Reklama

Niedziela Łódzka

Zmagania z fatalizmem

Najnowsza powieść Wiesława Helaka kusi tytułem Kosmopolita. Podobnie jak inne dzieła tego Autora chwyta za serce głębią duchowych przeżyć bohaterów, wciąga żywą fabułą, wabi stylem. Jej akcja toczy się głównie w Polsce (ale także w Paryżu, Tybecie i Armenii), poczynając od końca lat 30. XX w. i dociera aż do czasu, kiedy bohaterowie posługują się smartfonami.

[ TEMATY ]

felieton (Łódź)

Adobe Stock, montaż: M. Pijewska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Powieść przesycona jest klimatem fatalizmu, który naznacza zarówno losy osób dramatu, jak i tło historyczne. Jeśli w tym naporze „konieczności dziejowej” możliwe jest ocalenie, to ma ono wymiar osobistego nawrócenia jednostek, które przychodzi po wielu bolesnych przejściach, na skutek niezbadanych wyroków Bożych. Główni bohaterowie, Janek i jego matka – tak jak rzesze naiwnych, oszukanych Polaków – poddają się urokom „komunistycznego raju”, który z biegiem lat „liberalizuje się”, wymuszając na Janku serię koniunkturalnych dostosowań. Próba zmierzenia się z całą prawdą o sobie przychodzi dopiero w późnym wieku. Czy nie za późno? Uczciwy czytelnik Kosmopolity, umieszczając swoje życie na tle losu bohaterów, może dokonywać – razem z nimi – rachunku sumienia. A utożsamiając się ze zranieniami, których nie szczędziła tamtym chora rzeczywistość, może także – o ile zechce – rozeznać rany, które sam zadał innym.

Reklama

Pod dramatyczną narracją cały czas widoczna jest trudna miłość Autora do Polski. Tak kocha się skrzywdzone, niepełnosprawne albo ranne dziecko, zwłaszcza jeśli jest to jedynaczka. Dla młodych czytelników powieść Helaka stanowi ważne źródło wiedzy, czym były „błędy Rosji”, które pół Europy wepchnęły w odmęty grzechu, a które zaadaptowała również circa połowa ludności „tego kraju”. Jednak „błędy Rosji”, zagnieździwszy się na dłużej, być może uchroniły jakąś część z nas przed upadkiem moralnym, który dzisiaj trawi Zachód. Może stały się – niejako „przy okazji” – rodzajem „szczepionki”, która uodparniając na trudy życia w biedzie i uciemiężeniu, wyposażyła nas w krytycyzm wobec oszustw zadufanej w sobie „cywilizacji liberalnej”... Czasem myślę sobie – w przypływie gorzkiej ironii – że to Władysław Gomułka, ze swoją opresyjną, siermiężną ideologią, rozwinął w nas – paradoksalnie – odporność kulturową i umocnił zagrożone wartości chrześcijańskie. Nam to wyszło na dobre, natomiast „zgniły Zachód”, który – zamiast ucisku – miał wolność, demokrację i ideę „państwa dobrobytu”, poddał się zdziecinnieniu (a bolesne owoce tego upadku widzimy dzisiaj). W tym m.in. tkwi pożytek, jaki można wynieść ze swoistego fatalizmu Kosmopolity.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bardzo wymowny jest opis klimatu Paryża lat 70. XX w. (w czasie okupacji niemieckiej zwanego pieszczotliwie „zamtuzem Wehrmachtu”). Epatuje on Janka zarówno bałamutnymi koncepcjami Jean Paul Sartre’a, jak i – wyniesioną pośmiertnie do rangi wyroczni – żałosną postacią Henri Toulouse-Lautreca. Gloryfikowana na Zachodzie „wolna miłość” staje się nie tylko narzędziem dywersji moralnej wobec całych społeczeństw, lecz także – co wydawać się może absurdem – paliwem anomalii mentalnych u tzw. „postępowych intelektualistów” (przykładem jest znajoma Janka).

Niech jednak sobie kto nie myśli, że my tu w Polsce tacy niewinni. Początek powieści ukazuje obojętność jednego z ziemiańskich rodów (oraz służby) na los wiejskiej biedoty: zanik odpowiedzialności za całość Ojczyzny, niezdolność do moralnego przywództwa. Pisarz nie traktuje tego jak przejawu leninowskiej walki klas. Raczej wyraża gorycz, że „ten naród” – wzywany do wielkości, do nawracania siebie i innych – nie potrafi sprostać oczekiwaniom Nieba i wpada w fatalną sinusoidę dziejów. Czy tylko wpływem sowieckich i pangermańskich „wtyczek” da się objaśnić fakt, że nie umiemy rozpoznać – na dłużej niż na kilka lat – „czasu nawiedzenia swego”? Że nawet Jan Paweł II nie zdołał w tym zadaniu pomóc? I że jego prorocze słowa o wymieraniu narodu bez dzieci (czyli bez przyszłości) poległy w starciu z przemożnym pędem do wygody, z wolą „świętego spokoju” i finalnie – ze wzgardą?

Czytajmy powieści Wiesława Helaka (wydane przez krakowskie Arcana), także te wcześniejsze. Pomogą nam głębiej „stanąć w prawdzie” o sobie.

2025-11-22 18:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Awers i rewers życia

[ TEMATY ]

felieton (Łódź)

Karol Porwich/Niedziela

Dwie strony medalu, które wykluczają się wzajemnie: Polityka i przyjaźń. Ta pierwsza jest jak narkotyk. Nawet w gronie bliskich kolegów, potrafi rozbuchać ambicje do granic szaleństwa i wtedy przyjaźń często obumiera. Jeśli omota „osobę nieodporną”, ta może zdradzić nawet „osoby bliskie”, którym dotąd sporo zawdzięczała, a z którymi teraz zaczęła konkurować w karierze.

Uzależnienie od polityki przypomina sytuację ze starego dowcipu: Matka wysyła synka do knajpy, żeby przyprowadził tatusia. Synek znajduje go przy stoliku, pijącego wódkę z kumplami. Chce jej spróbować, tato pozwala. Chłopiec wypija łyka, krztusi się i krzyczy: „Tatusiu, to jest okropne!” Na to ojciec stwierdza smutno: „Widzisz, synku… a tatuś musi…”
CZYTAJ DALEJ

25 watykańskich żandarmów chroni na zmianę przez całą dobę Leona XIV. Obecni są także żołnierze Gwardii Szwajcarskiej i policjanci

2026-10-15 07:19

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

PAP/EPA/FABIO FRUSTACI

25 watykańskich żandarmów chroni na zmianę przez całą dobę papieża Leona XIV, przebywającego po operacji w rzymskiej Poliklinice Gemelli - podały włoskie media. Obecni są także żołnierze Gwardii Szwajcarskiej i włoscy policjanci z inspektoratu w Watykanie. Papież pozostanie w szpitalu około tygodnia.

Leon XIV przebywa w wielkim rzymskim szpitalu od wtorku, gdzie odzyskuje siły po operacji usunięcia nowotworu płuca. Nie zajmuje jednak papieskiego apartamentu na 10. piętrze, w którym wiele razy przebywał Jan Paweł II, a w ostatnich latach kilkakrotnie Franciszek. W pomieszczeniach tych trwa remont i dlatego w związku z operacją Leona XIV w krótkim czasie przygotowano dla niego i bardzo ścisłego kręgu jego współpracowników inną część skrzydła na tym samym piętrze.
CZYTAJ DALEJ

Skarby Dominikanów ujrzały światło dzienne

2026-10-15 16:34

NW

Z okazji jubileuszu 800-lecia obecności zakonu Dominikanów we Wrocławiu Biblioteka Uniwersytecka oraz klasztor przy kościele św. Wojciecha przygotowały wystawę „Skarby Dominikanów”. Zaprezentowano na niej unikalny księgozbiór oraz cenny skarbiec klasztorny.

W gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Joliot-Curie pokazano cymelia, czyli najcenniejsze rękopisy, inkunabuły oraz druki pochodzące ze zbiorów dominikańskich. – Historia jest taka, że władze pruskie na początku XIX wieku skasowały prawie wszystkie śląskie klasztory, a księgi zwiozły w jedno miejsce. Następnie trafiły one do Nowej Pruskiej Biblioteki Uniwersyteckiej. My po wojnie przejęliśmy to dziedzictwo i z tego powodu znaczący Księgozbiór Dominikanów Wrocławskich znalazł się w naszych murach. Dzisiaj nim dysponujemy, ale jest on oczywiście dostępny dla badaczy, digitalizujemy go i konserwujemy, więc myślę, że Dominikanie nie mają nam tego za złe. Dlatego też została otwarta wystawa „Skarby Dominikanów” – wyjaśnia Adam Poznański z Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu, przybliżając kulisy przejęcia tych bezcennych zbiorów i wskazując: – Mamy bardzo stare rękopisy. Jeden z fragmentów jest prawdopodobnie najstarszy w Polsce. To pergaminowy fragment kroniki Euzebiusza w tłumaczeniu św. Hieronima, który w XV wieku został użyty do oprawy innego kodeksu. Później okazało się jednak, że elementy użyte do wzmocnienia oprawy są cenniejsze niż sam kodeks. Poza tym mamy piękne rękopisy dotyczące kaznodziejstwa czy komentarzy biblijnych, kodeks ze średniowiecznym polskim kazaniem, druki prawnicze oraz efektowne oprawy pochodzące z lokalnego warsztatu, czyli sporządzone przez wrocławskich Dominikanów. Ponadto prezentujemy siedemnastowieczny plakat zapraszający na debatę filozoficzną w kościele św. Wojciecha oraz pierwsze wydanie Elementów Euklidesa z odwzorowanymi figurami geometrycznymi, co w XVI wieku stanowiło niemałe wyzwanie dla pierwszych drukarzy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję