W Dachau pod hasłem: „Miłość jest ponad wszystko” w dniach 10 i 11 października zebrała się społeczność harcerska z całego świata. Nie zabrakło tam również dziesięcioosobowej grupy z naszej diecezji z Zespołu Szkół nr 6 im. bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego, Gimnazjum im. Stefana W. Frelichowskiego w Chełmży, Hufca ZHP Toruń i sanktuarium błogosławionego w Toruniu. Z Torunia brali też udział państwo Jaczkowscy – krewni bł. Frelichowskiego
Planowana od dawna pielgrzymka zgromadziła przedstawicieli ZHP, ZHR, Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”, Związku Harcerstwa Polskiego poza granicami Kraju oraz Harcerstwa Polskiego na Litwie, Białorusi i Ukrainie. Uczestniczyli też przedstawiciele Wspólnoty Polskiej i Związku Polaków w Niemczech, którzy pielgrzymkę organizacyjnie przygotowali. Uroczystość była tematycznie związania z 70. rocznicą śmierci bł. Stefana W. Frelichowskiego i umieszczeniem w Muzeum KZ Dachau pamiątkowej tablicy jemu poświęconej.
Sobotni, główny dzień uroczystości wypełniła Msza św. w klasztorze Karmelitanek Krwi Chrystusa, której przewodniczył bp Józef Guzdek – opiekun służb mundurowych, w tym i harcerskich. Homilię wygłosił pochodzący z Torunia ks. prał. Sławomir Oder, który specjalnie na spotkanie harcerzy przybył z Rzymu. Niezwykle istotne dla pielgrzymów z diecezji toruńskiej było poświęcenie pamiątkowej tablicy w muzeum obozowym, którego dokonał bp Guzdek. W dalszej części rozważano stacje Drogi Krzyżowej na cmentarzu ofiar obozu na Leitenbergu, a w parafii pw. św. Gertrudy odbył się kominek harcerski. Ks. prał. Oder we wieczornej gawędzie podzielił się z uczestnikami spotkania myślami o drodze do świętości harcerskiego patrona oraz Jana Pawła II. Zgromadzeni z napięciem i wzruszeniem, szczęśliwi wsłuchiwali się w słowa ks. prał. Odera.
W niedzielę, przed pożegnalnym kręgiem, wszyscy uczestniczyli w Mszy św. w kościele pw. św. Barbary. Jest to dzisiaj świątynia parafialna, którą po wojnie odbudowali żołnierze Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych. Współcześnie 3 maja i 11 listopada są tam celebrowane Msze św. po polsku.
Wspaniała atmosfera tworzona patrolowym uczestnictwem umundurowanych harcerzy zapanowała w kaplicy karmelitańskiej, na terenie obozu oraz w pomieszczeniach muzeum. Dzięki społeczności harcerskiej, w miejscu kaźni wielu kapłanów, poczuć można było klimat polskości i ostatecznego zwycięstwa życia nad śmiercią.
* * *
„Ja sam wierzę mocno, że państwo, którego wszyscy obywatele byliby harcerzami, byłoby najpotężniejszym ze wszystkich. Harcerstwo bowiem, a polskie szczególnie, ma takie środki, pomoce, że kto przejdzie przez jego szkołę, to jest typem człowieka, jakiego nam teraz potrzeba. A już najdziwniejszą, ale najlepszą jest idea harcerstwa: wychowanie młodzieży przez młodzież. I ja sam, jak długo tylko będę mógł, co daj Boże, aby zawsze było, będę harcerzem i nigdy dla niego pracować i go popierać nie przestanę. Czuwaj!”. (bł. Stefan W. Frelichowski, „Pamiętnik”)
6 października odbyła się już po raz trzeci Świętokrzyska Piesza Pielgrzymka Trzeźwościowa z sanktuarium Matki Bożej Łaskawej Kieleckiej do sanktuarium Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Piekoszowie. Naszej tegorocznej modlitwie przyświecało hasło „Rodzina szkołą trzeźwości - Miłość jest trzeźwa”. Organizatorem tej inicjatywy było Duszpasterstwo Trzeźwości Diecezji Kieleckiej z ks. Robertem Skorupą. Pielgrzymkę patronatem objął bp Kazimierz Gurda. Uczestnikami były osoby, którym na sercu leży trzeźwość polskich rodzin, m.in. członkowie Apostolstwa Trzeźwości, trzeźwiejący alkoholicy i ich rodziny oraz członkowie klubów Anonimowych Alkoholików. Przybyli z różnych stron diecezji, m.in. z Jędrzejowa, Nowin, Zagnańska, Piekoszowa oraz z parafii kieleckich, by ofiarować pielgrzymi trud w tak ważnej intencji, jaką jest trzeźwość narodu polskiego.
Największym wrogiem woli Bożej jest nasze ego – niczym król samozwańczy, który próbuje zasiąść na tronie należącym jedynie do Boga. To ego jest niczym rozkapryszone dziecko, które tupie nogą w świątyni serca, domagając się, by wszystko było po jego myśli.
Nieustannie chce udowadniać, pouczać, stawiać na swoim, wykrzykując jak bęben wojenny jedno słowo: „JA!”. Bunt, jeśli się w Tobie pojawia, jest jak fala sztormowa, która uderza o brzegi Twojej duszy, burzy pokój serca, mąci wiarę, zaciemnia widzenie. Rodzi się z niezrozumienia, dlaczego Twoje życie toczy się tak, a nie inaczej. I chociaż zdaje Ci się, że dryfujesz po ciemnym morzu zdarzeń bez latarni i bez kompasu, to właśnie wtedy ufność w Bożą mądrość jak kotwica rzucona w głębię pozwala zatrzymać się i odnaleźć punkt oparcia. Bo Boża mądrość to nie wąska uliczka naszego logicznego rozumu, ale piękna polna droga pośród wiosennych kwiatów i błękitu nieba, na której poruszają się aniołowie i święci. Nie zawsze wiesz, dokąd prowadzi, ale gdy nią idziesz, w Twojej duszy zaczyna kiełkować pokój jak źródło bijące na pustyni walki wewnętrznej.
W sobotę 17 stycznia w kościele Santa Maria alle Fornaci, tuż obok Watykanu, odprawiono Mszę św. żałobną.
Obecność pięciu kardynałów: Pietro Parolina, watykańskiego Sekretarza Stanu; Stanisława Dziwisza, krakowskiego arcybiskupa seniora; Konrada Krajewskiego, jałmużnika papieskiego; Jamesa Michaela Harveya, archiprezbitera bazyliki św. Pawła za Murami; Beniamina Stelli, emerytowanego prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa; arcybiskupów Edgara Peña Parry, substytuta ds. ogólnych Sekretariatu Stanu; i Richarda Gallaghera, sekretarza ds. relacji z państwami; oraz dziesiątek prałatów i księży świadczyła o tym, że był to pogrzeb wyjątkowej osoby. Rzeczywiście, pożegnano zmarłego 15 stycznia Angelo Gugela, historycznego kamerdynera trzech Papieży: Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI. Wcześniej służył on w Żandarmerii Watykańskiej i pracował w Gubernatorstwie Państwa Watykańskiego. Kamerdyner jest jedną z osób pracujących w Domu Papieskim i jest do bezpośredniej dyspozycji Papieża w każdej chwili, gdy jest to potrzebne. Angelo czasami usługiwał też przy stole. Natomiast podczas podróży zajmował się bagażem Papieża. Towarzyszył mu podczas audiencji - na przykład trzymał tacę z różańcami, które Papież rozdawał swoim gościom, i zajmował się prezentami, które ludzie przynosili więtemu. Podczas wakacji Jana Pawła II w górach Angelo spędzał większość czasu u jego boku. Zawsze był z Papieżem, wraz z sekretarzem papieskim i żandarmami, którzy zapewniali mu bezpieczeństwo. Jego praca stała się nieodzowna, gdy Papież nie mógł już poruszać się samodzielnie. Na licznych fotografiach tuż obok Jana Pawła II widać u jego boku kamerdynera - Angelo stał się „cieniem papieża”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.