Już od wielu lat ubolewam nad tym, że w chaosie różnych dobrych rad, informacji, poradników wielu rodziców traci pewność siebie. Gdzieś ucieka wewnętrzne poczucie zdrowego rozsądku. Na pewno trzeba przesiewać te informacje, poważnie zastanawiać się, czy są rzeczywiście dobre. Ale trzeba też budować w sobie asertywność – bo nie każdą radą musimy się przejmować i nie od każdego musimy ją przyjąć. Czasami trzeba wprost powiedzieć: „Dziękuję, poradzę sobie. Kiedy będę potrzebować, zapytam”. Można też dodać, że docenia się czyjąś troskę, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z bliską osobą.
Każdy rodzic powinien się zastanowić przede wszystkim nad tym, czego chce dla swojego dziecka. Kiedy nasze pojęcie o rodzicielstwie jest oderwane od rzeczywistości, to nie tylko czujemy się zagubieni wśród tego, co nam radzą inni, ale również sami zaczynamy szukać dziwnych porad, wikłamy się w nurty pseudowychowawcze, które są szkodliwe zarówno dla rozwoju dziecka, jak i dla naszej z nim relacji. Naprawdę współczuję dzisiejszym rodzicom, bo chaos informacyjny wokół nich bardzo utrudnia im funkcjonowanie.
Jeżeli już wiemy, czego konkretnie dla naszego dziecka chcemy (i nie chodzi tu o ogólniki typu: żeby było szczęśliwe), to mamy pewien punkt wyjścia do poszukiwania rozwiązań. Wtedy też łatwiej nam rozeznać, czy jakaś rada w ogóle ma w naszym przypadku sens. Myślenie, że dziecku można dać wszystko, to utopia.
Zdarza się, że ludzie szukają specjalistycznych porad aż do przesady, a zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, że dziecko po prostu nasiąka tym, czym żyje dom. Dzieci są bacznymi obserwatorami i chłoną wszystko, co się wokół nich dzieje, jako oczywistość. I w tym wzrastają. Nieważne, ile mądrych książek im później przeczytamy. To też trzeba mieć na uwadze.
To była miłość, która naprawdę się zdarzyła. Dwojgu ludziom, całkiem niedawno, tu, na ziemi. Poznali się na moście. Koronczarka i zegarmistrz. Dali światu św. Teresę – doktora Kościoła, Leonię – służebnicę Bożą i jeszcze trzy karmelitanki. Ukochali wolę Bożą bardziej niż wszystko inne
Jest rok 1925, trwa uroczystość związana z kanonizacją Teresy Martin z Lisieux. Nagle kard. Antonio Vico, prefekt Świętej Kongregacji ds. Obrządku, wykrzyknął: „A teraz prosimy Stolicę Apostolską, żeby zajęła się tatusiem!”. Prośba ta doczekała się spełnienia 32 lata później.
W 87. rocznicę agresji Związku Sowieckiego na Polskę warto przypomnieć losy nazaretanek z ziem zajętych przez Armię Czerwoną. Po 17 września 1939 roku siostry traciły szkoły, internaty i domy zakonne. Dwadzieścia dziewięć sióstr i kandydatek deportowano z Wilna w głąb ZSRR. Te, które pozostały, pracowały w świeckich ubraniach, chroniły kościoły i potajemnie przyjmowały nowe kandydatki. Sowieckie państwo przez kilkadziesiąt lat próbowało usunąć zgromadzenie ze Wschodu. Bezskutecznie.
Obecność nazaretanek w miastach, które po 1918 roku znalazły się we wschodnich województwach Rzeczypospolitej, rozpoczęła się jeszcze pod zaborami. Dom we Lwowie powstał w 1892 roku. Kolejne placówki otwierano w Wilnie, Grodnie, Stryju, Nowogródku i Równem. Siostry prowadziły szkoły, internaty, katechezę oraz działalność charytatywną.
Dwaj opozycjoniści z czasów PRL kontynuują w Częstochowie protest głodowy w obronie polskiej szkoły. Można dyskutować o tej radykalnej formie sprzeciwu, nie wolno jednak zlekceważyć pytania, które za nią stoi: komu powierzamy umysły i sumienia następnego pokolenia? Protest Jana Karandzieja i Stanisława Oronia pokazuje, że spór o edukację dawno przestał dotyczyć wyłącznie liczby lekcji, wykazu lektur czy nazwy kolejnego przedmiotu. Jest to spór o pamięć, tożsamość, prawa rodziców i przyszły kształt Polski.
W siedzibie NSZZ „Solidarność” w Częstochowie Jan Karandziej i Stanisław Oroń rozpoczęli 8 września protest głodowy. Nie są zawodowymi politykami poszukującymi kilku minut obecności w mediach. To ludzie, którzy swoją postawę obywatelską kształtowali jeszcze w czasach PRL. Karandziej działał w Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża, współorganizował strajki w 1980 r. i został internowany po wprowadzeniu stanu wojennego.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.