Kiedy król Karol III i królowa Kamila złożyli pod koniec października wizytę w Watykanie, drugą w ciągu zaledwie 6 miesięcy, mówiło się o nowej erze współpracy w obliczu kluczowych wyzwań współczesności. Zdaje się jednak, że pod powierzchnią zachodzą głębsze zmiany w życiu religijnym Wielkiej Brytanii. „Pojednanie” zapowiadane podczas wizyty państwowej w Watykanie może okazać się zupełnie inne, niż wielu się spodziewa.
Reklama
Podobnie jak inne kraje zachodnie Wielka Brytania jest świadkiem niewielkiego, ale stałego odradzania religijnego wśród młodzieży, wyraźnie udokumentowanego od ostatniego spisu powszechnego z 2021 r., przy czym największą popularnością cieszą się konserwatywne i tradycyjne formy chrześcijaństwa. Chociaż liczba aktywnych członków Church of England – anglikańskiego Kościoła państwowego – zmniejszyła się o ponad połowę w ciągu ostatnich 30 lat, to populacja katolików (1,2 mln) znacznie przewyższa liczebnie swoich oficjalnie uprzywilejowanych anglikańskich sąsiadów. W sytuacji gdy anglikanie podtrzymują swój liberalny, sekularyzacyjny kurs pod przewodnictwem nowego arcybiskupa Canterbury – wybór kobiety na to stanowisko jest uważany za problematyczny i mało inspirujący – przepaść między wyznaniami może się pogłębić. Jeśli przywódcy 85-milionowej Wspólnoty Anglikańskiej na całym świecie będą grozić zerwaniem stosunków z biskupstwem Canterbury, globalny wpływ Kościoła Anglii ulegnie zmniejszeniu, a wraz z nim dalsze zainteresowanie państwa brytyjskiego jego wspieraniem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W obliczu obecnego rozczarowania niektórzy obserwatorzy przewidują falę nawróceń katolickich, napędzaną poparciem dla Leona XIV – pierwszego anglojęzycznego papieża od ponad ośmiu wieków, oraz głośnymi wydarzeniami, takimi jak ogłoszenie w listopadzie urodzonego w Londynie św. Johna Henry’ego Newmana doktorem Kościoła. Podczas gdy brytyjski monarcha nadal jest uznawany za „najwyższego zwierzchnika” Kościoła anglikańskiego, gwarantującego specjalny status „religii protestanckiej”, a katolicy wciąż spotykają się z dyskryminacją prawną i konstytucyjną, presja na zmiany narasta.
Reklama
Kiedy w kwietniu zmarł papież Franciszek, król Karol III złożył hołd człowiekowi przejawiającemu „współczucie, troskę o jedność Kościoła i niestrudzenie zaangażowanemu na rzecz ludzi wiary”. We wrześniu, kiedy odwiedził Katolickie Oratorium Newmana w Birmingham, zaznaczył, że od dawna pragnął przybyć, aby oddać hołd człowiekowi o „nieustraszonej uczciwości, bezkompromisowej surowości i oryginalności myśli”, w którego kanonizacji osobiście uczestniczył w 2019 r. w Rzymie. Dwa tygodnie później poprowadził swoją rodzinę królewską na katolicką Mszę św. pogrzebową za nawróconą księżną Kentu, której w katedrze westminsterskiej przewodniczył kard. Vincent Nichols. W następnym miesiącu wrócił do Watykanu, gdzie uczestniczył w nabożeństwie ekumenicznym w Kaplicy Sykstyńskiej z Leonem XIV i jest pierwszym brytyjskim monarchą, który modlił się z papieżem. Takie wydarzenia do niedawna były nie do pomyślenia. Podobnie jak Msza św. katolicka odprawiona tego lata w katedrze w Canterbury – kościele macierzystym Wspólnoty Anglikańskiej – przez nuncjusza watykańskiego abp. Miguela Maury’ego Buendíę ku czci św. Tomasza Becketta, świętego z XII wieku, który poniósł śmierć męczeńską w obronie Kościoła katolickiego przed Henrykiem II Plantagenetem.
W miarę jak lojalność ewoluuje, a dawne uprzedzenia zanikają, pojawiają się apele o lepszą reprezentację katolików w życiu publicznym, o sprawiedliwszy podział majątku między Kościołami i bardziej obiektywne spojrzenie na historię.
W październiku obok głównego ołtarza rzymskiej Bazyliki św. Pawła za Murami odsłonięto przeznaczone dla Karola III „Krzesło Królewskie”, ozdobione jego herbem i łacińską inskrypcją Ut unum sint. Będzie tam, gdyby nadszedł dzień, w którym on i Kamila, lub ich następcy, rozpoznają ducha czasów i przyjmą wiarę katolicką.
