Reklama

W diecezjach

Siekierą w świętego

Dzisiaj mija 40 lat od kradzieży gnieźnieńskiego relikwiarza św. Wojciecha. W nocy z 19 na 20 marca 1986 r. trzej mężczyźni wyłamali kraty w oknie kaplicy bocznej katedry w Gnieźnie i niezauważeni dostali się do środka. Przystawili drabinę i sprawnie zaczęli odrywać kolejne części relikwiarza św. Wojciecha: pastorał, mitrę, skrzydła orłów.

[ TEMATY ]

Gniezno

św. Wojciech

relikwiarz

archidiecezja gnieźnieńska

KAI/Mazur/catholicchurch.org.uk

Relikwiarz św. Wojciecha

Relikwiarz św. Wojciecha

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W nocy z 19 na 20 marca 1986 r. trzej mężczyźni wyłamali kraty w oknie kaplicy bocznej katedry w Gnieźnie i niezauważeni dostali się do środka. Przystawili drabinę i sprawnie zaczęli odrywać kolejne części relikwiarza św. Wojciecha: pastorał, mitrę, skrzydła orłów.

Zuchwała kradzież srebrnej trumienki św. Wojciecha zelektryzowała media i opinię publiczną. „To wyjątkowy wandalizm i brak poszanowania jakichkolwiek świętości” - pisały ówczesne gazety. „Brakuje słów zdolnych wyrazić nasze poruszenie” - mówił urzędujący prezydent Gniezna.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szybko zrekonstruowano przebieg wydarzeń. W katedrze trwał remont. Sprawcy dostali się do środka przez jedno z okien, wyłamując wcześniej kraty. Byli dobrze przygotowani. Mieli linki alpinistyczne, a w torbach łomy, brzeszczoty, siekierę, trampki i dresy, w które przebrali się już w świątyni. Włożyli też rękawiczki. Do sarkofagu umieszczonego na dość wysokim postumencie dostali się po drabinie. Dwóch odrywało kolejne części relikwiarza, trzeci je odbierał. Postać świętego była przytwierdzona do wieka śrubami, musieli je więc spiłować. Działali w pośpiechu. Około godziny piątej nad ranem siedzieli już w pociągu jadącym do Gdańska.

Szok

Reklama

Bliźniacy Krzysztof i Marek M. (21 lat) oraz towarzyszący im Waldemar B. (33 lata) upchnęli zrabowane srebro w pokrowiec na śpiwór. Było tego dużo. Pastorał, mitra, ewangeliarz, który św. Wojciech trzymał w ręku i poduszka, na której się wspierał. Odłamali też skrzydła sześciu orłom stanowiącym podporę trumienki i oderwali zdobiącego ją anioła. Pozbawiony nóg tułów męczennika zabrali w całości (na zdjęciu). Okazał się ciężki i trudny do przewiezienia. Odrąbali więc siekierą głowę i rękę, a resztę zakopali w piasku w pobliżu katedry z zamiarem zabrania łupu w dogodniejszym momencie. Wcześniej przykryli zdewastowany sarkofag folią, którą był osłonięty na czas remontu - jakby nic się nie stało.

Rabunek odkrył 20 marca ówczesny proboszcz katedry ks. Zenon Willa. Rano odprawiał Mszę św. Po jej zakończeniu poszedł do pracowników remontujących bazylikę i wtedy zauważył, że folia okrywająca relikwiarz jest przesunięta. Gdy przyjrzał się bliżej, zobaczył wystający trzpień, z którego zerwano anioła. Odsunięto folię i wszyscy zamarli - srebrnej rzeźby św. Wojciecha nie było. Natychmiast zawiadomiono milicję. W katedrze pojawili się najpierw funkcjonariusze z Gniezna, a później ekipa z Poznania. Zarządzono blokadę dróg, powołano specjalną grupę operacyjno-śledczą, zaangażowano biegłych. Nadzór nad sprawą objęło Biuro Kryminalne Komendy Głównej MO. W wykryciu sprawców miała też pomóc specjalna nagroda pieniężna, obiecana przez Ministerstwo Kultury i Sztuki w wysokości dwudziestu uśrednionych ówczesnych pensji. Prasa grzmiała o świętokradztwie i zbrodni. „Barbarzyństwo włamywaczy przypomina okrucieństwo zabójców św. Wojciecha” - pisał dzień po włamaniu „Express Poznański”.

Gdański ślad

Reklama

Na pierwszy trop natrafiono już kilka dni później. W tym czasie milicja przeszukała około pół tysiąca mieszkań i sprawdziła 2 tys. samochodów. Ślad okazał się właściwy. Ktoś w jednym z garaży w Gdańsku przetapiał blachy, być może srebrne. Wcześniej w katedrze funkcjonariusze zabezpieczyli pozostawione przez sprawców ślady. Do analizy poszła folia okrywająca sarkofag, na której szukano linii papilarnych. Pod lupę wzięto pozostałe na miejscu fragmenty relikwiarza, torbę turystyczną, liny alpinistyczne, pasy, rękawiczki. W Wydziale Mechanoskopii ówczesnego Zakładu Kryminalistyki Komendy Głównej MO w Warszawie przeprowadzono także badania, mające na celu określenie zakresu uszkodzeń trumny oraz techniki i narzędzi, jakimi posługiwali się włamywacze. Toczące się postępowanie wskazywało coraz wyraźniej na podejrzanych z Gdańska. Najwięcej śladów i dowodów rzeczowych odkryto na miejscu, w garażu, w którym przetapiali zrabowane części relikwiarza. Były to m.in. nieprzetopione do końca fragmenty skrzydeł orła i aniołów, fragmenty zdobiących relikwiarz wstęg, nakrętka krzyżowa oraz gwóźdź z jednej z kończyn ukrzyżowanego Chrystusa z biskupiego krzyża św. Wojciecha. Podejrzani przyznali się do winy.

Odnaleziony dzięki dzieciom

Od początku nie było wątpliwości, że złodzieje zniszczyli srebrny relikwiarz św. Wojciecha wyłącznie dla zysku. Zabytkowy sarkofag, roboty XVII-wiecznego gdańskiego złotnika Petera van der Rennena, został bestialsko okaleczony z czystej pazerności, głupoty i braku wrażliwości. Mężczyznom udało się przetopić zdecydowaną większość zrabowanego łupu. Ocalał jedynie korpus zakopany przez nich w hałdzie piachu w pobliżu katedry. Odnaleziono go dzięki chłopcu, który kopiąc w tym miejscu nogą, przypadkowo na niego trafił. Wraz z siostrą zasypał ponownie odsłoniętą blachę, a miejsce zaznaczył piórkiem. Rodzice dopiero za drugim razem uwierzyli rodzeństwu. Odkopano korpus rzeźby bez rąk, nóg i głowy, co robiło straszne wrażenie. Korpus ten, podobnie jak odzyskane po kradzieży przetopione srebro, wykorzystano później do rekonstrukcji relikwiarza. Podjął się jej znany gdański rzeźbiarz Wawrzyniec Samp. Prace zakończyły się ostatecznie w 1989 r.

Wyrok

Proces sprawców zaczął się 12 czerwca 1986 r. przed Sądem Wojewódzkim w Poznaniu. Trwał krótko. Dowody winy były nie do podważenia. 1 lipca 1986 r. sędzia wydał wyrok. Bracia Krzysztof i Marek M. zostali skazani na 15 lat więzienia. Waldemar B. dostał 12 lat. Na 15 lat pozbawienia wolności skazano jeszcze jedną osobę - Piotra. N, recydywistę „interesującego się” dziełami sztuki sakralnej, ośmiokrotnie skazanego przez sąd za włamania, kradzieże i paserstwo. To on wymyślił i drobiazgowo zaplanował grabież w katedrze gnieźnieńskiej. Był w niej wcześniej jako „turysta” i zrobił dokładny rekonesans. Początkowo chciał ukraść lichtarze, ale zorientował się, że je schowano, zaproponował więc kradzież relikwiarza św. Wojciecha. Ostatecznie w rabunku nie wziął udziału przez konflikt z „ekipą”. Jego miejsce zajął kolega z celi, Waldemar B.

Srebrna trumna św. Wojciecha została wykonana w 1662 r. przez gdańskiego złotnika Petera van der Rennena. Na wieku i bokach trumienki przedstawiono sceny z życia św. Wojciecha, którego relikwie spoczywają w środku. W styczniu 1959 r. kard. Stefan Wyszyński zdecydował o ich rewizji w celu sprawdzenia, czy w czasie wojny nie zostały w jakiś sposób naruszone. Po otwarciu relikwiarza w środku znaleziono mniejszą skrzynię z drewna modrzewiowego, a w niej jeszcze jedną, z XV lub XVI w., opasaną wstęgami barwy amarantowej z nietkniętymi pieczęciami abp. Floriana Stablewskiego i Kapituły Metropolitalnej. W środku znajdowało się jedwabne zawiniątko barwy karminowej starannie opasane białymi jedwabnymi wstęgami, a także czterostronicowy dokument poświadczający cztery wcześniejsze kanoniczne badania relikwii ze szczegółowym opisem znajdujących się w zawiniątku relikwii. Ponieważ pieczęcie były nietknięte, postanowiono zawiniątka nie rozwijać, przykładając na nim pieczęcie kard. Wyszyńskiego.

2026-03-19 18:25

Ocena: +19 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty Wojciech

Niedziela podlaska 14/2018, str. VII

[ TEMATY ]

św. Wojciech

Graziako

Św. Wojciech

Św. Wojciech

„Jego krew leży u fundamentów Kościoła i państwa na ziemiach piastowskich”. To właśnie przy relikwiach św. Wojciecha spotkali się w 1000 roku w Gnieźnie cesarz Otton III i Bolesław Chrobry, a spotkanie zaowocowało uznaniem państwa Polskiego przez cesarstwo i proklamowaniem pierwszej polskiej metropolii w Gnieźnie

Wojciech urodził się ok. 956 r. w możnej rodzinie Sławnikowiców w Lubicach (Czechy). Wedle pierwotnych planów ojca, Wojciech miał zostać rycerzem. Ostatecznie o jego przeznaczeniu do stanu duchownego zdecydowała ciężka choroba, na którą zapadł. Rodzice złożyli ślub, że jeśli syn wyzdrowieje, będzie oddany Bogu na służbę. Imię Adalbert, pod którym znany jest w innych krajach, przybrał podczas bierzmowania na cześć swego mentora, arcybiskupa Magdeburga, pod którego opiekę został oddany jako nastolatek. 3 kwietnia 983 r. Wojciech stanął na czele diecezji praskiej, mając zaledwie 27 lat. Hagiografowie są zgodni, że jego dobra biskupie nie były zbyt wielkie. Przeznaczał je na utrzymanie budynków i sprzętu kościelnego, na potrzeby kleru katedralnego i diecezjalnego, i na ubogich.
CZYTAJ DALEJ

Liga Narodów: Polscy siatkarze ze złotym medalem!

2026-08-02 15:57

[ TEMATY ]

Liga Narodów

Adobe Stock

Polscy siatkarze po efektownym zwycięstwie nad Słowenią 3:0 zagrali w niedzielę w chińskim Ningbo o swój trzeci złoty medal Ligi Narodów. Rywalami byli Amerykanie, którzy jeszcze nigdy nie triumfowali w tych rozgrywkach, choć trzykrotnie wystąpili w finale. Polacy pokonali USA 3:2 (25:21, 23:25, 25:27, 25:23, 15:10).

Polacy mają na koncie dwa zwycięstwa w Lidze Narodów. Triumfowali w ubiegłym roku, a trzy lata temu w Gdańsku w spotkaniu o złoty medal pokonali właśnie ekipę Stanów Zjednoczonych 3:1. Tegoroczne zwycięstwo to trzecie w kolekcji. Amerykanie z kolei przegrali wszystkie trzy finały, w których wystąpili.
CZYTAJ DALEJ

Jasnogórskie Śluby Narodu - 70 lat „Polskiej karty praw człowieka”

2026-08-02 15:33

[ TEMATY ]

Jasnogórskie Śluby Narodu

Instytut Prymasa Wyszyńskiego

Jasnogórskie Śluby Narodu z 1956 r.

Jasnogórskie Śluby Narodu z 1956 r.

Choć powstawały w tajemnicy, to porwały miliony, budziły sumienia, burząc komunistyczną ideologię. Akt Jasnogórskich Ślubów Narodu to jedno z najważniejszych duchowych wydarzeń w dziejach Polski. Jan Paweł II zwracał uwagę, że Śluby Jasnogórskie nie są „zabytkiem przeszłości”, ale „warunkiem przyszłości” i nazwał je „polską kartą praw człowieka”. Obchody 70. rocznicy ich powstania i złożenia przez rzesze wiernych zgromadzonych 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze stają się dziś szczególnym zaproszeniem, by na nowo odczytać i przyjąć ich istotę.

Rok 1956. Trwa komunistyczna noc. Totalitaryzm dąży do zniszczenia wiary w ludzkich duszach i zastąpienia jej materialistycznym światopoglądem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję