Chaos – to słowo najlepiej oddaje stan Unii Europejskiej, w jakim znalazła się wobec wzbierającej fali uchodźców z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Unijni decydenci nie wiedzą, co robić. Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk przyznał ostatnio, że „brakuje nam wizji i strategii, jak poradzić sobie z tym problemem”. Potwierdził, że obecnie jest to najbardziej paląca kwestia dla Unii. W poszukiwaniu rozwiązań Komisja Europejska wyszła z propozycją, aby uchodźcami obdarować wszystkie kraje członkowskie, biorąc pod uwagę głównie kryterium PKB i liczbę ludności. To sprawia, że Polska musiałaby przyjmować 5 proc. wszystkich uchodźców. Na pierwszy ogień ma pójść 20 tys. emigrantów, z czego ok. tysiąca rozlokowanych będzie w naszym kraju. Jeśli się zgodzimy, może to być pierwszy krok do poważnych zmian demograficznych. Cytowany już wcześniej Donald Tusk ujawnił bowiem, że „Europa w ciągu najbliższych 20 lat ma przyjąć 70 mln emigrantów”. To znaczy, że w Polsce miałoby się osiedlić 3,5 mln mieszkańców Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, wśród których bez wątpienia znajdują się także terroryści. Wiele krajów Unii już teraz głośno protestuje. Zarówno Wielka Brytania, jak i Węgry całkowicie wykluczają udział w tym programie. Z pewnością uchodźców nie przyjmie Dania i Irlandia oraz najprawdopodobniej Francja, która od pomysłów Komisji się dystansuje. Entuzjazmu nie wykazują Czesi i Hiszpanie. Szef polskiego MSZ-etu na razie „nic nie deklaruje”. W tym cichym okresie refleksji władze polskie zamiast godzić się na groźny precedens, skutkujący napływem ogromnej rzeszy obcej kulturowo i religijnie ludności, powinny opracować program repatriacji potomków naszych rodaków ze Wschodu. Mieszkają tam bowiem setki tysięcy osób polskiego pochodzenia. Przykładowo Niemcy już dawno na zasadzie obowiązującego w tym kraju prawa krwi przyjęły ponad 2 mln tzw. nadwołżańskich Niemców, których przodkowie wyjechali do Rosji jeszcze za czasów carycy Katarzyny. Po co więc otwierać przybyszom z egzotycznych krajów polskie drzwi na oścież, gdy pukają do nich potomkowie naszych przodków ze Wschodu.
Większość katolików w Polsce zna rolę czeskiej księżniczki Dobrawy we wprowadzeniu w naszym kraju chrześcijaństwa czy podobną rolę św. Jadwigi na Litwie. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że i w innych krajach Europy kobiety miały w tym względzie wiele do powiedzenia.
Rozwijające się w Cesarstwie Rzymskim chrześcijaństwo od początku włączało kobiety w życie wspólnot kościelnych. Nic więc dziwnego, że nowa religia, sławiąca miłość i miłosierdzie, zdobywała z początku więcej zwolenniczek niż zwolenników. Nawet pogańscy pisarze walczący z chrześcijanami zauważali, że w czasie chrześcijańskich zebrań jest obecnych więcej kobiet niż mężczyzn. Przekazywały one później usłyszaną Dobrą Nowinę dzieciom, przekonywały do niej braci i mężów.
Od 28 sierpnia w indyjskim stanie Maharasztra obowiązuje ustawa regulująca kwestie konwersji religijnej. W związku z obawami przed oskarżeniami o przymusowe nawracanie niektóre wspólnoty chrześcijańskie zaczęły gromadzić podpisane oświadczenia uczestników spotkań modlitewnych, a także ich zdjęcia i dane identyfikacyjne.
Jak podał 25 sierpnia dziennik „The Indian Express”, praktyka ta jest stosowana m.in. w Bombaju oraz w miastach Vasai, Virar, Mira-Bhayandar, Thane i Palghar. Uczestnicy spotkań modlitewnych wypełniają formularze, w których potwierdzają, że przybyli z własnej woli, bez nacisku, groźby czy zachęty. Oświadczają również, że ich obecność jest wynikiem „osobistej, dobrowolnej i niezależnej” decyzji.
W ramach tegorocznej oktawy odpustowej ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego cystersi będą świętować 75.-lecia opieki duszpasterskiej nad mogilską parafią.
W poniedziałek (24 sierpnia) – w święto św. Bartłomieja Apostoła, patrona parafii w Krakowie-Mogile – rozpoczęło się świętowanie 75. rocznicy ponownego, stałego przejęcia opieki duszpasterskiej nad parafią mogilską przez cystersów. O. bp Damian Muskus OFM, którzy przybył do Mogiły w zastępstwie kard. Grzegorza Rysia, podczas głównej Mszy św. odpustowej w swojej homilii skupił się na powołaniu Natanaela (utożsamianego z apostołem Bartłomiejem) i zdaniu zapisanym w Ewangelii wyrażającym jego opinię o Jezusie: „Czyż może być coś dobrego z Nazaretu?”. Na te słowa apostoł Filip odpowiada: „Chodź i zobacz”, co jest zaproszeniem do poznania Jezusa osobiście.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.