Ef 1, 11-14 <- KLIKNIJ
Hymn Efezjan płynie dalej i dochodzi do słowa, które jest sercem dzisiejszej perykopy, do dziedzictwa. „W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli”. Grecki czasownik eklērōthēmen pochodzi od klēros, losu i działu. Zostaliśmy „wylosowani”, przydzieleni jako dział Boga, jak niegdyś Izrael był „działem Pana” (Pwt 32,9), a Lewi miał Pana za swój jedyny dział. Z tego samego klēros wyrośnie kościelne słowo „kler”, oznaczające tych, których działem jest Pan. Perykopa przypomina rzecz pierwotniejszą od wszystkich rozróżnień. Działem Pana jest cały lud ochrzczonych. Autor rozróżnia „nas”, którzy „już przedtem nadzieję złożyliśmy w Chrystusie” (judeochrześcijanie), i „was”, którzy usłyszeliście „słowo prawdy, Dobrą Nowinę o waszym zbawieniu” (poganie). Jednych i drugich spotyka to samo: „zostaliście opatrzeni pieczęcią, obiecanym Duchem Świętym”. Pieczęć (sphragis) w starożytności oznaczała własność, autentyczność i ochronę. Pieczętowano dokumenty, towary, żołnierzy znakiem przynależności. Chrzest i bierzmowanie tradycja nazwie właśnie pieczęcią. Charakter sakramentalny, niezatarte znamię, o którym mówi teologia i prawo (por. kan. 845 § 1: sakramenty chrztu, bierzmowania i święceń wyciskają charakter i nie mogą być powtarzane), wyrasta z tego wersetu. „Który jest zadatkiem naszego dziedzictwa”. Greckie arrabōn to termin z prawa handlowego, zaliczka, która czyni umowę wiążącą. W nowożytnej grece to samo słowo oznacza pierścionek zaręczynowy. Duch Święty jest zadatkiem, częścią zapłaty już wręczoną, gwarancją całości. Bóg związał się zaliczką. Wierzący nosi w sobie prawny dowód przyszłej pełni. Św. Jadwiga Śląska, księżna, która, owdowiawszy, zamieszkała przy ufundowanym przez siebie klasztorze w Trzebnicy, rozdawszy dziedzictwo ziemskie ubogim, jest świadkiem tej księgowości Ducha. Kto ma zadatek nieba, ten może rozdać resztę.
Łk 12, 1-7 <- KLIKNIJ
„Kiedy ogromne tłumy zebrały się koło Niego, tak że jedni cisnęli się na drugich”, Jezus zaczyna mówić „najpierw do swoich uczniów”: „strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów”. Kwas działa niewidocznie i zakwasza całość (zob. glossę na 7 IX). Obłuda ma tę samą mechanikę. Odrobina gry wystarczy, by sfermentowało całe życie religijne. Grecka hypokrisis to słowo z teatru, granie roli. Przestroga pada w chwili największej popularności, bo właśnie wtedy pokusa gry jest największa. Tłum tworzy scenę. Lekarstwem jest pewność eschatologicznej jawności: „nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome”. To zdanie działa w dwie strony, jako przestroga dla obłudy i jako otucha dla prześladowanych, których racje, dziś szeptane „w izbach”, będą głoszone „na dachach”. Prawda ma przyszłość. Kłamstwo ma tylko teraźniejszość. „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic już więcej uczynić nie mogą”. Jezus mówi do „przyjaciół” (jedyne to miejsce u synoptyków, gdzie tak nazywa uczniów) o hierarchii lęków. Jest Ktoś, przed kim bojaźń jest właściwa, i właśnie ta bojaźń uwalnia od strachu przed ludźmi. Zaraz potem, żeby bojaźń nie osunęła się w przerażenie, następuje jeden z najczulszych obrazów Ewangelii: „czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych”. As to najdrobniejsza moneta. Wróbel to targowy symbol taniości. „U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone”. Opatrzność jest policzoną uwagą wobec każdego z osobna. „Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”. W ustach Boga to uśmiech, który leczy z lęku.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
