– Gromadzimy się dzisiaj w naszej świątyni na wyjątkowej, historycznej liturgii, która łączy w sobie dwa wielkie powody do wdzięczności Panu Bogu i ludziom. Przeżywamy dzisiaj nasze parafialne dziękczynienie za Synod Archidiecezji Wrocławskiej. Przez czas synodu wspólnie wsłuchiwaliśmy się w głos Ducha Świętego, aby odnawiać oblicze naszego lokalnego Kościoła. Dzisiaj prosimy o owoce tego świętego czasu i powierzamy Bogu przyszłość naszej archidiecezji. Ta radosna chwila zbiega się z drugim niezwykle bliskim naszym sercom wydarzeniem. Przeżywamy dziś złoty jubileusz kapłaństwa naszego księdza proboszcza, a także obecnego wśród nas księdza biskupa Stefana i ich kolegów kursowych – mówił ks. Krzysztof Wojtaś i życzył: – Dziękujemy za wasze 50-letnie trwanie przy Chrystusowym ołtarzu. Szczególnie tobie, Księże Proboszczu, dziękujemy za ojcowskie serce, za każdą odprawioną w tej parafii Mszę św., za głoszone słowo Boże i budowanie naszej wspólnoty parafialnej.
W homilii bp Regmunt zauważył, że 50-lecie kapłaństwa to bardzo duże wydarzenie w życiu kapłana. Nie wszystkim udaje się tego jubileuszu doczekać. Przypomniał słowa Jana Pawła II, który w Liście Apostolskim Tertio Millennio Adveniente pisał, że każdy jubileusz przypomina nam o przemijaniu czasu. Gdy patrzymy na lata wstecz, droga naszego życia się wydłuża, a to, co przed nami, ulega skróceniu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
– Dlatego jubileusz jest przystankiem w życiu człowieka i okazją do rachunku sumienia. Pierwszym powodem świętowania jubileuszu jest dziękczynienie Panu Bogu za ten dar – mówił bp Regmunt i zaznaczył: – Od 50 lat trwamy w kapłaństwie. Jak nie śpiewać „Te Deum laudamus”, kiedy pomyślimy, ile odprawiliśmy Mszy św.; ile razy w konfesjonale jednaliśmy naszych bliźnich mocą Chrystusowego kapłaństwa; ile wygłosiliśmy kazań. Jednocześnie patrzymy w przyszłość - na to, co jeszcze przed nami. I chcemy, aby Bóg nam pobłogosławił na ten czas, który On nam jeszcze wyznaczył.
Bp Regmunt przypomniał krótko kapłańską drogę ks. Stanisława Krzemienia. Po maturze, którą zdał w 1969 r., wstąpił do seminarium we Wrocławiu. Jak podkreślił hierarcha, nikt w rodzinie nie był zaskoczony tym wyborem. Na drugim roku studiów seminaryjnych kleryk Stanisław został powołany do odbycia służby wojskowej w Bartoszycach. Po jej odbyciu wrócił do seminarium i kontynuował studia. 29 maja 1976 r. w gronie 24 diakonów przyjął święcenia kapłańskie i został skierowany do pracy w Parafii Trójcy Świętej w Legnicy. Później wrócił do Wrocławia do Parafii Ducha Świętego, po czym przełożeni wysłali go do Świdnicy do Parafii MB Królowej Pokoju. Po 10 latach kapłaństwa został proboszczem Parafii NMP Matki Kościoła we Wrocławiu-Polanowicach, gdzie służył przez 16 lat. Po śmierci ks. Bronisława Owczarza przybył na Wojszyce do Parafii Najświętszego Zbawiciela, w której posługuje już 24 lata. Jego gorliwość i talenty sprawiły, że został również pracownikiem Kurii wrocławskiej. Odznaczony został godnością kapelana Jego Świątobliwości i włączony do grona kanoników Kapituły Kolegiackiej.
Reklama
– Przez 24 lata ks. Stanisław przyczyniał się do budowy żywego Kościoła na Wojszycach. Działa w nim wiele parafialnych grup i zespół synodalny. Podczas tych 50 lat posługi kapłańskiej przeżywał chwile radosne, ale również trudne – mówił bp Regmunt, a jako przesłanie jubileuszowe przywołał słowa abp. Stanisława Wielgusa: „Do służby współczesnemu zagubionemu człowiekowi Kościół potrzebuje kapłanów: świętych, mądrych, roztropnych, miłosiernych, odpornych na pokusę pieniądza, pychę, lekkomyślność i nieczystość, którzy będą szukać zagubionych owiec”.
Zwracając się do ks. Krzemienia, bp Regmunt mówił: – Dziękujemy Bogu za Twoją posługę kapłańską, cieszymy się, że jesteś tak blisko wiernych, do których posłał cię Kościół. Radujemy się aktywnością wielu ludzi świeckich w tej parafii. Życzymy Ci sił fizycznych i duchowych do przewodniczenia tej wspólnocie.
Na zakończenie bp Regmunt podkreślił, że ks. Stanisław zawsze był przy nim w każdej potrzebie.
Zwrócili na to uwagę również przedstawiciele parafii podczas składania życzeń swojemu proboszczowi. – Pragniemy wyrazić głęboką wdzięczność za to, że Pan Bóg postawił na naszej drodze ks. Stanisława. Gdyby nie księdza obecność, otwarte serce, a często męska postawa i decyzyjność, nie udałoby się tak wielu duszpasterskich przedsięwzięć doprowadzić do końca – mówili przedstawiciele zespołu synodalnego w imieniu wszystkich wspólnot parafii i wymieniali to wszystko, co dokonuje się w wojszyckiej wspólnocie.
Reklama
– Dziękujemy za księdza ojcowską obecność w parafii. Ilekroć dzwonimy, ksiądz odbiera telefon, użycza plebanii na spotkania; a pojawiających się niespodziewanych gości bez wahania zaprasza do siebie na kawę. Jesteś księże osobą, która chętnie i z wdzięcznością przyjmuje zaproszenie do naszych domów, nie tylko w czasie Bożonarodzeniowej kolędy. Czynisz to z ewangeliczną prostotą. Potrafisz księże Stanisławie przemierzyć 100 km, aby pojechać z posługą sakramentalną do osób na zaledwie 20 minut. Bo nosisz przekonanie, że geograficzne granice twojej parafii leżą tam, gdzie aktualnie przebywają twoi parafianie. Dziękujemy za akceptację nie zawsze mądrych naszych pomysłów, które modyfikujesz i doprowadzasz do szczęśliwego finału – mówili przedstawiciele parafian, dziękując za obecność w konfesjonale, wspólne adoracje, zgodę na Msze za Ojczyznę i animowanie życia parafialnego.
– Dziękujemy, że na co dzień jesteś dla nas wszystkich świadkiem Chrystusowej Ewangelii. Doskonale współpracujesz ze swoimi wikariuszami w parafii, którzy kochają cię i okazują należny szacunek, co przyczynia się do tworzenia prawdziwie kapłańskiej wspólnoty – podkreślali parafianie.
Życzenia w imieniu kapłanów złożył dziekan ks. Jerzy Małek. – Pół wieku służby przy ołtarzu Pańskim to piękne świadectwo miłości do Boga i drugiego człowieka. Przez te wszystkie lata jako duszpasterz, przewodnik i ojciec duchowny głosiłeś słowo Boże, sprawowałeś sakramenty, pielęgnowałeś żywy Kościół w sercach wiernych. Dziś dziękujemy Bogu za dar twojego powołania i za każdy owoc twojej cichej, codziennej pracy – mówił ks. Małek.
Na koniec słowa podziękowania wszystkim obecnym złożył ks. Stanisław. – Niech dobry Pan wynagrodzi wam waszą dobroć, serdeczność i miłość, która nie ustaje – mówił wzruszony kapłan.
