Reklama

Historia

Armia podziemnej Polski

Po konferencji w Teheranie Polska i jej konspiracyjna armia stały się dla aliantów przedmiotem, a nie podmiotem w międzynarodowej układance.

Niedziela Ogólnopolska 3/2025, str. 38-39

[ TEMATY ]

historia

Polska

Polska

commons.wikimedia.org

Przysięga żołnierzy 2. kompanii VII batalionu 77. Pułku Piechoty (Okręg Nowogródek Armii Krajowej),1944 r.

Przysięga żołnierzy 2. kompanii VII batalionu 77. Pułku Piechoty (Okręg Nowogródek Armii Krajowej),1944 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kiedy stawało się pewne, że wobec zdrady aliantów powojenna Polska znajdzie się w sowieckiej strefie wpływów, gen. Leopold Okulicki wydał 19 stycznia 1945 r. rozkaz, w którym formalnie rozwiązywał struktury Armii Krajowej. „Polska wobec rosyjskiej recepty nie jest tą Polską, o którą bijemy się szósty rok z Niemcami” – napisał do żołnierzy ostatni dowódca największej podziemnej armii w dziejach świata.

Zwyciężeni, ale nie pokonani

Reklama

Gdy niemiecki żelazny pierścień wokół walczącej we wrześniu 1939 r. Warszawy został ściśle zamknięty, na Polu Mokotowskim wylądował samolot, który w ekstremalnie trudnych wojennych warunkach przebył trasę kilkuset kilometrów. Na jego pokładzie był mjr Edmund Galinat, specjalny kurier Naczelnego Wodza marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza. Marszałek był już internowany w Rumunii, gdzie znalazł się po agresji sowieckiej. W rozkazie zapisanym na skrawku jedwabnego materiału polecił stworzenie struktur podziemnych, które kontynuowałyby walkę po przegranej kampanii wrześniowej. Pomysł był przeniesieniem we współczesne realia koncepcji tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej, stworzonej przez Józefa Piłsudskiego jesienią 1914 r., a którą Śmigły-Rydz dowodził w końcówce poprzedniej wojny. Organizacją wojskowej konspiracji zajął się piłsudczyk gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski, który nadał jej nazwę: Służba Zwycięstwu Polski (SZP). Zaplecze ideowe stworzyli działacze polityczni znajdujący się w Warszawie: Maciej Rataj, Kazimierz Pużak, Mieczysław Niedziałkowski, Stefan Korboński, Tomasz Arciszewski. Reprezentowali oni stronnictwa polityczne, które przed wojną toczyły zagorzałe spory. Teraz jednak wznieśli się ponad podziały, bo wymagało tego dobro Polski. Zawiązanie SZP i Głównej Rady Politycznej 27 września 1939 r. stało się początkiem Polskiego Państwa Podziemnego, czyli niemającego w dziejach świata przykładu tajnej struktury cywilno-wojskowej. Konstytucyjne zwierzchnictwo dla konspiracji krajowej stanowili prezydent i rząd działający w sojuszniczej Francji, a później w Wielkiej Brytanii.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Początki podziemnego wojska

Reklama

W listopadzie 1939 r. w miejsce SZP powołano Związek Walki Zbrojnej (ZWZ). Na jego dowódcę został wyznaczony niekwestionowany autorytet wojskowy gen. Kazimierz Sosnkowski, a nazwa nowej organizacji nawiązywała wprost do założonego przez niego w 1908 r. tajnego Związku Walki Czynnej. Nadano do kraju instrukcję, której odbiorcą był wyznaczony do dowodzenia ZWZ na obszarze okupacji niemieckiej płk Stefan Grot-Rowecki, z czasem dowódca całego ZWZ-AK. Zasadnicza różnica między SZP a ZWZ miała polegać na tym, że zrezygnowano z łączenia funkcji polityczno-wojskowych w ramach tej samej organizacji. Związek Walki Zbrojnej miał się skupić wyłącznie na kwestiach militarnych. W instrukcji napisano wyraźnie: „ZWZ jest organizacją ogólnonarodową, ponadpartyjną i ponadstanową, skupiającą w swych szeregach, bez względu na różnicę przekonań politycznych i społecznych, wszystkich prawych Polaków, pragnących walczyć orężnie z okupantami w warunkach pracy konspiracyjnej”. Jako główny cel stawiano przed ZWZ „skupienie jednostek najstaranniej dobranych, aby stworzyć ośrodki czynnego oporu narodowego, przeciwdziałającego załamaniu się sił moralnych polskiego społeczeństwa”. Wskazywano, że w sprzyjającym momencie ZWZ ma przygotować „powstanie zbrojne na tyłach armii okupacyjnych, które nastąpi z chwilą wkroczenia regularnych wojsk polskich do Kraju”. Stan liczebny ZWZ wynosił po kilku miesiącach blisko 100 tys. zaprzysiężonych patriotów i nadal rósł. Wówczas nikt nie wyobrażał sobie, że dotychczasowi sojusznicy – Niemcy i Rosja sowiecka, współodpowiedzialni w równej mierze za wybuch wojny i piekło okupacyjne, kiedykolwiek się poróżnią. Dlatego zakładano, że powstanie powszechne będzie działaniem pomocniczym dla ofensywy alianckiej, w wyniku której odtworzone na Zachodzie Wojsko Polskie powróci zwycięsko do kraju. Klęska Francji w czerwcu 1940 r. poważnie nadwątliła te marzenia.

Gdy w czerwcu 1941 r. Hitler porzucił swego najwierniejszego sojusznika Stalina i najechał na ZSRS, sytuacja i pozycja międzynarodowa Polski zmieniły się diametralnie. Dotychczasowy agresor i okupant stał się „sojusznikiem naszych sojuszników”, co rzutowało też na sposób działania konspiracji krajowej. Wszystko przekształciło się zaś w zupełną tragedię, gdy w 1943 r., po odkryciu zbrodni katyńskiej, ZSRS zerwał stosunki dyplomatyczne z polskim rządem, a Stalin przygotowywał w Moskwie swoich namiestników do objęcia rządów w powojennej Polsce.

W dziejowej matni

14 lutego 1942 r. ZWZ przemianowano na Armię Krajową, co miało podkreślić, że wojsko konspiracyjne jest integralną częścią Polskich Sił Zbrojnych walczących u boku aliantów na wszystkich frontach wojennych. Zintensyfikowano też akcję scaleniową z pozostałymi formacjami niepodległościowymi, czyli Batalionami Chłopskimi, Narodową Organizacją Wojskową czy z częścią Narodowych Sił Zbrojnych. Na progu 1944 r. AK liczyła blisko 400 tys. żołnierzy.

Reklama

Wraz z ofensywą Armii Czerwonej, która ruszyła w styczniu 1944 r., wlewało się na ziemie polskie śmiertelne zagrożenie, a działo się to przy pełnej aprobacie wolnego świata. Zwracał na to wielokrotnie uwagę pierwszy komendant ZWZ gen. Sosnkowski. Podkreślał, że mimo zmieniającej się sytuacji Polska ma nadal dwóch wrogów i dlatego należy porzucić koncepcję powstania powszechnego. „W obliczu sowieckiej polityki gwałtów i faktów dokonanych powstanie zbrojne byłoby aktem pozbawionym politycznego sensu, mogącym za sobą pociągnąć niepotrzebne ofiary. Jeśli celem powstania miałoby być opanowanie części terytorium Rzeczypospolitej, to należy zdawać sobie sprawę, że w tym wypadku zajdzie konieczność obrony suwerenności Polski na opanowanych obszarach w stosunku do każdego, kto suwerenność tę gwałcić będzie” – napisał do żołnierzy podziemia już jako Naczelny Wódz. Historia pokazała, że się nie mylił.

Największe akcje zbrojne AK z 1944 r., czyli Akcja „Burza”, operacja „Ostra Brama” czy Powstanie Warszawskie, miały na celu wyzwalanie z niemieckich rąk polskich miast, zanim wkroczą do nich Sowieci, tak aby nie było wątpliwości, kto jest gospodarzem tych ziem. Dramat polegał na tym, że na aliantach uwikłanych już w porozumienia teherańskie z Sowietami nie robiło to żadnego wrażenia. Blisko 200 bitew i potyczek stoczonych z Niemcami, działania wywiadu AK przyspieszające pokonanie III Rzeszy, tysiące poległych nie przeważyły szali sprawiedliwości dziejowej. Polska i jej podziemna armia stały się dla aliantów przedmiotem, a nie podmiotem w międzynarodowej układance, której głównym autorem – przy aprobacie Winstona Churchilla i Franklina Delano Roosevelta – stawał się zbrodniarz wszech czasów Józef Stalin.

„Nigdy nie zgodzimy się na inne życie, jak tylko w całkowicie suwerennym, niepodległym i sprawiedliwie urządzonym państwie polskim” – napisał w ostatnim rozkazie do Armii Krajowej gen. Okulicki. „Dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości państwa i ochrony ludności polskiej przed zagładą. W tym działaniu każdy z Was musi być dla siebie dowódcą”. Zgodnie z tym wskazaniem tysiące żołnierzy AK pozostało w konspiracji i prowadziło walkę z okupantem czerwonym, który zastępował okupanta brunatnego. Uważali to za oczywistą kontynuację działalności niepodległościowej rozpoczętej we wrześniu 1939 r.

Artykuł dedykuję mojemu śp. Tacie – Henrykowi Kasprzykowi (1924 – 2017), żołnierzowi Armii Krajowej na ziemi świętokrzyskiej, więźniowi niemieckich obozów Gross-Rosen i Buchenwald-Dora.

*

Autor jest historykiem, doradcą Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, w latach 2016-24 był szefem Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych

2025-01-14 14:06

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tusk problemem Trzaskowskiego

W ostatnich tygodniach PiS notuje coraz większą przewagę nad Koalicją Obywatelską, a Karol Nawrocki zbliża się do pozycji lidera w kampanii prezydenckiej. A kampania ta jeszcze nie rozkręciła się na dobre.

Koalicyjny rząd Tuska wypalił się szybciej, niż przewidywano. Według badań SW Research dla Rzeczpospolitej, poziom rozczarowania rządem jest taki sam jak po 8 latach rządów Zjednoczonej Prawicy. W grudniowych badaniach Pollster aż 60% Polaków negatywnie ocenia premiera Tuska, a tylko 29% pozytywnie.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV do młodych: życzę wam świętego życia

2026-01-10 19:30

[ TEMATY ]

młodzi

młodzi katolicy

Vatican Media

O tym, że zostaliśmy stworzeni do prawdy i dobra mówił Papież podczas spotkania z ludźmi młodymi diecezji rzymskiej, którzy licznie przybyli do Auli Pawła VI oraz na Plac św. Piotra. Ojciec Święty zachęcając do świadectwa życia Ewangelią wskazał, aby młodzież działała „z radością i wytrwałością, wiedząc, że aby zmieniać społeczeństwo, trzeba przede wszystkim zmienić siebie”.

Odpowiadając na to pytanie, Papież nawiązał do świadectwa Matteo, który poruszył problem samotności wielu młodych ludzi, której towarzyszy uczucie rozczarowania, zagubienia i znudzenia. „Gdy ta szarość zaciera kolory życia, widzimy, że można być samotnym nawet pośród wielu ludzi. A właśnie wtedy samotność pokazuje swoje najgorsze oblicze: nikt nas nie słucha, bo jesteśmy zanurzeni w hałasie opinii; niczego nie dostrzegamy, bo oślepiają nas fragmentaryczne obrazy. Życie pełne «linków» bez relacji czy lajków bez czułości nas rozczarowuje, ponieważ zostaliśmy stworzeni do prawdy - i cierpimy, gdy jej brakuje. Zostaliśmy stworzeni do dobra, ale jednorazowe maski przyjemności zawodzą nasze pragnienie” - powiedział Leon XIV zwracając się młodzieży.
CZYTAJ DALEJ

Z kolędą w szpitalu

2026-01-10 23:45

Biuro Prasowe AK

– Miłość zmienia wzrok. Inaczej widzisz człowieka, inaczej go też rozumiesz, kiedy go kochasz. Ale to wszystko jest od Ducha. Moc Ducha to jest kochać – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas wizyty kolędowej w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie.

Na początku Mszy św. kapelan ks. Lucjan Szczepaniak SCJ przypomniał historię, jak kiedyś kard. Franciszek Macharski miał odwiedzić szpital w Prokocimiu, ale musiał wylecieć do Rzymu i nie miał pewności czy zdąży wrócić do Krakowa. Wtedy w zastępstwie polecił ks. Grzegorza Rysia – ówczesnego rektora seminarium, którego nazwał „bardzo dobrym człowiekiem, kapłanem, naukowcem”, ale też „bardzo wrażliwym na cierpienie drugiego człowieka”. Kard. Macharski ostatecznie zdążył na wizytę do szpitala, więc ks. Szczepaniak wtedy nie zadzwonił do ks. Rysia. Tamto zaproszenie doszło do swoistego finału dopiero teraz, gdy kard. Grzegorz Ryś został metropolitą krakowskim.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję