Reklama

Wiadomości

Niezwyciężony Triumf serca

12 września na ekrany kin wchodzi ekranizacja amerykańskiego reżysera o polskim męczenniku.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

I zaprowadzili ich do bloku numer 11, oznaczonego wówczas numerem 13. Kazali im rozebrać się do naga. Wpędzili ich wszystkich dziesięciu do piwnicy, do celi numer 18, bardzo niskiej i małej, o wymiarach dwa i pół metra na dwa i pół metra, z jednym zakratowanym, kwadratowym okienkiem pod sufitem, z podłogą z betonu. W rogu stało wiadro na odchody. Tam mieli umrzeć głodową męką. Esesmani zatrzasnęli żelazne drzwi” (z opisu śmierci św. Maksymiliana według tekstu Transitus z Harmęży).

W tym miejscu zaczyna się filmowa opowieść o polskim męczenniku. W całej Polsce 12 września, a na ekrany niektórych kin przedpremierowo, trafi ekranizacja amerykańskiego reżysera Anthony’ego D’Ambrosio Triumph of the Heart (Triumf serca), ukazująca 14 dni spędzonych w celi głodowej Auschwitz św. Maksymiliana i dziewięciu współwięźniów. W roli głównej występuje Marcin Kwaśny, a na ekranie pojawią się także: Radosław Pazura, Lech Dyblik, Armand Procacci, Christopher Sherwood, Sharon Oliphant. Polskim dystrybutorem filmu jest Dom Wydawniczy Rafael.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Walczył o światło

„Miłość jest jak najbardziej realna. Nikt nie może jej nam odebrać. Nawet teraz!” – przekonywał pogrążonych w rozpaczy współwięźniów więzień nr 16670.

Reklama

– Święty Maksymilian jest ikoną walki w obliczu ludzkiego cierpienia o tożsamość, o godność ludzką. Pokazuje, jak można towarzyszyć braciom pogrążonym w rozpaczy, pośród trudu. Ja też jestem ofiarą kryzysu rozpaczy, też miałem trudną historię – wyznał reżyser filmu, który wiele zawdzięcza swoim prywatnym „rozmowom” ze św. Maksymilianem.

Światowa premiera odbyła się w warszawskim kinie „Luna” 13 sierpnia, czyli w przeddzień wspomnienia świętego męczennika. To właśnie on był głównym bohaterem tego wieczoru. Ten, który w miejscu egzemplifikacji zła pozwolił narodzić się czemuś wymykającemu się werbalizacji – miłości, która jest siłą twórczą, miłości największej, która oddaje życie za przyjaciół.

Czy jednak świat chce słuchać męczenników? Czy aby nie ogranicza reakcji na ich świadectwo do tkliwego wzruszenia się i nie kwapi się, by podążać za ich przykładem? Czy jesteśmy gotowi na heroizm? Nikogo nie można zmuszać do heroizmu – słyszymy raz po raz, także z ust katolików. Po co więc świadkowie? Po co ich ofiara, ich cierpienie złączone z ofiarą Chrystusa? A jednak, o czym świadczy Triumf serca, oni wciąż niepokoją i poruszają nasze sumienia.

– To jest mój list miłosny do was, żebyście nie zagubili swojej tożsamości, żebyście nie zapomnieli o Maryi, nie zapomnieli o swoich przodkach, którzy walczyli o światło w świecie pełnym ciemności – zwrócił się do Polaków twórca filmu.

Reklama

Głębię filmowego przekazu wzmacnia jego wysoki poziom produkcji. Jak przyznała w rozmowie z Niedzielą Oliwia Adamowicz, filmoznawca, ten film o tematyce religijnej jest naprawdę dobry. – Mamy piękne kadry, świetny casting, odważne środki wyrazu artystycznego. Film nie epatuje patosem, a przekazuje to, co jest najważniejsze – zaznaczyła ekspertka.

Zdaniem rozmówczyni Niedzieli, ciekawym pomysłem twórców było stworzenie filmu o świętym, który nie jest jego biografią, ale przedstawia historię mężczyzn, którzy spędzili ze św. Maksymilianem ostatnie chwile życia. Nie wiemy, czy rzeczywiście byli wśród nich komunista i Żyd, ale film pokazuje możliwy przekrój społeczny oczekujących na śmierć współwięźniów. – Zostało to również interesująco rozwiązane od strony montażu. Twórcy opowiedzieli o polskim męczenniku nie tylko z perspektywy ostatnich chwil jego życia, ale także przez historie ludzi, których mógł spotkać i zainspirować. A owocem tego była siła do przetrwania tych ostatnich dni i godne przyjęcie śmierci – zauważyła Oliwia Adamowicz.

Podstawowa kategoria

Film ukazuje św. Maksymiliana nie tylko jako tego, który oddaje życie za konkretnego więźnia, Franciszka Gajowniczka, ale także jako tego, który do końca walczy o zachowanie godności ludzkiej. W czasach dyskusji o „dobrodziejstwie” eutanazji walka o tę godność możliwa jest tylko wtedy, gdy horyzont rozpościera się poza rzeczywistość doczesną.

Reklama

Męczeństwo, jak przypominał Benedykt XVI, to istota chrześcijaństwa. „Są wartości, które nigdy nie podlegają bilansowi. Są wartości, których nigdy nie wolno poświęcić w imię jeszcze wyższej wartości i które stoją nawet ponad zachowanie życia fizycznego. Istnieje męczeństwo. Bóg znaczy więcej niż przetrwanie fizyczne. Życie, które zostałoby zachowane za cenę zaparcia się Boga, życie oparte na ostatecznym kłamstwie, jest nie-życiem. Męczeństwo jest podstawową kategorią chrześcijańskiej egzystencji” – napisał papież emeryt w 2019 r.

Potrzebujemy tego świadectwa męczenników, których nie brakuje również dzisiaj, zwłaszcza wśród chrześcijan. Jak przekazał w rozmowie z Niedzielą Radosław Pazura, ofiara tych ludzi jest bardzo ważna. – Ich oddawanie życia w imię wyższych wartości jest czymś, czego nie pojmie się rozumem. Trzeba odwołać się do serca i to ono podpowie, że to są niezwykli ludzie. To są święci. A siła z tego płynąca? Zostawmy to samemu Panu Bogu. On wie najlepiej, co z tym później robić, jak to rozdzielać, by wyrywać nas z opresji, za które oni ponieśli śmierć – podkreślił aktor.

Film porusza także wątek niezmiernie aktualny – związek wiary i kultury, który buduje tożsamość ludzką, narodową, religijną. Oddanie życia za śpiew Roty, wściekłość wroga rozsierdzonego odwagą obozowych więźniów, którzy w pieśniach religijnych i patriotycznych odzyskują dumę i godność, przypominają, jak ważne jest zachowywanie i przekaz tych wartości. Ich siła jest duchową bronią.

Kolbe jak call be

Dla Marcina Kwaśnego wcielenie się w postać św. Maksymiliana było olbrzymim wyzwaniem. Dlatego podszedł do tej roli w stanie łaski uświęcającej, modlił się, aby Bóg działał przez niego. Co więcej, cała ekipa modliła się przed zdjęciami, co zawdzięczali postawie reżysera. Dla zachowania autentyczności zaś aktorzy spożywali skromne posiłki, aby spróbować wejść w doświadczenie głodu więźniów obozu.

Reklama

– To nie jest film łatwy w odbiorze w dobie, gdy wszystko się konsumuje szybko, łatwo i przyjemnie. Ale ten głos jest potrzebny. A perspektywa, jak Amerykanie widzą naszego świętego, jest naprawdę porywająca – powiedział Niedzieli Marcin Kwaśny. – Mimo że znałem scenariusz, zagrałem w nim, płakałem jak dziecko – dodał z nieukrywanym wzruszeniem, przyznając, że traktuje tę rolę w kategorii prezentu od Pana Boga.

Gdy na planie filmowym słyszał często wymawiane nazwisko: Kolbe, które po angielsku brzmi jak call be, uświadomił sobie, że polski męczennik został powołany, aby być (call be), żeby towarzyszyć współwięźniom w odchodzeniu. – Święty Maksymilian był jak Jezus, który przyszedł po to, aby służyć. Nie skupiał się na sobie. Chciał pokazać, że śmierć nie jest końcem, że Bóg jednak nie opuścił tego miejsca, że jest nadzieja, którą niesie zbawienie – podsumował Marcin Kwaśny.

Film został objęty patronatem honorowym Konferencji Episkopatu Polski przez jej przewodniczącego – abp. Tadeusza Wojdę.

O swojej roli w filmie na stronach Bliżej Życia z Wiarą opowiada Lech Dyblik

2025-09-02 08:23

Oceń: +55 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Film „Powołany 2” w Częstochowie

[ TEMATY ]

film

Materiał prasowy

Od 1 marca br., w kinach w całej Polsce wchodzi na ekrany film „Powołany 2”, w reżyserii Jana Sobierajskiego. W Częstochowie film będzie można obejrzeć w Cinema City przy ul. Wolności i w Galerii Jurajskiej.

Na specjalny pokaz filmu, we wtorek 5 marca, zaprosił widzów Bp Andrzej Przybylski, delegat KEP ds. Powołań. Swoją obecność na tym pokazie zapowiedział również sam reżyser Jan Sobierajski. Będzie to więc okazja do usłyszenia o motywach i procesie realizacji tego filmu.
CZYTAJ DALEJ

Święty Jan Chryzostom

[ TEMATY ]

święty

Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).

Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma. W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej. Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską. Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397). Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary. Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan). Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach. Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
CZYTAJ DALEJ

Rosyjski dron uderzył w pociąg jadący do Warszawy z Kijowa

2026-09-13 12:22

[ TEMATY ]

pociąg

rosyjski dron

Warszawa‑Kijów

Adobe Stock

Rosyjski bezzałogowiec uderzył w niedzielę w lokomotywę pociągu pasażerskiego relacji Kijów-Warszawa, który w chwili ataku znajdował się w odległości 2 km od granicy z Polską - przekazały ukraińskie koleje państwowe (Ukrzaliznycia), cytowane przez agencję Ukrinform. W ataku nikt nie ucierpiał.

Podziel się cytatem – poinformował przewoźnik na Telegramie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję