– Ta zsyłka rozpoczęła się nocą z 9 na 10 lutego 1940 i została przeprowadzona przez NKWD. Wgłąb Związku Sowieckiego wywieziono wówczas ponad 140 tysięcy Polaków, zarówno osób dorosłych jak i dzieci. Wiele umarło już w drodze, tysiące nie wróciło z Syberii do kraju. Wśród deportowanych były głównie rodziny wojskowych, urzędników, pracowników służby leśnej i kolei ze wschodnich obszarów przedwojennej Polski – przypominała pod pomnikiem Kamila Jasińska, zastępca dyrektora Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu. To właśnie IPN i Centrum Historii Zajezdnia razem z Sybirakami zorganizowali tegoroczne obchody.
Scenariusz deportacji zawsze był podobny: łomotanie do drzwi kolbami karabinów w środku nocy, krzyki, bicie, popędzanie w trakcie pakowania, płacz kobiet i dzieci, ujadanie psów. – Ten obraz najczęściej pojawia się we wspomnieniach deportowanych. W przypadku pierwszej zsyłki grozę sytuacji potęgował mróz dochodzący do -40 stopni Celsjusza – opowiadała Kamila Jasińska. – Ci którym dane było przeżyć to zesłanie i wrócili do kraju nigdy nie zapomnieli o tym, czego doświadczyli. Oni też są dzisiaj wśród nas, a my jesteśmy razem z nimi. Jesteśmy tu po to, by tych wszystkich ludzi, tysiące deportowanych w głąb Sybiru Polaków otoczyć naszą pamięcią – podkreślała.
Ryszard Janosz, prezes Oddziału Związku Sybiraków we Wrocławiu przypomniał, że bolszewicy wywózki Polaków zaczęli już w 1938 roku, a apogeum wywózek osiągnęli w latach 1940-41. Także po zakończeniu wojny, aż do 1952 roku, do śmierci Stalina, wywożono kolejne dziesiątki tysięcy patriotów polskich, głównie żołnierzy AK. Wywózki te odbywały się przy cichej akceptacji rządu Polski Ludowej. – Prowadzone po wojnie badania pokazują, że zesłano na Sybir w tym całym okresie ponad 1,3 miliona obywateli Polski. Tą ogromną liczbę potwierdza fakt, że z Sybiraków zdołano sformować wojsko polskie w liczbie prawie 100 tysięcy żołnierzy – zaznaczał Ryszard Janosz. Dodawał, że zbrodnia bolszewików polegała m.in. na tym, że na zesłanie skazywano całe rodziny bez żadnego wyroku i bez względu na wiek i stan zdrowia. W transportach znaleźli się i staruszkowie i malutkie dzieci. Heroicznością odznaczały się matki, które często walczyły o przetrwanie całej rodziny.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
