Reklama

Niedziela w Warszawie

Misja duszpasterza

W sobotę 14 grudnia o godz. 11.00 odbędzie się ingres abp. Adriana Galbasa do archikatedry św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście. Kim jest następca kard. Kazimierza Nycza?

Niedziela warszawska 49/2024, str. I

[ TEMATY ]

Abp Adrian Galbas

Krzysztof Gawor/Archidiecezja Katowicka/KEP

Kościół naucza niezmiennie, że życie ludzkie zaczyna się przy poczęciu i od poczęcia ma pełną wartość i godność – przypomina abp Galbas

Kościół naucza niezmiennie, że życie ludzkie zaczyna się przy poczęciu i od poczęcia ma pełną wartość i godność – przypomina abp Galbas

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nominację dla abp. Adriana Golbasa na metropolitę warszawskiego uznano za niespodziankę. Wszak minęło ledwie pięć lat, od kiedy objął pierwszą sakrę – biskupa pomocniczego w Ełku; dwa lata – od mianowania na biskupa pomocniczego diecezji katowickiej, wreszcie półtora roku od wyświęcenia na metropolitę katowickiego.

Na ogół sakr biskupich tak szybko się nie zmienia. Tym razem stało się inaczej. – W ciągu pięciu lat być w trzech, jakże różnych diecezjach, to maksimum, co można znieść – powiedział nominat Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Z familoków w Karbiu

Gdy obejmował funkcję biskupa w Katowicach, Śląsk i Zagłębie nie były mu obce. 56-letni dziś abp Adrian Golbas SAC pochodzi z Bytomia: tam się urodził, skończył szkołę podstawową i średnią, a w Ząbkowicach Śląskich odbył pallotyński nowicjat.

Już jako katowicki hierarcha wspominał w sanktuarium w Piekarach Śląskich przemówienia bp. Herberta Bednorza, katowickiego biskupa diecezjalnego w latach 1967-85, których słuchał w latach 80. XX w. – Gdzież by mi, synkowi z familoków w bytomskim Karbiu, przyszło wtedy pomyśleć, że kiedyś stanę na jego miejscu – mówił po latach. A jednak.

Reklama

Dobrze poznał różne części Polski. Ołtarzew – tu studiował w pallotyńskim Wyższym Seminarium Duchownym, w maju 1994 r. przyjął święcenia prezbiteriatu, a w latach 1998 – 2002 był prefektem alumnów w Wyższym Seminarium Duchownym. Łódź – tu, jako świeżo upieczony pallotyn, był wikariuszem w parafii św. Michała Archanioła. Lublin, gdzie studiował teologię pastoralną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i był studentem Wyższej Szkoły Komunikowania Społecznego i Dziennikarstwa przy KUL. I Poznań, gdzie był proboszczem parafii św. Wawrzyńca, radcą w Zarządzie Prowincji Zwiastowania Pańskiego SAC, i wreszcie przełożonym tej prowincji. Poza tym poznał wspomniany Ełk, Częstochowę i Warszawę. Stolice zna nie tylko z racji dużej aktywności w Konferencji Episkopatu Polski, gdzie jest przewodniczącym Rady ds. Apostolstwa Świeckich, zasiada w Komisji Wspólnej Rządu i KEP i w Radzie Stałej KEP.

Jeden piedestał

W Ełku jest dobrze wspominany – choć posługę sprawował krótko – m.in. za to, że starał się być blisko ludzi. Skracał dystans, można było zobaczyć biskupa biegającego wokół ełckiego jeziora czy spotkać na siłowni. Podczas święceń biskupich w katedrze św. Wojciecha w Ełku na początku 2020 r. mówił o tym wprost. – Nie traktujcie mnie jak porcelanowej lalki, z którą trzeba się bardzo delikatnie obchodzić. Jestem waszym bratem… – usłyszeli wierni w katedrze. Jako zawołanie biskupie wybrał wtedy słowa: „Pax Christi” – Pokój Chrystusa.

Mówił o tym, choć innymi słowami, także gdy obejmował funkcję ordynariusza archidiecezji katowickiej, po półtorarocznym okresie bycia koadiutorem. Deklarował, że nie chce być biskupem na piedestale. – W Kościele jest jeden piedestał, który jest zarezerwowany dla Boga, nie dla biskupa. Gdyby biskup wszedł na ten piedestał, wówczas byłby bałwochwalcą – mówił.

Z Bogiem pod górkę

Reklama

Jak wspominał po latach, przeżył kilka kryzysów wiary. Jeden z nich jako młody ksiądz. – Seminarium przeszedłem bez większych problemów. Byłem raczej grzeczny, nawet dobrze się uczyłem, angażowałem się w życie seminarium. I myślałem, że będę dobrym księdzem, jak będę dużo działał – mówił. – Krótko po święceniach dostałem takiej zadyszki od tego działania, że gdyby nie pewien mądry karmelita, najpierw w Łodzi, a potem w Poznaniu, to nie wiem, jak wszystko by się skończyło – dodał. Potem przeżył jeszcze dwa kryzysy. – Także w okolicach czterdziestki. Kiedy nic mi nie smakowało: ani Słowo Boże, ani Komunia, ani rozgrzeszenie – mówił.

Być może dlatego dobrze rozumie tych, którzy – jak mówił – mają z Panem Bogiem pod górkę, są obrażeni na Niego, niewierzący lub poszukujący.

– Ciągnie mnie do nich, bo są bardzo ciekawi i jeśli tylko nie mają w sobie jakiejś antyklerykalnej zadry, która utrudnia dialog, to spotkania z nimi są super – mówił w 2020 r. wywiadzie dla „Więzi”. – Bardzo pomagają, bo pokazują inne punkty widzenia.

Dziesięć lat wcześniej, w 2010 r. w wywiadzie dla miesięcznika „W drodze”, oceniał, że często niewierzący są niewierzący, bo nie pozwolono im zadać kilku ważnych pytań, albo udzielono im odpowiedzi, zanim postawili pytania. I to sprawiło, że poszli swoją drogą. – Nie uważam ich za straceńców – powiedział.

Odpowiedzi na pytania

Także na Śląsku będą wspominać abp. Galbasa jako duszpasterza nietworzącego dystansu w stosunku do wiernych i komunikującego się zrozumiałym, językiem. – Bez [niego] nie ma spotkania i wspólnoty. Musi być on jasny i merytoryczny. W Kościele zazwyczaj komunikacja polega na przemawianiu – mówił w wywiadzie w końcu 2011 r. – Tak zresztą kształceni jesteśmy w seminariach. Mówimy to, co chcemy powiedzieć, nie analizując, jak to zostało przyjęte przez innych. Język mediów jest inny niż język ambony. Musimy to zmienić w normalnych życiowych relacjach – zachęcał.

Reklama

Potrzeba używania języka zrozumiałego dla wiernych wynika też z uznania przez abp. Galbasa ewangelizacji, zwłaszcza ludzi młodych, jako jednej z najistotniejszych kwestii do podjęcia w Kościele. – Kościół dla wielu młodych jest po prostu bez sensu. Młodzi coraz częściej mają poczucie, że Kościół ich nie zna, nie rozumie, nie komunikuje z nimi, nie odpowiada na ich pytania – mówił w wywiadzie dla KAI. – Skoro w ich mniemaniu Kościół się nimi nie interesuje, dlatego też oni nie interesują się Kościołem.

W naturze Kościoła

Bliska abp Galbasowi jest wizja Kościoła synodalnego. – Synodalność, w rozumieniu Soboru Watykańskiego II, bardziej odpowiada naturze Kościoła niż feudalnie praktykowana hierarchiczność – podkreślał w rozmowie z KAI.

W Kościele w Polsce, jako przewodniczący Rady ds. Apostolstwa Świeckich Konferencji Episkopatu Polski, pełnił funkcję koordynatora procesu synodalnego. Zorganizował w diecezji katowickiej sprawny i złożony w większości z osób świeckich zespół koordynatorów synodalnych.

Jesienią ub. r. wziął udział w pierwszej sesji synodalnej w Rzymie w ramach trzeciego etapu Synodu o synodalności. Synodalność jest przede wszystkim realizacją zasady pomocniczości, obecnej w Kościele od samego zarania – wskazał w przemówieniu.

– Zakłada ona, że to, co można zrobić na niższych poziomach życia Kościoła, należy tam robić – mówił. Synodalność może być także receptą na samotność przeżywaną dziś przez bardzo wielu w Kościele. W Polsce, jak stwierdził, w rozmowie z KAI, potrzebny jest spokojny głos biskupów, całego episkopatu, zachęcający do poważniejszego zaangażowania w synod. Tymczasem, można mieć wrażenie, że w Kościele w Polsce dominuje narracja sceptyczna wobec synodalności – oceniał.

Tylko Bogu

Reklama

Biskupi mają swoje poglądy i choć starają się je ukrywać, czasem im to nie wychodzi. O abp. Galbasie trudno powiedzieć coś konkretnego w tej sprawie. Podczas ubiegłorocznego ingresu do katedry Chrystusa Króla w Katowicach mówił, że boleje z powodu „dwóch Polsk w Polsce”.

– Coraz bardziej oddalonych od siebie, coraz bardziej napiętych. Każda ma swoje poglądy, swoje postulaty, swoich liderów – stwierdził. – Szkoda jednak, że jedna Polska nie umie się spotkać z drugą.

Wielokrotnie przestrzegał przed instrumentalizacją Kościoła i wiary. – Nigdy Kościół nie powinien wykorzystywać władzy świeckiej, ani władza świecka nigdy nie powinna wykorzystywać Kościoła, ale współpracować powinni zawsze – zaznaczył nowy metropolita w czasie ingresu do katowickiej katedry.

Nawiązał też wtedy do zapisu na frontonie świątyni: „Soli Deo honor et gloria”. Tylko Bogu cześć i chwała. Tylko Jemu. – W tym zdaniu zawarty jest niezmiennie aktualny duszpasterski program Kościoła i program każdego biskupa. Taki Kościół chciałbym tu, na Górnym Śląsku, razem z wami tworzyć – mówił. Te słowa pewnie chciałby powtórzyć w Warszawie.

Ważne misje

Warszawa to główny ośrodek życia politycznego. Przed metropolitą warszawskim staje budowanie relacji i dialogu z tym środowiskiem. Jest duszpasterzem – tłumaczył dziennikarzom KAI – i tak chciałby być postrzegany i na tym się skupić. Nie chciałby, by częściej oglądano go w telewizji niż na ambonie. Dotychczasowe doświadczenia pokazują arcybiskupowi, że politycy to przede wszystkim ludzie, z którymi można normalnie rozmawiać.

Reklama

Abp Galbas wyrobił sobie opinię hierarchy do ważnych misji. Tak miało być z jego przyjściem do archidiecezji katowickiej. W czasie półtora roku samodzielnego kierowania archidiecezją katowicką miał też epizod administrowania diecezją sosnowiecką, gdy zrezygnował tamtejszy ordynariusz bp Grzegorz Kaszak. Tak ma być – uważają niektórzy – na Mazowszu: niełatwo jest zastąpić odchodzącego na emeryturę kard. Kazimierza Nycza.

Limit przenosin

Czy limit przenosin abp. Galbasa z diecezji do diecezji został już wyczerpany? – zapytali hierarchę dziennikarze KAI. – Zdecydowanie. Te przenosiny nie są łatwe dla mojej psychiki. W ciągu pięciu lat być w trzech, jakże różnych diecezjach, to maksimum, co można znieść – powiedział. Nie chodzi nawet o zmianę geograficzną, bo do niej jako zakonnik jest przyzwyczajony. – Ale o trud wchodzenia w nowe środowisko, budowanie więzi, a potem koszmar pożegnania i żałoby – mówił. – Pocieszam się, że następnym miejscem mojego pobytu będzie jakaś mogiłka.

Dlaczego się zgodził, po ledwie półtora roku? Czy była to propozycja nie do odrzucenia? W pewnym sensie. Jest posłuszny Kościołowi od chwili złożenia ślubów pallotyńskich, gdy mówił, że oddaje, poświęca i składa w ofierze samego siebie – tłumaczył dziennikarzom. Byłoby mu trudno modląc się, mówić: „Bądź wola Twoja” i oczekiwać od innych posłuszeństwa decyzjom Kościoła, gdyby sam robił inaczej. Jeśli papież zleca taką misję... – Przyjmuję tę decyzję, widząc w niej nie tylko ludzkie działania, ale też działanie Pana Boga – argumentował.

Duszpasterski przeskok

Archidiecezja warszawska, jak zwraca uwagę sam abp Galbas, nie jest dla niego ziemią nieznaną. Spędził tu 10 lat: 6 lat w seminarium i 4 lata jako prefekt kleryków. Do tego tu przygotował doktorat z teologii duchowości na UKSW.

Poza tym diecezje, nowa i dotychczasowa, są pod wieloma względami podobne. Obie liczebne, wielkomiejskie. Kościół w Warszawie i w każdym innym miejscu w Polsce jest podobny, choćby i w tym, że czeka go wiele zmian wynikających z procesów, które obserwujemy.

– Nie myślę, że czeka mnie jakiś wielki duszpasterski przeskok – mówił arcybiskup. Dopytywany o galopującą laicyzację, którą miałby spróbować zatrzymać, stwierdził, że nie jest czarodziejem. Zrobi, co będzie mógł.

2024-12-03 13:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Galbas o pomyśle ministerstwa - "Katecheci są w trudnej sytuacji"

Proponowaliśmy stronie rządowej żeby zmiany w kwestii lekcji religii były wprowadzane spokojniej, nie tak gwałtownie. Patrzymy na ogromną rzeszę katechetów, którzy nagle są postawieni w sytuacji dość kłopotliwej i trudnej dla nich. Mogą stracić pracę - mówił w "Gościu Wydarzeń" arcybiskup Adrian Galbas, metropolita warszawski.

Propozycja Kościoła jest bardzo sprawiedliwa. Nie może być wyboru między religią a niczym. Obowiązkiem szkoły jest także wychowanie do wartości, dlatego propozycja, którą przedstawialiśmy w czasie rozmów ze stroną rządową brzmiała: dobrze, jedna godzina w szkołach średnich jak najbardziej, ale jako lekcja obowiązkowa do wyboru z etyką - powiedział abp Galbas.
CZYTAJ DALEJ

Bojanice. Przed ks. Marcinem Mazurem nowe zadanie

2026-08-24 11:57

[ TEMATY ]

Matka Boża Częstochowska

bp Marek Mendyk

strażacy

odpust parafialny

Bojanice

ks. Marcin Mazur

kapelan strażaków

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Marcin Mazur – kapelan powiatowy straży pożarnej powiatu świdnickiego

Ks. Marcin Mazur – kapelan powiatowy straży pożarnej powiatu świdnickiego

Wszystko zaczęło się od odpustowej modlitwy przed wizerunkiem Jasnogórskiej Pani. Jednak zanim uroczystość w Bojanicach dobiegła końca, padły słowa, których miejscowy proboszcz i jego parafianie długo nie zapomną.

Parafia Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Bojanicach przeżywała 23 sierpnia odpust parafialny. Uroczystej Eucharystii przewodniczył bp Marek Mendyk. Wraz z nim przy ołtarzu stanęli: proboszcz ks. Marcin Mazur, o. Samuel Karwacki – nowy pauliński proboszcz parafii św. Józefa Oblubieńca w Świdnicy, ks. Łukasz Trzeciak, dyrektor Wydziału Gospodarczego Świdnickiej Kurii Biskupiej oraz ks. Bogdan Deroń, wieloletni proboszcz parafii w Lutomii Dolnej.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do katechetów: wyzwania współczesnej katechezy wzywają nas do większego wysiłku duchowego

2026-08-25 16:04

[ TEMATY ]

diecezja zielonogórsko‑gorzowska

Rejonowe Dni Katechetyczne

Karolina Krasowska

Sierpniowe rejonowe dni katechetyczne, Kościół Ducha Świętego w Zielonej Górze

Sierpniowe rejonowe dni katechetyczne, Kościół Ducha Świętego w Zielonej Górze

"Wpływ zmian społecznych na katechezę i duszpasterstwo" – to temat sierpniowych rejonowych dni katechetycznych, które odbywają się w trzech ośrodkach diecezji. Drugie ze spotkań odbyło się 25 sierpnia w kościele pw. Ducha Świętego w Zielonej Górze.

Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. pod przewodnictwem bp. Adriana Puta. Homilię wygłosił pasterz diecezji bp Tadeusz Lityński, który podziękował katechetom za miniony rok pracy. - Spotykamy się na progu Nowego Roku Szkolnego, aby prosić Ducha Świętego o asystencję i światło, ale też o dar miłości do tych, którzy są powierzeni naszej pieczy. Korzystam z okazji, aby podziękować za miniony czas i Wasz wkład w życie Kościoła Diecezjalnego, za świadectwo wiary – mówił pasterz diecezji do uczestników spotkania. Nawiązując do Drugiego Listu św. Pawła Apostoła do Tesaloniczan zauważył, że prawdziwe oczekiwanie chrześcijan na powtórne przyjście Jezusa ma polegać na na wrażliwości na codzienne przyjścia Pana, na przeżywaniu codziennych zadań w postawie przylgnięcia do Bożej miłości - Apostoł poucza dziś nas wszystkich, że prawdziwe oczekiwanie na przyjście Pana to codzienność, w której wykorzystujemy poszczególne, nawet najmniejsze szanse, by Jego miłość się stawała. Myślę drodzy, że to ważna lekcja dla nas wszystkich, gdy stajemy u progu kolejnego roku katechetycznego. Bóg wiedząc już dziś, do jakich zadań i ludzi nas posyła, prosi, abyśmy właśnie w takiej perspektywie przeżywali każdą chwilę życia – umiejąc zobaczyć przychodzącego w niej Boga – kontynuował bp Lityński. Dodał, że każde powołanie, a nim jest też przecież bycie katechetą, powinno wyrastać z takiej postawy – oczekiwania – otwarcia serca, oczu na te chwile, w których Bóg przychodzi, w których On się staje! - Przyjście Pana to nie tylko chwila naszej śmierci czy paruzji, ale codzienność, bo jak sam Jezus obiecał: „Nie zostawiam was sierotami: przyjdę do Was” – i to się dokonuje! - mówił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję