Jesteśmy ludźmi i odbieramy rzeczywistość duchową przez nasze zmysły i nasze ciała. Trudno nam przeżyć czysty akt duchowy bez pośrednictwa ciała. I dlatego potrzebujemy wrócić do Eucharystii – mówił w Hałcnownie ks. dr Krzysztof Porosło. Kapłan archidiecezji krakowskiej, 20 kwietnia, wygłosił w Hałcnowie katechezę „Wróćmy do Eucharystii”.
Odwołując się do ludzkiej potrzeby dotyku, ks. Porosło przywołał biblijną scenę uzdrowienia kobiety cierpiącej przez 12 lat na upływ krwi. – Sakramenty są odzwierciedleniem tej sceny. Przychodzimy do Jezusa jako ci, którzy tracą życie. Dotykamy Jezusa tak samo jak ta kobieta, zapośredniczając ten dotyk w materialnych rzeczach. Ona dotknęła frędzla płaszcza Jezusa, a my dotykamy sakramentalnych znaków: wody, oleju, chleba, wina. Te materialne rzeczy dają nam dostęp do ciała Jezusa, a ciało Jezusa daje nam dostęp do Jego Bóstwa, z którego płynie rzeka życia – podkreślił, zaznaczając, że taka logika wynika z faktu wcielenia Syna Bożego oraz naszej duchowo-cielesnej natury.
Drugą część prelekcji gość hałcnowskiej katechezy poświęcił Eucharystii. – Największy akt duchowy, jakim jest w Kościele Komunia sakramentalna, jest na wskroś aktem biologicznym, jakim jest spożycie posiłku – mówił. Przywołując naukę św. Tomasza, stwierdził, że Eucharystia to taki sakrament, w którym my jesteśmy podobni do noworodków. – Dziecko, które dopiero się urodziło, swoją matkę rozpoznaje najpierw zmysłem smaku i zmysłem dotyku, bo jest przez mamę karmione – stwierdził.
Kapłan wytłumaczył pojęcie transsubstancjacji, czyli przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. – Ta niesamowita przemiana jest na służbie przemiany ważniejszej: przemiany nas samych. Przyjmując Eucharystię, mamy stać się przemienieni w Chrystusa. I to nie jest metafora, lecz prawda naszej wiary – podsumował, przywołując łacińskie stwierdzenie Ojców Kościoła deiformitas – przez przyjmowanie Eucharystii stajemy się „Bogokształtni” – spuentował.
Ksiądz Krzysztof Porosło to kapłan wyświęcony w 2013 r. Obecnie pełni funkcję diecezjalnego duszpasterza akademickiego przy Kolegiacie św. Anny w Krakowie. Po studiach z zakresu teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Nawarry w Pampelunie (Hiszpania) jest wykładowcą na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.
Głównym celem Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w Budapeszcie jest spotkanie z Jezusem Chrystusem, łaska pojednania zarówno w naszym społeczeństwie, jak i w Europie, która tak bardzo potrzebuje nadziei – przypomina kard. Péter Erdő. Prymas Węgier podkreśla, że wielkim znakiem nadziei będzie też, po niemal dwóch latach zamknięcia i lęku spowodowanego pandemią, osobista obecność papieża Franciszka. Metropolita Ostrzyhomia przypomina, że to sam papież obrał Budapeszt na miejsce tego międzynarodowego wydarzenia.
Kongres Eucharystyczny odbędzie się od 5 do 12 września. Pierwotnie miał się odbyć już w ubiegłym roku, lecz z powodu pandemii papież odłożył go o rok. Jak zauważa kard. Erdő, przedłużone w ten sposób przygotowania stały się okazją do dialogu i zbliżenia z potrzebującymi, chrześcijanami innych wyznań, a także ze wspólnotą żydowską, jedną z najważniejszych w Europie. Jestem pewny, że wszyscy z entuzjazmem cieszą się na spotkanie z papieżem – dodał prymas Węgier.
Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.
Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
Badania bez kolejki, pomoc w załatwieniu skierowania do specjalistów „na cito”, recepty na SMS-a z jednym słowem: „potrzebuję” - takich świadczeń oczekiwali od personelu przychodni w Piasecznie lokalni politycy KO. Dzwonili bezpośrednio do kierownictwa - pisze we wtorek Wirtualna Polska.
Portal informuje, że Miejskie Centrum Medyczne w Piasecznie jest publiczną przychodnią utworzoną przez Radę Miejską, a placówka podlega nadzorowi burmistrza oraz Rady Społecznej, której członków wybierają radni. Placówka zatrudnia około 170 osób, ma cztery przychodnie i opiekuje się blisko 26 tysiącami pacjentów.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.