Jak pan myśli, dostaniemy się na Drogę Krzyżową? – zapytał w pierwszy piątek po kolejnym ograniczeniu liczby uczestników nabożeństw w polskich kościołach nieznany mi mężczyzna. Stoję przed zamkniętymi drzwiami kościoła, na 20 minut przed rozpoczęciem nabożeństwa, odpowiadam więc, że chyba nam się uda, bo jesteśmy pierwsi.
„Jeżeli przyjdę na siódmą, to zmieszczę się w «piątce»?” – otrzymuję w sobotę wieczorem SMS od znajomej. „Modlitwa przed telewizorem to nie to” – dodaje. Odpisuję, że powinno się udać. Później dowiaduję się, że się udało.
Takie i podobne dramatyczne myśli krążyły w tych dniach po głowach wielu szczerze wierzących katolików w Polsce i nie tylko. Dla dużej części Polaków bowiem Eucharystia, mówiąc językiem ekonomii, to „OSOBA pierwszej potrzeby”. Jak słusznie powiedział podziwiany w tych dniach przez większość Polaków min. Łukasz Szumowski, Eucharystia pomaga służyć bliźniemu. To ona daje siłę do przekraczania siebie i spalania się w służbie drugiemu człowiekowi. Gdyby nie ona, to św. Matka Teresa z Kalkuty, u której młody lekarz Szumowski na początku swej drogi zawodowej pobierał lekcje służby drugiemu, nigdy do najbiedniejszych z biednych by nie wyszła. Bo tu nie wystarczy żelazna siła woli. Potrzeba mocy z wysoka.
Wielu decydentów zastanawia się dziś, jak podtrzymać przy życiu słabnącą gospodarkę. W podejmowaniu trudnych decyzji biorą pod uwagę również względy ekonomiczne. Czasem są za nie krytykowani; protestujący tłumaczą, że obostrzenia jeszcze bardziej paraliżują życie gospodarcze, a lekarstwo łatwo może się stać trucizną. Przysłuchuję się tej debacie i odnoszę wrażenie, że jako wspólnota katolicka za mało wyrażaliśmy swój sprzeciw. Nie potrafiliśmy się upomnieć o to, by do Stołu Pańskiego można było dopuścić więcej osób. Znacząco nie podwyższyłoby to ryzyka. W ostatnich dniach jeden z polityków mówił o słowach drugiego: – Podejrzewam że nie będzie nam to łatwo zapomniane. Oj, chyba nie będzie.
Drugi z opisywanych kościołów znajduje się w Międzygórzu i ma wezwanie św. Józefa. Został wzniesiony jako nieorientowany w zamkniętej konstrukcji słupowo-ramowej w latach 1740-42. Całość utrzymana jest w stylistyce barokowej pomimo powiększenia go w latach 20. XX wieku. Sylwetka tej świątyni jest niezwykle charakterystyczna, na co wpływ ma przysadzista bryła nawy łącząca prezbiterium prześwietlone dwoma rzędami niewielkich okien o zróżnicowanych kształtach – obie przekryte dwuspadowym dachem oraz wyciągnięta z kalenicy strzelista, prześwietlona sygnaturka. Owa przysadzistość wynika przede wszystkim z zastosowania dość ciężkiej i skomplikowanej konstrukcyjnie więźby dachowej, która obliczona była na utrzymanie dość znacznego ciężaru znajdującego się na kościele pokrycia dachowego z szarego łupka. Dzisiejszy dach – po przeprowadzonym w roku 2000 remoncie – wykonano już z łupanego, świerkowego gontu, nie zmieniając kąta nachylenia połaci (czyli wysokości strzałki) bardziej odpowiedniego dla lżejszych pokryć, dlatego też nawa w pierwszym oglądzie jawi się nam jako konstrukcja przyciężka i nieforemna. Ów odbiór równoważy mocno wyeksponowany wertykalizm sygnaturki dzwonnej.
W Pałacu Elizejskim Benedykt XVI mówił m.in. o znaczeniu dobrze pojętej laickości
Za niespełna dwa tygodnie Leon XIV rozpocznie podróż do Francji. Poprzednia papieska wizyta nad Sekwaną miała miejsce dokładnie 18 lat temu, gdy z okazji 150-lecia objawień w Lourdes kraj odwiedził Benedykt XVI. Choć młodzi ludzie, którzy dziś czekają na Papieża nie mogą jej pamiętać, to zapoznanie się z nią może być dobrym wprowadzeniem w słuchanie słów Ojca Świętego. Bowiem jego poprzednik połączył szacunek do francuskiego dziedzictwa z doskonale sobie znanym nauczaniem św. Augustyna.
Gdy 12 września 2008 r. Benedykt XVI wyruszał z czterodniową wizytą do Paryża, media rozpisywały się o tym, że nad Sekwanę przybywa „papież – frankofil”. Z jednej bowiem strony od dziesięcioleci znane było jego zamiłowanie do francuskiej kultury i dzieł naukowych, z którymi zapoznawał się w oryginale, biegle posługując się językiem francuskim. Z drugiej zaś także i Francja nie szczędziła mu gestów sympatii, m.in. w 1992 r., gdy został włączony do prestiżowego grona Akademii Nauk Moralnych i Politycznych, czy w 1998 r., gdy w Ambasadzie Francji przy Stolicy Apostolskiej nadano mu tytuł Komandora Legii Honorowej. Przyjmując go przyszły papież wygłosił słynne przemówienie, w którym mówił, że od młodości „był zagorzałym wielbicielem łagodnej Francji” i wymieniał francuskich pisarzy, których lektura towarzyszyła mu od najmłodszych lat, jako antidotum na powojenną atmosferę w ojczyźnie. A także w 1999 r. gdy był jedynym teologiem katolickim w gronie 18 wybitnych intelektualistów, zaproszonych na paryską Sorbonę na konferencję poświęconą przyszłości świata, wchodzącego w 3. tysiąclecie i gdzie wygłosił odważny wykład o kryzysie chrześcijaństwa na Starym Kontynencie. Nie bez znaczenia był też fakt, że to właśnie on przewodniczył w 2004 r. uroczystościom 60. rocznicy lądowania aliantów w Normandii – notabene, wśród których był też tato obecnego Papieża.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.