Mija XX. rocznica nadania imienia Zespołowi Szkół i Placówek Oświatowych w Myśliborzu. O historii szkoły, kierunkach i szczególnych patronach placówki z jej dyrektorem Rafałem Skowronem rozmawia Leszek Wątróbski.
Leszek Wątróbski: Na jakich kierunkach kształci zawodowo Wasza szkoła?
Rafał Skowron: Jest ich obecnie kilka. Są to: technik budownictwa, technik hotelarstwa, technik informatyk, technik ekonomista, technik żywienia i usług gastronomicznych plus szkoła branżowa – klasy wielozawodowe.
Szkoła powstała w roku…
W 1964 r., jako szkoła budowlana na potrzeby budownictwa na terenie powiatu myśliborskiego. Była to filia Szkoły Resortowej Zasadniczej Szkoły Budowlanej dla Pracujących w Szczecinie. Placówka liczyła wówczas 45 uczniów. W 1982 r. szkołę przekazano Gorzowskiemu Kombinatowi Budowlanemu i po roku, przejęło ją gorzowskie kuratorium. W kolejnych latach nastąpił jej dynamiczny rozwój: w 1989 r. liczyła już 17 oddziałów, a dwa lata później było ich 31.
W roku szkolnym 2002/2003 Samorząd Uczniowski i Rada Pedagogiczna rozpoczęły pracę nad wyborem patrona szkoły. Kto nim został?
Nasza młodzież zaproponowała trzy kandydatury: Marię Curie Skłodowską, Elizę Orzeszkową i litewskich lotników: Steponasa Dariusa i Stasysa Girenas. W wyniku referendum uczniowskiego, najwięcej głosów otrzymali ci ostatni. Zaimponowali oni naszym uczniom swoją niezwykłą odwagą, uporem, patriotyzmem, pracowitością i determinacją w realizacji wytyczonego celu, którym był przelot z Nowego Jorku do Kowna. Te cechy charakteru i bohaterstwo lotników miały największy wpływ na ostateczną decyzję młodzieży o ich wyborze na patronów naszej szkoły. W tamtym czasie młodym ludziom potrzebne były, i nadal są, wzorce do naśladowania, takie jakie posiadali ci lotnicy, których tragiczne wydarzenia związały na zawsze z myśliborską ziemią.
Jak ważna jest dla Waszej Szkoły współpraca z Litwą? Co Wasi uczniowie wiedzą o swoich patronach – lotnikach litewskich, którzy zginęli w pobliskich lasach?
Litwa znajduje się wprawdzie gdzieś daleko, ale jest dla nas wszystkich tak blisko. Pszczelnik, gdzie zginęli lotnicy, znajduje się przecież blisko Myśliborza. Nasi uczniowie jeżdżą tam często i dbają o miejsce, w którym tragicznie zginęli bohaterscy lotnicy. Są tam nie tylko z okazji kolejnych rocznic, ale także np. w czasie Święta Zmarłych. W szkole odbywają się również poświęcone im lekcje wychowawcze. Każdego roku w ramach obchodów święta szkoły przypominamy sobie historię naszych patronów. Nie chodzi tylko o to, aby wiedzieć kim oni byli, ale aby podążać drogą, którą nam pokazali. I dla naszych uczniów jest taki cel, aby sięgać wysoko i realizować się w tym, co każdy z nas potrafi zrobić najlepiej dla dobra swojej małej ojczyzny i dla naszego kraju. Darius i Girenas umieli latać i pokazali całemu światu, gdzie leży ich niepodległa Litwa. My też prezentujemy, co potrafimy np. budowlańcy pokazują, że potrafią dobrze budować.
Wasza Szkoła podpisała umowę o współpracy ze szkołą w Kownie.
Taka współpraca jest między naszą szkołą a Gimnazjum im. S. Dariusa i S. Girenas w Kownie. I tak w 2007 r. 31 osobowa grupa przyjechała tu z Kowna w ramach polsko-litewskiej wymiany młodzieży, a nasza młodzież gościła u nich w Kownie. Na początku maja br., reprezentacja naszej szkoły uczestniczyła na Litwie w uroczystościach związanych z upamiętnieniem bohatera Powstania Styczniowego – Ludwika Narbutta oraz podpisaniu umowy partnerskiej między powiatem myśliborskim, a rejonem orańskim. Odbyło się także oficjalne podpisanie umowy współpracy w samorządzie rejonu orańskiego oraz spotkanie w centrum kultury Dubičiai z udziałem polskiego ambasadora. W lipcu będziemy ich gościć w Myśliborzu.
Z prof. Januszem Karwatem, kierownikiem Zakładu Studiów
Gnieźnieńskich Instytutu Kultury Europejskiej Uniwersytetu Adama
Mickiewicza w Poznaniu, rozmawia Andrzej Tarwid
Andrzej Tarwid
- Pański wykład o początkach chrześcijaństwa na ziemiach polskich otworzył inauguracyjną sesję plenarną X Zjazdu Gnieźnieńskiego. Zapytam przewrotnie: co byłoby, gdyby Mieszko I nie przyjął chrztu?
- Gdyby tak potoczyły się nasze dzieje, to można powiedzieć, że nie było by Polski. A w konsekwencji my nie bylibyśmy tymi samymi ludźmi, którymi dzisiaj jesteśmy.
- Czyli gdyby nie chrzest, to państwo Mieszka I nie przetrwałoby?
- Tak uważam. Dziadek i ojciec Mieszka I zbudowali potężne państwo, ale na jego granicach rywalizowali już ze znacznie mocniejszymi związkami plemiennymi. Słowianie połabscy byli tak silni, że zagrażali nawet cesarstwu. Mieszko I też z nimi przegrywał. Konwersja na chrześcijaństwo była więc jego świadomym wyborem motywowanym głównie tym, aby ocali państwo i zamieszkującą na jego terytorium ludność.
- A jakie jeszcze inne cele brał on pod uwagę?
- Mieszko I wiedział, że wraz z nową wiarą przyjdą inne dobrodziejstwa, takie jak np. kultura pisana, nowe budownictwo, zamki, a z czasem hierarchia kościelna. Na tym właśnie polegał jego geniusz, że doskonale zdawał on sobie sprawę także z tych innych, szerszych konsekwencji przyjęcia chrześcijaństwa.
- Co wiemy o tym, jak odbywało się nawracanie poddanych na nową wiarę?
- Warto podkreślić, że Mieszko I nie nawracał mieczem. To był proces, który trwał latami. Uznaje się, że chrześcijaństwo tak w pełni rozwinęło się dopiero w XII wieku.
- To zasługa kapłanów. Co o nich wiemy?
- Ci pierwsi - a zwłaszcza Jordan, który przyprowadził ze sobą kapłanów z otoczenia Dobrawy - znali język starosłowiański. To było bardzo ważne, bo dzięki temu umieli porozumieć się z miejscową ludnością, które również mówiła po starosłowiańsku.
- Podczas swojego wykładu zaskoczył Pan wielu słuchaczy stwierdzeniem, że w najbliższym czasie możemy dowiedzieć się zupełnie nowych rzeczy o początkach Polski Piastów dzięki odkryciom genetyków. Dyscypliny te nie kojarzą się z historią…
- (uśmiech) A jednak właśnie dzięki badaniom genetycznym mamy szansę poznać genom Piastów, którzy zostali pochowani w Poznaniu. To może prowadzić do dalszych odkryć. Niewykluczone bowiem, w Gnieźnie zostali złożeni przodkowie Mieszka. Gdyby nie badania genetyczne, to potwierdzenie takiego odkrycia - oczywiście, jeśliby do niego doszło - nie byłoby w ogóle możliwe.
- Nauka pozwala nam lepiej poznać nasze „korzenie”. Pojęcie to jest bardzo często przywoływane w trakcie zjazdowych wystąpień, ale głównie w pesymistycznym kontekście. Najczęściej mówi się o tym, że to Europa odcina się od chrześcijańskich „korzeni”. Już kilku lat temu niektórzy publicyście pisali nawet, że na Starym Kontynencie nie będzie chrześcijan...
- Uważam, że osoby te mylą się w swoich opiniach. Oczywiście, świat cały czas się zmienia, lecz jako historyk mogę powiedzieć, że chrześcijaństwo przetrwało trudniejsze czasy niż obecne. Przetrwa więc i obecny kryzys, tego możemy być pewni. Inny wniosek jaki płynie z uprawianej przeze mnie dyscypliny mówi natomiast o tym, że najtrudniejsze kryzysy biorą się zawsze z tych rzeczy, które są nie do końca rozpoznane.
- „Kryzys” to koleje słowo często przywoływane na Zjeździe. Ma Pan Profesor jakąś swoją receptę na kryzysy, ale nie te państwowe czy cywilizacyjne, lecz te, które dopadają zwykłych ludzi w ich codziennym życiu?
- Nie powinniśmy zapominać, że najważniejsze rzeczy dzieją się wokół nas, a więc w domu rodzinnym i w pracy. A na przezwyciężenie wszelkich takich kryzysów sposób jest tylko jeden - zachowujmy się zgodnie z Dekalogiem. I nie łudźmy się, że dzięki naszej mądrości, inteligencji czy sprytowi wymyślimy coś lepszego od Bożych przykazań.
Francuzka Małgorzata Maria Alacoque, piękna, pełna życia córka królewskiego sędziego i notariusza, jako niespełna 24-letnia dziewczyna w 1671 roku wstąpiła do klasztoru sióstr Wizytek w Parayle-Monial. Wkrótce cały świat miał poznać niezwykłe objawienia, jakich doznawała w klasztornej kaplicy podczas adoracji Najświętszego Sakramentu lub po przyjęciu Komunii Świętej. Wizytka i wizjonerka z Paray-le-Monial jest dziś znana jako najważniejsza spośród wszystkich krzewicieli kultu Serca Jezusowego. To właśnie przed nią Pan Jezus odsłonił najskrytsze tajemnice swego Serca.
Podczas pierwszego z serii czterech wielkich objawień, które miało miejsce 27 grudnia 1673 roku, kiedy Kościół wspomina św. Jana Ewangelistę, s. Alacoque poznała miłość Najświętszego Serca Jezusowego do ludzi.
Papież Leon XIV zatwierdził promulgację dekretów Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych dotyczących męczeństwa 20 księży z hiszpańskich wysp Ibiza i Formentera. Ponadto, dzięki uznaniu heroiczności cnót, czcigodnymi Sługami Bożymi stają się kapłan oraz cztery siostry zakonne.
Podczas dzisiejszej audiencji dla kard. Marcello Semeraro, prefekta Dykasterię Spraw Kanonizacyjnych, Leon XIV upoważnił tę dykasterię do ogłoszenia dekretów dotyczących uznania męczeństwa Juana Torresa Torresa i 19 jego towarzyszy, księży diecezjalnych z wysp Ibiza i Formentera, zabitych z nienawiści do wiary w Hiszpanii podczas wojny domowej w latach 30. ubiegłego wieku. Zostaną oni beatyfikowani.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.