Kiedy lata temu pracowałam w katolickim Radiu Fiat, bardzo często puszczałam na antenie piosenkę zespołu Deus Meus pt. Twoje Słowo z gościnnym udziałem Mieczysława Szcześniaka. Ten refren w piękny sposób przypomina słuchaczowi, że karmienie się Bożym słowem pozwala żyć na nowo. I ta nowość jest absolutnie zaskakująca i zachwycająca. Dlaczego? Bo fragmenty z Pisma Świętego, które czytaliśmy już wielokrotnie, które słyszeliśmy już tyle razy w naszym życiu, na różnych jego etapach rezonują w nas inaczej, pracują na materii naszego serca w zupełnie inny sposób. Bóg kieruje swoje słowo jak aktualną odpowiedź na nasze potrzeby, wątpliwości, pytania. Jest to nie tylko moje doświadczenie, ale też przekonanie wielu osób, które karmią się Biblią na co dzień. Z okazji Niedzieli Słowa Bożego zapytałam katolickich twórców internetowych, czym jest dla nich lektura Pisma Świętego i jak bycie blisko ze słowem Bożym wpływa na ich życie. Zanim jednak przeczytacie te głębokie refleksje i zachwycicie się przykładem, który powinien nas wszystkich inspirować, podam kilka faktów dla przypomnienia.
Reklama
Z ustanowienia papieża Franciszka III niedziela zwykła roku liturgicznego obchodzona jest w całym Kościele jako Niedziela Słowa Bożego. W tym roku przypada ona 25 stycznia i jest przeżywana pod hasłem: „Słowo Chrystusa niech mieszka w was” (Kol 3, 16). Inicjatywa ta ma sprawić, by w ludzie Bożym wzrosła religijna i bliska znajomość Pisma Świętego. Przez ten dzień „papież pragnął uwrażliwić cały Kościół na fundamentalną rolę głoszenia słowa Bożego w liturgii, a także podkreślić ważność codziennej duchowej lektury Pisma Świętego” – wskazuje ks. prof. dr hab. Henryk Witczyk, przewodniczący Dzieła Biblijnego im. św. Jana Pawła II w Polsce.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Nie zamykaj Biblii
Czy Pismo Święte zawsze było Ci bliskie? Czy może pamiętasz moment, w ktorym Boże słowo szczegolnie zaczęło Cię prowadzić w życiu?
Klaudia Naczke-Wójcik: Prawdziwe rozważanie Pisma Świętego zaczęłam, gdy trafiłam do pijarskiej wspólnoty młodzieżowej. Miałam wtedy 15 lat. Tam nauczyłam się, że słowo Boże to nie jest tekst do przeczytania, ale że jest w nim Bóg, który do mnie mówi. Z tą świadomością, ugruntowaną we wspólnocie, ruszyłam w życie. Słowo to najmocniej prowadziło mnie podczas studiów i w momencie rozeznawania drogi życiowej. To był duchowy ogień. Dużo pytań, niepewności, zachwytów, łez, buntów i rozmów ze spowiednikiem. Oddawałam się pracy, a równocześnie codziennie konfrontowałam swoje życie z Ewangelią. I nagle odkryłam, że to słowo naprawdę mnie zna. Moje lęki, pragnienia, decyzje. Nie zawsze było spokojnie. Było burzliwie, ale prawdziwie. Dziś przeżywam je już inaczej, w rytmie małżeństwa, macierzyństwa, w zwykłych obowiązkach, ale to wciąż ten sam Bóg, który mówi do mnie i prowadzi mnie w różnych momentach życia.
Czy masz swoj cytat z Biblii, ktory jest Ci najbliższy? Możesz się nim podzielić i powiedzieć, dlaczego akurat jest on dla Ciebie ważny?
Reklama
Tak. Izajasz 41, 10: „Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą; (...) umacniam cię i podtrzymuję”. Noszę go nawet na przywieszce przy bransoletce, żeby mieć go zawsze przy sobie. Te słowa dźwigały mnie wiele razy: na studiach, przed wyborami życiowymi, w czasie kryzysów, pandemii, w trudach bycia żoną i mamą. To nie jest cytat „do ozdoby”. To są słowa, które realnie zmieniają moje wnętrze. Gdy czuję niepewność, wracam do nich. Gdy nie wiem, co dalej, one uczą mnie zaufania. Bóg nie obiecuje, że będzie łatwo. Obiecuje, że On będzie zawsze. Dziś bardzo często troskę mylimy z lękiem. Jesteśmy zalęknieni w naszej codzienności. A przecież nie tak mamy żyć jako chrześcijanie. Ten cytat mi o tym stale przypomina.
Jakie masz sposoby, aby na co dzień karmić się słowem Boga i czytać Pismo Święte? Jaką radę dałabyś tym, ktorzy dopiero chcą zacząć tę przygodę?
Moim sposobem jest codzienne rozważanie Ewangelii z dnia, razem z Kościołem, w rytmie roku liturgicznego. Rano. Później wracam w ciągu dnia czy kiedy jestem przed Eucharystią. To moje spotkanie z Bogiem w codzienności. Przychodzę z tym, co mam: ze zmęczeniem, z radością, rozproszeniem, pytaniami. Słowo mnie porusza, czasem zachwyca, a czasem stawia pod ścianą. I właśnie to jest najpiękniejsze, że ono nie zostawia mnie w spokoju, tylko zaprasza do zmiany. Tym, którzy chcą zacząć, powiedziałabym jedno: nie zamykaj Biblii. Niech będzie łatwo dostępna, w jednym miejscu, jakby miała zawadzać, zawsze otwarta. Wtedy chętniej do niej sięgniesz. Zacznij od psalmów, bo one pasują do każdego dnia i sytuacji – do płaczu, radości, buntu, wdzięczności. Czytaj Ewangelię z dnia. Jest przeznaczona dla ciebie. Słowo Boże, Biblia nie jest tylko dla wybranych albo tych, którzy żyli w czasie jej spisywania. Jest dla ludzi żyjących tu i teraz: zabieganych, pogubionych, ciekawych, wątpiących. Dla tych, którzy chcą w codzienności pracy, w relacjach, w chaosie dnia uzgadniać swoje decyzje, wybory i działania z Bogiem, po prostu chcą żyć Jego słowem. Przekonasz się o tym, tylko zacznij.
Klaudia Naczke-Wójcik żona, mama dwóch chłopców, z wykształcenia teolog. Prowadzi na Instagramie profil @my.slo_life (30,1 tys. obserwujących), opowiada o swojej wierze, o mocy modlitwy, o tym, jak odkrywać świętość w zwyczajnych chwilach życia i jak podążać za słowem Bożym każdego dnia.
Słowo Boże czyta nas
Reklama
Pamiętasz swoj początek relacji z Bożym słowem? Jakiś moment przełomowy, od ktorego wszystko się zaczęło?
Anna Ptak: Za każdym razem muszę sobie przypominać ten początek, bo on nie był oczywisty. Bóg do nas przychodzi, przedziera się przez naszą codzienność i musimy chcieć odpowiedzieć na Jego zaproszenie. U mnie ten początek przypadł jakoś między I a II rokiem studiów. To właśnie wtedy zaczęłam prawdziwie rozmawiać z Bogiem i na tej modlitwie trwać. Zaczęło się od tego, że po prostu doświadczyłam Jego olbrzymiej miłości w czasie rekolekcji. I to takiej miłości, której świat nie jest w stanie dać. To uczucie jest nie do podrobienia, opisania, ujęcia. Coś absolutnie niesamowitego!
Można powiedzieć: życiowy przełom? Niektorzy w tej euforii i emocjach po rekolekcjach wracają do codzienności i „czar” pryska. Co Ty zrobiłaś, żeby utrzymać ten stan bycia z Bogiem w Jego słowie?
Kupiłam swoje Pismo Święte. Okropnie bałam się je czytać, bo miałam takie przeświadczenie, że do tego trzeba mieć wiedzę biblijną, teologiczną. Głos w głowie podsuwał szepty, że to dla mądrzejszych, ale nie dla mnie. Dziś wiem, że to najgorsze kłamstwo szatana, który odciąga nas od Boga. To on nam mówi, że się nie nadajemy, że nie rozumiemy, że to nie dla nas. Nie możemy pozwolić sobie tego wmówić i w to uwierzyć.
Tobie się udało. Jak? Czy masz swoj fragment, ktory Cię prowadzi?
Reklama
Sam Bóg mnie prowadził. Pismo Święte, które kupiłam, było w przekładzie Edycji Świętego Pawła. Zaczęłam w nim zaznaczać, kreślić, dosłownie w nim „siedziałam”. Ta osobista rozmowa oparta na Bożym słowie z każdym kolejnym razem się pogłębiała. Zobaczyłam, jak Jego słowo realnie wypełniało się i nadal wypełnia w moim życiu, tak namacalnie. To był bardzo ważny moment. Kiedy pytasz o fragment, to z jednej strony powiedziałabym, że nie mam, bo jest ich wiele, ale z drugiej – mocno rezonuje we mnie tekst z Listu św. Pawła Apostoła do Hebrajczyków (11, 8-15), w którym Abraham wyrusza w drogę i spełnia się obietnica Boga. W tym fragmencie pokazuje on swoje posłuszeństwo – wyruszył, nie wiedząc, dokąd zmierza; ufa Bogu. Zachwyca mnie ta wierność i stałość Boga względem człowieka. Tak jest właśnie z Jego słowem. Możemy się modlić danym fragmentem wiele razy, a za każdym razem słowo to żyje i działa na nowo. Potrafi poruszyć ludzkie serce.
Od czego proponowałabyś zacząć odkrywanie słowa Bożego komuś, komu dziś jest z nim nie po drodze?
Moja pierwsza zachęta jest taka, żeby po prostu mieć własny egzemplarz Pisma Świętego. Nie takie rodzinne, które stoi na półce i wyjmujemy je raz w roku na święta, ale takie, które możemy ze sobą nosić, z którym możemy żyć, w którym możemy notować. Od tego można zacząć. A potem przyjąć za pewnik słowa, które bardzo lubię – że to nie my czytamy słowo Boże, ale ono czyta nas. To, co dla nas jest niesamowite, dla Boga jest całkowicie normalne, naturalne. On daje nam swoje słowo, aby przypomnieć, że Jego obietnica się spełnia. Nie zostawiajmy tego na potem. Weźmy Jego słowo dzisiaj i niech ono z nami chodzi, niech w nas pracuje. Jeżeli coś nas poruszyło w Bożym słowie, to niech to zostanie w naszym sercu i świadczy o tym, że Bóg się swoim słowem posługuje. Mnie to nieustannie zachwyca, że On tak potrafi odpowiadać w punkt na moje pytania. Wierzę, że na twoje też. Tylko Mu na to pozwól.
Anna Ptak na Instagramie znajdziemy ją jako @_hos_anna, jej profil obserwuje 13,8 tys. osób. Dzieli się codziennymi refleksjami o wierze, relacją z Bogiem. Jej przekaz łączy osobiste doświadczenie życia duchowego z troską o to, by słowo Boże docierało do jak najszerszego grona odbiorców.
Absolutne poczucie humoru
Każdy z moich rozmowcow miał inną drogę odkrywania Bożego słowa w swoim życiu. Jak z tym było u Ciebie?
Reklama
Paula Jakubik: Pochodzę z wierzącej, praktykującej rodziny, więc Bóg był obecny w moim życiu praktycznie od zawsze. A tak świadomie zaczęłam obcować z Jego słowem dopiero po uzyskaniu względnej dojrzałości chrześcijańskiej. Mógł to być przełom gimnazjum i liceum. Wtedy na pewno inaczej zaczęłam podchodzić do czytania Biblii. Jako księgi, którą nie tylko muszę znać, bo wierzę, ale którą chcę znać, bo przez nią mówi do mnie sam Bóg.
Zapamiętujemy słowa, ktore mowią nam ukochane osoby. Potrafimy przez lata wracać do jednego zdania, ktore kiedyś usłyszeliśmy lub przeczytaliśmy od kogoś, kto nas kocha. Masz tak z jakimś cytatem z Pisma Świętego?
Tak! I to jest niesamowite, jak doskonale widać z zewnątrz rezultaty tego, że karmię się Jego słowem. Mam taki swój ulubiony fragment z Księgi Psalmów: „Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością” (34, 6). Kiedy spotykam się z młodymi w czasie różnych ewangelizacyjnych wydarzeń typu Lednica czy Arena Młodych, wiele osób mówi mi, że mam radość wypisaną na twarzy, błyszczą mi oczy. Czuję, że dla ludzi to moje promienienie zewnętrzne jest konkretnym świadectwem tego, iż to jest możliwe właśnie dzięki prawdziwej, głębokiej relacji z Bogiem. Wiadomo, że nie karmię się słowem codziennie. Czasem, jak każdemu, brak mi w czytaniu słowa Bożego regularności. Traktuję to jako przestrzeń do nawrócenia, chciałabym być w tym bardziej systematyczna. Ale nawet chwila na spotkanie z Nim w tym, co chce do nas mówić danego dnia, jest bezcenna. To jak spotkanie z przyjacielem, z którym chce się wymienić choć krótką wiadomość, aby pozostać w kontakcie. Tak traktuję właśnie sięganie po Biblię.
Reklama
W jaki sposob najczęściej czytasz słowo Boże? Wybierasz daną księgę i czytasz po kolei czy może pochylasz się nad słowem Bożym z danego dnia? Ktora z metod jest Ci najbliższa?
Zdarza mi się otwierać Pismo Święte na chybił trafił. Wiem, że nie wszyscy popierają taką metodę, ale ja głęboko wierzę, iż Duch Święty mnie prowadzi, i bardzo często mam tak, że otworzone słowo naprawdę pasuje do mojego położenia, do danej sytuacji życiowej. Mam nawet taką śmieszną sytuację związaną z tym właśnie, że On wie lepiej, jakich słów nam potrzeba, niż my sami oczekujemy. Miałam egzamin na studiach. Wiadomo, przygotowywałam się, uczyłam się, ale mimo to czułam lęk. Miałam odpowiadać ustnie i choć na ogół nie mam problemów z wystąpieniami publicznymi, z mówieniem w ogóle, to ten egzamin napawał mnie strachem. W tym swoim położeniu oddałam się lekturze słowa Bożego. Otworzyłam Biblię i dostałam fragment: „(...) nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was” (Mt 10, 19-20). I wiem, że nie ma przypadków. Pan Bóg ma absolutne poczucie humoru i nie dostałam innego słowa, ale właśnie to. Tego słowa potrzebowałam, aby mnie umocniło. Poszłam, zdałam. I wiem, że On chce być przez swoje słowo w każdej naszej sytuacji, chce nam towarzyszyć. Musimy Mu tylko na to pozwolić, czyli właśnie czytać Biblię.
Paula Jakubik Jej konto @jakubik_paula obserwuje 20,5 tys. osób. Ewangelizatorka i twórczyni treści łącząca wiarę z nowoczesnymi formami komunikacji. Jej zaangażowanie w pielgrzymki, spotkania ewangelizacyjne, udział np. w Lednicy, czyni ją postacią rozpoznawalną w środowisku młodych chrześcijan.
Co Bóg mówi do mnie?
Masz poczucie, że słowo Boże to kompas Twojego życia?
Reklama
Wojciech „Ślimak” Czuba: Pamiętam ten odkrywczy moment, kiedy zrozumiałem, że odpowiedź na wiele moich problemów jest już znaleziona. Kiedy poczułem, że nie jestem jedyny – że koniec świata, który wydaje się w moim osobistym życiu nieunikniony, został przeżyty przez wiele innych osób. Takie wewnętrzne poczucie zaufania, że istnieje odpowiedź, prowadziło mnie do dalszych poszukiwań. Wtedy po raz pierwszy – nie z poczucia obowiązku, nie z nudy, ale z determinacji znalezienia sensu – sięgnąłem po księgę, która odbiła na mnie swoją pieczęć już na zawsze. „I wyciągnąwszy rękę, dotknął Pan moich ust i rzekł mi: Oto kładę moje słowa w twoje usta”. Usłyszałem te słowa właśnie tak, jakby były wypowiadane do mnie – i może tak powinno być, gdyż docelowo ich odbiorcą był młody Jeremiasz, w tak wielu aspektach podobny do nas. W tym zdaniu wybrzmiewa zaufanie, które nie ja pokładam w znalezieniu odpowiedzi, ale zaufanie, którym obdarza mnie Bóg, dając mi swoje własne słowo, abym mógł nim dysponować. Moment, w którym to ja słyszę wezwanie, że Bóg mi ufa, skłania mnie do refleksji: dlaczego by nie zaufać Jemu? Noszę w sobie głębokie przeświadczenie, że jesteśmy wybrani, aby wsłuchiwać się w słowo, które nie ogranicza się do kart, pisma, ale rozciąga się na całe stworzenie, które jest Bożym słowem wypowiadanym do nas z pragnieniem otrzymania odpowiedzi, często nieśmiałej, nieadekwatnej, nieprzygotowanej. Jeremiasz, który bał się, że nie jest wystarczająco wykształcony, wyszkolony, że nie jest człowiekiem z wielkim autorytetem, który dysponuje umiejętnościami przemawiania, został wybrany, tak po prostu. Może to znak mojego wyboru, bardzo osobistego? Takiego wyboru, który skłania do dzielenia się dobrem, które otrzymałem, do mówienia o słowie, którego moc objawia się w moim życiu. To dla mnie bardzo poruszające, kiedy słyszę w tej księdze znamienne zdanie: „będziesz jakby moimi ustami”. Żeby usta mogły głosić, muszą być jednak poruszane przez Poruszyciela. Poruszyciela, któremu na nas zależy, który mówi do mnie odwieczne i bardzo osobiste „kocham”. Dać się poruszać przez Niego – to wszystko, co mamy. Tylko tyle i AŻ tyle.
To historia, ktora odnosi się do wszystkich, ktorzy tylko pragną odnaleźć to wezwanie – to także zaproszenie do tych poszukiwań. Jak byś przekonywał, że warto pojść w tę przygodę z Bożym słowem?
Choćbyśmy doświadczyli wielkich przyjemności w biegu naszego życia, gwarantuję, że nie ma większej od odkrycia tego, iż jesteśmy kochani i wezwani do dzielenia się tym rozpalającym doświadczeniem. Niedziela Słowa Bożego to nie tylko czas uroczystego odczytania tego, co zostało zapisane w Biblii. To czas na odkrycie tego, co Bóg do mnie mówi i do czego mnie posyła. To czas odkrycia świeżości tej relacji oraz mojej odpowiedzi na nią. Nie ma nic cenniejszego ponad to odkrycie, które pozwala nam zrozumieć siebie, świat i istotę tego wszystkiego, co dzieje się wśród nas. Ta odpowiedź jest tylko w Nim – a to okazja na nowość tego, co przecież jest tak bardzo powszednie.
Wojciech „Ślimak” Czuba @slimak_na_pustyni – ewangelizator i twórca internetowy, który w mediach społecznościowych podejmuje temat wiary, refleksji i spotkania z Bogiem w codzienności. Jego wyjątkowy styl – metaforycznie jak ślimak przemierzający pustynię – zachęca do przeżywania życia w spokojniejszym tempie i odnajdywania głębi w pędzie współczesności.
