Reklama

Aspekty

Dobry start

Koniec wakacji, początek szkoły i formacji w parafiach. To kiedy zacząć przyciągać młodzież do parafii? Właśnie teraz!

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 35/2022, str. IV

[ TEMATY ]

duszpasterstwo

Duszpasterstwo Młodzieży

Archiwum ks. Łukasza Malca

Dla młodzieży trzeba mieć przede wszystkim czas

Dla młodzieży trzeba mieć przede wszystkim czas
Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Czy duszpasterstwo młodzieży jest łatwe? A gdzie tam. Wymaga sporego zaangażowania, otwartości, cierpliwości i kreatywności. I choć trudno oczekiwać złotych porad, to zawsze można skorzystać z czyjegoś doświadczenia. A właśnie doświadczeniem dzielą się z nami w tym numerze duszpasterze młodzieży.

Dobrze zacząć

Z pewnością jednym z najlepszych momentów na przyciągnięcie młodych ludzi do parafii jest początek roku szkolnego. Młodzież jest wypoczęta, jeszcze nieprzeciążona nauką. Chętniej niż kiedy indziej otwiera się na różne propozycje. – We wrześniu wracamy po wakacjach do codzienności i musimy się w niej odnaleźć. Młodzież też wraca do swoich obowiązków i zadań, dlatego warto już w tym momencie podkreślić, że równie ważne jest nasze życie duchowe, bo ono się przekłada na wszystko, co robimy. Młodemu człowiekowi nie jest dzisiaj łatwo, a wspólnota daje siłę, oparcie. Kiedy jesteśmy razem, potrafimy się wspierać w różnych momentach. Mówmy im o tym, pokazujmy to – podkreśla ks. Damian Drop.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Sytuacje na parafiach są różne. W jednych już działają młodzieżowe wspólnoty, w innych dopiero coś zaczyna powstawać. Jedno jest pewne: nic się nie uda, jeśli zabraknie ludzi, którzy będą chcieli oddać młodzieży swój czas. – Tylko wtedy, kiedy ksiądz ma czas dla młodych, kiedy potrafi ich słuchać i być z nimi w tym, co na co dzień przeżywają, młodzież będzie przy parafii. Takie jest w każdym razie moje doświadczenie. Zdaję sobie sprawę, że księża mają dużo obowiązków i zajęć. Ale jeśli chce się pracować z młodzieżą, to trzeba wygospodarować jeszcze jakiś czas ekstra, specjalnie dla nich – mówi ks. Damian. – I trzeba samemu do nich wychodzić, bez tego się nie obejdzie. Jako księża mamy o tyle łatwiej, że uczymy w szkołach, przygotowujemy kandydatów do bierzmowania, więc przestrzeń do takiego wychodzenia jak najbardziej jest. Jeżeli dobrze zagospodarujemy to, co jest nam dane, to młodzież w parafii będzie. I nie zapominajmy, że jeśli zapraszamy młodzież, to musimy mieć dla niej miejsce. Oni muszą czuć, że są w parafii mile widziani.

Zrobić wszystko, co możliwe

Trzeba jednak podkreślić, że nie powinno się oczekiwać, że tej młodzieży przyjdzie dużo. Nie ma co porównywać dzisiejszej sytuacji do tej sprzed 20-30 lat. Wieloosobowe wspólnoty to dzisiaj rzadkość i to nie tylko w grupach młodzieżowych. Ale nie znaczy to, że dla garstki osób nie trzeba się starać. – Pamiętam moją pierwszą parafię. Kiedy przyszedłem, nie było tam wspólnoty młodzieżowej. Ale ponieważ miałem znajomych w oazie, to zapraszałem animatorów, żeby przyjechali, pomogli poprowadzić spotkanie ewangelizacyjne, przygotować ulotki do rozdawania po szkołach itd. Zorganizowaliśmy spotkanie i okazało się, że więcej jest tych zaproszonych animatorów niż przyszło miejscowej młodzieży. Przyznam, że się wtedy trochę załamałem. Ale animatorzy powiedzieli, że i tak zrobimy wszystko, jakby był pełen kościół. To oni mnie zmotywowali i pokazali, że nawet dla kilku osób trzeba robić wszystko, co jest możliwe – mówi ks. Łukasz Malec. – I dobrze, że ich posłuchałem, bo kiedy zmieniałem parafię cztery lata później, zostawiłem grupę ok. trzydziestoosobową.

Reklama

Zaproszenie do współpracy ludzi doświadczonych w pracy z młodzieżą to dobre rozwiązanie, kiedy w parafii jeszcze nie mamy swojej kadry, a chcemy rozkręcić początek roku formacyjnego. Na pewno trudniej jest, kiedy trzeba zaczynać od zera, ale i na to znajdzie się rada. – Próbujmy zachęcać, nawet pojedyncze osoby do udziału w weekendowych rekolekcjach, których trochę się w diecezji organizuje. Dajmy im szansę zobaczyć młody Kościół z bliska, rozpalić się Panem Bogiem. A kiedy wrócą na parafię z nową energią i nowymi pomysłami, to pozwólmy im działać – mówi ks. Łukasz. – W tym roku takim „haczykiem” mogą być przygotowania do udziału w Światowych Dniach Młodzieży w Lizbonie. To konkretny program formacyjny, który można wykorzystać u siebie w parafii. Gdy zachęcamy do przyszłorocznego spotkania z papieżem, jednocześnie dajemy możliwość regularnych spotkań i rozmów o wierze. Można też próbować sprawdzonych propozycji i zaproponować młodzieży formację w oazie albo KSM. Możliwości jest sporo.

Aktualizować wiedzę

Błędem jest założenie, że młodzież przyjdzie, ponieważ chcemy im mówić o tym, co wartościowe. To nie wystarczy. Żeby przyciągnąć młodzież, trzeba wiedzieć, czego ona potrzebuje. A nabytą wiedzę co jakiś czas aktualizować. – Już wiele razy złapałem się na tym, że dla mnie coś było fascynujące, podobało mi się, chciałem się tym podzielić z innymi, a tymczasem młodzi w ogóle tego nie chwycili – opowiada ks. Marcin Bobowicz. – To mnie nauczyło, że z młodymi trzeba po prostu rozmawiać. Dzięki temu, że pracuję w szkole, mam kontakt z różnymi osobami, o różnych poglądach i oczekiwaniach. Mam ciekawe doświadczenia w V Liceum Ogólnokształcącego w Zielonej Górze, bo przychodzą rozmawiać również osoby, które nie są zapisane na religię. Słucham o tym, co one myślą o życiu, o tym, co uważają za wartość. Na samej katechezie spotykam młodzież i wierzącą, i taką na pograniczu wiary; dialog z nimi daje wiele do myślenia. I na pewno warto też wychodzić do nich na przerwie, zagadać. Uczniowie z mojej szkoły są zwykle chętni do takiego pogadania. Wtedy ma się obraz młodzieży nie tylko takiej już zaangażowanej w Kościół, ale i tej poszukującej, a również takiej, która na razie nie szuka.

Co z owocami?

Na co jeszcze dobrze się nastawić? Choćby na to, że nie wszystko będzie od razu takie, jak by się chciało. I że trzeba się napracować, żeby młodzież zaczęła pojawiać się regularnie, najpierw zachęcona jakimiś ciekawymi akcjami, a później również formacją. – U mnie w parafii najlepszy kontakt mam z szósto-, siódmo- i ósmoklasistami, bo to moi uczniowie – mówi ks. Mariusz Słaboń. – My akurat dużo korzystamy z tego, co proponuje w diecezji KSM, to np. spływy kajakowe i różne wyjazdy. Nie mogę powiedzieć, że mamy tu jakąś wielką grupę, ale na pewno zaletą w takiej sytuacji jest to, że każdy z nich się bardzo angażuje. W większej wspólnocie łatwo się schować za innymi, a u nas młodzież wie, że sama musi mocno działać.

Każde dobre dzieło wymaga czasu. Bywa, że my sami nie zobaczymy owoców, przypadnie to komuś innemu. – Nawet św. Jan Maria Vianney był 40 lat na parafii, zanim ją duchowo ożywił. Kiedy ktoś zaczyna pracę z młodzieżą i zakłada, że za pół roku, za rok czy dwa będą duże efekty, to jest w błędzie. Trzeba się nastawić na pracę długofalową – uważa ks. Mariusz. – Nasionko rośnie w ciemności, kiełkuje dopiero po jakimś czasie. Dzisiaj często mamy poczucie, że to, co robimy, nie ma sensu, nie sprawdza się. Załamujemy się, bo nie widzimy efektów. Może będzie nam łatwiej, kiedy przyjmiemy, że nie wszystko da się osiągnąć od razu.

2022-08-23 11:10

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 -1 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Bal Złomów”, czyli wieczór pełen wdzięczności

Niedziela wrocławska 8/2019, str. IV

[ TEMATY ]

duszpasterstwo

bal

Agata Pieszko

Wiesław Wowk, człowiek, który wymyślił „Bal Złomów”

Wiesław Wowk, człowiek, który wymyślił „Bal Złomów”

W przedostatnią sobotę karnawału Bal Przyjaciół Duszpasterstwa Akademickiego „Wawrzyny” po raz 18. zgromadził absolwentów, studentów i sympatyków duszpasterstwa we wrocławskim hotelu Jasek. Wspólna zabawa rozpoczęła się tradycyjnie Mszą św. z kazaniem ks. Stanisława „Orzecha” Orzechowskiego

Duszpasterstwo Akademickie „Wawrzyny” powstało w 1964 r. Od tego czasu przez mury kaplicy na ul. Bujwida przewinęły się setki osób, tysiące historii, miliony intencji. Duszpasterstwo jest jednak okresem przejściowym. Po studiach pora pójść własną drogą i nie sposób zabrać wszystkich przyjaciół ze sobą. O inicjatywie balu opowiada główny pomysłodawca – Wiesław Wowk, znany jako „Kuzyn” – aktywny działacz duszpasterstwa, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Duszpasterstwa Akademickiego „Wawrzyny”: – Do duszpasterstwa trafiłem w 1991 r. i w czasie tego pobytu zawiązało się tu wiele przyjaźni – czy to dzięki pielgrzymce, czy dzięki wyjazdom duszpasterskim, ale kiedy ludzie skończyli studia, rozjeżdżali się po świecie. Pomyślałem, że warto, aby chociaż raz w roku odbywało się takie spotkanie, gdzie podczas wspólnej zabawy można się znów zobaczyć, w jakiś sposób wrócić do duszpasterstwa. Ten bal to dla wielu jedyna okazja, żeby zobaczyć się z „Orzechem” – mówi. – Absolwenci bardzo ceną sobie kontakt z duszpasterzem, przy którym dorastali. Z radością przedstawiają mu swoje rodziny, dzieci, które już dorosły, proszą o błogosławieństwo. Zauważyłem, że po balach odnawiają się znajomości z czasów studenckich. W końcu spotykają się tu ludzie, którzy założyli własne rodziny, zaczynają mieć dzieci, a więc także wspólne tematy, wspólne problemy. Ku mojej radości zaczęli ponownie umawiać się na spotkania, później na wspólne wyjazdy czy rekolekcje – mówi organizator. Na ten jeden wieczór absolwenci zjeżdżają się z różnych miejsc Polski, ale i spoza granic kraju, aby móc spotkać się we Wrocławiu, jak przed laty.
CZYTAJ DALEJ

Słowo kard. Grzegorza Rysia po tragedii w Krakowie

2026-11-07 22:50

Biuro Prasowe AK

– Nie chcemy, nie możemy, nie potrafimy być obojętni w takim momencie. Chcemy, potrzebujemy i musimy być RAZEM – napisał metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś, odnosząc się do tragicznych wydarzeń w Krakowie. Kardynał zapewnił o modlitwie za osoby zabite i ranne oraz ich bliskich, a także zaprosił mieszkańców do wspólnej Mszy św. w Bazylice Mariackiej w niedzielę o godz. 16.00.

Publikujemy słowo metropolity krakowskiego, kard. Grzegorza Rysia dotyczące dzisiejszych tragicznych wydarzeń w Krakowie:
CZYTAJ DALEJ

Urugwaj: 50 tys. wiernych na papieskiej Mszy św. w narodowym sanktuarium we Floridzie

2026-11-08 15:20

[ TEMATY ]

Leon XIV w Ameryce Południowej

PAP/EPA/RAUL MARTINEZ

Papież Leon XIV na zakończenie wizyty w Urugwaju odprawił w niedzielę Mszę św. w mieście Florida w Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Trzydziestu Trzech, patronki kraju. Modlił się tam za naród i za rządzących, aby uczciwie zabiegali o dobro wszystkich. We Mszy św. uczestniczyło 50 tys. wiernych.

Leon XIV docenił rolę matek i babć oraz ojców i dziadków w przekazywaniu wiary kolejnym pokoleniom Urugwajczyków. Wskazał zarazem, że „trzeba na nowo wchodzić do domów, przybliżać się do ludzi, wsłuchiwać się w ich pytania i nieść Chrystusa” tym, którzy się od Niego oddalili. Papież mówił o tym podczas Eucharystii sprawowanej w narodowym sanktuarium Matki Bożej Trzydziestu Trzech we Floridzie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję