U schyłku roku liturgicznego w szczecińskim sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa w sposób uroczysty uczczono jubileusz 50-lecia posługi w charakterze organisty Czesława Matuszewskiego. Choć dostojny Jubilat od 10 lat przebywa na emeryturze, wciąż wspiera grą na kościelnym instrumencie obecnego organistę, a także sprawuje techniczną opiekę nad organami w „Sercu” i w wielu innych kościołach archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.
Radosne podziękowanie
Reklama
W przeddzień złotego jubileuszu organistowskiej posługi, w niedzielę, sprawowana była w intencji Pana Czesława dziękczynna Msza św., której przewodniczył proboszcz szczecińskiego „Serca” ks. Karol Kozłowski chrystusowiec, a koncelebrował ją m.in. ks. kan. dr Zbigniew Woźniak, rektor AWSD w Szczecinie, dyrektor Referatu Muzyki Kościelnej archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, zarazem przewodniczący archidiecezjalnej Komisji Muzyki Kościelnej, do której należy także dostojny Jubilat. Słowa podziękowania Czesławowi Matuszewskiemu skierował ks. Kozłowski: – Ta posługa trwa. Pan Czesław wciąż wspomaga jako wolontariusz aktualnego organistę, a także wraz z Waldemarem Wasilewskim (organmistrzem oraz organistą – przyp. red.) troszczy się o organy nie tylko w naszym sanktuarium, ale także w różnych kościołach naszej archidiecezji. Za grę, za śpiew, za ubogacanie liturgii w naszym sanktuarium i wszędzie tam, gdzie się da, gdzie jest potrzebny, serdecznie dziękujemy! Życzymy dużo łask, zdrowia, poprawy wzroku oraz, by śpiew i gra na organach były radością serca, ale też nas wszystkich podnosiły na duchu i pomagały w modlitwie, w otwieraniu serca na to, co Boże i święte.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Z okazji jubileuszu metropolita szczecińsko-kamieński abp Wiesław Śmigiel uhonorował Czesława Matuszewskiego Medalem św. Ottona, a wobec uczestników uroczystej Mszy św. odczytany został arcybiskupi list, wyrażający wdzięczność za długoletnią posługę.
Bogu na chwałę
Dzień jubileuszowych wspomnień był w swej wymowie radosny i pełen wzruszeń, czego nie krył p. Czesław. – Pragnę podziękować przede wszystkim Panu Bogu za dar życia i za czas, który pozwolił mi przeżyć – ze wzruszeniem mówił Jubilat. – Dziękuję za talent, który otrzymałem i nie zakopałem go w ziemi i mam nadzieję, że w miarę swoich możliwości i umiejętności wykorzystałem. Gdy zastanawiałem się, co mam dziś powiedzieć, przyszła mi na myśl pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski w 1979 r. Gdy odwiedzał swoje rodzinne Wadowice i wchodził do swojego kościoła parafialnego powiedział: „Tutaj wszystko się zaczęło”. Myślę, że pokornie i ja mogę się do tych słów Ojca Świętego przytulić i powiedzieć: „W kościele NSPJ w Szczecinie też wszystko się zaczęło”. Bo gdy 9 lipca 1949 r. rodzice mnie i mojego brata przynieśli tutaj do kościoła, ks. Józef Kinder udzielił nam chrztu. Brat niestety po kilku dniach zmarł. Tutaj też byłem ministrantem. Tutaj, przy urządzonej przy obrazie Matki Bożej szopce Bożonarodzeniowej zagrałem w dzieciństwie na harmonijce ustnej dwie wyuczone ze słuchu kolędy, Lulajże Jezuniu i Jezus malusieńki i przez myśl mi nie przeszło, że po latach Matka Boża Ostrobramska, zaprowadzi mnie tam, na chór, gdzie siądę przy tych pięknych koncertowych organach, na których grał nestor muzyki organowej prof. Feliks Rączkowski, czy niedawno zmarły w Krakowie prof. Joachim Grubich.
