W niedzielę Świętej Rodziny w archikatedrze lubelskiej abp Stanisław Budzik przewodniczył Mszy św., podczas której zakończyły się diecezjalne obchody Roku Jubileuszowego, czasu łaski i nawrócenia, pojednania i pielgrzymowania. Po Liturgii jubileuszowy krzyż, który przez miniony rok znajdował się przy ołtarzu w katedrze (dar parafii św. Michała Archanioła w Lublinie), został przekazany do parafii św. Jana Kantego w Lublinie. – To decyzja abp. Stanisława Budzika, która bardzo nas ucieszyła. Krzyż został przewieziony do naszego kościoła i uroczyście wprowadzony do świątyni; znalazł miejsce przy ołtarzu głównym, podobnie, jak było w archikatedrze. Z czasem, gdy powstanie kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu, krzyż tam zostanie przeniesiony i to będzie jego miejsce docelowe – informuje proboszcz ks. Bogdan Zagórski.
Reklama
– Kończymy rok jubileuszowy, kiedy razem znosiliśmy nasze dziękczynienie i błaganie do Boga, jednocząc się z tymi, którzy często nie mają głosu wśród ludzi, ale których słyszy Ojciec i uznaje w nich swoje umiłowane dzieci. Przez jubileuszowy odpust Pan sprawił, że popłynęła rzeka łaski i miłosierdzia; wszystkim dał nadzieję i pokój, każdemu z nas powiedział: odwagi, nie lękajcie się! Ożywieni doświadczeniem miłosierdzia i spotkaniem z Bogiem, dziś jako wspólnota diecezjalna, pasterze i lud celebrujący święto Świętej Rodziny z Nazaretu, chcemy dziękować w Eucharystii i ponownie prosić o przebaczenie naszych win – powiedział we wprowadzeniu ksiądz arcybiskup.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W pasterskiej refleksji metropolita zwrócił uwagę, że diecezjalne zamknięcie obchodów Roku Jubileuszowego w katedrach na całym świecie przypada w niedzielę Świętej Rodziny. – To piękna i wymowna zbieżność, że jubileusz, który jest czasem nadziei, „zamyka się” w Świętej Rodzinie z Nazaretu, bo nadzieja Kościoła zawsze ma konkretną twarz: ojca, matki, dziecka, małżonków którzy trwają w wierności, babci i dziadka którzy się modlą w ciszy, młodych którzy uczą się kochać odpowiedzialnie, twarze tych którzy przeżyli rozpad swojej rodziny ale nie utracili Boga – wyliczał abp Budzik. – Dzisiaj Pan mówi do nas: jeżeli chcesz zrozumieć jubileusz, spójrz na rodzinę, a jeśli chcesz uleczyć rodzinę, wróć do źródła jubileuszu, czyli do Boga – podkreślił.
Reklama
Ksiądz arcybiskup przypomniał, że miniony rok upłynął pod znakiem nadziei; nadzieję pozostawił nam papież Franciszek jako duchowy testament. – To nie tylko zgrabne hasło, nie pobożne życzenie, ale coś o wiele głębszego: przekonanie, że Bóg prowadzi swój Kościół także przez trudny czas i trudne momenty. Kościół trwa nie dzięki ludzkiej sile, ale dlatego, że Bóg jest wierny. Taka jest Boża logika; Bóg uczy nas miłości – nauczał. W odniesieniu do Świętej Rodziny z Nazaretu, która wcale nie miała łatwego życia (ucieczka do Egiptu, zagrożenie, niepewność, konieczność zaczynania od nowa) powiedział, że w jej życiu nie wszystko wyglądało tak, jak na naszych pięknych obrazkach. – Święta Rodzina doświadczała trudu, ale posłuszna Bogu pokonywała go, bo w jej centrum był Syn Boży, Jezus Chrystus – wskazał. Na przykładzie Świętej Rodziny abp Budzik wyjaśnił, że nadzieja nie polega na tym, że nic złego się nie dzieje, ale że kiedy wydarzy się zło, Bóg jest po naszej stronie i posyła do nas ludzi, przez których nam pomaga. – Nadzieja jest nie tyle optymizmem, co wiarą, że Bóg, który jest światłością, potrafi przeprowadzić człowieka przez każdą ciemność – podkreślił.
Przywołując list Episkopatu Polski na niedzielę Świętej Rodziny, zapewnił, że Kościołowi na sercu leżą poranione rodziny, małżeństwa w kryzysie, osoby samotne nie z wyboru, rodzice którzy boją się o swoje dzieci i dzieci które lękają się swoich rodziców. – Jubileusz nie jest dla mocnych, jubileusz jest przede wszystkim dla tych, którym trzeba pomóc, których trzeba podnieść na duchu, którym potrzeba nowego początku – powiedział. Przywołał słowa biskupów o związkach nieregularnych, których partnerzy „są częścią Bożej rodziny Kościoła, a nie wiernymi drugiej kategorii”. – Bóg ma dobry plan na nasze życie, niezależnie od tego, jak bardzo by się ono skomplikowało – powiedział, zachęcając do powrotu do Boga.
Reklama
Wskazując na drzwi święte w bazylikach rzymskich, z których ostatnie zamknie papież Leon w uroczystość Objawienia Pańskiego, abp Budzik tłumaczył, że przejście przez nie jest znakiem przechodzenia z lęku do zaufania, z grzechu do miłosierdzia, z rozproszenia do sensu. – Dzisiaj, gdy zamykamy diecezjalny etap jubileuszu, musimy jasno powiedzieć: nie zamykamy łaski, nie kończy się Boże miłosierdzie. Kończy się pewien intensywny czas; byłoby dobrze, gdybyśmy wyszli z niego z decyzją. Jaką? Może taką, żeby drzwi naszego domu zamknąć przed tym, co niszczy: przed pogardą, ironią, przemocą słowną, przed cichym bojkotem, przed nałogiem, który rozsadza więzi, przed plotką, która zatruwa relacje. A otworzyć drzwi dla tego, co buduje: dla rozmowy, dla wspólnej modlitwy choćby krótkiej, dla niedzielnej Eucharystii głęboko przeżywanej, dla błogosławieństwa dzieci, dla czułości, dla przebaczenia. Bo rodzina wciąż potrzebuje łaski, potrzebuje Bożej opieki – powiedział abp Budzik.
Metropolita przypomniał, że dla Kościoła w Lublinie mijający czas był szczególny nie tylko z racji Roku Jubileuszowego, ale też z okazji 220-lecia diecezji i zamknięcia III Synodu Archidiecezji Lubelskiej. – Synod był pytaniem o to, jak mamy żyć w Kościele dzisiaj, w naszych parafiach i duszpasterstwach, zatroskani o ubogich i o wiarę tych, którzy się oddalili się od Boga i Kościoła. Tu właśnie łączy się jubileusz z synodem; oba wydarzenia mówią o nadziei, takiej która nie polega na mówieniu o tym, że będzie łatwiej. Nadzieja jest w tym, że jeśli będziemy bliżej Chrystusa, to przybliżymy się także do siebie, a jak będziemy bliżej siebie, świat zobaczy, że Ewangelia działa, że Ewangelia jest mocna – podkreślił abp Budzik.
Na końcu roku jubileuszowego i kalendarzowego metropolita zachęcił zgromadzonych do wdzięczności Bogu za łaski jubileuszu, za pielgrzymki, za odwagę pójścia do spowiedzi, za wyciągniętą rękę do zgody, ale też do rachunku sumienia jak wykorzystaliśmy otrzymane łaski, czy dotknęły one także naszych relacji rodzinnych, czy w naszych domach jest choć odrobinę więcej miłości i cierpliwości. - Święta Rodzina staje przed nami nie jako oskarżenie, ale jako obietnica: Bóg naprawdę chcę zamieszkać w rodzinie, nie dlatego że rodzina jest idealna, ale dlatego że Bóg jest wierny i miłosierny. Prośmy więc, aby w naszych domach odradzała się nadzieja, która nie zawodzi, abyśmy jako pielgrzymi nadziei umieli iść razem a nie tylko obok siebie, aby Kościół w Lublinie żył tym, co zostało rozpoznane i podjęte na synodalnej drodze. Niech każdy usłyszy w swoim sercu: dla Boga nie jesteś przypadkiem, Bóg daje ci szansę nowego początku – powiedział abp Budzik.
