Reklama
Liturgia Słowa uwrażliwia nas na posłannictwo nie tylko samego Chrystusa, ale również każdego z nas. Jeszcze brzmią w naszych sercach kolędy obwieszczające Narodzenie Jezusa, my jednak nie możemy zatrzymać się przy żłóbku, musimy zmierzać ku Ogrodowi Oliwnemu i Kalwarii, gdyż tam jest cel i misja naszego pielgrzymowania. I choć mamy obrany cel, to ważna pozostaje również wędrówka, nazwana pielgrzymowaniem, co było tak bardzo podkreślane w Roku Jubileuszowym 2025. Pielgrzymowanie stało się nie tylko znakiem nadziei, ale nade wszystko znakiem wiary oraz miłości do Chrystusa, wyrażonej także w miłości do drugiego człowieka. Jesteśmy zatem tymi, którzy niosą Chrystusa – przez nas Bóg ma być rozsławiany. Po raz kolejny słowo Boga mobilizuje nas do bycia apostołem. Skoro przyjąłeś Jezusa za swojego Mistrza i Zbawiciela, musisz być Jego świadkiem. Bóg, który obdarza cię swoim błogosławieństwem, napełnia cię swoim Duchem, który daje ci siłę do tego, by żyć w całej pełni, ustanawia cię światłem dla tych, którzy pobłądzili we współczesnym świecie. I choć mogłoby się wydawać, że się nie nadajesz lub że nie jesteś godny czy odpowiedni, to On nazywa cię nie sługą, ale światłością dla innych – dla tych, którzy może stali się poganami albo są nimi od dawna. Musisz być tym, który podźwignie, podniesie, który wskaże właściwy sens i cel ziemskiego życia. Może będziemy jedynymi na drodze drugiego człowieka, którego uratujemy i wyrwiemy z obłędu, spirali ciemności grzechu i bezsensu życia.
Pozostajemy w ufności względem Boga, że światło naszych dobrych czynów płynie nie skądinąd, tylko z relacji do Jezusa. Święty Paweł Apostoł przypominał to Koryntianom, a Kościół przypomina także dziś nam wszystkim o powołaniu i uświęceniu płynącemu nie z nas, ale z Boga. A zatem łaska Jego i pokój w naszych sercach, rodzinach i domach pozostają znakiem dobrej relacji z Bogiem i Jezusem Chrystusem.
Końcem naszego dzisiejszego pochylenia się nad słowem Bożym jest wydarzenie nad Jordanem. Być apostołem to być także tym, który przygotowuje drogę na przyjście Pana. Choć apostołowie zostali powołani później niż Jan, to wszystkich ich i nas łączy misja przygotowania siebie i innych na przyjście Chrystusa. Nasza misja nie przychodzi ot, tak. Apostołowie przygotowywali się przez trzy lata na misję ewangelizacyjną, Jan przebywał na pustyni, by być gotowym rozpoznać Baranka Bożego. Wszystko, co dziś odnosi się do nas, choć jest darem Bożej łaski, wymaga od nas pełnego zaangażowania i współpracy z ową łaską, a także właściwego czasu, żeby odsunąć się „na bok” i nie przysłonić Zbawiciela. Nieraz stanowi to wielką pokusę i początek upadku wielu „ewangelizatorów” oraz „furtkę” dla demona niszczącego tych, którzy mieli nieść światło, a okrzyknęli się światłem. Wielka pokora Jana niech będzie dla nas przykładem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością”. Tylko w pokorze służby Bogu ujrzysz Jego Syna, Baranka Bożego, który gładzi twoje i moje, i całego świata grzechy. Usunięcie się „na bok”, aby On był na pierwszym miejscu, jest doświadczeniem obecności i działania Trójcy Świętej. Stanowi cel i wypełnienie naszego posłannictwa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
