Reklama

Historia

Gdy opadł kurz

Czterdzieści lat temu, 22 lipca 1983 r., miesiąc po wizycie Jana Pawła II w ojczyźnie, władze komunistyczne odwołały stan wojenny.

Niedziela Ogólnopolska 30/2023, str. 42-43

[ TEMATY ]

stan wojenny

NAC/fot. Grażyna Rutowska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Stan wojenny to dla młodego pokolenia odległa przeszłość, o której jego przedstawiciele niewiele wiedzą. Dla pokolenia ich rodziców i dziadków to żywa i bolesna rana, która wciąż przypomina czas przemocy, kłamstwa i zmiażdżonej gąsienicami czołgów wielkiej nadziei, wyzwolonej przez Jana Pawła II i Solidarność w latach 1979-81.

Kraj po tych 586 dniach wojskowej dyktatury nie był już taki sam jak przed 13 grudnia 1981 r. Propagandowa teza reżimu gen. Wojciecha Jaruzelskiego o rzekomo „mniejszym złu” wydaje się, w kontekście bolesnego bilansu tego okresu, cynicznym kłamstwem rzuconym w twarz upokorzonemu narodowi, któremu junta odebrała wywalczoną na krótko godność i podmiotowość.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Zmiana pokoleniowa wprawdzie powoli przewartościowuje oceny Polaków na ten temat, ale jednak nadal ok. 1/3 badanych pozytywnie postrzega decyzje z 13 grudnia 1981 r. Co więcej, w świetle badań pamięci historycznej młodych Polaków Solidarność zajmuje dopiero 31. miejsce w rankingu wydarzeń o istotnym znaczeniu dla kraju. Z kolei tylko 0,5% uczniów wskazuje na znaczenie pontyfikatu Jana Pawła II oraz jego pielgrzymek do ojczyzny! To pokazuje nie tylko słabość edukacji szkolnej, ale także siłę komunistycznej propagandy oraz ciche przyzwolenie na budowanie najnowszej historii na kłamstwie w czasach III RP.

Zapomniany krzyk ofiar

Reklama

Gdy myślimy o ofiarach stanu wojennego, to zwykle pamiętamy o ofiarach pacyfikacji kopalni „Wujek”, manifestacji w Lubinie czy o Grzegorzu Przemyku. O wiele mniej osób pamięta o ok. 100 ofiarach śmiertelnych stanu wojennego: postrzelonych, uderzonych pojemnikiem z gazem lub zatrutych gazem w czasie manifestacji; o ludziach którzy umarli w wyniku pobicia, zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, zostali wyłowieni z rzek, znalezieni wiszący na pasku na ogrodzeniu stadionowym, zginęli w wypadkach samochodowych, czy o tych zaszczutych, którzy popełnili samobójstwa. Dominowali wśród nich młodzi, o których nikt się nie upomniał przez długie lata III RP. Dopiero wystawy organizowane przez IPN przywracały ich zbiorowej pamięci.

Nie pamięta się też o tysiącach żon i mężów osób internowanych, które dopiero po miesiącu dowiadywały się o losach swoich bliskich. Nierzadko były to matki z małymi dziećmi, zostawione same sobie, do których pomoc dotarła dopiero po jakimś czasie. Dla wielu z nich widzenia w miejscach internowania były wielkimi przeżyciami, które na całe życie zostawiły ślad w ich psychice. Czym dla małego dziecka mogło być wtargnięcie w nocy do domu obcych ludzi, którzy celowali karabinami w pierś ojca lub którzy zabierali z domu matki? Trzeba pamiętać także o tych dzieciach, które po aresztowaniu rodziców umieszczano w domach dziecka.

Dziś prawie się nie pamięta o tysiącach działaczy Solidarności, o liderach lokalnych społeczności, którzy w stanie wojennym przeszli internowania, którzy zostali zamknięci w więzieniach, a gdy je opuścili, byli nadal inwigilowani; nie przyjmowano ich w kolejnych miejscach do pracy, aż wreszcie udręczeni i pozostawieni często sami sobie podejmowali bolesną decyzję o emigracji. Lądowali w USA, Kanadzie, Australii, Europie Zachodniej, mając poczucie, że przegrali coś ważnego. Dziś są często zapomnianymi bohaterami.

Emigracja rozpoczęła się już w okresie stanu wojennego, a przybrała na sile po jego zniesieniu, zwłaszcza w latach 1988-89. Objęła w sumie ok. 1 mln osób, zwykle aktywnych zawodowo, dobrze wykształconych, z wielkich miast.

Reklama

Umyka też naszej pamięci 1,5 tys. działaczy Solidarności umieszczonych na kilka miesięcy w Wojskowych Obozach Specjalnych pod pozorem ćwiczeń rezerwistów, którzy przypominali ofiary rosyjskiej „branki” przed wybuchem powstania styczniowego. W niepamięć zapadło kilkadziesiąt tysięcy ofiar komisji weryfikacyjnych – nauczycieli, robotników, dziennikarzy, pracowników naukowych, których pozbawiano pracy albo degradowano, przenosząc z powodów politycznych na niższe stanowiska. Nie pamięta się też o studentach relegowanych z uczelni.

Kto dziś wspomina o 12 tys. skazanych przez kapturowe sądy, o ponad 200 tys. ukaranych przez kolegia ds. wykroczeń, w tym o 4,3 tys. skazanych na areszt, o tysiącach działaczy podziemia i uczestników protestów ulicznych z 1 i 3 maja, 13 grudnia, 31 sierpnia, którzy wielokrotnie ryzykowali własnym zdrowiem i życiem?

Warto pamiętać także o kilkudziesięciu tysiącach ofiar rozmów profilaktyczno-ostrzegawczych, które były zastraszane, które łamano, by wymusić na nich podpisywanie tzw. lojalek, czyli deklaracji lojalności, pisemnego zobowiązania do wyrzeczenia się wrogiej wobec systemu działalności.

Ofiarami były także te osoby, które poddały się nienawistnej, kłamliwej i cynicznej propagandzie rzecznika rządu Jerzego Urbana.

Stracone lata

Reklama

Stan wojenny nie rozwiązał żadnego polskiego problemu. Pogrążył kraj w głębokim kryzysie, którego skutki przekroczą cezurę 1989 r. i w sposób znaczący wpłyną na przebieg polskiej transformacji ustrojowej, czyli budowę fundamentów III RP. Wbrew reżimowej propagandzie stan wojenny nie zapobiegł interwencji sowieckiej w 1981 r., ponieważ nie była ona w ogóle planowana przez Kreml. Co więcej, wręcz pogłębił poddańczą zależność od Moskwy, która w osobie gen. Jaruzelskiego znalazła wygodne narzędzie realizacji własnych interesów. Był bardzo poważnym ciosem zadanym ruchowi Solidarności. Rozbił jedność ruchu, pogłębił podziały, które przed Okrągłym Stołem, za sprawą arbitralnych decyzji podejmowanych przez środowisko związane z Lechem Wałęsą, doprowadziły do pogwałcenia zasad demokracji wewnątrz związku. Stąd duża część obozu solidarnościowego nie wzięła udziału w rozmowach z komunistami, a później była marginalizowana przez układ okrągłostołowy. Nowa Solidarność, tzw. druga, reaktywowana w 1989 r., na mocy kontraktu z komunistami, nie była już tą samą z 1980 r. i nigdy już nie odbudowała swojego autorytetu w społeczeństwie – takiego, jaki miała wcześniej. Dla wielu działaczy I Solidarności umowa Okrągłego Stołu była zdradą ideałów Sierpnia ’80, a II Solidarność – tylko imitacją tej pierwszej.

Lata stanu wojennego pogrążyły polską gospodarkę w jeszcze większym kryzysie, co w połączeniu z drastycznymi podwyżkami podstawowych artykułów dramatycznie pogorszyło i tak duże problemy w zaopatrzeniu rynku. Lata po stanie wojennym to koszmar walki o przetrwanie milionów polskich rodzin i towarzyszące mu doświadczenie upodlenia ludzi utrudzonych do granic wytrzymałości.

Wojna wypowiedziana przez juntę Jaruzelskiego narodowi w brutalny sposób zdławiła wielkie nadzieje milionów Polaków, a wraz z nimi także wielką energię społeczną, którą tylko na krótko zdołano uruchomić w czasie wyborów kontraktowych latem 1989 r.

Reklama

Stan wojenny wykoślawił naszą drogę ku wolności w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku. Komuniści, wykorzystując podziały w elitach solidarnościowych oraz zmęczenie społeczeństwa, otworzyli sobie dzięki tzw. konstruktywnej opozycji drogę do Okrągłego Stołu, kontraktu politycznego, który wprawdzie dawał szanse na przeprowadzenie strukturalnych zmian w państwie, ale jednocześnie zapewniał im decydujący udział we władzy oraz immunitet – nietykalność dzięki polityce tzw. grubej kreski. Komuniści mogli też bez przeszkód kontynuować przejmowanie majątku narodowego w ramach tzw. uwłaszczenia nomenklatury. Co więcej, nadal bezkarnie działały komanda śmierci gen. Czesława Kiszczaka, które w skrytobójczy sposób zamordowały w 1989 r. trzech księży zaangażowanych w działalność patriotyczną. Mimo przegranych przez komunistów wyborów gmach III RP powstawał w cieniu okrągłostołowego kontraktu, a pierwszym prezydentem nowej Polski został gen. Jaruzelski!

Długi cień

Ojciec Święty w czerwcu 1983 r. pielgrzymował do ojczyzny pod hasłem: „Pokój Tobie, Polsko! Ojczyzno moja!”. Wyjeżdżając, musiał mieć świadomość, że jego życzenie, by „dobro okazało się na ziemi polskiej potężniejsze od zła”, to perspektywa jeszcze długiej drogi, dlatego modlił się w czasie kolejnej pielgrzymki do ojczyzny o „motywy życia i nadziei”.

W cieniu nierozliczonych po 1989 r. zbrodni stanu wojennego oraz publicznych wypowiedzi gorliwych wykonawców rozkazów wojskowej junty, którzy po latach mieli czelność twierdzić, że w stanie wojennym „dochowano kultury”, boleśnie brzmią słowa zapomnianych ofiar stanu wojennego: „Budujemy, potykając się o trupy, i robimy wszystko, by tego nie zauważyć”.

2023-07-17 14:39

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niewinni czy bezkarni

Niedziela Ogólnopolska 18/2013, str. 31

[ TEMATY ]

historia

stan wojenny

J. Żołnierkiewicz/pl.wikipedia.org

Po 18 latach procesu Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił Stanisława Kociołka od zarzutu polegającego na namawianiu robotników w wystąpieniu telewizyjnym z 16 grudnia 1970 r. do pójścia nazajutrz do pracy, w wyniku czego w Gdyni wojsko i milicja zabiły 13 osób, a wiele zostało rannych. Symboliczne wyroki otrzymali dwaj dowódcy wojska skazani na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 4 lata nie za zabójstwo, a za śmiertelne pobicie. Sprawcy masakry zza biurka mają się świetnie, a ścigane są niekiedy pionki…
CZYTAJ DALEJ

Zasłonięty krzyż - symbol żalu i pokuty grzesznika

Niedziela łowicka 11/2005

[ TEMATY ]

Niedziela

krzyż

Wielki Post

Karol Porwich/Niedziela

Wielki Post to czas, w którym Kościół szczególną uwagę zwraca na krzyż i dzieło zbawienia, jakiego na nim dokonał Jezus Chrystus. Krzyże z postacią Chrystusa znane są od średniowiecza (wcześniej były wysadzane drogimi kamieniami lub bez żadnych ozdób). Ukrzyżowanego pokazywano jednak inaczej niż obecnie. Jezus odziany był w szaty królewskie lub kapłańskie, posiadał koronę nie cierniową, ale królewską, i nie miał znamion śmierci i cierpień fizycznych (ta maniera zachowała się w tradycji Kościołów Wschodnich). W Wielkim Poście konieczne było zasłanianie takiego wizerunku (Chrystusa triumfującego), aby ułatwić wiernym skupienie na męce Zbawiciela. Do dzisiaj, mimo, iż Kościół zna figurę Chrystusa umęczonego, zachował się zwyczaj zasłaniania krzyży i obrazów. Współczesne przepisy kościelne z jednej strony postanawiają, aby na przyszłość nie stosować zasłaniania, z drugiej strony decyzję pozostawiają poszczególnym Konferencjom Episkopatu. Konferencja Episkopatu Polski postanowiła zachować ten zwyczaj od 5 Niedzieli Wielkiego Postu do uczczenia Krzyża w Wielki Piątek. Zwyczaj zasłaniania krzyża w Kościele w Wielkim Poście jest ściśle związany ze średniowiecznym zwyczajem zasłaniania ołtarza. Począwszy od XI wieku, wraz z rozpoczęciem okresu Wielkiego Postu, w kościołach zasłaniano ołtarze tzw. suknem postnym. Było to nawiązanie do wieków wcześniejszych, kiedy to nie pozwalano patrzeć na ołtarz i być blisko niego publicznym grzesznikom. Na początku Wielkiego Postu wszyscy uznawali prawdę o swojej grzeszności i podejmowali wysiłki pokutne, prowadzące do nawrócenia. Zasłonięte ołtarze, symbolizujące Chrystusa miały o tym ciągle przypominać i jednocześnie stanowiły post dla oczu. Można tu dopatrywać się pewnego rodzaju wykluczenia wiernych z wizualnego uczestnictwa we Mszy św. Zasłona zmuszała wiernych do przeżywania Mszy św. w atmosferze tajemniczości i ukrycia.
CZYTAJ DALEJ

Ideały są nadal żywe

2025-04-06 15:17

Biuro Prasowe AK

    - Wręczamy dzisiaj nagrodę człowiekowi, który w krytycznej sytuacji broni chrześcijaństwa, wiary, cywilizacji łacińskiej, interesów Państwa Polskiego, dobra narodu i bliźnich. Tak jak Bolesław Chrobry i Henryk Pobożny, stoi on z otwartą przyłbicą naprzeciwko potoków kłamstwa, pogardy i nieczystych interesów. Stoi nie z mieczem, ale z modlitwą, prawdą i dobrym słowem – mówił prof. Wojciech Polak w czasie laudacji o abp. Marku Jędraszewskim, który został laureatem Nagrody im. Henryka Pobożnego.

Wyróżnienie przyznawane przez Bractwo Henryka Pobożnego zostało wręczone metropolicie krakowskiemu w czasie uroczystości w Centrum Spotkań im. Jana Pawła II w Legnicy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję