Reklama

Aspekty

Pasyjne centra naszej diecezji

Kończący się okres Wielkiego Postu i rozpoczynający się Wielki Tydzień przywodzą nam na myśl ostatnie chwile ziemskiego życia naszego Pana Jezusa Chrystusa. Często pielgrzymujemy do Ziemi Świętej, aby dotknąć miejsc związanych z męką i śmiercią Zbawiciela. Kiedy jednak nie możemy wyjechać do Izraela, pozostają nam pielgrzymki do miejsc pasyjnych w naszej diecezji

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 15/2017, str. 4-5

[ TEMATY ]

kalwaria

Archiwum Aspektów

Pielgrzymi na Kalwarii Rokitniańskiej

Pielgrzymi na Kalwarii Rokitniańskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie mamy na terenie naszej diecezji wielkich relikwii związanych z pasją Pana. Są jednak miejsca szczególnie naznaczone pobożnością pasyjną, które przyciągają tysiące wiernych. W tym okresie warto nawiedzić te najbliższe nam.

Golgota Rokitniańska

Zaraz po uroczystościach koronacyjnych w 1989 r. rozpoczęły się w Rokitnie wielkie prace mające za cel uporządkować teren za sanktuarium. Jednym z pierwszych założeń, które powstało w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, była Golgota. Jej budowniczy śp. ks. kan. Tadeusz Kondracki pomysł podpatrzył w sanktuarium Bolesnej Królowej Polski w Licheniu. Nie kopiował jednak dosłownie licheńskiego pomysłu. Licheńska Golgota jest sztucznym wzniesieniem, na którym dominują głównie kamień i beton. W Rokitnie Golgota pięknie wpisała się w pejzaż okolicy. Choć na szczycie góruje scena ukrzyżowania, to jednak sama Golgota jest zielona i pełna nadziei.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Obok Golgoty znajdują się dobrze zagospodarowane słynne dróżki maryjne. Są to poszczególne stacje tajemnic Różańca. Można je tak odmawiać, aby tajemnicę śmierci Pana Jezusa na krzyżu widzieć na wzniesieniu Golgoty. Obok jest także droga krzyżowa. Jej poszczególne stacje znają bardzo dobrze rokitniańscy pielgrzymi. Ale szczególnie dużo modlitw pozostawiły tu osoby zmagające się z problemem alkoholizmu. Ich krzyże pozostawione tu wpisują się w poszczególne stacje.

Pierwsza po wojnie

Reklama

W Rokitnie jest jeszcze jedno miejsce, które koniecznie należy odwiedzić. Jest to Kalwaria Rokitniańska. Jej budowa rozpoczęła się w 2000 r. Jest to więc pierwsza zbudowana od podstaw po II wojnie światowej Kalwaria na Ziemiach Zachodnich. Poszczególne stacje zaprojektowali Jolanta i Rafał Lisiakowie. Pierwsze nabożeństwo na Kalwarii wraz z jej poświęceniem odbyło się 16 lat temu w 2001 r. Pierwszym uroczystościom kalwaryjskim przewodniczył bp Edward Dajczak, a wraz z nim trasę przemierzyło 54 pątników. Trasa liczy sobie 4,5 km i znajdują się na niej 32 stacje Kalwarii Rokitniańskiej.

Każdego roku w piątek przed Niedzielą Palmową odbywa się tradycyjne Nabożeństwo Kalwarii Rokitniańskiej, które gromadzi kilka tysięcy wiernych.

Góra Oliwna

Może nie jest tak bardzo znana jak ta w Rokitnie, to jednak Kalwaria Grodowiecka ma znacznie dłuższą historię. Grodowiec to drugie pod względem ważności sanktuarium maryjne w naszej diecezji. Znajdujące się obok Głogowa miejsce jest celem pielgrzymek Zagłębia Miedziowego. Zanim zaczęto tu na wielką skalę wydobywać miedź, to już chwałę odbierała tu Maryja najpierw w obrazie, a później w cudownej figurze.

Niedaleko sanktuarium, zaraz za dużym parkingiem, znajduje się ciekawe założenie pasyjne noszące nazwę Góra Kalwaria lub też Góra Oliwna. Znajdują się tutaj przepiękne kapliczki wzniesione w XIX wieku. Budowa 13 stacji trwała w latach 1866-72. Poszczególne stacje Kalwarii to oczywiście stacje drogi krzyżowej. Fundatorem Kalwarii był proboszcz Grodowca Meinhold. 2 lipca 1872 r. podczas budowy Kalwarii natrafiono na źródło, które trysnęło. Zachowało się ono do dnia dzisiejszego, a w opinii pielgrzymów uchodzi za cudowne.

Grób Pański

Mamy już w naszej diecezji Kalwarię, Golgotę i Górę Oliwną. Jest także i sam Grób Pański. Niedawno przeprowadzono w nim poważne prace remontowe. Nie chodzi oczywiście o Grób Pana Jezusa w Jerozolimie, ale o wierną replikę Grobu Pańskiego w Żaganiu.

Reklama

Żagański grób święty powstał z inicjatywy opata kanoników regularnych Jakuba II. Początek prac przypada na 1598 r. Żagańską kaplicę wzniesiono, wzorując się jednak nie na jerozolimskim oryginale, ale na kaplicy Grobu Pańskiego w Görlitz. Ta została wzniesiona w latach 1484 – 1504 i wzorowana była na Grobie Pańskim w Jerozolimie. Oryginalna kaplica w Jerozolimie została przebudowana w 1555 r. Dzięki temu w Żaganiu możemy oglądać średniowieczny wygląd Grobu Pańskiego, stan sprzed przebudowy.

Żagańska kaplica Grobu Pańskiego od początku XVII wieku stała się miejscem pielgrzymkowym. Pielgrzymowali tu pątnicy z terenu Śląska, Łużyc, Brandenburgii i Wielkopolski.

Ostatnio Grób Pański w Żaganiu przechodził poważne prace restauracyjne. Udało się ten cenny zabytek, będący przecież miejscem kultu tajemnicy Zmartwychwstania, odnowić. Jedną z ciekawostek, którą odkryto przy tej okazji, są napisy. Najstarszy datowany jest na 1602 r., a wykonał go opat Zacharias Ursinus. Zachowały się także napisy zrobione przez pielgrzymów w dawnych wiekach.

Misteria w Kęszycy Leśnej

W tej miejscowości znajduje się obecnie najnowocześniejszy dom rekolekcyjno-szkoleniowy w całej zachodniej Polsce. Jednak sama miejscowość już wcześniej dała się poznać mieszkańcom Środkowego Nadodrza jako organizator misteriów Męki Pańskiej.

Słynne misteria odbywają się każdego roku w Poznaniu. Mieszkańcy niewielkiej Kęszycy Leśnej pokazali, że potrafią stworzyć dzieło równie wspaniałe. Dobrym przewodnikiem całego przedsięwzięcia był pierwszy proboszcz kęszycki ks. Jacek Błażkiewicz. Od 2010 r. każdego roku misteria w Kęszycy ściągają prawdziwe tłumy pielgrzymów. Prace przygotowawcze oraz odgrywanie poszczególnych scen pozwoliły zjednoczyć parafian.

Od 2016 r. nowym proboszczem w Kęszycy Leśnej jest ks. Andrzej Wawrzysiuk. Z właściwą sobie werwą podjął się kontynuacji dzieła. W tym roku będzie uczestniczył w misterium po raz pierwszy i to od razu jako proboszcz.

Jest jeszcze wiele innych miejsc w naszej diecezji, które przypominają nam tajemnicę krzyża. Odwiedzając je tuż przed Triduum Paschalnym, możemy dotknąć pasyjnej tajemnicy. Jedną z bardziej znanych praktyk Wielkiego Tygodnia będzie nawiedzanie grobów Pana Jezusa w Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Niech ten czas i te miejsca przybliżą nas do radosnego dnia Zmartwychwstania.

2017-04-06 09:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Kupny: Nie da się być narzędziem Bożego miłosierdzia w świecie bez ofiary z siebie

[ TEMATY ]

abp Józef Kupny

kalwaria

Ks. Dariusz Kowalczyk

Metropolita wrocławski w ramach Światowych Dni Młodzieży wygłosił dziś w kościele pw. św. Józefa w Kalwarii Zebrzydowskiej katechezę, której tematyka oscylowała wokół pytania jak stawać się narzędziem Bożego miłosierdzia w świecie?

Nie da się być do końca człowiekiem, myśląc jedynie o sobie i żyjąc tylko dla siebie - mówił do pielgrzymów ksiądz arcybiskup, stawiając słuchaczom na wstępie dwa pytania: Czy są gotowi na to, by spalać się dla innych oraz by być się znakiem dla świata? Następnie przywołał ewangeliczny obraz powrotu syna marnotrawnego zauważając, że w misję ratowania go ojciec zaangażował swoje sługi. - Bóg Ojciec, by działać w tym świecie posługuje się sługami - mówił abp Kupny, dopowiadając: - Ani płaszcz, ani sandały nie były własnością sług. Można powiedzieć - dawali nie ze swojego, ale musieli dać. To znaczy Ojciec dał im to wszystko, jednak nie po to, by zatrzymali te rzeczy dla siebie. Mieli je przekazać młodszemu synowi. Mieli je rozdać. Pasterz Kościoła wrocławskiego tłumaczył przy tym, że kiedy papież Franciszek wzywa do zwrócenia uwagi na ludzi ubogich, potrzebujących oraz do przemyślenia uczynków miłosierdzia jest w tym wezwaniu coś więcej niż tylko prośba o zaangażowanie się w działalność charytatywną. - To przypomnienie, że wszyscy jesteśmy biedni. Nikt z nas nie może powiedzieć, że stworzył samego siebie. Jesteśmy poniekąd żebrakami. Wszyscy pochodzimy od Boga, karmi nas ziemia, żywią nas rośliny, zwierzęta. Jesteśmy zależni od pracy innych. Wszyscy jesteśmy biedni, ale wielu o tym zapomina - tłumaczył abp Kupny.
CZYTAJ DALEJ

Święty Jan Chryzostom

[ TEMATY ]

święty

Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).

Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma. W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej. Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską. Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397). Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary. Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan). Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach. Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
CZYTAJ DALEJ

Jaki był Leon XIV, zanim został papieżem? Ks. Żelazny z PKWP opowiada o współpracy z bp. Robertem Prevostem

2026-09-13 18:31

Vatican Media

Spotkanie papieża Leona XIV na spotkaniu asystentów kościelnych Pomocy Kościołowi w Potrzebie

Spotkanie papieża Leona XIV na spotkaniu asystentów kościelnych Pomocy Kościołowi w Potrzebie

Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspierała projekty obecnego Papieża jeszcze w czasie, gdy Robert Prevost był biskupem Chiclayo w Peru. „Mamy trochę doświadczenia w pracy z papieżem Leonem” – mówi Vatican News ks. Jan Żelazny, dyrektor Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Jak dodaje, dziś ta współpraca jest kontynuowana w nowej formie.

Podziel się cytatem – wspomina ks. Żelazny.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję