Dzisiejsza konferencja prasowa włodarza stolicy to było wybitne przedstawienie. Ogłaszając nowe wiceprezydent stolicy, Magdalenę Młochowską i Izabelę Marcewicz-Jendrysik, Rafał Trzaskowski w kuriozalny sposób odniósł się do odwołania ich poprzedniczek, które niczym kozły ofiarne wcześniej poświęcił na politycznym ołtarzu. „Nie były to decyzje łatwe”, bo panie „były bardzo zasłużone dla budowania Warszawy”, więc „decyzje nie były proste”. – Nie rozstrzygam o winie i odpowiedzialności, natomiast wyznaczyłem najwyższy możliwy standard i życzyłbym sobie, żeby inni reagowali w dokładnie taki sam sposób na tego typu wydarzenia, jakie miały miejsce w Szpitalu Południowym – powiedział polityk.
Przypominają się słowa obrońcy byłego polityka Koalicji Obywatelskiej, szefa partyjnej młodzieżówki. W wywiadzie dla Telewizji Polskiej w likwidacji, mecenas Dubois pod koniec czerwca br. przekonywał, że Dawid Kacprzyk „jest wzorem dla polityków”. Same wybitne postaci, a tu jacyś mąciciele o odpowiedzialności mówią, czy gorzej – o karze mówią. Bezczelni!
Tylko obywateli szkoda
Polityczny cynizm i kalizm to chleb powszedni polskiej polityki, ale w takiej skali nie występował dawno. Ta sama ekipa, która złożyła wyborcom setkę obietnic, które okazały się ściemą, teraz nie tylko zamiata własne afery pod dywan, ale wskazuje palcem na oponentów. Tyle, że to kolejne oszustwo, bo im bardziej ekipa władzy zagląda po pokoiku „afery PiS”, tym bardziej ich tam nie ma. Każdego dnia kolejne umorzenia, czy porażki prokuratury w sprawach, które przecież były „oczywiste”. Wszystko dla gawiedzi spod znaku „Silnych Razem”, a dobro obywateli, czy interes narodowy – do kosza.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
