Reklama

Niedziela Przemyska

Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym

Biskupie przedmurze

Z ks. prał. Bartoszem Rajnowskim, kanclerzem Kurii Metropolitalnej w Przemyślu, rozmawia ks. Zbigniew Suchy (cz. 2)

Niedziela przemyska 41/2018, str. VI

[ TEMATY ]

wywiad

Archiwum ks. Rajnowskiego

Ks. prał. Bartosz Rajnowski

Ks. prał. Bartosz Rajnowski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Zbigniew Suchy: – Śpiewamy „Pan kiedyś stanął nad brzegiem…”. Słowo „kiedyś” wydaje się być dość rozciągliwą formą. U Księdza było to raczej „nagle”, bo został Ksiądz nagle „zawędkowany” do kurii. Jak to się stało?

Reklama

Ks. prał. Bartosz Rajnowski: – Było to duże zaskoczenie i dla mnie, i dla mojego proboszcza ks. prał. Tadeusza Szeteli. Było to na wakacjach w roku 1996. Przebywałem wtedy w domu rodzinnym, ale na niedziele przyjeżdżałem do Krosna, by w parafii odprawić Mszę św.
W jedną z sobót zadzwonił do mnie ks. prał. Szetela. W jego głosie dało się wyczuć pewne podenerwowanie. Powiedział mi, że miał telefon z kurii i że mam się zgłosić do Księdza Arcybiskupa. Zdziwiony, zapytałem, kiedy mam jechać. Odpowiedział, że w poniedziałek i że w niedzielę, jak przyjadę, jeszcze porozmawiamy. Rzeczywiście, w niedzielę Ksiądz Prałat dopytywał się, czy coś wiem…, ale ja nie mogłem wiedzieć, o co chodzi. W poniedziałek udałem się do Przemyśla. Przyjął mnie z uśmiechem i otwartością ówczesny kanclerz ks. Józef Bar i powiedział: „No, idź na górę do Księdza Arcybiskupa, to się wszystkiego dowiesz”. Podczas rozmowy Ksiądz Arcybiskup wypytał mnie, jak mi się pracuje na parafii, jak spędzam wakacje, po czym zakomunikował, że chciałby, żebym przyszedł do pracy do kurii w charakterze notariusza, bo poprzednik wybiera się na misje. Ksiądz Arcybiskup chciał, żeby ta zmiana dokonała się jeszcze podczas wakacji. Ustaliliśmy, że od 5 sierpnia podejmę pracę. Wróciłem do Krosna i powiedziałem Proboszczowi, że odchodzę i że będę pracował w kurii, na co Ksiądz Prałat westchnął i powiedział: „Jeszcze gdybyś na studia poszedł…”. Przeprowadziłem się więc do Przemyśla.

– Wiem, że był ktoś, kto Księdzu Arcybiskupowi pomógł tą wędką zarzucić w stronę Krosna. Było to też związane ze zmianami, które z wielkiego świata przywędrowały w końcu także do Polski i do Przemyśla.

– Jak dowiedziałem się wiele lat później, tą osobą był nieodżałowany śp. ks. Wacław Partyka, mój ojciec duchowny w seminarium, który w trzech moich pierwszych seminaryjnych latach był formatorem naszych sumień. Dobra relacja z nim, mimo zmiany ojca duchownego, pozostała. Wielu ludzi z pewnością pamięta ks. Wacława. Był to człowiek, który miał serce na dłoni, do każdego był na „tak”, każdemu chciał pomóc. Tak też było w przypadku moim i moich kolegów z rocznika. A zmiana, o której Ksiądz Prałat wspomniał, dotyczyła pojawienia się komputerów w naszym codziennym życiu. Na trzecim roku seminarium stawiałem pierwsze kroki w tym zakresie pod okiem ks. Wacława i ks. Marka Pieńkowskiego. To był początek mojej pracy na komputerze, związanej z edytorstwem, składem tekstu, drukiem. Później, gdy przyszedł czas pisania pracy magisterskiej, ks. Wacław bardzo nam pomógł w drukowaniu i wydaniu naszych prac. On wówczas pracował w kurii, w Wydziale Duszpasterskim, i myślę, że ta jego obserwacja sprawiła, że wędka podana Księdzu Arcybiskupowi dotknęła mnie w Krośnie.

– Mam do Was trochę pretensji, bo pamiętam, że w tym czasie wymyśliliście z ks. Wacławem specjalną wersję klawiatury, na której pisało się jak na maszynie do pisania – do której byłem przyzwyczajony. Niestety, pewnego dnia pojechałem do redakcji do Częstochowy i musiałem tam napisać odcinek „Mocarza Pokory”. Zasiadłem do redakcyjnej klawiatury i… zeszło mi to pół dnia. Od tej pory postanowiłem się wreszcie przestawić na prawdziwą klawiaturę komputerową. Jestem Wam jednak bardzo wdzięczny, bo bardzo nam to pomogło w stawianiu pierwszych kroków „Niedzieli” w komputerowym świecie, i sporo się wtedy nauczyłem. Wróćmy jednak do tematu: po pewnym czasie pracy jako notariusz został Ksiądz mianowany kanclerzem. Ksiądz Arcybiskup Adam, kiedy rozpoczynaliśmy ten cykl, mówił, że nie dałby sobie rady bez ludzi, którzy mu tutaj pomagają. Stwierdził, że są to ludzie, w których odkryto pewne charyzmaty mające służyć Kościołowi. Jaki charyzmat posiada kanclerz?

Dobre pytanie, które pewnie powinienem sobie często zadawać. Kanclerz ma za zadanie wspomóc biskupa w jego pracy administracyjnej, w redagowaniu korespondencji, w spotkaniach z księżmi, osobami świeckimi, z władzami. Oczywiście, życie przynosi wiele sytuacji, których nie da się przewidzieć. Nie zawsze można wyczytywać w prawie kanonicznym, jak należy w takiej czy innej sytuacji postąpić, jak należy z kimś rozmawiać. Ta nieprzewidywalność życia sprawia, że każdy z nas – świadczących pomoc biskupowi – uczy się na bieżąco. Biskup nie jest w stanie wykonać wszystkich prac samodzielnie, dlatego notariusz, kanclerz, sekretarz, siostry pracujące w archiwum są potrzebni – żeby cała dynamika życia diecezji mogła codziennie sprawnie się toczyć. Każdy z nas stara się wykonać tę swoją pracę najlepiej jak potrafi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2018-10-10 11:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

50. rocznica publikacji encykliki "Humanae vitae" Pawła VI

[ TEMATY ]

wywiad

pl.wikipedia.org

Wojtyła wskazuje, że antykoncepcja jest jedną z form współczesnego niewolnictwa kobiet. On jako pierwszy właśnie tak wyraźnie o tym mówi, upomniał się o sytuację kobiety. Widział, że antykoncepcja jest formą przemocy mężczyzny nad kobietą – przypomina w rozmowie z KAI ks. prof. Paweł Gałuszka. Wykładowca Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie mówi o udziale Karola Wojtyły w pracach nad encykliką Pawła VI „Humanae vitae” oraz kontrowersjami wokół tego dokumentu. Jutro, 25 lipca, przypada 50. rocznica publikacji tej encykliki.

– Ks. Paweł Gałuszka: Towarzyszy nam przekonanie, że Karol Wojtyła jako arcybiskup krakowski był człowiekiem anonimowym, z końca świata. Tak nie było. Wojtyła poprzez swoje zaangażowanie w prace Soboru Watykańskiego II był doskonale znany, również Pawłowi VI. Właśnie dlatego papież Montini uczynił go członkiem założonej jeszcze przez Jana XXIII komisji do spraw regulacji urodzin. Wojtyła absolutnie nie był dla papieża człowiekiem przypadkowym, to był wybór bardzo świadomy. Istnieje przekonanie, że Paweł VI znał główne idee zawarte w jego książce „Miłość i odpowiedzialność”, napisanej jeszcze przed rozpoczęciem soboru.
CZYTAJ DALEJ

Bp Kiciński: Jeśli człowiek postawi siebie w miejsce Boga, wtedy nikną wszelkie bariery człowieczeństwa

2026-09-17 11:25

ks. Łukasz Romańczuk

Biskup Jacek Kiciński CMF

Biskup Jacek Kiciński CMF

17 września, w rocznicę zdradzieckiej napaści Związku Radzieckiego na Polskę, obchodzimy Światowy Dzień Sybiraka. Wrocławskie uroczystości rozpoczęły się od Eucharystii w parafii św. Bonifacego, której przewodniczył bp Jacek Kiciński CMF.

Biskup pomocniczy Archidiecezji Wrocławskiej homilię rozpoczął od słów Jezusa Chrystusa: “Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. - Słowa te, w sposób szczególny Bóg kieruje do każdego z nas. [...] Musiało upłynąć wiele lat, aby takie święto w historii Polski mogło być odnotowane święto - Światowy Dzień Sybiraka. Musiało upłynąć wiele lat, aby można było mówić o napaści radzieckiej na Polskę, o zbrodniach sowieckich na Polakach, o wywózkach na Syberię oraz o nieludzkich warunkach życia naszych braci i sióstr na nieludzkiej ziemi - mówił bp Jacek, dodając: - To dzisiejsze święto państwowe nie jest świętem radosnym, ale jest to święto, które jest okazją do wielkiej zadumy i refleksji. To dzień, który ma na nowo nam uświadomić, do czego może prowadzić ludzka pycha. Bo jeśli człowiek postawi siebie w miejsce Boga, wtedy nikną wszelkie bariery człowieczeństwa. Dlatego człowiek człowiekowi jest w stanie zgotować taki los, że przekracza ludzką wyobraźnie. Nienawiść do człowieka prowadzi do nienawiści ludzkiego życia. To przerażający widok.
CZYTAJ DALEJ

„Nigdzie nie pójdziesz”. Jak św. Faustyna zdecydowała się wstąpić do klasztoru?

2026-09-19 19:24

[ TEMATY ]

św. Faustyna Kowalska

św. Faustyna

Agata Kowalska

Jak wyglądało rozeznanie zakonnej drogi św. Faustyny Kowalskiej? W jaki sposób na głos powołania zareagowali jej rodzice? Czy od razu była pewna swojej decyzji?

Pragnienie życia zakonnego odzywało się w niej coraz mocniej. Po powrocie do rodzinnego Głogowca wprost powiedziała rodzicom, że musi iść do klasztoru. Stanisław i Marianna stanowczo sprzeciwili się tej decyzji. „Nigdzie nie pójdziesz” – powtarzali raz jedno, raz drugie. Ojciec tłumaczył córce, że nie stać go na posag wymagany przez zakon.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję