Reklama

Kościół

Po co nam ciało w niebie?

Punkty Credo są niczym drogowskazy na drodze wiary, które dzięki książce „Credo. Krok po kroku” możemy dostrzec i jeszcze pełniej zrozumieć.

[ TEMATY ]

Credo

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ksiądz prof. Janusz Lekan, dogmatyk i duszpasterz, profesor na Wydziale Teologii KUL, autor licznych publikacji naukowych i popularyzatorskich, tym razem dotyka spraw fundamentalnych dla ludzi wierzących – w sposób jasny i przystępny analizuje Wierzę w Boga, czego owocem jest książka „Credo. Krok po kroku”. Publikacja ta staje się w Roku Świętym 2025 zaproszeniem do przejrzenia się w „zwierciadłach wiary”. Autor dotyka elementarnej dla wierzących kwestii, czyniąc to z niezwykłą wrażliwością duchową i pedagogicznym zacięciem. Autor wyjaśnia krok po kroku przebogatą treść Credo. Książka ks. prof. Lekana stanowi istotną pomoc w ukazaniu ludziom wiary sensu tego, w co wierzą, i poszczególnych prawd wiary.

PONIŻEJ FRAGMENT KSIĄŻKI „Credo. Krok po kroku”.

Red

CAŁOŚĆ DO KUPIENIA W PROSTY SPOSÓB!:

Zamów telefonicznie: 34 369 43 22

sekretariat@niedziela.pl

Cena: 30 zł plus koszt wysyłki

Pamiętam z pierwszego roku kapłaństwa spowiedź rekolekcyjną. Spędziłem któregoś dnia w konfesjonale chyba dobrych 10 godzin. Zmęczenie było ogromne, widok konfesjonału powracał koszmarnie w snach. Czym to jednak było w porównaniu z doświadczeniem choćby świętego Jana Marii Vianney’a, patrona proboszczów, czy świętego kapucyna – Ojca Pio. Jeśli czytaliśmy ich życiorysy, to pewnie byliśmy pod wrażeniem tylu godzin spędzanych przez nich każdego dnia w konfesjonale. Ten pierwszy był ascetą także w dbaniu o swoje ciało (skromne posiłki spożywał w czasie krótkiej przerwy). Znał wszystkich wiernych powierzonych jego duszpasterskiej pieczy, kochał ich miłością pasterza, często ich odwiedzał. Ale jego głównym zadaniem duszpasterskim było trwanie w konfesjonale do 14 godzin na dobę, bo z czasem przybywali grzesznicy z całego świata, aby się u niego wyspowiadać i otrzymać rozgrzeszenie. Znane są również perypetie świętego Jana Vianney’a związane z brakiem snu. Nie tylko dlatego, że spał krótko, ale przede wszystkim z tego powodu, że nawiedzał go diabeł, wyczyniając niestworzone rzeczy, aby zniechęcić go do wytrwałości w służbie Bożego miłosierdzia. Chciał przekonać naszego świętego proboszcza do obrania innego stylu życia. Jan nie zważał jednak na to – nie tracił pokoju serca i czuł się szczęśliwy w swym powołaniu do końca życia. Któregoś dnia, a był już po siedemdziesiątce, gdy rozmawiał z jednym z przyjaciół, wyznał: „Znam pewnego staruszka, którego życie byłoby wielką głupotą, gdyby nie istniało życie przyszłe”. Tu zamilkł, a po chwili namysłu poprawił się: „Jakkolwiek nie ulega wątpliwości, że jest wielkim zaszczytem służyć Bogu, z czego powinniśmy być dumni i pełni radości, nawet gdyby On na końcu absolutnie nam tego nie wynagrodził. Rozważając ten temat Credo, natrafiamy na różne trudności. Albowiem kiedy mówimy o zmartwychwstaniu ciała, w tle jawią się i niebo, i piekło. Nie potrafimy zrozumieć, dlaczego po Sądzie Ostatecznym dusze zgubione w piekle będą miały ciała. Nie po to, aby jeszcze bardziej cierpiały, bo to obecne cierpienie jest już wystarczająco mocne. Ból jakiejś części naszego ciała jest mocny wtedy, gdy do nas dociera i przez to cierpi cały człowiek. Dla przykładu: nic się nie dzieje, gdy boli sam ząb, najgorsze jest to, że to ja mam ból zębów. Te cierpienia, których doznają nasze ciała, są odczuwane, na swój sposób, przez dusze w piekle, choć nie mają jeszcze ciał. A cierpienia piekła są wieczne. Dusze potępione znajdują się w nieustannej, wiecznej rozpaczy. To wszystko jest czymś, czego nigdy nie zrozumiemy w tym życiu. To, można rzec, mało przyjemny temat Credo. Nie jest jednak konieczne, żebyśmy ciągle o nim myśleli. Wyobraźmy sobie, że ty i ja idziemy do nieba (przecież pragniemy tego). Jak w tym pragnieniu zrozumieć punkt o zmartwychwstaniu ciał? Najpierw zastanówmy się, czy dobrze przetłumaczono z łaciny wyrażenie carnis resurrectionem –zmartwychwstanie ciała. Słowo „ciało” zostało zaczerpnięte z języka hebrajskiego, w którym znaczy ono dużo więcej, niż my przez nie rozumiemy. Oznacza bowiem całość ludzkiej natur: wszystkie dary, w które Bóg wyposażył naszą naturę. Dary naturalne, czyli nienadprzyrodzone. Nie wchodząc w mocno teologiczne, szczegółowe rozważania, spróbujmy się przyjrzeć kwestii zmartwychwstania naszych ciał, które będzie miało miejsce, gdy nadejdzie Sąd Ostateczny. Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje: „Pojęcie «ciało» oznacza człowieka w jego kondycji poddanej słabości i śmiertelności. «Zmartwychwstanie ciała» oznacza, że po śmierci będzie żyła nie tylko dusza nieśmiertelna, ale że na nowo otrzymają życie także nasze «śmiertelne ciała» (Rz 8, 11)” (n. 990). Rodzą się proste pytania: w jaki sposób dokona się połączenie ciała z duszą, skoro z mojego ciała pozostanie co najwyżej sam szkielet? Co będzie z tymi, którzy po śmierci zostali skremowani? Święty Tomasz z Akwinu, który miał zwyczaj bardzo szczegółowo badać każdą kwestię, pytał nawet: co będzie z osobami, które zostały zjedzone przez kanibali? W rzeczywistości odpowiedź na te pytania i wątpliwości nie jest tak bardzo skomplikowana, jak się wydaje. Mylne jest myślenie, że ciało składa się jedynie z warstw tkanki o kolorze różowym. Ciało każdego z nas jest bytem żyjącym, zmienia się z upływem czasu, jak każdy byt ożywiony. Naukowcy mówią nam, że organizm człowieka zmienia się przez cały czas. Jedne komórki obumierają, by mogły je zastąpić nowe. Moje ciało zawsze jest tym samym, moim, choć z nowymi tkankami. Nie będzie więc problemem „odzyskanie” naszego ciała w przyszłym świecie, bez konieczności szukania jego utraconych fragmentów. Bóg może nam zwrócić nasze ciała, nie kłopocząc się różnymi jego fragmentami skóry czy włosów, które kiedyś do nas przynależały. Oczywiście, pojawia się inne pytanie dotyczące nieba: po co będą nam tam potrzebne ciała? Pomyślmy o świętych, którzy już są w niebie. W tajemnicy Wniebowzięcia wyznajemy, że ciało Najświętszej Maryi Panny znajduje się w niebie, lecz nie możemy tego samego powiedzieć o świętych. Czy jednak moglibyśmy wyobrazić sobie świętego Piotr, który teraz w niebie uskarża się na brak ciała? Jeśli więc zmarli mogą istnieć bez ciała aż do Sądu Ostatecznego, to dlaczego ten stan nie może trwać również po Sądzie Ostatecznym?Odpowiadając na to pytanie, trzeba zauważyć, że ciało i dusza zostały stworzone jedno dla drugiego, aby stanowić harmonijną jedność. Dlatego jeśli się je rozdziela, istnieją w stanie anormalnym i trzeba, aby znowu się połączyły. Ale to nie oznacza, że dusza nie jest szczęśliwa bez ciała: w niebie może się wyrażać w innej formie. Lecz ciało – nasz towarzysz ziemskiej wędrówki – nie może zostać opuszczone na zawsze, to byłoby niesprawiedliwe. Także ma prawo do wieczności. Trzeba jednak podkreślić, że nasze ciała w niebie nie będą w takim samym stanie, jak tu, na ziemi. Święty Paweł Apostoł pisze, że nasze ciała zmartwychwstałe nie będą podobne do ciał ziemskich, tak jak ziarno wsiane w ziemię nie jest podobne do rośliny, która z niego wyrasta. Nasze ciała w niebie nie będą miały żadnego z ograniczeń, które je charakteryzowały na ziemi. Szczerze mówiąc, nasze ciała w ziemskiej rzeczywistości często stają się dla nas „niewygodne”, by nie rzec „dokuczliwe”. W niebie natomiast nie tylko nie będą podlegały cierpieniom, ale również będą niedotykalne. Nie będą poddane upływowi czasu czy ograniczeniom przestrzeni. Nie będzie też trzeba zaspokajać potrzeb ciała, takich jak jedzenie czy picie.

ZOBACZ TAKŻE: Credo. Krok po kroku – ks. prof. Janusz Lekan.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2025-10-24 08:03

Ocena: +18 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przejrzeć się w zwierciadłach wiary

Modlitwa "Wierzę w Boga" jest drogowskazem na drodze duchowego wzrastania. Dzięki książce "Credo" krok po kroku możemy to jeszcze pełniej zrozumieć.

Wydaje się, że Credo nie stanowi dla wiernych tajemnicy. Uczymy się tej modlitwy już w dzieciństwie i wypowiadamy ją podczas każdej Mszy św. Ale czy tak naprawdę zatrzymujemy się nad jej głęboką treścią? Niekiedy można odnieść wrażenie, że nie brakuje wierzących, którzy nie zastanawiają się nad sensem słów Credo, ale często jest też tak, że wyznają oni wiarę, której nie są świadomi, czyli przejętą od rodziców, tak jak wiele innych zwyczajów odziedziczonych i zaakceptowanych zgodnie z zasadą: bo tak wypada. Z tej racji ks. prof. Janusz Lekan, dogmatyk i duszpasterz, profesor Wydziału Teologii KUL, autor licznych publikacji naukowych i popularyzatorskich, w sposób jasny i przystępny analizuje modlitwę Wierzę w Boga, czego owocem jest książka Credo krok po kroku.
CZYTAJ DALEJ

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które przestały chodzić do Kościoła?

2026-08-07 21:15

[ TEMATY ]

Kościół

dziecko

rodzice

UPJPII

Adobe Stock

Są zdania, które w rodzinie bolą bardziej niż kłótnia o pieniądze, wybór studiów czy decyzja o wyjeździe za granicę: nie chodzę już do kościoła”, „nie wierzę tak jak wy”, „Kościół mnie nie przekonuje”, „nie chcę o tym rozmawiać”….

Dla wierzących rodziców takie słowa nie są jedynie informacją o zmianie poglądów, ale dotykają one samego rdzenia religijnego życia: chrztu, modlitwy przy łóżku dziecka, pierwszej komunii, rodzinnych świat, niedzielnej eucharystii, pacierza, krzyża na ścianie czy też w końcu nadziei zbawienia.
CZYTAJ DALEJ

Abp Jacques Mourad: Syria stała się państwem islamskim

2026-08-11 18:34

[ TEMATY ]

Syria

Karol Porwich/Niedziela

W czasie czternastu lat wojny domowej liczba chrześcijan w Syrii spadła do minimum: z dwóch milionów do trzystu tysięcy. „Mniejszości religijne są na celowniku, a będący u władzy uważają, że jedyną prawdziwą wiarą jest islam” - wskazuje abp Jacques Mourad. Syryjsko-katolicki arcybiskup Homs podkreśla, że różnorodność społeczeństwa, w tym ta religijna, nie ma żadnej wartości dla nowego rządu.

Abp Mourad jest najbardziej znanym na świecie syryjskim kapłanem po tym, jak w 2015 roku został porwany przez fundamentalistów z tzw. Państwa Islamskiego. Przez pięć miesięcy niewoli był przez nich zastraszany, by wyrzekł się wiary. W uciecze pomogli mu zaprzyjaźnieni muzułmanie, którzy uratowali dziesiątki innych zakładników będących w rękach islamistów. Arcybiskup Homs jeździ po świecie, by dawać świadectwo dramatycznej sytuacji chrześcijan w Syrii i zbierać środki pomocowe na projekty mogące pomóc wyznawcom Chrystusa pozostać w tym bliskowschodnim kraju.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję