Reklama

Niedziela Przemyska

Co Polska dała światu?

Pod tym tytułem w Miejscu Piastowym już po raz 21. odbyło się jesienne sympozjum naukowe.

Niedziela przemyska 50/2023, str. VI

[ TEMATY ]

Miejsce Piastowe

Archiwum redakcji

Panel dyskusyjny prowadził ks. Leszek Przybylski, michalita

Panel dyskusyjny prowadził ks. Leszek Przybylski, michalita

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W programie spotkania, które miało miejsce w dniach 24-25 listopada, uczestnicy wysłuchali m.in. referatu ks. Rafała Kamińskiego pt. „Myśląc Ojczyzna – markiewiczowska diagnoza i wizja Polski”, w której kapłan wskazał na postulaty dotyczące wychowania młodego pokolenia zawarte w nauce bł. ks. Markiewicza. Następnie bp Sławomir Oder przedstawił referat pt. „Karol Wojtyła – głowa Kościoła, święty papież czy mąż stanu?”. Biskup gliwicki, a wcześniej postulator procesu beatyfikacyjnego św. Jana Pawła II, wskazał na szerokie oddziaływania postaci i nauczania świętego papieża, w szczególności w promowaniu Ewangelii życia i zachowaniu godności człowieka.

W drugim dniu sympozjum, rozpoczętym Mszą św. pod przewodnictwem bp. Krzysztofa Chudzio, zwrócono uwagę na wybitne postacie promujące Polskę na arenie międzynarodowej. Jarosław Wróbel w referacie „Od Kopernika do Łukasiewicza” pokazał najwybitniejszych Polaków znanych także poza granicami naszego kraju. Z kolei ks. Marek Studenski mówił o literaturze polskiej, jako miejscu kształtowania sumień, natomiast ks. Waldemar Janiga wskazał na bł. rodzinę Ulmów, jako przykład kształtowania wartości i przekazywania ich w rodzinie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– To był owocny czas – mówił ks. Leszek Przybylski, jeden z organizatorów sympozjum. – Temat spotkania – „Co Polska dała światu?” – uległ pogłębieniu, dzięki dyskusjom, w ten sposób, że mógłby on równie dobrze brzmieć: „Kogo Polska dała światu?”, ponieważ pokazano wkład Polski w dorobek Europy i świata przez pryzmat wybitnych postaci naszego narodowego środowiska, które przewijały się przez kilkanaście wieków, odkąd powstała polska państwowość. Polska dała światu setki taki ludzi, ale zdarzały się także osoby kluczowe, do nich należeli m.in. bł. ks. Markiewicz, św. Jana Paweł II czy bł. rodzina Ulmów – przytaczał kapłan.

Jak wskazał ks. Przybylski, dla organizatorów wydarzenia cenne było m.in. to, że pytania o wkład Polski w dzieje Europy i świata zostały zadane dużo szerzej, aniżeli jedynie w sali wykładowej: – Dla nas to jest cenne, aby traktując odbiorców tego sympozjum w szerszy sposób, żeby docierali oni do pytania, co Polska dała światu i aby to pytanie sięgało dalej niż mury michalickiej placówki i wchodziło do świadomości mieszkańców Podkarpacia. Mam nadzieję, że udało się to osiągnąć – podsumował.

Każdorazowe spotkanie gromadzi blisko 200 osób. Organizatorem sympozjum byli: Kuria Metropolitalna w Przemyślu, Zgromadzenie św. Michała Archanioła oraz Podkarpackie Centrum Edukacji Nauczycieli.

2023-12-05 13:58

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Polsko, bądź wierna

Niedziela przemyska 13/2024, str. IV

[ TEMATY ]

Miejsce Piastowe

Archiwum Zgromadzenia św. Michała Archanioła Miejsce Piastowe

Bł. ks. Bronisław Markiewicz

Bł. ks. Bronisław Markiewicz

Młody chłopiec na ulicach Przemyśla, który przepowiada wydarzenia ważne dla całego polskiego narodu. Po co przybył i dlaczego ogłasza rzeczy, które mają się wydarzyć? Kim jest? Jaka jest jego misja? Na kim chce zrobić wrażenie?

Pochylona postać anioła z zatroskanym obliczem, trzymająca w dłoni tarczę z piastowskim godłem i ta tajemnicza wymiana spojrzeń między aniołem a narodem powierzonym jego opiece – zrobiła wrażenie i to duże, o czym przekonują naoczni świadkowie. Jednym z nich był bł. ks. Bronisław Markiewicz. W chwili spotkania z niezwykłym Nieznajomym miał 21 lat. Działo się to w trudnym i bardzo znaczącym dla Polaków 1863 r.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Br. Maciej z Taizé: W Łodzi potrzebujemy czterech metrów kwadratowych podłogi

2026-10-01 09:00

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Joanna Popławska

Br. Maciej z Taize

Br. Maciej z Taize

Najważniejsza jest dla nas otwartość i gotowość przyjęcia pielgrzymów. Chcemy, żeby wszyscy uczestnicy spotkania znaleźli miejsce, w którym będą mogli się zatrzymać. Potrzebujemy naprawdę niewiele. Żeby przyjąć dwóch pielgrzymów, potrzebujemy zaledwie czterech metrów kwadratowych podłogi - mówi brat Maciej z Taize w rozmowie z ks. Pawłem Gabarą

Ks. Paweł Gabara:Od miesiąca działa w Łodzi centrum przygotowań do Europejskiego Spotkania Młodych Taizé. Wolontariusze i bracia odwiedzają łódzkie parafie, modlą się z wiernymi i zachęcają ich zarówno do otwartości na młodzież, która na przełomie roku przyjedzie do Łodzi, jak i do udziału w samym spotkaniu. Jak wygląda zainteresowanie młodych ludzi?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję