu Infułatowi za piękną postawę umiłowania Kościoła i Ojczyzny, za odwagę w prezentowaniu osób i tematów, które często były dyskredytowane przez inne media. Dziękuję za kompetentne komentarze do bieżących wydarzeń i ocenę rzeczywistości. Tylko ktoś, kto ma jasną wizję przyszłości, może stworzyć tak bogate struktury, jakie istnieją przy tygodniku „Niedziela”. Dziękuję też za życzliwość okazywaną diecezji zielonogórsko-gorzowskiej i docieranie z religijnymi i patriotycznymi treściami do jakże trudnego geograficznie i nasyconego indoktrynacją komunistyczną terenu.

Korzystam z okazji, by podziękować za zamieszczenie na okładce nr. 24 tygodnika „Niedziela” wizerunku Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej i za artykuł na temat sanktuarium w Rokitnie, dzięki którym czytelnicy z całej Polski mogli zapoznać się z kultem Matki Bożej Rokitniańskiej.

Dziękuję też za umieszczenie w tygodniku oświadczenia Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Chorych wystosowanego w obronie pracowników służby zdrowia i studentów medycyny, którzy podpisali Deklarację Wiary.

Na dalsze lata angażowania się w życie społeczne i misję Kościoła życzę Bożego wsparcia i opieki Jasnogórskiej Pani.

Abp Andrzej Dzięga
metropolita szczecińsko-kamieński

Składam podziękowanie na ręce Przewielebnego Księdza Infułata i całej Redakcji „Niedzieli” za rzetelność i profesjonalne przekazywanie informacji, szczególnie za odwagę ukazywania dróg ich rozwiązywania w myśl zamierzeń i praw Bożych.

Abp Władysław Ziółek
senior archidiecezji łódzkiej

W liście z dnia 25 czerwca 2014 r. Ksiądz Infułat zechciał powiadomić mnie o zakończeniu swojej „misji jako redaktora naczelnego Niedzieli”.

Zobowiązuje mnie ta okoliczność do podziękowania Księdzu Infułatowi za okazywaną nam przez lata ujmującą życzliwość, na którą może nie zawsze potrafiliśmy należycie odpowiedzieć. Ale z pewnością pozostanie w naszej wdzięcznej pamięci to, że z łaskawego przyzwolenia Księdza Infułata powstała „Niedziela Łódzka”.

Reklama

Ksiądz Infułat może mieć poczucie dobrze spełnionej misji jako redaktor naczelny cenionego powszechnie Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Bóg jeden najlepiej wie, jak wielki jest wkład tegoż Tygodnika w rozwój chrześcijańskiej kultury nie tylko na polskiej ziemi.

Serdecznie Księdza Infułata pozdrawiam i życzę dalszej publicystycznej działalności ad maiorem Dei gloriam.

Ks. Jan Cholewa

Czcigodnemu Księdzu Infułatowi Ireneuszowi Skubisiowi w podziękowaniu za 33 lata ofiarnej służby Słowu Bożemu i Ojczyźnie na łamach tygodnika „Niedziela”, za dzielenie się z nami wiedzą, mądrością, doświadczeniem, za wierność w prawdzie, dziennikarską rzetelność w ocenie rzeczywistości, za ukazywanie nam radości życia w wierze w jedności z Bogiem, Kościołem i człowiekiem.

Ks. Jan

oraz wdzięczni czytelnicy, uczniowie Szkoły Podstawowej im. ks. Mariana Wiewiórowskiego, parafia św. Mikołaja Biskupa w Gomulinie

2015-01-20 12:27

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty Anzelm z Canterbury

Niedziela Ogólnopolska 40/2009, str. 4-5

[ TEMATY ]

św. Anzelm

pl.wikipedia.org

Święty Anzelm z Canterbury

Święty Anzelm z Canterbury
Drodzy Bracia i Siostry! W Rzymie na Awentynie znajduje się opactwo benedyktyńskie św. Anzelma. Jako siedziba Instytutu Studiów Wyższych oraz opactwa prymasa benedyktynów skonfederowanych, stanowi ono miejsce, które łączy w sobie modlitwę, naukę i zarządzanie, czyli te trzy płaszczyzny aktywności, które cechują życie Świętego, któremu opactwo jest dedykowane: Anzelmowi z Aosty, którego 900. rocznica śmierci przypada w tym roku. Liczne inicjatywy, podjęte zwłaszcza przez diecezję Aosty z okazji tej rocznicy, ukazały zainteresowanie, które nadal budzi ten średniowieczny myśliciel. Jest on znany również jako Anzelm z Bec i Anzelm z Canterbury, ponieważ związany był w tymi miastami. Kim jest ta osobistość, z którą trzy miejsca, oddalone od siebie i znajdujące się w trzech różnych krajach - we Włoszech, we Francji i w Anglii - czują się szczególnie związane? To mnich o intensywnym życiu duchowym, znakomity wychowawca młodzieży, teolog o niezwykłych zdolnościach spekulatywnych, mądry zarządca i niezłomny obrońca „libertas Ecclesiae” - wolności Kościoła. Anzelm jest jedną z wybitnych osobowości średniowiecza, potrafił połączyć wszystkie te przymioty dzięki głębokiemu doświadczeniu mistycznemu, które zawsze kierowało jego myślą i działalnością. Św. Anzelm urodził się w 1033 r. (lub na początku 1034 r.) w Aoście jako pierworodny syn znamienitej rodziny. Jego ojciec był człowiekiem szorstkim, oddającym się rozkoszom życia i trwoniącym swój majątek; matka zaś to kobieta szlachetnych obyczajów i głębokiej pobożności (por. Eadmero, „Vita s. Anselmi”, PL 159, col. 49). To matka zajęła się wczesną humanistyczną i religijną formacją syna, którego następnie powierzyła benedyktynom z przeoratu w Aoście. Anzelm, który jako dziecko - jak opowiada jego biograf - wyobrażał sobie, że dobry Bóg zamieszkuje wysokie, ośnieżone szczyty Alp, miał pewnej nocy sen, że wysłano go do tego wspaniałego królestwa samego Boga, który długo i serdecznie z nim rozmawiał, po czym poczęstował go „śnieżnobiałym chlebem” (tamże, col. 51). Sen ten pozostawił w nim przekonanie, że został powołany do wypełnienia szczytnej misji. Gdy miał piętnaście lat, poprosił o przyjęcie do Zakonu Benedyktynów, ojciec jednak całą swoją władzą sprzeciwił się temu i nie ustąpił nawet wtedy, gdy ciężko chory syn, czując, że koniec jest bliski, błagał o zakonny habit jako ostatnią pociechę. Anzelm powrócił do zdrowia, a potem, po przedwczesnej śmierci matki, przeżywał czas moralnego zagubienia: zaniedbał naukę i porwany ziemską namiętnością, stał się głuchy na napomnienia Boga. Porzucił dom i zaczął włóczęgę po Francji w poszukiwaniu nowych przeżyć. Trzy lata później, gdy dotarł do Normandii, udał się do opactwa Benedyktynów w Bec, przyciągnięty sławą Lanfranka z Pawii, przeora klasztoru. Było to dla niego spotkanie opatrznościowe i decydujące o dalszym jego życiu. Anzelm z zapałem podjął studia pod kierunkiem Lanfranka i w krótkim czasie stał się nie tylko ulubionym uczniem, ale również powiernikiem mistrza. Zapłonęło w nim na nowo jego powołanie zakonne i - po starannym rozważeniu - w wieku 27 lat wstąpił do zakonu i przyjął święcenia kapłańskie. Asceza i studium otworzyły przed nim nowe horyzonty, pozwalając mu odkryć na nowo, i to w znacznie większym stopniu, tę zażyłość z Bogiem, jaką miał jeszcze jako dziecko. Gdy w 1063 r. Lanfrank został opatem w Caen, Anzelm, po trzech zaledwie latach życia monastycznego, mianowany został przeorem klasztoru w Bec i mistrzem klauzurowej szkoły, wykazując się zdolnościami wychowawczymi. Nie lubił metod autorytarnych, porównywał młodych ludzi do małych roślin, które rosną lepiej, kiedy nie są zamknięte w pomieszczeniach, i pozostawiał im „zdrową” swobodę. Był bardzo wymagający wobec samego siebie i wobec innych, gdy chodziło o przestrzeganie wymogów życia monastycznego, lecz zamiast narzucać dyscyplinę, stosował perswazję. Po śmierci opata Erluina, założyciela opactwa w Bec, w lutym 1079 r. Anzelm wybrany został jednogłośnie na jego następcę. Tymczasem wielu mnichów wezwano do Canterbury, by zanieść braciom zza kanału La Manche odnowę, jaka dokonywała się na kontynencie. To dzieło spotkało się z dobrym przyjęciem do tego stopnia, że Lanfrank z Pawii, opat Caen, został nowym arcybiskupem Canterbury i poprosił Anzelma o pozostanie z nim na jakiś czas, aby uczyć mnichów i pomóc mu w trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się jego wspólnota kościelna po najeździe Normanów. Pobyt Anzelma okazał się bardzo owocny, zaskarbił on sobie sympatię i szacunek tak, iż po śmierci Lanfranka wybrano go na jego następcę na stolicy arcybiskupiej w Canterbury. Sakrę biskupią przyjął uroczyście w grudniu 1093 r. Anzelm przystąpił od razu energicznie do walki o wolność Kościoła, odważnie domagając się niezależności władzy duchowej od władzy doczesnej. Bronił Kościoła przed bezprawną ingerencją władz politycznych, przede wszystkim królów Wilhelma Rudego i Henryka I, zachętę i poparcie znajdując u papieża, któremu okazywał zawsze śmiałe i serdeczne oddanie. Wierność tę przypłacił w 1103 r. nawet goryczą wygnania ze swej stolicy w Canterbury. Dopiero w 1106 r., gdy król Henryk I wyrzekł się roszczeń udzielania kościelnej inwestytury oraz ściągania podatków kościelnych i konfiskaty mienia Kościoła, Anzelm mógł powrócić do Anglii, radośnie witany przez duchowieństwo i lud. Tak szczęśliwie zakończyła się walka, jaką stoczył orężem wytrwałości, dumy i dobroci. Ten Święty Arcybiskup, który budził wokół siebie podziw, gdziekolwiek się udał, ostatnie lata swego życia poświęcił przede wszystkim moralnej formacji duchowieństwa i intelektualnym badaniom zagadnień teologicznych. Zmarł 21 kwietnia 1109 r., słuchając słów Ewangelii czytanej tego dnia podczas Mszy św.: „Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole” (Łk 22, 28-30). W ten sposób spełnił się sen o tej tajemniczej uczcie, który w dzieciństwie miał na samym początku swej drogi duchowej. Jezus, który zaprosił go, by siadł przy Jego stole, przyjął św. Anzelma po śmierci do wiecznego królestwa Ojca. „Błagam Cię, Boże, obym mógł Cię poznać, obym Cię kochał, bym mógł się Tobą radować. A jeżeli nie mogę w całej pełni w tym życiu, niech przynajmniej stale postępuję naprzód, aż nadejdzie to w pełni” („Proslogion”, rozdz. 14). Modlitwa ta pozwala zrozumieć mistyczną duszę tego wielkiego Świętego okresu średniowiecza, twórcy teologii scholastycznej, któremu tradycja chrześcijańska przyznała tytuł „Doctor Magnificus”, ponieważ żywił gorące pragnienie zgłębiania tajemnic Bożych, z pełną świadomością jednak, że droga poszukiwania Boga nigdy się nie kończy, przynajmniej na tej ziemi. Jasność i logiczny rygoryzm jego myśli zawsze miały na celu „wzniesienie duszy do kontemplacji Boga” (tamże, „Proemium”). Stwierdził on wyraźnie, że ten, kto chce uprawiać teologię, nie może liczyć jedynie na swą inteligencję, ale musi pielęgnować jednocześnie głębokie przeżywanie wiary. Działalność teologa, według św. Anzelma, rozwija się więc w trzech etapach: wiara - bezinteresowny dar od Boga, który należy przyjąć z pokorą; doświadczenie - które polega na wcieleniu słowa Bożego we własnym codziennym życiu; wreszcie prawdziwe poznanie - które nigdy nie jest owocem ascetycznego rozumowania, lecz kontemplatywną intuicją. Jak najbardziej aktualne pozostają także dziś w tej materii, dla zdrowych badań teologicznych i dla każdego, kto chciałby zgłębić prawdę wiary, jego słynne słowa: „Nie próbuję, Panie, przeniknąć Twojej głębi, gdyż w żadnym razie nie przyrównuję do niej mego intelektu; pragnę jednak, przynajmniej do pewnego stopnia, zrozumieć Twoją prawdę, w którą wierzy i którą kocha moje serce. Nie staram się bowiem zrozumieć, abym uwierzył, ale wierzę, bym zrozumiał” (tamże, 1). Drodzy Bracia i Siostry, miłość do prawdy i nieustanne pragnienie Boga, które naznaczyły całe życie św. Anzelma, niech będą dla każdego chrześcijanina bodźcem do niezmordowanego poszukiwania coraz głębszej jedności z Chrystusem - Drogą, Prawdą i Życiem. Oprócz tego gorliwość, pełen odwagi zapał, który wyróżniał jego pasterską działalność i który przysporzył mu czasem niezrozumienia, goryczy, a nawet wygnania, niech będzie zachętą dla pasterzy, osób konsekrowanych i wszystkich wiernych, by kochać Kościół Chrystusowy, modlić się, pracować i cierpieć dla niego, nie porzucając go nigdy ani nie zdradzając. Niechaj wyjedna nam tę łaskę Dziewica Matka Boża, do której św. Anzelm żywił czułe i synowskie nabożeństwo. „Maryjo, Ciebie serce moje chce miłować - pisze św. Anzelm - Ciebie język mój pragnie żarliwie sławić”.
CZYTAJ DALEJ

Jezus nie daje tylko chleba - On sam nim jest

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

To końcówka długiej mowy Szczepana. Wcześniej przeszedł on przez dzieje Izraela, od Abrahama aż po świątynię. Nazywa swoich słuchaczy „ludźmi twardego karku”. To mocny język biblijny. W Księgach Mojżesza oznacza upór wobec Boga, który prowadzi. Szczepan mówi też o sercach i uszach „nieobrzezanych”. Nie chodzi o ciało. Chodzi o wnętrze, które nie chce słuchać. Oskarża Radę o to, że powtarza dawny grzech Izraela: opór wobec proroków. Potem wskazuje na „Sprawiedliwego”, którego zapowiadali prorocy, a którego oni wydali i zabili.
CZYTAJ DALEJ

Tylko miłość jest twórcza

2026-04-21 23:32

ks. Jakub Nagi

Uczniowie z kolbuszowskiego LO z ks. Mariuszem Uryniakiem

Uczniowie z kolbuszowskiego LO z ks. Mariuszem Uryniakiem

Udział w ogólnopolskim finale był dla uczniów nie tylko sprawdzianem wiedzy, ale także okazją do pogłębienia duchowości i poznania inspirującej postaci św. Maksymiliana Marii Kolbego. Zakres materiału był wymagający. Obejmował nie tylko biografię świętego, ale również jego pisma oraz Ewangelię według św. Marka. Równie wymagający był sam finał - rozdzielne sale a pytania wymagały dużej precyzji. Olimpiada stała się okazją do głębszej refleksji nad własną drogą życiową w kontekście życia św. Maksymiliana. Uczniom towarzyszył katecheta, ks. mgr lic. Mariusz Uryniak, który od lat przygotowuje młodzież do udziału w olimpiadzie. Jak podkreśla, jego rola polega przede wszystkim na inspirowaniu: „Właściwie to uczniowie przygotowują się sami, ja jestem tylko tym, który zachęca ich do tego, żeby rzeczywiście czytali życiorys Maksymiliana”. Duchowe znaczenie tej inicjatywy jest zdaniem kapłana, nie do przecenienia: „To niezwykła postać, która myślę, że pomimo tego, że już nie żyje, ale ciągle inspiruje nas do tego, żeby umieć poświęcać się i żyć dla innych ludzi”. Jak dodaje, szczególnie bliskie pozostają mu słowa świętego: „Zdanie, które mnie zawsze inspirowało i inspiruje św. Maksymiliana to: tylko miłość jest twórcza”. W kolbuszowskim liceum udział w olimpiadzie stał się już tradycją: „Mam nadzieję, że dalej będziemy z sukcesami uczestniczyć w tej olimpiadzie” – podkreśla ks. Uryniak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję