Droga Pani Aleksandro! Mieszkam samotnie na wsi. Mam 70 lat. Szukam osoby w podobnym wieku, może starszej samotnej wdowy, tylko żeby była rozsądna, sprawiedliwa i zadbała o siebie i drugiego człowieka. Już kolejny raz piszę do Pani, Aleksandro! W latach 1968-91 pracowałem w zakładzie w szkodliwych warunkach. Razem ze mną 1,5 tys. osób na 3 zmiany. Ja niecałe 10 minut dojeżdżałem rowerem z domu do pracy, odległej o 4 km. Na początku to zakład prosił ludzi z ulicy, żeby przychodzili pracować na produkcji. Po 1991 r. poszedłem na rentę i przez 20 lat otrzymywałem niewielkie pieniądze. Dopiero 2 lata temu trochę mi podwyższyli, bo już swoje lata mam. Ale w tych czterech ścianach mieszkam jak samotnik, nikt mnie nawet nie odwiedza, żeby porozmawiać... Nieraz, kiedy idę do miasta czy gdzieś jestem, to trochę porozmawiam ze znajomymi. Ale jak przyjadę do domu, to siedzę jak ten borsuk w dziurze. Żebym chociaż kogoś widział w mieszkaniu, toby mi było trochę raźniej. Czasem, gdy jadę ok. 80 km do rodziny, to dawne koleżanki wspominają, że kiedyś chciały mnie mieć na zawsze w rodzinie, a teraz niektóre już mają wnuki. Takiej jednej samotnej zaproponowałem kiedyś, że wezmę ją do siebie na kilka godzin albo na dzień – podróż bym opłacił tam i z powrotem. A ona się boi... Tomasz
Wiele jest takich i podobnych listów, właśnie od starszych samotnych panów, którzy odważyli się napisać. Ale może takie listy zachęcą ich do szukania wokół siebie odpowiednich znajomości, które mogłyby przemienić się w zażyłość.
Nie umiem doradzić nic więcej niż to, żeby – jak mawia papież Franciszek – wstać wreszcie z tej kanapy i ruszyć się z miejsca. I dotyczy to nie tylko młodych, ale też dojrzałych. W jednym miejscu na stałe to będziemy tylko w grobie.
Aleksandra
W 87. rocznicę agresji Związku Sowieckiego na Polskę warto przypomnieć losy nazaretanek z ziem zajętych przez Armię Czerwoną. Po 17 września 1939 roku siostry traciły szkoły, internaty i domy zakonne. Dwadzieścia dziewięć sióstr i kandydatek deportowano z Wilna w głąb ZSRR. Te, które pozostały, pracowały w świeckich ubraniach, chroniły kościoły i potajemnie przyjmowały nowe kandydatki. Sowieckie państwo przez kilkadziesiąt lat próbowało usunąć zgromadzenie ze Wschodu. Bezskutecznie.
Obecność nazaretanek w miastach, które po 1918 roku znalazły się we wschodnich województwach Rzeczypospolitej, rozpoczęła się jeszcze pod zaborami. Dom we Lwowie powstał w 1892 roku. Kolejne placówki otwierano w Wilnie, Grodnie, Stryju, Nowogródku i Równem. Siostry prowadziły szkoły, internaty, katechezę oraz działalność charytatywną.
Wojownicy Maryi przenieśli wałbrzyską Pietę w procesji z kolegiaty do sanktuarium Matki Bożej Bolesnej.
Wypełniona po ostatnie miejsce kolegiata, blisko 30 kapłanów i uroczysta procesja ulicami miasta z cudowną figurą Matki Bożej – tak Wałbrzych obchodził 15 września święto swojej Patronki. Eucharystii przewodniczył bp Marek Mendyk.
Na uroczystości ku czci Matki Bożej Bolesnej przybyli wierni z wielu wałbrzyskich parafii. Przy ołtarzu i w stallach kapituły zgromadziło się blisko 30 kapłanów, wśród nich członkowie Kapituły Kolegiackiej Matki Bożej Bolesnej i Świętych Aniołów Stróżów. Obecne były siostry elżbietanki i niepokalanki, przedstawiciele władz miasta z prezydentem Romanem Szełemejem, służb mundurowych, wyższych uczelni i szkół, a także liczne poczty sztandarowe. Oprawę uroczystości przygotowały służba liturgiczna i orkiestra.
Bp Kiciński: Jeśli człowiek postawi siebie w miejsce Boga, wtedy nikną wszelkie bariery człowieczeństwa
2026-09-17 11:25
ks. Łukasz
ks. Łukasz Romańczuk
Biskup Jacek Kiciński CMF
17 września, w rocznicę zdradzieckiej napaści Związku Radzieckiego na Polskę, obchodzimy Światowy Dzień Sybiraka. Wrocławskie uroczystości rozpoczęły się od Eucharystii w parafii św. Bonifacego, której przewodniczył bp Jacek Kiciński CMF.
Biskup pomocniczy Archidiecezji Wrocławskiej homilię rozpoczął od słów Jezusa Chrystusa: “Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. - Słowa te, w sposób szczególny Bóg kieruje do każdego z nas. [...] Musiało upłynąć wiele lat, aby takie święto w historii Polski mogło być odnotowane święto - Światowy Dzień Sybiraka. Musiało upłynąć wiele lat, aby można było mówić o napaści radzieckiej na Polskę, o zbrodniach sowieckich na Polakach, o wywózkach na Syberię oraz o nieludzkich warunkach życia naszych braci i sióstr na nieludzkiej ziemi - mówił bp Jacek, dodając: - To dzisiejsze święto państwowe nie jest świętem radosnym, ale jest to święto, które jest okazją do wielkiej zadumy i refleksji. To dzień, który ma na nowo nam uświadomić, do czego może prowadzić ludzka pycha. Bo jeśli człowiek postawi siebie w miejsce Boga, wtedy nikną wszelkie bariery człowieczeństwa. Dlatego człowiek człowiekowi jest w stanie zgotować taki los, że przekracza ludzką wyobraźnie. Nienawiść do człowieka prowadzi do nienawiści ludzkiego życia. To przerażający widok.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.