Motoświęconka tradycyjnie odbyła przy kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Łodzi, a pokarmy pobłogosławił wikariusz ks. Stanisław Cichosz, prywatnie miłośnik motorów wraz z proboszczem parafii ks. Krzysztofem Helikiem.
- Cieszę się, że jesteśmy tu po raz kolejny razem. Miłość musi się dzielić, pomnażać. Jezus Chrystus przychodzi do nas – z miłości do nas umiera na krzyżu, dlatego my też chciejmy te miłość rozdawać, a nienawiść zostawić gdzież z tyłu – mówił witając motocyklistów ich duszpasterz.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Miłośnicy jednośladów z Łodzi i okolic tradycyjnie przygotowali pokarmy w motocyklowych koszyczkach, czyli kaskach. A w koszyczkach nie zabrakło tradycyjnie jajek, chleba, kiełbaski, słodkich zajączków i baranków. Znalazły się w nich także motocyklowe akcenty. Po odmówieniu modlitwy błogosławieństwa pokarmów, ks. Cichosz przeszedł po placu i pokropił wodą święconą koszyczki i motocykle wraz z ich właścicielami, a wszystko to przy głośnym wyciu silników jednośladów i dźwiękach klaksonów.
- Nasza polska tradycja od wieków mówi o poświęceniu pokarmów wielkanocnych. Jak widać, można tak nietypowo świętować zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa i w kasku przynieść święconkę. Dziś święcone są nie tylko pokarmy, ale i motocykle. Czasami są wypadki drogowe, nie zawsze jeden czy drugi przyjaciel wraca. Jajko – symbol życia, które jest w koszyczkach – kaskach, nie tylko tu na ziemi, ale także tam w wieczności, gdzie Jezus zmartwychwstały otwiera nam bramy nieba. Warto pamiętać, że motocyklistów i ich rodziny wspiera w takich sytuacjach św. Rita, patronka wypadków i spraw beznadziejnych – mówił ks. Stanisław Cichosz.
Po poświęceniu pokarmów, motocykliści rozjechali się do domów, a kapłani udali się do świątyni pobłogosławić kolejne pokarmy przyniesione już tradycyjnie do świątyni.
