Początkowo Sanhedryn był radą starszych wspierającą Ezdrasza i Nehemiasza w odbudowie Judei. Flawiusz określał ją grecką nazwą gerusia – senat, lecz była ona jedyne ciałem doradczym. Z czasem rada ta zbierała się pod wodzą arcykapłana i pełniła funkcje sądownicze. Flawiusz nazywał ją synhedrion. W literaturze rabinicznej używano zaś nazwy bet din haggadol – sąd najwyższy. Nowy Testament, obok słowa „Sanhedryn”, używa też takich określeń jak: presbyterion (rada starszych) czy gerusia.
W okresie machabejskim wzrosło znaczenie Sanhedrynu. Jego orzeczenia odgrywały znaczącą rolę w kwestiach życia religijnego Hebrajczyków. Ze zdaniem Sanhedrynu liczyli się Machabeusze oraz pierwsi władcy hasmonejscy. Był on również postrzegany jako wsparcie w działaniach prowadzących do odzyskania pełnej niepodległości. Rola Sanhedrynu została umniejszona za panowania Aleksandra Janneusza z racji jego autorytaryzmu, co doprowadziło do konfliktu. Swe wpływy Sanhedryn odzyskał za panowania jego żony Aleksandry – tuż przed śmiercią Janneusz zasugerował jej pojednanie z Sanhedrynem. Wtedy też dokonano jego reorganizacji. W efekcie w jego skład weszli uczeni w Piśmie.
Po podporządkowaniu Judei Rzymowi władza Sanhedrynu została uznana przez zdobywców. Nie odrzucił jej również Herod, choć gdy Sanhedryn próbował zdjąć go z tronu, ten nakazał zabić wszystkich jego członków i wyznaczył nowy skład rady. Rzymscy prokuratorzy, po przejęciu władzy nad Judeą, pozostawili Sanhedrynowi władzę sądowniczą, traktując go jako narzędzie pomocne do ugruntowania władzy Rzymu. Do upadku Sanhedrynu natomiast przyczyniło się powstanie żydowskie w 70 r. Ostatecznie przestał on funkcjonować w IV wieku.
Sanhedryn liczył siedemdziesięciu członków, a z arcykapłanem siedemdziesięciu jeden. Ta liczba nawiązywała do liczby mężów wspierających Mojżesza na pustyni. Sanhedrynowi przewodniczył arcykapłan. Funkcja ta nie była sprawowana dożywotnio, stąd w zgromadzeniu tym byli też arcykapłani, którzy przestali sprawować ten urząd. Zgromadzenie nie było jednorodne. Tworzyły je dwie spierające się frakcje: saduceuszy i faryzeuszy. Tak więc linia podziału przebiegała między zapatrywaniami arystokratów i uczonych w Piśmie. Dodatkowy element struktury Sanhedrynu wiązał się z wchodzącą w jego skład grupą kapłanów. Ta zgodnie z biblijną tradycją dzieliła się na 24 klasy. W posiedzeniach Sanhedrynu uczestniczyli również Esseńczycy.
Według Flawiusza, Sanhedryn miał się zbierać w pobliżu Xsystos, położonego na zachód od świątyni. Nie wiadomo jednak, czy miejsce to znajdowało się na terenie świątynnym, czy też poza nim. Teksty rabiniczne mówią zaś o sali z gładzonych kamieni, a tę sytuują na terenie świątynnym. Jeśli tak, to Sanhedryn mógł obradować jedynie nocą, po zamknięciu bram prowadzących na plac świątynny. Otwarta jest również sprawa kompetencji Sanhedrynu. Niektórzy uważają, że mógł on wydawać wyroki śmierci, inni to negują, a jeszcze inni twierdzą, że wyroki te wymagały zatwierdzenia ze strony Rzymu.
Słowa „łaska” i „miłosierdzie” odniesione do Boga jako źródła tych darów wspomniane są w Psalmie 86. Jego tekst wiąże tę modlitwę z królem Dawidem. On doświadczył w swym życiu życzliwości Boga, który z nieznanego pasterza z Betlejem uczynił go potężnym królem Izraela i dał mu zwycięstwo nad wrogami. Przez proroka Natana obiecał mu trwałość dynastii oraz przyjście w niej na świat Mesjasza. Czy Dawid zasłużył czymś na okazane mu łaski? Nie. Podkreśla to scena związana z namaszczeniem go na króla przez proroka Samuela. Decydował tu nie zewnętrzny wygląd, ale stan serca: otwartość na dar Boga. Jednocześnie ten król nie był wolny od grzechu. Uległ pokusie cudzołóstwa i polecił zabić niewinnego człowieka, by ukryć swój grzech. Potem sprzeniewierzył się prawu Bożemu, licząc lud Izraela jak własny. Niemniej jednak gdy zrozumiał swą winę, poprosił Boga o przebaczenie i doświadczył Jego miłosierdzia.
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
Arcybiskup Wacław Depo, metropolita częstochowski, udzielił dyspensy od obowiązku zachowania pokutnego charakteru piątku oraz od obowiązku wstrzemięźliwości od spożywania pokarmów mięsnych na 1 maja, czyli na wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika, Święto Pracy, będące dniem ustawowo wolnym od pracy.
Publikujemy pełną treść komunikatu opublikowanego na stronie internetowej archidiecezji częstochowskiej:
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.