Kiedy do naszych domów i mieszkań przychodzą kapłani z wizytą duszpasterską, to polski internet zalewa fala krytycznych wypowiedzi na temat kolędy. Ich autorzy piszą o formalizmie spotkania czy sprinterskim tempie, w jakim się ono odbywa. A także o „nacisku na materialne datki”, przepytywaniu dzieci z religii oraz „jałowych rozmowach o... pogodzie zamiast duchowej głębi”.
„Czekamy na księdza jak na Pana Jezusa, sprzątamy dom od rana, a ksiądz wpada, pyta, jaki jest u nas adres i jaki numer domu ma sąsiad, pokropi, przeżegna się i wychodzi” – żali się w jednej z internetowych dyskusji Aleksandra z Warszawy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Anonimowość większości internetowych wpisów wyklucza ich sprawdzenie, ale wiadomo, że nie wszędzie tak jest.
Wizyta oczekiwana
Ks. Dariusz Marczak z parafii św. Hieronima w Starej Miłośnie uważa, że wizyta duszpasterska jest nie tylko bardzo potrzebna, ale i oczekiwana.
Reklama
– Większość osób na nas czeka, furtki są otwarte – zauważa kapłan. – Mamy szansę nawiązać relację twarzą w twarz, całkiem inną niż wtedy, gdy stoję przy ołtarzu. Parafianie poruszają nieraz trudne tematy. Wielu czuje się samotnych. Mamy szansę w ciągu sekundy dodzwonić się do znajomych na drugim końcu świata, a żyjemy samotni, wyobcowani. Rodzice zadają pytania, jak wychowywać dzieci w epoce cyfrowego szaleństwa, kiedy promuje się nierealne wizje i wizerunki, wygórowane oczekiwania i marzenia. Nastolatki, które żyją zwyczajnie, przeżywają dramaty odrzucenia, nie akceptują siebie, okaleczają się, podejmują próby samobójcze.
W Starej Miłośnie kolęda rozpoczyna się po świętach i trwa do końca stycznia. – Mamy zapisy na dodatkowe terminy dla osób, które wyjeżdżają na ferie, a chciałyby przyjąć księdza – zaznacza kapłan.
Ksiądz Dariusz puka od drzwi do drzwi. Nie spotkał się z wrogimi zachowaniami wśród niewierzących. – Rok temu przyjęło nas 1200 parafian, a zapukaliśmy do 2100 mieszkań. Jeśli nie chcą się spotkać, nie otwierają lub kulturalnie odmawiają. Nieraz bardzo serdecznie przyjmowali mnie niewierzący lub niekatolicy.
Zmiany w parafiach
Odpowiedzią na krytykę o pośpiech w trakcie wizyty są zmiany organizacyjne. W parafii Świętej Trójcy w Kobyłce, żeby móc poświęcić wiernym więcej czasu, księża odwiedzają ich co drugi rok. Natomiast w parafii Opatrzności Bożej w Wilanowie wizyta duszpasterska trwa cały rok, m.in. dlatego, że większość mieszkańców wraca do domów po godz. 19.
„Chcemy Was odwiedzić w Waszych domach, by pobłogosławić miejsce Waszego codziennego życia, wspólnie się pomodlić i po prostu lepiej się poznać – wyjaśniają na stronie internetowej kapłani i podkreślają. – Wizyta jest okazją do rozmowy o Bogu, Kościele i funkcjonowaniu naszej parafii. Postaramy się odwiedzić wszystkich, którzy wyrażą taką wolę. Także tych, którzy swojego miejsca w Kościele jeszcze nie widzą, bądź nie rozumieją”. Zgłoszenia przyjmowane są on-line.
U św. Zygmunta na Bielanach na kolędę również obowiązują zapisy. – Księża odwiedzają wyłącznie chętnych – tłumaczy siostra pomagająca w parafialnej kancelarii. – Wizyta duszpasterska odbywa się od początku grudnia, żeby wszystkim poświęcić wystarczająco dużo czasu. Również w sąsiedniej parafii św. Józefa kolęda zaczyna się wcześniej z tego samego powodu – w połowie listopada.
Zapewne dla części krytyków takie zmiany to za mało. Niemniej dzięki nim wizyta duszpasterska ma większą szansę stać się spotkaniem z duszpasterzem, z Kościołem i przede wszystkim z Bogiem, pragnącym zamieszkać w ludzkim domu na co dzień. Ale czy to, co najważniejsze się stanie, zależy już tylko od nas.
