Wiecie, jakich wyborców jest najwięcej w Polsce? Otóż są to zwolennicy Polskiej Partii Patriotycznej, która w rzeczywistości nie istnieje. Gdyby komuś udało się sprostać założeniom tej nieistniejącej, acz ciągle możliwej do zaistnienia organizacji, zdobyłby rząd polskich dusz i wyborczą wygraną na co najmniej kilka kadencji z rzędu. Dlaczego do tej pory taka siła polityczna nie powstała? Odpowiedź jest prosta: siły obcych agentur, obcych interesów, ludzie pełniący jedynie zawód „Polaka” skutecznie to blokowali, sprawiając, że polskie siły były wykorzystywane przez obcych. Klasycznie dzieliły nas rosyjska i niemiecka agentura, teraz doszły do tego wykorzystywane przez Niemcy służby ukraińskie, działające na rzecz Izraela służby żydowskie, bezkarnie hulają u nas nawet egzotyczne agentury chińskie. Wszystkie te siły, jakkolwiek mające rozbieżne interesy, zgodne były w jednym: nie można dopuścić do powstania zjednoczonej siły polskiej, zrzeszającej szczerych polskich patriotów i skutecznie walczącej o zachowanie polskich bogactw i potencji tu, nad Wisłą.
Taka partia była marzeniem przez wszystkie lata komunizmu, potem zamiar jej został skutecznie zablokowany przez tajne umowy „okrągłego stołu”. Ostatnio jednak coś jakby drgnęło, okazuje się, że śmiałe wypowiadanie się w imię polskich interesów nie jest już tak skutecznie zwalczane jak wprzódy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Działające dziś partie sprawiają, że wyborcy z coraz większym trudem głosują, często wybierając „mniejsze zło”. Kolejne badania nastrojów społecznych rysują obraz, wedle którego narasta oczekiwanie na polską siłę, która podejmie trud walki o godność Polaków i powagę naszego państwa. Dziś duże powodzenie uzyskuje Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, choć jeszcze nie wyklarowała swojego jednorodnego oblicza. Polacy często decydują się głosować na radykalnego Brauna, gwarantującego działanie przeciwko systemowi, który zdążył nas wszystkich zmęczyć i zasmucić. Co by było zatem, gdyby pojawiła się umiarkowana, rozsądna, ale wyraźnie propolska partia – w porównaniu z tym, co jest, byłaby to siła zdecydowanie obliczalna i rzeczywiście działająca jedynie na rzecz polskiego interesu i racji stanu. Wymarzona przez polską większość partia byłaby zarazem rozsądna, a pryncypialna w sprawach najważniejszych dla Polski. Realna w metodach działania i tak dobierająca strategie, aby zrealizować jak najwięcej celów zgodnych z interesem Polaków. Idee czerpałaby z tradycyjnego polskiego katolicyzmu i w tym byłaby niezmienna. Tej partii nie uchodziłoby podejmowanie decyzji na korzyść innych państw i narodów. Prześmiewczy Hašek nazwałby ją Polską Partią Umiarkowanego Postępu w Granicach Prawa. Taki portret – mimo wszystko – najlepiej opisywałby jednak wymarzoną formację. Tak można sobie śnić i dodać do tego obrazu wiele oczywistych cech, których nie prezentują działające dziś w Polsce partie i środowiska polityczne.
Skoro zatem takiej – oczywistej z wielu względów, ale dziwnie niemożliwej do założenia – formacji nie mamy, musimy kierować się matematyczną regułą kolejnych przybliżeń, aż do osiągnięcia najbardziej pożądanego rezultatu. Musimy wybierać z tego, co mamy. Do tej pory najpewniejszym wyborem dla polskich patriotów był PiS, ale po próbach pandemii i fatalnej polityce wobec Ukraińców rzesze zawiedzionych wyborców czekały choćby na słowa przeprosin ze strony liderów tego środowiska. Nic takiego nie miało miejsca. Trudno więc dziwić się sondażowej stagnacji PiS, której nie poruszyło nawet zwycięstwo Karola Nawrockiego. Kogo mają wybierać polscy patriotyczni, ale przecież w gruncie rzeczy i konserwatywni katolicy?! Oto pytanie na wagę wygranych wyborów parlamentarnych. Jak nieistniejącą partię idealną wcielić w rzeczywisty świat polskiej polityki?
Nadchodzi czas, gdy odpowiedzi na te pytania staną się kluczowe dla sformowania nowego rządu i podjęcia prób zniwelowania niszczących skutków obecnej polityki rządu Donalda Tuska. Kto udzieli na nie najbardziej realnej odpowiedzi, sformuje nowy gabinet rządowy.
