Ostatnie dni Adwentu charakteryzuje swoisty dynamizm przygotowań do Bożego Narodzenia. Istnieje realne niebezpieczeństwo, że napięcie to może przesłonić samą istotę uroczystości: pełnię objawienia się Boga w Jego Synu – Jezusie Chrystusie.
A przecież „tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (por. J 3, 16), zatem – Boże Narodzenie to wielki znak miłości w Bożej Dziecinie do każdego z nas. Mówi o tym dzisiaj prorok Izajasz: „Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel”, to znaczy: Bóg z nami. Bóg, miłosierny i łaskawy, daje nam siebie w swoim Synu, który wkracza w historię i czas i przyjmuje ludzką naturę, aby wywyższyć każdego człowieka w sobie i aby każdemu dać łaskę zbawienia. Zaświadcza o tym także Apostoł Narodów: „Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, z powołania apostoł, przeznaczony do głoszenia Ewangelii Bożej (...). Jest to Ewangelia o Jego Synu – pochodzącym według ciała z rodu Dawida, a ustanowionym według Ducha Świętości pełnym mocy Synem Bożym przez powstanie z martwych – o Jezusie Chrystusie, Panu naszym”. Syn Boży przez swoje narodzenie w czasie, przez swoje „rodzenie się” dla nas w Eucharystii jest naszym Emmanuelem – Bogiem z nami.
„Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego”. To wielkie wydarzenie jest jednak niezrozumiałe dla Józefa, który wie, że nie jest ojcem Dziecka Maryi, więc jako człowiek prawy i dobry nie chce, aby Maryję zniesławiono, dlatego po ludzku myśli, aby Ją oddalić zgodnie z prawem żydowskim. „Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło (...)»”. Dalej anioł wydaje Józefowi polecenie, co ma uczynić, „«[Maryja] Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami”. Wiara Józefa jest wielka, co czyni go bohaterem Bożego planu zbawienia. „Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie”.
A czy ty przyjmiesz jak Józef Jezusa i Jego Matkę? Czy chcesz, aby Chrystus narodził się w tobie? Czy jesteś bohaterem wiary czy może wolisz zgiełk świata?
DUCCIO DI BUONINSEGNA, FRAGMENT OBRAZU „UZDROWIENIE NIEWIDOMEGO”(XIV WIEK)
Dzisiejsze czytania ukazują Boga, który czyni wielkie rzeczy dla nas, wyzwala, uzdrawia. Niekiedy koncentrujemy się na nieszczęściach, których doświadczamy osobiście, albo o których dowiadujemy się z mediów. I pozwalamy, aby owe nieszczęścia przysłoniły nam ogrom dobra, które każdego dnia jest naszym udziałem. Tymczasem wiara w Boga oznacza m.in. bycie Bogu wdzięcznym. Bo jeśli nawet w życiu nie wszystko nam się układa tak, jak byśmy chcieli, to wiemy, że „Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię”, jak to głosi dziś aklamacja. Dlatego możemy „wykrzykiwać radośnie”, do czego zaprasza nas prorok Jeremiasz w I czytaniu. Powodem naszej radości nie są bowiem jedynie rzeczy, które przemijają, ale wieczna miłość Boga do nas. Bóg, który objawił się w Jezusie Chrystusie, nie jest jedynie doskonałym, ale dalekim Absolutem. Jest Bogiem z nami, który stał się człowiekiem, i – jak pisze autor Listu do Hebrajczyków – może z nami współczuć, bo podlega słabości, choć jest bez grzechu. Wcielenie, śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie oznaczają, że Bóg stanął nieodwołalnie po stronie człowieka. W tym zbawczym dziele Boga człowiek nie może jednak pozostawać bierny. Bóg chce nas zbawiać, ale nie bez nas. Każdy z nas może odnaleźć się w postaci niewidomego żebraka Bartymeusza. Nawet jeśli wzrok mamy dobry, to przecież jakże często dotyka nas ślepota egzystencjalna. Nie widzimy wyraźnie rzeczywistości w nas i wokół nas. Czujemy się zagubieni. Wołajmy wówczas razem z Bartymeuszem: „Jezusie, ulituj się nade mną”. Nasza modlitwa powinna być wytrwała, nawet jeśli świat podpowiada nam, że nie ma sensu się modlić. Jezus usłyszał modlitwę żebraka i kazał uczniom go przywołać. Możemy dostrzec tutaj rolę Kościoła, który w imię Chrystusa gromadzi ludzi. Potem Mistrz z Nazaretu zadał Bartymeuszowi konkretne pytanie: „Co chcesz, abym ci uczynił?”. A ten odpowiedział, że chce odzyskać wzrok. Na modlitwie przed Bogiem warto być konkretnym, trzeba wiedzieć, czego się chce. I trzeba umieć odróżnić zachcianki od tego, co rzeczywiście jest dla nas ważne. Jezus przywraca niewidomemu wzrok i stwierdza: „Idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. W relacji z Chrystusem uzdrawiającym nie chodzi o jakieś cudowne sztuczki, które mają nam ułatwić życie, ale chodzi o wiarę, czyli zaufanie, że jestem w rękach mojego Zbawiciela. Ewangelista Marek konkluduje, że uzdrowiony szedł za Jezusem drogą. Każda otrzymana łaska ma nam pomóc nie w uzyskaniu samozadowolenia, ale w kroczeniu za Bogiem.
Kiedy umiera ktoś bliski, trudno odnaleźć się w świecie, który nagle wygląda zupełnie inaczej. Jeszcze trudniej przyjąć śmierć młodego człowieka, przed którym było całe życie. Pojawiają się tęsknota, żal i pytania, na które trudno znaleźć odpowiedź. Jedno z nich szczególnie mocno powraca w chwilach największego bólu: dlaczego Bóg na to pozwolił?
W takich momentach wiara nie zawsze przynosi ukojenie. Czasem człowiek nie ma siły się modlić, czuje gniew, rozczarowanie, a nawet żal do Boga. Trudno pogodzić się z tym, co się wydarzyło, jeszcze trudniej zrozumieć, dlaczego musiało do tego dojść. Nie oznacza to jednak, że wiara znika. Przekonała się o tym pani Teresa z Rzeszowa, która kilka lat temu w tragicznym wypadku samochodowym straciła córkę i zaledwie dwuletniego wnuka. Z całej rodziny przeżyli jej zięć i wnuczka.
O wdzięczności, wytrwałości i miejscu Boga w codzienności mówił bp Jacek Kiciński CMF podczas Mszy św. w Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu, rozpoczynającej kurs lektorski i ceremoniarski.
Na początku homilii biskup Jacek zachęcił młodzież, aby spojrzała na seminarium nie tylko jak na miejsce formacji, lecz także jak na dom, który tworzą jego mieszkańcy. - Cały kurs rozpoczynamy właśnie w tym domu i w tej kaplicy. Ten dom seminaryjny to miejsce, w którym wszyscy księża, czy wikariusze, czy proboszczowie, rozpoczynali przygotowanie do kapłaństwa. Mówimy, że to jest seminarium, ale tak naprawdę to jest dom. A w domu każdy ma swoje miejsce, czuje się potrzebny i każdy ma swoje obowiązki. I tak w tym domu jest. Ale w tym domu najważniejszy jest Pan Jezus, obecny w Najświętszym Sakramencie - wskazał bp Kiciński, zaznaczając, że uczestnicy kursów będą współtworzyć atmosferę tego miejsca podczas kolejnych spotkań. - Choć ten dom jest wielki, duży i może czasami dla was aż przerażający, to tak naprawdę ten dom tworzą jego mieszkańcy. I przez kolejne spotkania wy będziecie tworzyć atmosferę tego domu.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.