Nawiązując do Ewangelii o upomnieniu braterskim, sakramencie pojednania i wspólnocie Kościoła, kard. Krajewski podkreślił, że trudno byłoby znaleźć bardziej odpowiednie słowo Boże na wspomnienie św. Matki Teresy. Przypomniał, że jeśli ktoś wyrządzi nam krzywdę, nie powinniśmy mówić o tym za plecami ani opowiadać o niej całemu światu, ale mieć odwagę spotkać się z drugim człowiekiem i powiedzieć mu wprost: „skrzywdziłeś mnie”. — Jest szansa naprawy, jest szansa przebaczenia, jest szansa bycia lepszym — mówił. Odwołując się do słów Jezusa: „Gdzie dwaj albo trzej gromadzą się w moje imię, tam Ja jestem pośród nich”, zauważył, że zgromadzeni w kaplicy są właśnie Kościołem.
Metropolita łódzki wspominał swoje spotkania ze św. Matką Teresą. Przypomniał wydarzenie z 1946 roku, kiedy jadąc pociągiem, doświadczyła wewnętrznego wezwania, które odczytała jako głos Boga: miała zostawić dotychczasowe zgromadzenie i zająć się ubogimi oraz miłością. — I tak się stało — mówił kard. Krajewski. Jak zauważył, Matka Teresa przez około 50 lat nie doświadczała już takiej bliskości Boga, jakiej doświadczyła wtedy w pociągu. Pozostała jednak całkowicie wierna Jezusowi. — Wiara jest chodzeniem po ciemku — podkreślił.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Kard. Krajewski opowiedział również o przygotowaniach do beatyfikacji i kanonizacji Matki Teresy, które współtworzył w Watykanie. Kiedy siostry miały przygotować materiały do publikacji, powiedziały, że nie mają czego przekazać. Matka Teresa nie napisała bowiem żadnej książki ani artykułu. — Ona nie potrzebowała nic spisać, bo Ewangelię wprowadzała w życie — mówił. Wskazał, że jej posługa nie polegała jedynie na dawaniu jedzenia czy ubrań. — Ona przywracała godność, miłość, ciepło ludzkie, pokój, radość z tego, co się ma. A to wszystko daje Chrystus. Ona dawała Chrystusa — podkreślił.
Hierarcha zauważył, że Matka Teresa najpierw długo trwała przed Najświętszym Sakramentem, a później wychodziła do ludzi potrzebujących. — Opalała się przed Panem Jezusem. I potem szła, by tego Jezusa dotknąć się w nas. W nas, którzy nie radzimy sobie ze sobą, nie radzimy sobie z naszymi uzależnieniami, którzy jesteśmy porzuceni, którzy jesteśmy zniszczeni przez grzech — mówił. Przypomniał, że podczas swoich wieloletnich podróży z papieżami po świecie niemal wszędzie spotykał domy Sióstr Misjonarek Miłości. — Matka Teresa nie jest tylko w dwóch miejscach dzisiaj. Jest w tysiącach miejsc poprzez swoje siostry — zauważył. Jak podkreślił, także na Ukrainie, gdzie trwa wojna, siostry są znakiem nadziei i miłości.
Reklama
Kard. Krajewski zachęcił uczestników, by przykład św. Matki Teresy potraktowali jako wezwanie także dla siebie. — Świętym nie staje się człowiek przez dotyk, ale przez życie, przez tę Ewangelię. Przez naśladowanie Chrystusa, staranie się robienia tego, co robił On. Nie zasłanianie siebie sobą Chrystusa, ale objawianie Go w mowie, w czynie, w zachowaniu — mówił. Podkreślił, że człowiek zjednoczony z Jezusem pozwala Mu działać przez siebie. — Kiedy jesteśmy zjednoczeni z Jezusem? Kiedy On w nas oddycha. Gdziekolwiek pójdziemy, zaczynają się dziać cuda, bo to On przeze mnie zaczyna działać. I świętym jest ten, który pozwala działać Jezusowi na świecie — zakończył.
Na koniec kard. Krajewski zwrócił się do uczestników z nietypową prośbą. — Mam do was taką prośbę: jak chcecie dzisiaj uczcić naprawdę tę skromną, pokorną służebnicę Pańską, Matkę Teresę, to ucałujcie dłonie naszych sióstr. A one niech się nie bronią, bo to nie są wasze dłonie, tylko Matki Teresy. A jeśli Matki Teresy, to to są dłonie Pana Jezusa. Chcecie dotknąć się Pana Jezusa? Ucałujcie dłonie sióstr Matki Teresy — mówił. Sam jako pierwszy ucałował dłonie sióstr. W ślad za nim zrobili to również podopieczni domu. Po Eucharystii wszyscy spotkali się przy wspólnym obiedzie, który przebiegał w radosnej i pełnej bliskości atmosferze.
Dom Najświętszego Serca Pana Jezusa prowadzony przez Siostry Misjonarki Miłości jest miejscem codziennej pomocy osobom ubogim, chorym i doświadczającym bezdomności. Potrzebujący mogą otrzymać tutaj m.in. ciepły posiłek, możliwość kąpieli, czyste ubrania oraz pomoc materialną i duchową. Siostry opiekują się także na stałe chorymi i niepełnosprawnymi mężczyznami. W Łodzi są obecne od 2003 roku.
