Reklama

Rodzina

Tata Plus

Czuję się otoczony miłością konkretną, nie sentymentalną. Często słyszymy, że Bóg nas kocha, że jest dobry, a ja doświadczam tej miłości w konkretach. Można tego dotknąć, można to zobaczyć
(Artur, lat 38)

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Historię Artura po raz pierwszy usłyszałam przypadkiem. Od koleżanki. Decyzja, by poznać ją bliżej, dotrzeć do Artura i jego bliskich, przypadkowa już nie jest. Jest tylko jedna wątpliwość: czy będą chcieli rozmawiać. Może to wciąż za trudne. Dziś znam ich tylko trochę lepiej, ale jestem pewna, że warto takie rodziny przedstawiać.

Dzień dobry...

Przed spotkaniem z rodziną Artura mam okazję kilka razy zobaczyć, jak samotny mężczyzna, wychowujący kilkoro dzieci, radzi sobie w różnych sytuacjach. Energiczny, młody tata i zadbane, dobrze wychowane dzieci. To pierwsze moje obserwacje przy okazji spotkań na nabożeństwie czy szkolnym festynie, zorganizowanym na rzecz niepełnosprawnego Janka, kiedy kończył szkołę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dzwonię do Artura. Podczas krótkiej rozmowy słyszę: – Nie wiem, czy to ważne, by mówić o naszym życiu, ale gdyby to miało komuś pomóc, jeśli to nagranie może pomóc chociaż jednej osobie, to warto spróbować.

Reklama

W jednej z częstochowskich dzielnic trafiam pod wskazany adres. Pierwszymi, których spotykam, są Jasiu i Kuba – bracia. – Jestem Kuba, mam 8 lat. Wiesz, moja mama umarła... Zaskakuje mnie swoją otwartością. Rozmawiam z nim chwilę. Pytam, jak sobie radzi z tęsknotą. – Radzę sobie dzięki modlitwie – mówi. – Rozmawiam z nią czasem. A jak myślisz, czy ona nas teraz widzi i czy patrzy na nas teraz z nieba? Sam sobie odpowiada: – Dokładnie nie wiemy, jak to jest, bo jeszcze nas tam nie ma...

Wspólnota

Artur zaprasza mnie do mieszkania, w którym trwa remont. Zastaję kilka osób pracujących wewnątrz. To ludzie ze wspólnoty neokatechumenalnej, do której rodzina Artura należy od 13 lat. – Chcemy się tu jak najszybciej wprowadzić. Tu będzie kuchnia, trzy pokoje. Mamy więcej o jeden pokój niż w naszym poprzednim mieszkaniu. A przede wszystkim to jest parter – mówi z entuzjazmem.

Przedstawia mi pracujących kolegów: Sławka i Janka. Są tu w ramach społecznej i przyjacielskiej solidarności – o czym mówią niemal jednogłośnie. – Jest potrzeba i nikt się nie zastanawia. Każdy z nas poczuwa się do tego, żeby pomóc. I tyle. Nie oczekują niczego w zamian. Artur nazywa ich prawdziwymi bohaterami. – Sławek nosił mojego syna przez rok po schodach – mówi – woził go do szkoły i na rehabilitację. Nie wziął za to ani grosza. Janek z kolei nie pozwolił, by w tym mieszkaniu była najmniejsza nierówność na ścianach. Szybko dowiaduję się, że takiego samego wsparcia Artur i jego rodzina doświadczają od przyjaciół ze wspólnoty na wielu płaszczyznach: pomogli mu np. przy remoncie i urządzaniu mieszkania, ale – jak sam podkreśla – nie do przecenienia jest ich wsparcie modlitewne.

– Czuję się otoczony miłością konkretną, nie sentymentalną. Często słyszymy, że Bóg nas kocha, że jest dobry, a ja doświadczam tej miłości w konkretach. Można tego dotknąć, można to zobaczyć.

Dzieci

Reklama

– Coraz bardziej odczuwaliśmy potrzebę zmiany mieszkania. Janek jest niepełnosprawny. Nie znaleziono jeszcze leku na chorobę, z którą zmaga się od 3 lat. To dystrofia mięśniowa Duchenne’a. Janka trzeba wnosić do mieszkania. Wnoszenie na drugie piętro jest coraz trudniejsze. Wciągam go na wózku, a to jest coraz bardziej niebezpieczne, bo Janek rośnie. Zaczęła nam też doskwierać ciasnota. Złożyłem podanie w Urzędzie Miasta o zamianę mieszkania i udało się...

Po śmierci żony, od dwóch lat, Artur sam wychowuje pięcioro dzieci. Najstarsza Weronika ma 14 lat, Dominika – 12, Janek – 11, Kuba – 8, Julia – 7. Weronika i Dominika urodziły się w tym samym dniu, 6 marca, w odstępie dwóch lat. Weronika jest bardzo opiekuńcza, ale potrafi przewodzić. Dominika jest przebojowa, interesuje się teatrem i angażuje w niego. Janek jest w swojej chorobie bardzo pogodny, pokorny, ma w sobie wiele prostoty. Jest naturalny, wrażliwy, utalentowany plastycznie, lubi grać na komputerze. Kuba jest bardzo aktywny, energiczny i podobnie jak brat – bardzo wrażliwy. Zadaje czasem trudne pytania, np. co by było, gdyby nas nie było, po co nam ciało... Najmłodsza Julka jest pogodna i ma w sobie iskierkę psotnika. Cała piątka to pogodne, radosne dzieci, które uwielbiają wycieczki – wspólne z tatą, czasem też koncerty.

Artur

– Śmierć żony zmusiła mnie do wyjścia z egoizmu i wejścia w sytuację oddawania życia. Niektóre rzeczy można próbować robić bez Boga, bez Kościoła, można np. zarabiać pieniądze, zakładać firmy. Ale pewnego krzyża bez Boga nie da się ponieść. Po śmierci żony miałem siły, by nie upadać... Mówiłem do dzieci spokojnie, pocieszałem je. One słuchały i spokojnie to przyjmowały. Nie wiem, czy dzisiaj mógłbym im tak to przekazać.

Reklama

Artur mówi, że nigdy nie planował wielodzietnej rodziny. Jako młody chłopak żył swoimi zainteresowaniami i kolegami. To było życie bez obowiązków i odpowiedzialności, egoistyczne. – Pewne sytuacje doprowadziły mnie do kryzysu egzystencjalnego. Wiązały się z tym nałogi, alkohol, narkotyki i odejście od Boga, Kościoła, ale też poszukiwanie... Kiedy spotkałem Jezusa, On obiecał, że będę wchodził w krzyż i nie będę umierał, że jest życie wieczne, a On jest mocniejszy od śmierci.

Edyta

W 2002 r. – rok po ślubie – Artur z Edytą dołączyli do wspólnoty neokatechumenalnej. Artur mówi, że wtedy zaczął się proces nawrócenia, że zaczynali od zera, doświadczając Boga. Oboje otworzyli się na Jego wolę i tym samym na życie. – Nie wiem, jak to się dzieje, ale dziś bardzo mocno czuję, że jestem otoczony miłością Boga z każdej strony. Nigdy nie byłem sam. Kiedy rodziły się nasze kolejne dzieci czy w chorobie żony... Bóg działa przez ludzi. Zdawaliśmy sobie sprawę, że żona jest poważnie chora. Jej stan się pogarszał. Czekała na przeszczep serca. Była nadzieja, ale i poczucie zagrożenia, śmierci. Odejścia.

Bóg z nami!

Również dzieci wiedziały, że mama może odejść do nieba. Od początku były wychowywane w wierze, zawsze w bliskości Bożego słowa. – Często nam towarzyszy niedzielna Jutrznia, modlitwa psalmami. Oczywiście, są momenty trudne, ale nie było buntu wobec Pana Boga. Kiedyś rzeczywiście pytałem: „Dlaczego tak?”. Dziś potrafię podziękować Bogu, że mogłem być z żoną, że mogłem doświadczyć szczęścia bycia mężem, ojcem. Dziś najważniejsze jest, by trzymać się Jezusa Chrystusa każdego dnia, bo to jest sprawa życia lub śmierci. Życie Edyty się nie skończyło, ale się zmieniło, i nasze życie też się nie kończy, ale się zmienia...

Chrystus Zmartwychwstały objawia się w moim życiu tym, że mogę wstać rano, wyszykować dzieci do szkoły, że upadam i znowu wstaję. Przeżywam miejsca i sytuacje, które wiążą się wspomnieniami z żoną, ale nie mówię o tym. Wiem, że podobnie jest z moimi dziećmi – bardziej tęsknią, kiedy patrzą na pełną rodzinę, przeżywają to w sobie. Wtedy pojawia się ukłucie bólu. Mamy kryzysy, zwątpienia, nie udajemy, że nic się nie stało. Czasami bywam cierpiętnikiem, czasami bywam... Jest pewna dziura, ale nie ma przepaści. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, do czego Bóg nas przygotowuje, a On wprowadzał nas w wiarę w to, że życie po śmierci się nie kończy, ale się zmienia. I nasze życie też się nie kończy...

Jestem Kuba

– Wiesz, moja mama miała wcześniej taki grób zasypany, a teraz ma pomnik. Byłem u niej i zostawiłem na grobie list z kartki. Nie umiem jeszcze pisać, więc nic nie napisałem, ale narysowałem pusty krzyż z chustą. Oznacza to, że Jezus zmartwychwstał.

2015-08-12 08:31

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rodzina w wielkim mieście

Niedziela warszawska 34/2017, str. 6-7

[ TEMATY ]

rodzina

Artur Stelmasiak

Występ rodzinnego zespołu podczas Tygodnia Rodzinnego w Grodzisku Mazowieckim. Inicjatywa została zorganizowana przez Związek Dużych Rodzin 3+

Występ rodzinnego zespołu podczas Tygodnia Rodzinnego w Grodzisku Mazowieckim. Inicjatywa została zorganizowana przez Związek Dużych Rodzin 3+

Większość Polaków deklaruje, że rodzina jest dla nich największą wartością. Jednak procesy demograficzne oraz przemiany społeczno-kulturowe nie sprzyjają jej trwałości. Jest to widoczne szczególnie w wielkich miastach, jak Warszawa

Polityka rodzinna w naszym kraju od wielu lat była traktowana po macoszemu lub nie było jej wcale. W konsekwencji każdego roku spadała liczba urodzeń, która – już od 25 lat – nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń.
CZYTAJ DALEJ

Papież w samolocie: nigdy nie wątpiłem, że pojadę, to moja misja

2026-11-06 20:50

[ TEMATY ]

Leon XIV w Ameryce Południowej

Vatican Media

Wyruszam w tę podróż, aby pełnić misję Biskupa Rzymu, ludzie tak bardzo potrzebują nadziei – powiedział Leon XIV podczas spotkania z dziennikarzami na pokładzie samolotu. Podkreślił, że pomimo choroby nigdy nie wątpił, że ta podróż dojdzie do skutku. Dziennikarzom przedstawił Montserrat Alvarado, nową prefekt Dykasterii ds. Komunikacji. Będzie pomagać Watykanowi oraz mnie osobiście w tej tak fundamentalnej dziedzinie, jaką jest komunikacja – dodał Ojciec Święty.

W pierwszych słowach skierowanych do dziennikarzy Papież zapewnił, że czuje się dobrze. Wie, że niektórzy mieli wątpliwości, czy ta podróż w ogóle się odbędzie. „Muszę wyznać – powiedział – że ja sam od pierwszego dnia nie miałem najmniejszych wątpliwości i byłem przekonany, że ta podróż musi dojść do skutku”. Leon XIV przyznał, że bardzo się z tego cieszy i dziękuje za to zarówno Bogu, jak i wspaniałej kadrze medycznej. „Mogę powiedzieć, że czuję się całkiem dobrze, a wy jesteście tego świadkami” – dodał Ojciec Święty.
CZYTAJ DALEJ

Słowo kard. Grzegorza Rysia po tragedii w Krakowie: „Musimy być RAZEM”

2026-11-07 19:26

[ TEMATY ]

Strzelanina w Krakowie

Archidiecezja krakowska

– Nie chcemy, nie możemy, nie potrafimy być obojętni w takim momencie. Chcemy, potrzebujemy i musimy być RAZEM – napisał metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś, odnosząc się do tragicznych wydarzeń w Krakowie. Kardynał zapewnił o modlitwie za osoby zabite i ranne oraz ich bliskich, a także zaprosił mieszkańców do wspólnej Mszy św. w Bazylice Mariackiej w niedzielę o godz. 16.00.

Pewnie wszyscy już wiemy, że wydarzyła się tragedia. Choć jeszcze nikt nie zna do końca jej rozmiarów. W chwili, gdy piszę do Was, policja mówi o pięciu osobach zabitych i kilkunastu rannych…
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję