Warto przypomnieć zapowiedź Chrystusa, że musi odejść do Ojca. Te słowa naszego Pana były jakoby warunkiem zesłania Ducha Świętego. Odejdę do Ojca, a na moje miejsce przyjdzie Duch Święty. Ta zapowiedź Chrystusa była zapewne dla apostołów jakimś zaskoczeniem, byli przecież bardzo przywiązani do swojego Mistrza i Zbawiciela, już Go poznali, byli zresztą po bardzo trudnych doświadczeniach skazania Go, niewinnego, na śmierć, po przeżyciu Jego męki i niewiarygodnego zmartwychwstania. Cieszyli się więc Jego obecnością i jedynym ich pragnieniem było zatrzymać Go przy sobie. Wyobrażamy sobie, jak można się cieszyć z kogoś, kto umarł i zmartwychwstał. Nieraz śnimy o naszych bliskich, którzy odeszli, i nagle stają wobec nas jako żywi, w konkretnych sytuacjach. Gdy chodzi o zmartwychwstanie Chrystusa – to nie był sen, to była rzeczywistość. Dlatego tak ważne były dni przed Jego odejściem do nieba. Wyobraźmy sobie zapatrzonych w niebo apostołów, gdy Chrystus odchodził do Ojca. Powiedział wtedy: „Jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Ale obecność Chrystusa jest także bardzo związana z obecnością Świętego, którego nam przysłał.
Reklama
Cieszymy się, że obecny rok duszpasterski kładzie nacisk na obecność i działanie Ducha Świętego w Kościele. To jest obecność samego Boga! Trzeba to przypomnieć setkom tysięcy ludzi, którzy być może przeżywają swoją samotność, tymczasem ich świadomość powinna być wypełniona przekonaniem o bliskości Boga, która uskrzydla i czyni wewnętrznie spokojnym i spełnionym. Bardzo wielu ludzi, skądinąd wierzących, przeżywa jakiś dramat samotności, a może i zwątpienia, czuje się opuszczonych nawet przez własne dzieci. Pamiętam rozmowę telefoniczną z pewną starszą osobą, która powiedziała, że cieszy się nawet, gdy ktoś przez pomyłkę do niej zatelefonuje, bo choć ma syna i rodzinę, to jednak samotność bardzo jej doskwiera. Jako katolicy szukamy rozwiązań dla takich sytuacji, dobrze, że są takie poszukiwania, że są kapłani, którym na czymś zależy, że mamy do czynienia z prężnie działającymi wspólnotami obecnymi w życiu naszych parafii i Kościołów diecezjalnych. Ale trzeba wiedzieć, że dzięki uświadomieniu sobie obecności Ducha Świętego w naszym życiu możemy czuć się jeszcze bardziej spełnieni.
Jednocześnie trzeba zauważyć pewne znaki i odczytywać wartości, które budują to, co jest naprawdę ważne. To m.in. media katolickie. Niestety, w niektórych domach pierwsze miejsce znajduje telewizor, który wchodzi ze swoimi rozmaitymi programami w nasze rozmowy i zamyślenia. Przynoszą one niekiedy wiele niepokoju, zaburzają życie osobiste, rodzinne i towarzyskie, oddziałują także na nasze odniesienia społeczne i polityczne. Brońmy się przed tym zarzewiem zła. Zechciejmy otworzyć się na dobro, wybierajmy programy, które budują, łączą i prowadzą do zgody i miłości.
Trzeba nam bardziej otworzyć się na Ducha Świętego i dać się Nim napełnić. On przychodzi ze swoimi darami, które są bogactwem dla ludzkiej duszy, dają pełnię dla naszego rozwoju i dla wychowania młodych pokoleń. Przypomnijmy je: to dary mądrości, rozumu, umiejętności, rady, męstwa, pobożności i bojaźni Bożej. Dlatego wołajmy: Duchu Święty, przyjdź!
24 stycznia przypada wspomnienie św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy. Niech Duch Święty wspiera także przedstawicieli mediów, by dobro rozlewało się po świecie jak najszerzej.
Istnieje coraz większe prawdopodobieństwo wspólnego ataku sił amerykańskich i izraelskich na Iran. Doprowadzi to jednak nie do wyłonienia nowego systemu władzy, tylko do zapaści wewnętrznej na obszarze całego kraju.
Wojna niestety trwa. Nie jest to starcie, jakie oglądamy na wojennych filmach. Stany Zjednoczone starają się odciąć Chiny od dostępu do surowców naturalnych, szczególnie węglowodorów. Po zakręceniu dla Chin kurka w Wenezueli przyszła pora na wyłączenie dostaw z Iranu. Od dłuższego czasu trwa tam wytężona praca agentów izraelskiego Mossadu i CIA – nazwałem to „Operacją Mosaddegh 2.0” (w nawiązaniu do obalenia irańskiego premiera w 1953 r., które było wspólnym dziełem CIA i brytyjskiego MI6). Mossad uzbroił bojówki kurdyjskie, które w czasie manifestacji strzelają do policji i irańskich sił bezpieczeństwa. We wszystkich mediach trwa sączenie propagandy wojennej, a reżim ajatollahów przedstawia się w barwach, które dotychczas były zarezerwowane dla nazistów i Hitlera. Iran to jednak nie Syria ani Liban czy nawet Wenezuela, tu władzy nie da się obalić przez jednorazową akcję wojskową. Społeczeństwo jest co prawda zmęczone nieudolnością i korupcją władzy, ale nie da się postawić na jego czele syna szacha Mohammada Rezy Pahlawiego, o którym Irańczycy wiedzą powszechnie, że jest marionetką Mossadu. Niestety, istnieje coraz większe prawdopodobieństwo wspólnego ataku sił amerykańskich i izraelskich na Iran. Doprowadzi to jednak nie do wyłonienia nowego systemu władzy, tylko do zapaści wewnętrznej na obszarze całego kraju i do chaosu, który uruchomi ogromną falę nowej migracji do Europy. Jednym słowem – obok otworzonej „bramy libijskiej”, przez którą płynie rzeka intruzów z Afryki, zostanie uruchomiona „brama irańska” – dla wymuszonej migracji z najbiedniejszych krajów Azji. Wariant libijski sprawi także, że na obszarze zamieszkałym przez ponad 92 mln ludzi zapanuje walka wszystkich ze wszystkimi i bieda, której nie da się nawet wyobrazić. Upadek Iranu to destabilizacja całego obszaru z brytyjska zwanego Bliskim Wschodem. Dojdzie do walk z milicjami kurdyjskimi, beludżyjskimi, a Azerbejdżan zapewne sięgnie po obszar zamieszkały przez ponad 20 mln Azerów, zwany irańskim Azerbejdżanem. W te działania zaangażuje się prawdopodobnie popierająca Azerów i rosnąca w siłę Turcja. Można sobie jednak wyobrazić, że pewne obszary pozostaną oazą stabilizacji i spokoju – będą to rejony, gdzie znajdują się bogate zasoby irańskiej ropy naftowej. Tam będzie trwała władza amerykańskich i izraelskich korporacji naftowych, wspierana przez ich znakomicie wyposażone formacje militarne. Tak dzieje się na obszarach upadłego de facto Iraku i pogrążonej w krańcowym chaosie Libii. Iran jednak, ze względu na swoje znaczenie i wielkość, może stać się zalążkiem największego zamieszania i destabilizacji. Zważywszy na martyrologiczne upodobania szyitów, można także przewidzieć rosnący ruch oporu przeciwko najeźdźcom oraz akty terroru na całym świecie. Wszak legendarni asasyni pod wodzą „Starca z Gór” też byli szyitami. Chęć odcięcia Chin od zdywersyfikowanych źródeł surowców może stać się także zarzewiem agresywniejszej polityki Rosji. Po prostu pozbawieni innych dostaw Chińczycy będą na potrzeby swojej monstrualnej gospodarki kupowali ogromne ilości surowców energetycznych od Rosji Putina, a to zapewni nowe środki na prowadzenie wojny i modernizowanie sił zbrojnych Rosji. Ludy Iranu – jakkolwiek mocno niezadowolone z obecnej władzy – na pewno nie pogodzą się z amerykańsko-izraelską okupacją. Pojawi się więc presja na kraje członkowskie NATO, aby wysłały swoje kontyngenty wojskowe do Iranu. Tu, oczywiście, w pierwszym rzędzie staną lizusy z Polski – dla niepoznaki jedynie zwane naszymi politykami.
Nie brak dziś środowisk i organizacji - także politycznych - otwarcie negujących duchowe dziedzictwo Polski - przestrzegł Karol Nawrocki. Prezydent RP skierował list do uczestników 14. Pielgrzymki Mężczyzn z Rodzinami do Kolebki Chrześcijaństwa i Polskości w Międzyrzeczu. Do tutejszego Sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski licznie przybyli mężczyźni z każdego zakątka diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.
W liście do uczestników sobotniego wydarzenia Karol Nawrocki zaznaczył, że publicznie manifestują oni przywiązanie do wartości, które pozwoliły Polakom przetrwać jako naród, odpierać wrogie ataki i urzeczywistniać nasze narodowe aspiracje.
Wprowadzenie relikwii św. Joanny Beretty Molli w parafii Ducha Świętego we Wrocławiu
Relikwie św. Joanny Beretty Molli uroczyście wprowadzono do parafii Ducha Świętego we Wrocławiu. – Człowiek nie staje się świętym dopiero w ostatniej godzinie. Świętość dojrzewa przez miesiące w małych, nieraz trudnych życiowych decyzjach – mówił bp Krzysztof Nykiel.
Regens Penitencjarii Apostolskiej przewodniczył uroczystej Mszy św. i wygłosił homilię. Na początku postawił pytanie, dlaczego akurat św. Joanna Beretta Molla jest tak potrzebna chrześcijanom XXI wieku.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.