Reklama

Świat

Zaduma nad losem Europy

Z kard. Angelo Bagnasco – przewodniczącym Rady Konferencji Episkopatów Europy – rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Niedziela Ogólnopolska 19/2017, str. 10-12

[ TEMATY ]

Europa

Archiwum/ kard. Angelo Bagnasco

Kard. Angelo Bagnasco, arcybiskup Genui, przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch (do maja tego roku), przewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Kard. Angelo Bagnasco, arcybiskup Genui, przewodniczący
Konferencji Episkopatu Włoch (do maja tego roku), przewodniczący
Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Lubię gotyk i dlatego chętnie odwiedzam kościół Santa Maria sopra Minerva - jedyny przykład tego stylu w Rzymie. Kościół ten, zbudowany na przełomie XIII i XIV wieku przez dominikanów na ruinach świątyni dedykowanej rzymskiej bogini Minerwie, jest małym skarbcem sztuki, w którym można podziwiać wspaniałe freski Filippina Lippiego i Antoniazza Romano, statuę Chrystusa z krzyżem dłuta Michała Anioła, relikwiarz Katarzyny ze Sieny, współpatronki Włoch, umieszczony pod ołtarzem głównym, dwa monumentalne grobowce papieży z rodu Medyceuszów - Leona X i Klemensa VII, nagrobek niezwykłego dominikanina, malarza, który przeszedł do historii jako Beato Angelico (w rzeczywistości nazywał się Guido di Pietro da Mugello, a gdy wstąpił do klasztoru, przybrał imię Giovanni da Fiesole; został beatyfikowany dopiero przez Jana Pawła II w 1982 r., chociaż już zaraz po śmierci nazywano go „beato” - błogosławiony). Całe wnętrze pokryte jest gotyckim niebieskim sklepieniem ze złotymi gwiazdami. W tym kościele czuje się historię Kościoła i Europy z jej sztuką, która fascynuje cały świat, z jej świętymi i papieżami. I właśnie ten kościół, który może być symbolem naszej europejskiej i chrześcijańskiej tożsamości, został wybrany do celebracji uroczystych Nieszporów 23 marca br. z okazji 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich. Modlitwie przewodniczył kard. Angelo Bagnasco. Była to dla mnie okazja do rozmowy z tym włoskim kardynałem o Unii Europejskiej w trudnym momencie jej historii.
W. R.

* * *

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Od października 2016 r. Ksiądz Kardynał jest przewodniczącym Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE), na której czele przez 10 lat stał kard. Péter Erdő. Dlaczego chciał Eminencja rozpocząć swoją misję spotkaniem z patriarchą Moskwy i Wszechrusi Cyrylem I oraz patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem I?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

KARD. ANGELO BAGNASCO: – Rola przewodniczącego Rady Konferencji Episkopatów Europy przewiduje tego rodzaju spotkania, aby lepiej się poznać i wzrastać w dialogu ekumenicznym. Patriarcha Cyryl I z Moskwy i patriarcha ekumeniczny Bartłomiej I ze Stambułu wywarli na mnie duże wrażenie – są to ludzie o wielkiej charyzmie, kierujący się wiarą w Chrystusa i miłością do Kościoła. Obaj są świadomi wyzwań szerzącego się sekularyzmu, którym Kościół – zarówno prawosławny, jak i katolicki – musi stawić czoło. Również z tego powodu jesteśmy przekonani, że należy przyspieszyć współpracę, aby głosić Pana Jezusa na naszym kontynencie. Wszyscy widzimy, że gdy zaczyna brakować wiary chrześcijańskiej, zagrożona jest także ludzka godność.

– Ksiądz Kardynał odwiedził również instytucje Unii Europejskiej w Brukseli. Jakie są wrażenia z tej wizyty?

Reklama

– Rada Konferencji Episkopatów Europy reprezentuje ponad 40 krajów na kontynencie, w tym 27 krajów należących do UE. Udałem się do Brukseli, ponieważ chciałem poznać z bliska funkcjonowanie unijnych instytucji. To rzeczywistość bardzo rozczłonkowana i skomplikowana. Poznałem tam wielu ludzi dobrej woli, którzy są świadomi trudności i braku zaufania do UE, o czym świadczy np. Brexit. Ale mogłem też zobaczyć dobre owoce tej wspólnej drogi przebytej w ciągu 60 lat – teraz należy na nowo zorganizować współpracę, biorąc pod uwagę powstałe trudności.

– Niektórzy europejscy politycy chcą, aby na kryzys UE i brak zaufania ludzi do eurokratów odpowiedzieć jeszcze większą integracją i dać coraz więcej władzy centralnym instytucjom unijnym, lub wprost proponują model federalny Unii. Ale czy nie jest to sprzeczne z jedną z zasad, na której opiera się integracja europejska, a mianowicie zasadą pomocniczości? (Zasada ta mówi, że każdy szczebel władzy powinien realizować tylko te zadania, które nie mogą być skutecznie zrealizowane przez szczebel niższy – w przypadku UE brukselskie ośrodki władzy nie powinny „przywłaszczać” sobie zadań, które mogą być wykonane przez państwa, niższe podmioty administracyjne lub same jednostki działające w ramach społeczeństwa).

– Osobiście uważam, że Unia Europejska powinna być domem narodów i ludów, a nie mocno zjednoczonym podmiotem. Myślę, że to najlepsza droga. Ludzie muszą czuć, że zjednoczenie nie jest procesem przytłaczającym, ujednolicającym, nieszanującym tożsamości, kultury i historii narodów, ale że jest to budowanie domu o „wspólnym mianowniku”, który stanowią wizja antropologiczna oraz społeczeństwo solidarne i subsydiarne (pomocnicze).

Reklama

– Z okazji 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich, które zapoczątkowały proces jednoczenia Europy, do stolicy Włoch przyjechali przywódcy krajów Unii Europejskiej. Ale wspólnota przeżywa obecnie trudny okres – niektórzy twierdzą, że najtrudniejszy od czasów swego powstania. Co Kościół ma do powiedzenia Europie w tym czasie kryzysu?

– Obchody 60. rocznicy Traktatów Rzymskich dla szefów unijnych państw były dobrą okazją, aby potwierdzić marzenia o zjednoczonej Europie, ale także zrobić poważny rachunek sumienia i sprawdzić, czy Unia pozostała wierna projektowi ojców założycieli. Nie należy lekceważyć ani nie doceniać oznak nieufności do Unii i oddalenia się od niej tak wielu ludzi – nie brać ich na poważnie byłoby rzeczą nieodpowiedzialną. Potrzeba jeszcze więcej Europy, ale pod warunkiem, że pozostanie ona sobą, że będzie szanować swoje korzenie judeo-chrześcijańskie, historię, tożsamość kontynentu, różnorodność kultur i tradycji, swoje wartości, że będzie wierna swojej misji. Unia to nie szefowie państw, lecz obywatele państw członkowskich, i powinna zajmować się właśnie ludźmi, z szacunkiem i respektem dla nich, bez narzucania się. Przyspieszanie procesów nie może oznaczać ujednolicania kultur i tradycji, poszukiwania złych kompromisów czy nawet ograniczania suwerenności narodowej. Szefowie państw i rządów wiedzą, że są przedstawicielami swoich narodów, dlatego w decyzjach publicznych muszą uwzględniać ich wolę. Unia Europejska albo będzie szanować tożsamość narodów, albo będzie w dalszym ciągu postrzegana przez ludzi jako coś obcego, a co za tym idzie – nie będzie miała przyszłości.

Reklama

– Kryzys UE jest spowodowany m.in. zjawiskiem wielkich migracji, które prowadzą do napięć między krajami i do niezadowolenia wśród ludzi. Pozwoli Eminencja, że zacytuję zmarłego kard. Giacomo Biffiego, dawnego arcybiskupa Bolonii, który już w 2000 r. z niepokojem patrzył na zjawisko masowej migracji do Europy. Przypominał on, że Kościół słusznie promuje „kulturę gościnności”, ale podkreślał, że takiej postawie otwarcia musi towarzyszyć „realizm w analizowaniu trudności i problemów”. A realizm nakazuje, by państwa miały prawo „kontrolowania i regulowania napływu ludzi, którzy za wszelką cenę chcą wjechać do Europy”. To z kolei oznacza, że „masowy przyjazd cudzoziemców do kraju powinien być regulowany i uzależniony od konkretnych i realistycznych projektów, mających na celu prawdziwe dobro wszystkich – zarówno przybyszów, jak i miejscowej ludności”. Niestety, odnosi się wrażenie, że do wielkiego problemu migracji podchodzi się bez realizmu, nie biorąc pod uwagę możliwości integracji milionów ludzi o innej kulturze czy religii...

– Oczywiście, mówimy o przyjmowaniu uchodźców, dlatego że przybywają do nas ludzie, którzy nie mają nic i potrzebują wszystkiego. Ale musimy też mówić o integracji, która jest procesem znacznie dłuższym, bardziej skomplikowanym i delikatnym. Proces ten jest już realizowany we Włoszech – myślę np. o mojej diecezji, gdzie integracja obejmuje poznanie naszej kultury i tradycji, w nadziei, że w ten sposób bracia emigranci polubią tę ziemię i poczują się częścią naszego narodu.

– Problem w tym, że istnieje wiele środowisk politycznych i ideologicznych, które nie są zainteresowane integracją emigrantów, ponieważ promują idee społeczeństw wielokulturowych i wieloreligijnych jako coś pożądanego dla wszystkich państw. Aby osiągnąć ten cel, walczą z tożsamością narodów, próbują relatywizować kultury i religie, potępiają patriotyzm, uciekając się do oskarżeń o nacjonalizm czy ksenofobię. Czy Kościół ze swoją koncepcją jedności rodzaju ludzkiego, której fundamentem jest wspólna natura dzieci Bożych, może popierać ideologię wielokulturowości?

Reklama

– Wielokulturowość jest kategorią bardzo formalną, nieco „notariacką”, która odnotowuje jedynie fakt istnienia wielu kultur i religii. Powinniśmy raczej mówić o „interkulturowości”, co oznacza, że kultury prowadzą ze sobą dialog, uczą się nawzajem rozumieć i doceniać, a nie tylko istnieją obok siebie. W ten sposób nie traci się tożsamości narodowej, która w pewien sposób może się również ubogacić.

– Islamski terroryzm zmusza nas do refleksji nad obecnością muzułmanów w społeczeństwach zachodnich. Niestety, nie ma zbyt wielu przykładów dobrej integracji muzułmanów, jak to wynika m.in. z istnienia prawdziwych islamskich enklaw w całej Europie. Biskup Ratyzbony Rudolf Voderholzer o relacjach z islamem w Europie powiedział: „Realizm zmusza nas do stwierdzenia, że islam jest zjawiskiem postchrześcijańskim, pojawia się z roszczeniami, aby zanegować główne prawdy chrześcijaństwa: wiarę w Trójcę Świętą, wcielenie Boga w Jezusie Chrystusie i odkupienie dokonane przez Niego na krzyżu. Tylko ci, którzy nie znają swojej wiary lub nie biorą jej na poważnie, mogą uważać za możliwą pełną integrację islamu jako takiego”. Czy podejście do problemu muzułmanów emigrujących do Europy nie jest zbytnio optymistyczne i mało realistyczne?

– Trzeba zwrócić uwagę na dwie sprawy. Pierwsza – kultura zachodnia wyzbywa się autentycznych wartości. To natomiast sprzyja innym rzeczywistościom, które podkreślają swoją silną tożsamość.

– Tak jak to robią środowiska islamskie...

Reklama

– No właśnie. Dlatego kultura zachodnia musi odzyskać swój dawny charakter, a nie stawać się coraz bardziej „neutralna”, bo w ten sposób nie będzie nikogo fascynować. Bycie neutralnym nie jest żadnym ideałem, bo to nic nie oznacza.
Druga rzecz – dzisiaj trzeba działać z większym realizmem, tak jak to zaczęły robić władze włoskie, domagając się od ludzi, którzy chcą tutaj pozostać, bardzo konkretnych zachowań: nauczenia się języka, przygotowania do pracy zawodowej, unikania tworzenia gett.

– Problem polega na tym, że Europa wyzbywa się swych wartości, ponieważ wiele środowisk politycznych i kulturalnych postawiło sobie za cel eliminację chrześcijańskiego dziedzictwa naszego kontynentu wraz z jego wartościami. Wystarczy wspomnieć francuskich socjalistów, w większości masonów, którzy w XXI wieku chcą kontynuować rewolucję, aby do końca rozprawić się z dziedzictwem przeszłości i stworzyć „nowego człowieka”, jak próbowano już to uczynić w czasach komunistycznego totalitaryzmu...

– Podciąć sobie korzenie oznacza umrzeć. Kościół katolicki – ale także Kościoły prawosławne i inne Kościoły chrześcijańskie – musi wzrastać w świadomości, że zerwać z przeszłością to znaczy popełnić samobójstwo. Papież Franciszek, podobnie jak jego poprzednicy, bardzo jasno powiedział, że Europa powinna bardziej kochać siebie.

– Eminencja pozostaje optymistą co do przyszłości budowania europejskiej jedności?

Reklama

– Pomimo wszystkich trudności napotkanych na drodze budowania europejskiej jedności jako Kościół katolicki jesteśmy przekonani, że potrzeba więcej Europy – w zglobalizowanym świecie, ulegającym ciągłym zmianom, nie można działać samodzielnie. Mam na myśli nie tylko sferę handlu i finansów, ale również sferę kultury. Europa nadal ma do spełnienia swoją misję w świecie – przekonanie o tym to nie europocentryzm. Ale uważam, że każdy kontynent ma coś wyjątkowego, co może dać reszcie świata.

– Jakie przesłanie dla świata ma więc Europa?

– Pierwsze dotyczy wizji antropologicznej, która daje odpowiedzi na pytania: Kim jest osoba ludzka? Jaki jest jej los? Jaki jest fundament jej godności i wartości człowieka? Istnieje również inny aspekt misji Europy: żaden kontynent nie doświadczył bardziej otchłani zła, którą były dwie wojny światowe, a także destrukcyjnego potencjału technologii – gdy technologia, która jest konieczna, pomija wymiar etyczny i obraca się przeciwko człowiekowi.

* * *

Kard. Angelo Bagnasco
arcybiskup Genui, przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch (do maja tego roku), przewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE), osoba kompetentna, by mówić o stanie Unii Europejskiej w dniach, w których obchodzone były uroczystości 60. rocznicy Traktatów Rzymskich. Kościół zawsze wspierał wysiłki, by jednoczyć nasz kontynent, i wierzy w jego przyszłość, pod warunkiem, że UE „uszanuje tożsamość narodów i będzie miała podstawy kulturowe i duchowe, a nie czysto indywidualistyczne i materialistyczne” – mówi kard. Bagnasco

2017-05-04 09:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Europejscy biskupi ostro krytykują belgijskie prawo zezwalające na eutanazję dzieci

[ TEMATY ]

biskup

Europa

adurdin / foter / CC BY

Konferencje Biskupów wielu krajów Unii Europejskiej od miesięcy wielokrotnie ostrzegały przed legalizacją wszelkich form eutanazji. W Belgii 13 lutego br. znaczącą większością głosów deputowanych i przy poparciu społeczeństwa uchwalono prawo dopuszczające eutanazję dzieci bez ograniczeń wieku. Odpowiedzialny w austriackim episkopacie za rodzinę i ochronę życia bp Klaus Küng powiedział wczoraj, że uchwalone w Brukseli prawo jest "złowieszczym" dla Europy i świata sygnałem.
CZYTAJ DALEJ

Katoliczka w rodzinie cesarskiej. W tym kraju katolicy stanowią mniej niż 0,5 proc. społeczeństwa

2026-08-03 10:03

SANCHAI/AdobeStock

Przyjęta 17 lipca 2026 r. reforma ustawy o Rodzinie Cesarskiej w Japonii ponownie skierowała uwagę mediów na księżniczkę Nobuko z Mikasy - pierwszą ochrzczoną katoliczkę, która weszła do japońskiej rodziny cesarskiej. Choć nowe przepisy nie zmieniają jej statusu, debata nad przyszłością monarchii przypomniała o wyjątkowym miejscu, jakie zajmuje w historii kraju, gdzie katolicy stanowią mniej niż 0,5 proc. społeczeństwa, a rodzina cesarska pozostaje silnie związana z tradycją szinto.

Reforma, ogłoszona 24 lipca, ma przeciwdziałać kurczącej się liczbie członków rodziny cesarskiej. Zgodnie z nowymi przepisami księżniczki urodzone w rodzinie cesarskiej będą mogły zachować swój status po zawarciu małżeństwa z osobą spoza dynastii. Ustawa przewiduje również możliwość ponownego włączenia do rodziny cesarskiej męskich potomków dawnych bocznych linii rodu, co ma zapewnić ciągłość dynastii.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo na Jasną Górę - cz. 3

2026-08-03 20:12

ks. Łukasz Romańczuk

Dopóki jest na świecie jeszcze jeden człowiek, który nie zna Boga i nie kocha Go ponad wszystko, nie możesz ani chwili spocząć. Tymi słowa pielgrzymi z grupy 14 rozpoczęli swoje pielgrzymowanie z Bagna do Trzebnicy i te słowa, założyciela salwatorianów, bł. o. Franciszka Jordana towarzyszyły nam podczas całej dzisiejszej drogi. Dlaczego? Bo taki jest los “Ucznia - Misjonarza”, który nie zatrzymuje się na tym, co ma, ale cały czas “równa w górę”.

Idąc “ze swojego domu” na Jasną Górę traci się Mszę świętą inauguracyjną, która była pod przewodnictwem abp. Józefa Kupnego. Na szczęście są codzienne relacje na portalu wroclaw.niedziela.pl i można byłoby posilić się słowem na drogę. To jest ważne, ponieważ nie można zapominać, że Piesza Pielgrzymka to rekolekcje w drodze. I dlatego każde słowo, które pozwala na formację serca jest cenne, bo pozwala dobrze spędzić ten czas. Po to też głoszone są konferencje podczas drogi i homilie na Mszach świętych. I tak było też dzisiaj, gdy tematem przewodnim było ziarno, które obumiera. Wypływały z tego dwie lekcje: Ziarno musi obumrzeć, Nowe nie przychodzi przez dodanie czegoś do starego. Nowe przychodzi przez przemianę. Chcąc stawać się Uczniem - Misjonarzem każda pozytywna zmiana jest wartością dodaną do ewangelizacji. A takich okazji jest bardzo wiele, także na pielgrzymce, bo przecież każdy z nas jest na innym etapie wiary i świadectwo współbrata w grupie jest cenne. Dziś przywitała nas Trzebnica. Gościnna miejscowość. Wieczorem w bazylice trzebnickiej adoracja Najświętszego Sakramentu oraz w kościele śś. Apostołów Piotra i Pawła.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję