Reklama

Polska

Rodzinny Press

Dokładnie 25 lat temu żona znanego warszawskiego fotografa założyła wydawnictwo. Teraz ta rodzinna oficyna ma na swoim regale najważniejsze pozycje albumowe wydawane w Polsce

Niedziela Ogólnopolska 2/2016, str. 24-25

Artur Stelmasiak

Grażyna Kasprzycka-Rosikoń i Janusz Rosikoń na jubileuszowej wystawie w warszawskiej galerii Związku Polskich Artystów Fotografików

Grażyna Kasprzycka-Rosikoń i Janusz Rosikoń na jubileuszowej wystawie w warszawskiej galerii Związku Polskich Artystów Fotografików

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ta historia zaczęła się jednak znacznie wcześniej, gdy Janusz Rosikoń był znanym fotografem, a Grażyna Kasprzycka młodym historykiem sztuki. Oboje byli zafascynowani sztuką, a zwłaszcza sztuką sakralną. Ta wspólna pasja stała się przepisem na sukces w pracy zawodowej, w życiu, a także na szczęście w rodzinie.

– Mam nadzieję, że nasi synowie będą kontynuować naszą pracę – mówi Janusz Rosikoń, który obchodzi 50-lecie pracy artystycznej z aparatem fotograficznym na szyi, a wspólnie z całą rodziną – 25-lecie powstania wyjątkowego wydawnictwa Rosikon Press. Z tej okazji w warszawskiej galerii Związku Polskich Artystów Fotografików otwarto wystawę „Rozstaje”, która jest podsumowaniem dorobku Janusza Rosikonia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Papież w koronie

Rodzina Rosikoniów mieszka w podwarszawskim Izabelinie, ale od wielu lat związana jest z warszawskim Duszpasterstwem Środowisk Twórczych. Nic więc dziwnego, że to właśnie od Mszy św. w kościele na placu Teatralnym rozpoczęli obchody swojego jubileuszu. Byli znajomi, przyjaciele, współpracownicy, księża, a Eucharystię celebrował kard. Kazimierz Nycz wraz z wieloletnim przyjacielem rodziny i historykiem sztuki bp. Michałem Janochą.

Reklama

– Dziękuję Panu Bogu, że są tacy ludzie, jak wy – mówił kard. Nycz. – Ale dziękuję także za to, że są tacy ludzie, którzy chcą wasze książki kupować. Dziękuję za was, że doskonale potraficie rozbudzać w ludziach wrażliwość na sztukę.

W ciągu 50 lat Janusz Rosikoń wykonał wiele milionów zdjęć. Na wystawie znalazło się zaledwie kilkadziesiąt z nich. Jak dokonano wyboru? – Tata nie potrafiłby tego zrobić, bo jest zbyt związany ze swoją pracą. Tego wyboru dokonał współpracujący z nami Maciej Marchewicz – odpowiada syn fotografa Jan Kasprzycki-Rosikoń.

Janusz Rosikoń zaczął fotografować w 1965 r., gdy studiował elektronikę na Politechnice Warszawskiej. Nie poszedł w ślady ojca – wybitnego inżyniera prof. Antoniego Rosikonia. – Spodobało mi się to, co mi wychodziło, i wybrałem fotografię – mówi. Po studiach rozpoczął pracę w magazynie „La Revue Polonaise”, który miał pokazywać Polskę na Zachodzie w lepszym świetle. Po kilku latach wyrzucono go, bo jego poglądy nie pasowały do oficjalnej linii pisma. W okresie Solidarności i stanu wojennego jego zdjęcia ukazywały się w „Newsweeku”, „Time Magazine” czy „Schweizer Illustrierte”.

Janusz Rosikoń fotografował też pielgrzymki Papieża Polaka do Ojczyzny. Ale nie jest typem fotografa, który stał na pierwszej linii tuż obok Jana Pawła II. – Do tego trzeba było mieć wejścia i przepustki, a ja ich nie miałem. Ale za to udało mi się wykonać moje ulubione zdjęcie Papieża w koronie Dzieciątka Jezus, które zrobiłem na tle obrazu dlatego, że przegoniono mnie spod ołtarza – z uśmiechem opowiada Janusz Rosikoń.

Ujęcie piękna i tajemnicy

Reklama

Na wystawie znalazło się jedno czarno-białe zdjęcie, na którym widać Janusza Rosikonia, który wspina się po drabinie, aby z bliska sfotografować dzieło sztuki sakralnej, na dole zaś stoi uśmiechnięta Grażyna Kasprzycka-Rosikoń z fleszem w ręku. To zdjęcie mówi wiele o samym artyście i jego rodzinnym przedsięwzięciu. – Gdy razem podróżowaliśmy, aby opracować kolejną książkę, to zobaczyłem, jak ten skromnej postury człowiek biegnie z kilkunastokilogramowym plecakiem na kościelną wieżę, aby zrobić zdjęcie przed zachodem słońca – opowiada Grzegorz Górny, który od kilku lat współpracuje z wydawnictwem Rosikon Press. Dla dobrego ujęcia pan Janusz jest w stanie zrobić niemal wszystko – wspiąć się na drzewo czy wejść do wody.

Od 25 lat kolejną pasją Rosikoniów jest wydawanie książek na najwyższym edytorskim poziomie. – Impulsem do założenia wydawnictwa był materiał zbierany wiele lat przez mojego męża Janusza – była to dokumentacja sanktuariów maryjnych w Polsce – mówi Grażyna Kasprzycka-Rosikoń, dyrektor wydawnictwa Rosikon Press.

Jeszcze kilka lat temu książki drukowano w Hongkongu. Musiały bowiem być na najlepszym poziomie. – Cieszę się, że już mogę drukować w Polsce i razem z synem doglądać jakości druku i kolorów – mówi Rosikoń. Synowie Kacper i Jan wiele razy podróżowali z ojcem po świecie. Dla nich zawsze były to niesamowite wyprawy. – Tata ma jedną ważną cechę – on raczej nie zastanawia się, ile może zarobić na jakiejś książce, ale drukuje ją, bo uważa, że trzeba ją wydać. A ludzie to doceniają i nasze książki kupują – mówi Jan Kasprzycki-Rosikoń.

Reklama

Fotografia to dla Janusza Rosikonia dzieło sztuki. A gdy fotografuje wnętrze kościoła, gdzie dzieł sztuki jest wiele, to tym bardziej przykłada się, aby nic z tych dzieł nie uronić. – Fotografia sztuki sakralnej jest taką metasztuką, która niesie ze sobą mocne sakralne przesłanie. To nie musi wypływać wprost z tematu, ale jest uwiecznieniem rzeczy nieuchwytnych, takich jak nastrój, gest, światło. Czyli czegoś, czego można doświadczyć, ale co trudno opisać. Janusz Rosikoń jako artysta fotografik jest bardzo wrażliwy na sakralny wymiar rzeczywistości – mówi bp Michał Janocha, wybitny historyk sztuki oraz przyjaciel rodziny Rosikoniów. – On potrafi wydobyć sakralność nawet z tematów świeckich, gdzie poszukuje piękna i tajemnicy. Zwraca uwagę na rzeczy ważne, które umykają nam w codzienności.

Madonny Europy i Szlak Andersa

W 25-letnim dorobku oficyny są albumy ze znakomitymi zdjęciami Janusza Rosikonia, książki historyczne takich autorów, jak Norman Davies, publikacje poświęcone sztuce i zabytkom w Polsce i Europie. – Zbierając materiały, Janusz przemierzył milion kilometrów, nie licząc podróży samolotem – mówi Grażyna Kasprzycka-Rosikoń. I dodaje, że reportaż i dokumentacja zawsze były w centrum zainteresowań jej męża.

Zasługą wydawnictwa jest ukazanie się pionierskiej „syntezy” polskiego pielgrzymowania do ponad 500 sanktuariów maryjnych w całym kraju. Następnym krokiem milowym była książka, nad którą prace trwały 5 lat w czasach, gdy nie było Internetu, maili, Google – powstała publikacja „Madonny Europy”, ukazująca pielgrzymowanie do sanktuariów maryjnych w Europie – od Portugalii po Ural, od Irlandii po Maltę. – Dla mnie „Madonny Europy” to najważniejsza książka – przyznaje pani Grażyna.

Obszerny segment tytułów Rosikon Press prezentuje dzieje Polski przez pryzmat materialnych artefaktów – mówi Grażyna Kasprzycka-Rosikoń. W tej konwencji ukazała się publikacja poświęcona polskim pieniądzom – banknotom i za to otrzymała tytuł „Książki Roku”. „Wielkie bitwy Polaków” pokazują natomiast największe batalie, które miały wpływ na losy Polski.

Reklama

W najnowszej publikacji wydawnictwa pt. „Szlak nadziei” Norman Davies opisuje dzieje Armii Andersa, nie tylko żołnierzy, ale też cywilów, kobiet i dzieci, którzy opuścili wraz z żołnierzami nieludzką ziemię. Dokumentuje też, że andersowcy mają dużą zasługę w rozpropagowaniu kultu Bożego Miłosierdzia na całym świecie. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że biskup polowy Wojska Polskiego Józef Gawlina opublikował w Palestynie książeczkę z Koronką i reprodukcją obrazu Jezusa Miłosiernego. – Z tej książki jestem bardzo dumny. Bo jeszcze nikt wcześniej nie udokumentował całego szlaku gen. Andersa – przyznaje Janusz Rosikoń.

Nowością są serie książek dotyczących styku wiary i nauki, które powstają dzięki współpracy z Grzegorzem Górnym. Pierwszy tom nosi tytuł „Świadkowie Tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych” i poświęcony jest relikwiom – materialnym śladom po życiu Jezusa z Nazaretu. Poza faktografią, związaną z relikwiami, przytoczone są wypowiedzi naukowców, a także prezentowane są wyniki badań naukowych. W serii ukazało się pięć bogato ilustrowanych książek – oprócz wspomnianej także: „Dowody Tajemnicy. Śledztwo w sprawie zjawisk nadprzyrodzonych”, „Tajemnica Graala. Śledztwo w sprawie Świętego Kielicha”, „Ufam. Śladami Siostry Faustyny” i „Trzej Królowie. Dziesięć Tajemnic, sekrety Bożego Narodzenia”.

– 25 lat mówi samo za siebie. Oni mają całe serie albumów, które dotykają kultury narodowej i europejskiej. Fakt, że ich książki doskonale się sprzedają i są tłumaczone na inne języki, świadczy o tym, że Rosikoniowie swoją pracę wykonują bardzo dobrze – mówi bp Michał Janocha.

2016-01-05 08:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niech będzie imię Pańskie błogosławione!

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też poszedł z nimi". Lekcjonarz otwiera tydzień Hioba od sceny dworskiej. Niebo jest tu salą rozpraw, synowie Boży radą, a wśród nich ha-satan, z rodzajnikiem, więc nie imię, lecz funkcja. Oskarżyciel, przeciwnik procesowy, ten, kto przemierza ziemię i zbiera materiał. Kanonista rozpozna w nim urząd rzecznika oskarżenia, i to jest lektura zamierzona przez autora, bo szatan Hioba nie jest jeszcze diabłem późniejszej teologii. Jest stroną w sporze, która ma prawo zadać pytanie. „A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba?" To Bóg wskazuje na Hioba, nie oskarżyciel. Próba zaczyna się od pochwały. „Czyż za darmo Hiob czci Boga?" Ha-chinnam. Za darmo, bez interesu. To pytanie jest osią całej księgi i osią każdej religii. Oskarżyciel nie kwestionuje pobożności Hioba, kwestionuje jej motyw. Czcisz, bo Ci się opłaca, bo zostałeś ogrodzony błogosławieństwem jak winnica. Zabierz ogrodzenie, a zobaczysz, co zostanie. Bóg przyjmuje zakład i wyznacza granicę. Majątek tak, osoba nie. Potem następują cztery posłańce, każdy z tą samą formułą „ja sam uszedłem, by ci o tym donieść", i każdy przychodzi, „gdy ten jeszcze mówił". Sabejczycy, ogień z nieba, Chaldejczycy, wicher. W jedno popołudnie Hiob traci woły, owce, wielbłądy, sługi i dziesięcioro dzieci. Autor nie skraca listy, bo chce, żeby czytelnik usłyszał każdy cios osobno. „Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!" JHWH natan we-JHWH laqach. Kościół wkłada te słowa w usta wszystkim, którzy chowają swoich, i rzadko pamięta, że wypowiedział je człowiek, który tego samego dnia stracił wszystko. Odpowiedź Hioba jest odpowiedzią na pytanie oskarżyciela. Czci za darmo, bo czci także wtedy, gdy nic nie zostało. W tym tygodniu usłyszymy jego skargę o Bogu, z którym nie da się procesować (30 IX), jego wołanie o Wykupiciela, który wstanie jako ostatni (1 X), i epilog, w którym Bóg przyzna mu rację przeciw przyjaciołom (3 X). Dziś słyszymy tylko pierwszy dzień i pierwsze zdanie. Wacław, wspominany dziś książę czeski, zabity przez brata u drzwi kościoła, do którego szedł na jutrznię, jest w tej perykopie po stronie Hioba. Czcił za darmo, aż po próg. „W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości". Oskarżyciel przegrał pierwszą rundę. Proces jednak trwa. I jest to treść całej reszty tej pięknej natchnionej księgi.
CZYTAJ DALEJ

„Ja także chciałabym zostać uzdrowiona”. Świadectwo Margherit

2026-09-27 18:36

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

Vatican Media

Moja wiara się zachwiała. Byłam zła na Mamę Maryję - wyznała Margherite Hourt podczas spotkania Leona XIV z chorymi i osobami, które im posługują w Lourdes. Po wypadku, który odebrał jej sprawność, właśnie przy Grocie odnalazła pocieszenie. Jej świadectwo oraz słowa lekarza z Laval pokazały Papieżowi Lourdes widziane oczami tych, którzy wiedzą, że granica między pomagającym a potrzebującym pomocy może zniknąć w jednej chwili.

Podziel się cytatem Po raz pierwszy przyjechała tu jako dwudziestolatka, aby pomagać chorym i osobom z niepełnosprawnościami podczas pielgrzymek diecezji Metz. Później robiła to przez ponad 14 lat. Na co dzień pracowała w fabryce ceramiki, a urlop przeznaczała na służbę chorym w Lourdes.
CZYTAJ DALEJ

Kirgistan będzie miał katolickiego biskupa

2026-09-28 15:38

[ TEMATY ]

biskup

Kirgistan

Karol Porwich/Niedziela

Dotychczasowy administrator apostolski w Kirgistanie, o. Anthony Corcoran SJ, przyjmie sakrę biskupią z rąk kardynała Giorgio Marengo. Biskupia nominacja dla amerykańskiego jezuity to czytelny sygnał wsparcia Stolicy Apostolskiej dla małej liczebnie, lecz niezwykle aktywnej wspólnoty katolickiej w tym kraju. W uroczystości zaplanowanej na 29 września w Rzymie wezmą udział księża posługujący w krajach Azji Środkowej, dyplomaci i główny imam Kirgistanu.

Święcenia biskupie mają fundamentalne znaczenie dla struktury i tożsamości lokalnego Kościoła, liczącego obecnie około tysiąca wiernych. Podniesienie o. Corcorana do godności biskupiej, wraz z niedawnym uzyskaniem przezeń obywatelstwa Kirgistanu, zapewnia wspólnocie stabilność prawną oraz impuls do podejmowania kolejnych działań. „Modlę się, aby ta decyzja Kościoła o powołaniu mnie do episkopatu naprawdę umocniła wiernych i służyła dobru wspólnemu całego społeczeństwa” - powiedział KAI o. Corcoran.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję