Zacznę od słów Pana Jezusa skierowanych do polskiej mistyczki Alicji Lenczewskiej:
„Jeśli na swojej drodze życia spotykasz krzyż, to trzeba go wziąć i ponieść z miłością i pokojem ofiarowując Mi swój trud i swoje cierpienie. Krzyż ofiarowany Mi w taki sposób, namaszczony jest Moim błogosławieństwem i w nim zawarte jest wielkie dobro dla ciebie i twych współbraci. Jeśli go odrzucisz, krzyż cię nie ominie, bo jest wpisany w twoje życie na ziemi. Przygniecie cię wtedy cięższy krzyż, bo nienamaszczony przeze Mnie. Najcięższy jest krzyż wzgardzony i odrzucany. I tego też nie unikniesz, choćbyś zużyła całe swoje ludzkie możliwości. Żyjesz przecież na ziemi, na której ludzie postawili krzyż i zawiesili na nim Boga. Krzyż będzie twoim udziałem, ale rozważ, że może to być krzyż błogosławiony albo wzgardzony. I nie bądź tak pyszna, by samodzielnie wyszukiwać sobie krzyży, sądząc, że doprowadzi cię to do świętości lub że pomożesz innym. Do świętości prowadzi tylko pokorne i radosne przyjmowanie Mojej woli, bo w niej zawarte jest najwyższe dobro dla ciebie i innych”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Czy dzisiejszy świat przyjmuje wolę Bożą? Raczej nie. Czy ludzie myślą o Bogu? Coraz mniej. Czy szukamy drogi do nieba? Większość ludzi nie zrozumie tego pytania, przecież uważają, że nic nie istnieje po śmierci.
Reklama
Obecny czas wskazuje zintensyfikowany atak szatana na Kościół i całą ludzkość. Można powiedzieć, że to sami ludzie uwalniają go z jego więzów, oddalając się od Boga i odrzucając Jego prawo. Gdyby ludzkość powróciła do Boga, nie miałby on tak szerokiego pola do działania. Wkroczyliśmy w decydującą fazę duchowej walki dobra ze złem, która naznaczyła już wyraźnie całą najnowszą historię.
Wizja
W 1884 roku, podczas odprawiania Mszy Świętej papież Leon XIII, obdarzony szczególnym duchowym rozeznaniem, miał wizję przyszłych losów Kościoła. W wizji tej szatan podczas prowadzenia dialogu z Jezusem, twierdził, że jest w stanie zniszczyć Kościół. Potrzebuje tylko większej władzy nad tymi, którzy mu służą i prosi od 75 do 100 lat na swoje działanie. Jezus przychylił się do tej prośby, dając mu czas około jednego stulecia.
Prawie sto lat później, w 1982 roku, Matka Boża w Medziugorju potwierdziła aktualność tej wizji, mówiąc:
„Musicie wiedzieć, że szatan istnieje. Pewnego dnia stanął przed tronem Bożym i prosił o pozwolenie, by przez pewien czas kusić Kościół. Bóg pozwolił mu wystawiać go na próbę przez jedno stulecie. To stulecie znalazło się pod jego władzą, ale gdy powierzone wam tajemnice się wypełnią, jego moc zostanie zniszczona. Już teraz zaczyna ją tracić i staje się agresywny: niszczy małżeństwa, wznieca niezgodę wśród kapłanów, powoduje obsesje i morderstwa. Musicie chronić się modlitwą i postem, a przede wszystkim modlitwą wspólnotową. Noście poświęcone znaki, umieszczajcie je w domach i przywróćcie używanie wody święconej” .
Reklama
Nie można zaprzeczyć, że cały XX wiek znalazł się pod niszczącym wpływem złego. Skrupulatnie korzystając z przyznanej mu swobody, rozpętał swoją nienawiść nie tylko przeciwko Kościołowi, lecz przeciwko całej ludzkości, która dała się wciągnąć w jego misterny plan, w którym m. in. podsycił najbardziej krwawe wojny w dziejach. Działał skutecznie, ponieważ ludzie oddali mu przestrzeń – pozwolili działać. Człowiek ulegając pysze, uwierzył, że potrafi zbudować „nowy świat bez Boga”, opierając się wyłącznie na własnych siłach.
Kryzys
Reklama
Patrząc obiektywnie na obecną sytuację, widzimy niestabilność. Świat, w którym żyjemy, sprawia wrażenie pękniętego i zagubionego. Rozwój technologii osiągnął poziom niewyobrażalny dla wcześniejszych pokoleń, jednak nadmierne wykorzystywanie technologicznych udogodnień uwstecznia i ubezwłasnowolnia człowieka. W świecie nieustannej komunikacji cyfrowej coraz więcej ludzi doświadcza pustki, izolacji i braku sensownych relacji. Technologia, która miała zbliżać, często paradoksalnie oddala, osłabia więzi międzyludzkie. Świat dysponuje środkami zdolnymi rozwiązać wiele problemów materialnych, jednak działania są zupełnie odwrotne - destrukcyjne. Przez to narasta poczucie lęku, chaosu i bezsensu. Kryzys, którego doświadczamy, nie jest jedynie polityczny czy ekonomiczny – jest kryzysem cywilizacyjnym i duchowym. Wielu ma serca zamknięte z powodu rozczarowań i ran z przeszłości. Świat jest coraz bardziej pogrążony w złu i w grzechu, ponieważ człowiek wierzy, że może zająć miejsce Boga i obejść się bez Niego. Kryzys obejmuje również samego rozumienia człowieka. Współczesna kultura coraz częściej neguje istnienie obiektywnej prawdy, dobra i zła. Relatywizm moralny sprawia, że wszystko staje się kwestią subiektywnego wyboru, a sumienie bywa podporządkowane modom, ideologiom i presji społecznej. Człowiek przestaje być postrzegany jako osoba o niezbywalnej godności, a coraz częściej jako produkt, narzędzie lub przedmiot eksperymentu.
Działanie
Bóg, w swojej mądrości, dopuścił, by ludzkość doświadczyła gorzkich owoców tej iluzji. Pozwolił, abyśmy odczuli skutki oddalenia się od Niego, by uleczyć duchową ślepotę człowieka, który próbując żyć bez Stwórcy, dobrowolnie wpadł w sidła złego. Bóg dopuścił to wszystko nie z okrucieństwa, lecz z szacunku dla ludzkiej wolności – abyśmy, doświadczywszy bezradności i rozpaczy, mogli na nowo odkryć, że bez Niego nie ma ani ratunku, ani zbawienia.
Zapewne wielu wycofa się i wyprze wiary. Dlatego zacznijmy na nowo wpatrywać się tylko w Jezusa i oddajmy się Bogu, zaufajmy Jego nieskończonej i miłosiernej miłości. Wróćmy na drogę modlitwy i pokuty. Nie możemy pozwolić, aby strach, znużenie oddaliły nas od Niego. Pozwólmy Duchowi Świętemu prowadzić nas i prośmy Go o siłę do kochania i przebaczania. Musimy być światłem dla tych, którzy żyją w ciemności i dla wszystkich, którzy jeszcze nie spotkali i nie poznali Boga. Nie pozwólmy, aby strach i rozczarowanie oddaliły was od wiary.
Świat spowił się dymem własnych decyzji. Ziemię ogarnął szary obłok grzechu, pychy i duchowej obojętności. Trwa realna walka na poziomie świata duchowego.
Reklama
Nie możemy zdradzić i wyprzeć się wiary, przecież znamy imię Jezusa. Obecnie w ludziach pojawia się letniość w wierze. Letniość nie krzyczy, nie bluźni, nie walczy z Bogiem wprost. Letniość usypia, pozwala wierzyć trochę, modlić się czasami, żyć ewangelią, o ile nie boli. To właśnie ona zalewa świat i kościół, zamieniając wiarę w rytuał bez ognia, pustą tradycję i gesty w chrześcijaństwo bez krzyża. Wcale nie musi być prześladowania z zewnątrz, wystarczy zdrada od środka.
Trudne czasy prób to nie groźba a konsekwencja. Świat, który chce zająć miejsce Boga, zawsze kończy w chaosie. Człowiek, który wierzy, że poradzi sobie bez Stwórcy prędzej czy później zostaje sam bez sensu, bez pokoju, bez prawdy. Zaczyna wypierać się wiary. Nie pod przymusem, ale z wygody, z lęku, z pragnienia by nie różnić się od świata. Historia uczy, że największe kryzysy bywają także momentami przełomowymi. Każdy kryzys jest wezwaniem do powrotu do fundamentów: do prawdy, do odpowiedzialności, do godności osoby ludzkiej, do autentycznych relacji i do Boga. Może konieczny jest ogień oczyszczenia.
Przyszłość świata nie zależy wyłącznie od decyzji polityków czy potęgi technologii, ale od nawrócenia serc, od odbudowy moralnych i duchowych podstaw cywilizacji. Bez tego nawet największy postęp stanie się narzędziem niszczącym.
Nadzieja
Reklama
Stajemy obecnie przed ścianą prawdy. Czas pozorów się kończy. Pytanie brzmi, czy człowiek zdobędzie się na odwagę, by uznać swoje błędy i wybrać drogę, która prowadzi nie ku chaosowi, lecz ku życiu. Czy będzie chciał ogołocić się z własnej miłości i wziąć krzyż. Wiara, albo stanie się płomieniem, albo zgaśnie. Światło albo zostanie przyjęte, albo odrzucone. To nie jest czas kompromisów chrześcijaństwa, to czas decyzji. Zapewne nie zabraknie prób, ale obecność Boga doda sił. Nie będzie świata bez bólu, ale serce nie pęknie w cierpieniu, bo będzie zakorzenione w Bogu. Ci którzy powrócą do modlitwy, pokuty i zaufania Duchowi Świętemu nie będą ofiarami nadchodzących wstrząsów. Staną się świadkami światła, którego nie da się zgasić. Nawet jeśli Ziemia drży, nawet jeśli struktury świata pękają, serce oddane Bogu pozostanie niewzruszone. Nadzieja nie polega na tym, że nic się nie wydarzy. Nadzieja polega na tym, że cokolwiek się wydarzy Bóg będzie wierny, że po łzach rodzi się radość, że po krzyżu zawsze jest zmartwychwstanie. Nawet jeśli wielu zdradzi, odejdzie i wyprze się wiary, zawsze pozostanie reszta, mała, wierna, czuwająca, która nie odrzuciła krzyża, która uznała wyższość Woli Bożej nad własną wolą. Ci którzy wybierają światło nie tylko przetrwają czas próby, ale staną się znakiem, że Bóg wciąż działa, prowadzi i zbawia.
Modlitwa o wstawiennictwo św. Michała Archanioła
Papież Leon XIII po zakończeniu wstrząsającej wizji o losach kościoła pobiegł do biura i ułożył modlitwę skierowaną do świętego Michała Archanioła, którą nakazał biskupom i kapłanom odmawiać po Mszy Świętej. Dziś w wielu kościołach modlitwa ta jest odmawiana po błogosławieństwie. Jej treść jest znana, ale warto ją przypomnieć. Papież Leon XIII napisał:
Święty Michale Archaniele, broń nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.
