Reklama

Polska

Listy z Karagandy

– Chociaż ks. Władysława Bukowińskiego spotkałem tylko raz, i to pół wieku temu, jego postać wywarła na mnie niezatarte wrażenie – wspomina Witold Forkiewicz z Gdańska, który pieczołowicie przechowuje rodzinny skarb: listy, które bł. ks. Bukowiński napisał do jego stryja – ks. Władysława Forkiewicza

Niedziela Ogólnopolska 37/2017, str. 28-29

[ TEMATY ]

beatyfikacja

Archiwum Postulacji Procesu Beatyfikacyjnego

Ksiądz Władysław Bukowiński

Ksiądz Władysław Bukowiński

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Listy są napisane piękną polszczyzną i wiele mówią o ich autorze. Jeszcze więcej można wyczytać między wierszami, bo trzeba mieć świadomość, że listy pisane w latach 1965-73 musiały przejść podwójną cenzurę: w ZSRR i w Polsce.

Przedkapłańska przeszłość

Poznali się w Krakowie w czasie, kiedy nie byli jeszcze kapłanami. Szczegółów zawarcia znajomości nie znamy, ale ks. Bukowiński wspomina o niej w liście do ks. Forkiewicza z 3 czerwca 1970 r.: „Korespondencja z Tobą, kochany Władku, jest dla mnie źródłem radości. Zdaje mi się, że rozumiemy się nawzajem bardzo dobrze. Łączy nas i samo kapłaństwo, i nasza przeszłość przedkapłańska”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Adresat listu urodził się w 1908 r. w Ucianie na Litwie, po ukończeniu gimnazjum w Wilnie rozpoczął studia na Akademii Górniczej w Krakowie, z której po kilku latach zrezygnował, by wstąpić do seminarium duchownego w Lublinie. Nadawca – starszy o 4 lata ks. Bukowiński również urodził się na Wschodzie, skąd rodzina musiała uciekać przed bolszewicką inwazją. Egzamin maturalny zdał w Krakowie, a przed wstąpieniem do seminarium także studiował na świeckiej uczelni – prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1931 r. z rąk abp. Adama Sapiehy i przez kilka lat pracował w diecezji krakowskiej, by w 1936 r. wyjechać na Wołyń do Łucka, gdzie został wykładowcą w seminarium. Tam zastał go wybuch wojny.

Więzień i zesłaniec

Reklama

Aresztowany przez NKWD w 1940 r. ks. Bukowiński cudem ocalał ze zbiorowej egzekucji w łuckim więzieniu. Ponownie aresztowany w 1945 r., został skazany na „resocjalizację” w łagrze i pracował m.in. przy kopaniu rowów, wyrębie lasów i w kopalni miedzi. W 1954 r. zesłano go do Kazachstanu, do Karagandy. W tych wszystkich miejscach pełnił posługę duszpasterską, spowiadał, prowadził rekolekcje, dodawał współwięźniom nadziei. Także w Kazachstanie podjął tajne duszpasterstwo, chociaż zapłacił za to kolejnym pobytem w obozie. Łącznie w więzieniach i łagrach spędził prawie 14 lat.

Zezwolenie na pierwszy przyjazd do Polski otrzymał w 1965 r. Wtedy to, na plebanii u swojego stryja, spotkał go Witold Forkiewicz. – Znałem wielu księży, ale spotkanie z ks. Bukowińskim, wieczór, kiedy go poznałem, zapamiętałem na całe życie. Jego osobowość, opowieść o warunkach, w jakich duszpasterzował w Kazachstanie, jego poświęcenie wywołały mój podziw i szacunek – wspomina.

W liście z 23 grudnia 1965 r. ks. Bukowiński dziękuje ks. Forkiewiczowi za gościnę: „Kochany Władku! Radosną jest dla mnie niespodzianką, że znalazłem w Twej osobie tak miłego i oddanego Przyjaciela. Dziękuję Ci z całego serca za dobroć i serdeczność okazane mi podczas tak bardzo dla mnie pamiętnego pobytu w Polsce”. Dalej pisze, że jest szczęśliwy, iż znów pracuje, a także: „Moi tutejsi przyjaciele odetchnęli z ulgą, ujrzawszy mnie, bo obawiali się, że nie będę mógł do nich powrócić”.

Wędrowne duszpasterstwo

Kolejne ogólnikowe zdanie, że pracuje nadal bez żadnej stabilizacji, oznacza, iż tak jak dotychczas ks. Władysław zmieniał co kilka dni miejsce pobytu, by uniknąć aresztowania. Dalej pisze, że odczuwa już ukończony 61. rok życia – chociaż można raczej przypuszczać, iż wyczerpanie było spowodowane nie wiekiem, ale ciągłym przemieszczaniem się, niepewnością jutra, wyniszczającymi pobytami w obozach i odmrożeniami, które zostawiły ślady w postaci odnawiających się ran na nogach.

Reklama

W kolejnym liście z 11 marca 1966 r. pisze o trwaniu w wierności wobec swej Karagandy. „Ze swego pola pracy jestem jak najbardziej zadowolony i nie pragnę niczego lepszego, choćby i bardziej «błyszczącego». Ta sama myśl pojawia się w liście z 19 października 1966 r.: „Właściwie to mi nie potrzeba niczego lepszego nad to, co mam tutaj już dziesiąty rok, nie licząc 3-letniej przerwy”. Trzyletnia przerwa, o której aluzyjnie napomyka autor listu, to pobyty w obozach pracy w Czumie k. Irkucka i Sosnówce. „Resocjalizacja” nie wykorzeniła w nim jednak poczucia służby i kapłańskiej misji, o czym świadczy refleksja: „Wspominasz, że coraz bliżej urlopu wiecznego. Tutaj ten urlop wieczny ma aspekt szczególny, bo trudno tu mówić, jak nie będzie mnie, to będzie kto inny. Oczywiście, choć ludzie zmieniają się, to trwa Opatrzność. Ale to już sprawa wiary i ufności przewyższającej nasze ludzkie perspektywy”. Prześladowania nie pozbawiły go też nadziei na zmianę sytuacji. W życzeniach imieninowych do swojego imiennika napisał: „Życzmy sobie nawzajem dobrego posługiwania, cierpliwości wśród nieuniknionych trudności oraz ufności w Miłosierdzie nieprzebrane”.

W liście z 3 czerwca 1970 r. ks. Bukowiński napomyka również o swojej kolejnej bytności w Polsce: „W 2 tygodnie po naszem pożegnaniu, dnia 24 XII, byłem już znowu w Karagandzie. Następnie pracowałem, częstokroć w pocie czoła, aż do dnia 15 kwietnia, poczem odbyłem nową podróż aż do dnia 23 maja. Obecnie mam zamiar prowadzić życie mniej wędrowne”.

W sumie ks. Bukowiński przyjeżdżał do Polski trzykrotnie, w czasie pobytów w kraju spotykał się m.in. z kard. Karolem Wojtyłą.

„Niepokoje” i „przykrości”

W jednym z listów ks. Bukowiński sygnalizuje pewne złagodnienie kursu: „U nas w Karagandzie zanosi się jednak na to, że w końcu uda się uzyskać dom wspólny, ale to nie znaczy, że jego włodarzem będę właśnie ja, bo to jest zupełnie niepewne”. O tym, że „odwilż” była chwilowa, świadczy zdanie z kolejnego, ostatniego listu do ks. Forkiewicza – z datą 13 stycznia 1971 r.:

„Pierwsza połowa roku ubiegłego minęła całkiem spokojnie, ale w drugiej połowie były spore niepokoje i przykrości. Myślę zresztą, że Twoje przykrości były dotkliwsze, bo pochodziły od swoich, czego nie ma u mnie”.

Reklama

To ostatnie zdanie nawiązuje do biografii ks. Forkiewicza, który już jako 12-latek był aresztowany przez Rosjan za przynależność do organizacji patriotycznej i spędził kilka miesięcy w więzieniach w Żytomierzu i Kijowie. We wrześniu 1939 r. został zmobilizowany jako kapelan wojskowy. W listopadzie tego roku został wraz z innymi księżmi aresztowany i osadzony w więzieniu na Zamku w Lublinie. Do tego samego więzienia trafił już w PRL, w 1949 r. – był jedną z ofiar represji bezpieki po wydarzeniach w katedrze lubelskiej. Oskarżono go, że „w dniach od 3 do 17 lipca 1949 r. rozpowszechniał w Lublinie fałszywe wiadomości mogące wyrządzić istotną szkodę interesom państwa polskiego, kolportując wieści o cudzie, który rzekomo miał miejsce w katedrze”. W jego celi umieszczono konfidenta, który niewiele zdziałał. Kiedy po roku kapłan opuścił więzienie, pozostał pod „troskliwą” obserwacją UB. Jego biogram znajduje się w „Leksykonie duchowieństwa represjonowanego w PRL w latach 1945-1989”.

Listy bł. ks. Bukowińskiego do ks. Forkiewicza przechowywała siostra tego drugiego – Maria, która przekazała je bratankowi – Witoldowi, który pełni w rodzinie funkcję strażnika pamiątek, ale jest też mocno zaangażowany w życie Kościoła. W swojej parafii – pw. Opatrzności Bożej w Gdańsku zaprojektował plac Trzeciego Tysiąclecia przed kościołem, a także witraże wewnątrz świątyni. Angażuje się w pracę założonego przy tej parafii Ośrodka Dokumentacji Nauczania Papieża Jana Pawła II i organizowanie wystaw o Ojcu świętym. O tym, że jego działalność jest ważna i doceniania, świadczy wręczony mu medal „Pro Ecclesia et Populo”.

Pan Witold dokumentuje również życie ks. Bukowińskiego i przekazuje pamięć o nim młodszemu pokoleniu. Żałuje jedynie, że nie mógł pojechać na beatyfikację 11 września 2016 r. do Karagandy, by zobaczyć miejsca, skąd ks. Bukowiński pisał listy do jego stryja.

2017-09-06 12:16

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: niebawem beatyfikacja włoskiego księdza, męczennika II wojny światowej

[ TEMATY ]

beatyfikacja

Youtube

Giovanni Fornasini

Giovanni Fornasini

21 stycznia 2021 roku Franciszek przyjął na audiencji kard. Marcello Semeraro, prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Podczas audiencji papież upoważnił tę Kongregację do promulgowania 8 dekretów. Jeden z nich – o męczeństwie dotyczy ks. Jana Fornasini, kapłana diecezjalnego; urodzonego 23 lutego 1915 r. w Pianaccio di Lizzano w Belwederze (Włochy) i zabitego z nienawiści do wiary, w San Martino di Caprara (Włochy), 13 października 1944. Pozostałe siedem dotyczy heroiczności cnót czcigodnych Sług Bożych.

Giovanni Remo Fornasini urodził się 23 lutego 1915 r. w Pianaccio (Lizzano in Belvedere), jako syn Angelo zwanego Anselmo i Marii Guccini. Został wyświęcony na kapłana 28 czerwca 1942 roku, a następnie był wikariuszem parafii Sperticano, zaś 21 sierpnia 1942 roku został jej proboszczem. 25 lipca 1943 r., na wieść o zdymisjonowaniu Mussoliniego, i wypowiedzeniu przez Włochy sojuszu z hitlerowskimi Niemcami, kazał bić w dzwony. Aktywnie angażował się w ruch oporu, broniąc ludności przed prześladowaniami nazistów. Został zastrzelony w Casaglia di Caprara przez niemieckiego oficera, otwarcie oskarżonego przez ks. Jana o zbrodnie popełnione w Marzabotto, gdzie zginęło 1830 osób. Były to niemal wyłącznie osoby cywilne, starsi ludzie, kobiety, dzieci. Jego pozbawione głowy ciało zostało odnalezione pod koniec zimy 1944 roku.
CZYTAJ DALEJ

Św. Aleksy Wyznawca. Żyjący z jałmużny żebrak

[ TEMATY ]

patron dnia

pl.wikipedia.org

Św. Aleksy Wyznawca

Św. Aleksy Wyznawca

Św. Aleksy Wyznawca był rzymianinem z bardzo zamożnej rodziny rzymskich patrycjuszów. Jego dom rodzinny znajdował się na Awentynie.

W dniu swego ślubu z Famijaną potajemnie udał się z pielgrzymką do Ziemi Świętej. Jego żona, podobnie jak on, złożyła ślub dziewictwa. W Edessie był żebrakiem. Żył tam z jałmużny. Powrócił do Rzymu po 17 latach tułaczki.
CZYTAJ DALEJ

Coraz więcej Francuzów wyrusza na pielgrzymki. Na szlaku rodzą się nawrócenia

2026-07-17 12:28

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Francja

Vatican Media

Celem pątników są dobrze znane miejsca kultu jak Lourdes, Mont-Saint-Michel czy Lisieux, ale też niewielkie lokalne sanktuaria. To sposób na umocnienie wiary, a zarazem okazja do świadectwa i ewangelizacji. Często ludzie wyruszają na pątniczy szlak w poszukiwaniu bliżej nieokreślonej duchowości, a po dotarciu do celu są już chrześcijanami – twierdzą organizatorzy pielgrzymek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję